
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, inne, rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca
- Trafiłam do...
Trafiłam do nieodpowiedniej dla mnie szkoły, jednak rodzice nie uważają mojej dużej trudności za problem
Ilan
Dominika Tomczyk-Walkowiak
Rodzice często patrzą z perspektywy życia dorosłego, bądź swoich własnych doświadczeń. Być może mają takie podejście, że się przyzwyczaisz lub że takie są teraz szkoły i wszędzie będzie tak samo. Skoro serce podpowiada Ci, że nie jesteś w odpowiednim dla siebie miejscu to zawalcz o to, aby właściwe miejsce odnaleźć. Natomiast jeśli chodzi o rodziców to warto przedstawić im solidne argumenty, dla których chcesz zmienić szkołę. Poproś ich o poważną wspólną rozmowę. Wyjaśnij, dlaczego to jest dla Ciebie takie ważne. Przedstaw konsekwencje zostania w tej szkole i konsekwencje zmiany szkoły. Wierzę, że uda Ci się ich przekonać.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Martyniuk-Białecka
Hej IIan,
Czytam, że bardzo chciałabyś pójść do liceum, że masz inne niż otoczenie priorytety i potrzebę towarzystwa, w którym się nie pije i nie pali. Jesteś dopiero dwa dni w nowej szkole, a całą sobą czujesz, że nie chcesz być w niej dłużej. Jesteś zmotywowana do zmiany placówki, nawet jeśli miałoby to być po prostu inne technikum. Myślę, że stając do rekrutacji w innej szkole możesz spróbować sprawdzić czy rzeczywiście jest miejsce i czy się tam dostaniesz. Czego tak naprawdę potrzebują Twoi rodzice, aby Cię wesprzeć? Co możesz zrobić teraz, by przetrwać ten trudny czas, przez który jeszcze będziesz tam chodzić? Czy w obecnej szkole nie ma zupełnie żadnych plusów? Może jest coś, co trochę Ci ułatwi ten czas?
Chciałabym Cię wesprzeć w tym, że jeśli to Twoje marzenie to nie odpuszczaj. Warto podążać za tym, co jest dla Ciebie ważne. Porozmawiaj o tym z rodzicami, przedstaw swoje argumenty. Niech to nie będzie jedna rozmowa, wracaj do tematu, aby rodzice zobaczyli Twoją determinację do zmiany. Może być też tak, że w liceum, po przeniesieniu również nie wszystko Ci się spodoba, czy masz plan B? Warto to wszystko rozważyć i podejść do tematu ze spokojem.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Białecka
Usunięty Specjalista
Witaj Ilan :) Proponuję spokojną rozmowę z rodzicami. Przygotuj argumenty i wyjaśnienia, dlaczego uważasz, że zmiana szkoły byłaby dla Ciebie korzystna. Przed rozmową z rodzicami zastanów się nad swoimi priorytetami i dlaczego tak bardzo chcesz przenieść się do innego typu szkoły. Jeśli masz konkretny powód, który jest związany z Twoim rozwojem i edukacją, to może być łatwiej przekonać rodziców. Jeśli rodzice wyrażają obawy, postaraj się razem z nimi znaleźć rozwiązania. To może obejmować wspólne poszukiwanie informacji o innych szkołach, rozmowę z doradcą zawodowym lub nauczycielem.
Warto dążyć do tego, co uważasz za najlepsze dla swojego rozwoju i dobrostanu, ale równocześnie staraj się zrozumieć obawy i punkt widzenia swoich rodziców. Może się okazać, że razem znajdziecie kompromis lub odpowiednie rozwiązanie dla Twojej sytuacji.
pozdrawiam serdecznie
Katarzyna Waszak
Dzień doobry!
Oczywiście uczucia dziecka są bardzo ważne. Zachęcam do ponowienia rozmowy z rodzicami o tym, że pragniesz realizować swoje pragnienia. Wiesz, czego chcesz, trzymasz się priorytetów, to Twój zasób. W dodatku nie masz zgody na traktowanie Cię bez szacunku, to ważny argument. Sądzę, że właśnie początek września to dobry czas na zmianę szkoły, gdyż uczniowie przenoszą się teraz do innych placówek, czy nawet klas. Spróbuj szczerze przedstawić swoje obawy i plany na przyszłość.
Powodzenia

Zobacz podobne
Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy.
Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni.
Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy.
Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

