
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Dziewczyna często...
Dziewczyna często wspomina byłych partnerów i porównuje mnie - co to znaczy?
Lukas
Usunięty Specjalista
Proszę się zastanowić jak Pan się czuje, gdy partnerka mówi o tych zajściach oraz dlaczego mówi takie rzeczy. Z tego, co Pan pisze, wydaje się, że często o tym myśli. Rozmawiał Pan z nią na ten temat?
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Martyniuk-Białecka
Witaj Lukas,
Twoje odczucia są w pełni zrozumiałe i zasadne. Zaobserwowałeś pewien powtarzający się od dłuższego czasu wzorzec i próbujesz sobie to jakoś poukładać.
Wyjaśnień takiego zachowania ze strony obecnej partnerki może być co najmniej klika. Czasem ludzie opowiadają wielokrotnie te same historie, aby poprzez narracje sobie z nimi poradzić i je oswoić. Może to być również pewnego rodzaju sygnał " zobacz przez co przeszłam" jako próba otrzymania uwagi i wsparcia, czy też zapewnienia że w obecnym związku będzie inaczej. Być może te porównania są zupełnie nieświadome. .
Na pewno warto zacząć od szczerej i uważnej rozmowy z partnerką. Zasygnalizować swoje granice. Masz prawo powiedzieć, że to Cię rani, męczy i frustruje. Szczególnie jeśli historie się powtarzają, a rozmowy nie prowadzą do rozwiązania, tylko do Twojego narastającego napięcia. Przyjrzeć się reakcji partnerki. Oraz zastanowić nad własnymi potrzebami.
Jeśli temat będzie nadal powracał, może warto zastanowić się nam profesjonalnym wsparciem?
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
Rozumiem, że cała ta sytuacja może być dla Pana bardzo przytłaczająca i bolesna — zwłaszcza gdy stara się Pan budować coś własnego, a zamiast tego ciągle wracają echa przeszłości partnerki. Ma Pan pełne prawo czuć się niepewnie, zmęczony, a nawet zraniony, słuchając powtarzających się opowieści o byłych partnerach.
Czasem osoby, które mocno przeżyły wcześniejsze relacje (zwłaszcza trudne emocjonalnie), potrzebują więcej czasu, by to przetrawić. Czasem też nie do końca zdają sobie sprawę, jak ich słowa wpływają na obecnego partnera. Ale jeśli te wspomnienia ciągle wracają i zaczynają wpływać na jakość Waszej relacji — to nie jest coś, co powinno być bagatelizowane.
Warto, by Pan spokojnie, szczerze, ale z troską powiedział jej, co Pan czuje: że to dla Pana trudne, że ma Pan wrażenie, jakby był w cieniu jej przeszłości, że te porównania — nawet jeśli nieświadome — sprawiają, że czuje się Pan oceniany czy mniej ważny. Dobrze też zapytać, dlaczego tak często wraca do tych historii — może rzeczywiście czegoś jeszcze w sobie nie domknęła. Ale też ma Pan prawo powiedzieć, że dla budowania Waszej relacji ważne jest, by była w niej obecność, a nie ciągłe odtwarzanie tego, co było.
To nie znaczy, że z Panem jest coś nie tak. Przeciwnie — Pana uczucia są zupełnie zrozumiałe. W zdrowej relacji ważne jest, żeby obie strony mogły się czuć bezpiecznie, słyszane i docenione tu i teraz — nie przez pryzmat tego, kto był „wcześniej”.
Życzę wszystkiego dobrego,
Justyna Bejmert
Psycholog
Karolina Bobrowska
Dzień dobry,
W relacjach ważna jest szczerość nie tylko wobec partnera, ale i wobec samego siebie. Może warto zadać sobie pytanie: Co czuję, gdy ona mówi o tych byłych? Czego wtedy mi brakuje? Co chciałbym usłyszeć od niej zamiast tych historii?
Warto też zatrzymać się na chwilę przy tej złości, która wybrzmiała w opisie sytuacji - pod złością często kryją się inne uczucia czy potrzeby, np. : smutek, zawiedzenie, niepokój, zazdrość, potrzeba bezpieczeństwa, bycia wystarczającym, bycia kimś wyjątkowym. A dopiero potem spróbować spokojnie i otwarcie zakomunikować to partnerce - nie po to, by ją oskarżać, ale żeby dać znać, co się w Panu dzieje.
Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska
psycholog
Martyna Jarosz
Dzień dobry,
Z opisu wynika, że obecna sytuacja w relacji może być dla Pana psychicznie obciążająca i prowadzić do poczucia niepewności oraz emocjonalnego napięcia. Częste wspominanie przez partnerkę poprzednich związków — zwłaszcza w sposób nacechowany emocjonalnie i powtarzający się — może sugerować, że te doświadczenia nadal są dla niej ważne lub niewystarczająco przepracowane. W takich przypadkach pojawia się ryzyko, że przeszłość zaczyna nadmiernie wpływać na teraźniejszość, co może zaburzać równowagę w relacji i podważać poczucie bliskości.
Naturalne jest, że może Pan odczuwać złość, zniechęcenie lub zawód, szczególnie jeśli pojawia się wrażenie, że jest Pan porównywany do byłych partnerów lub że nie zostaje doceniona jakość obecnej relacji. Tego rodzaju dynamika może prowadzić do pogłębienia frustracji i obniżonego poczucia własnej wartości.
Warto zapytać samego siebie: czy w tej relacji czuję się widziany, szanowany i ważny — nie tylko w słowach, ale także w codziennym zachowaniu partnerki? Jeśli odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, może być to sygnał do otwartej rozmowy lub refleksji nad swoimi potrzebami emocjonalnymi.
Zachęcam do spokojnej i szczerej rozmowy z partnerką, w której opisze Pan swoje odczucia i granice bez oskarżeń, skupiając się na własnych emocjach. Jeśli sytuacja będzie się powtarzać mimo prób zrozumienia i porozumienia, pomocne może być spotkanie z psychologiem lub terapeutą par, by spojrzeć na relację z szerszej perspektywy i zastanowić się, co będzie wspierało Pana dobrostan w dłuższej perspektywie.
Pozdrawiam
Martyna Jarosz
Katarzyna Kania-Bzdyl
Drogi Łukaszu,
potrzeba Twojej dziewczyny częstego mówienia o poprzednich związkach najprawdopodobniej wynika z tego, iż tamte relacje nie są dla niej emocjonalnie zamknięte tj. nie zostały przepracowane. Wnoszenie natrętnie tych informacji do Waszego związku nie ma najmniejszego sensu. Mam wrażenie, że jesteś dla niej powiernikiem jej historii a przy okazji terapeutą. Każdy ma swój kres wytrzymałości, a u Ciebie chyba ta granica została przekroczona już jakiś czas temu. Niestety Twoja dziewczyna za szybko weszła w nowy związek nie uleczając się z poprzednich. Przekieruj ją na konsultacje z psychologiem w celu nadrobienia zaległości.
Porównywanie z poprzednimi partnerami również jest czymś niedopuszczalnym w zdrowym związku. Czy czujesz, żeby Twoja dziewczyna darzyła Cię uczuciami takimi, jakimi Ty ją obdarzasz?
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne
Jestem zrozpaczony, że muszę żyć i zagniewany, że pojawiłem się na świecie.
Kryzys w długoletnim związku.
Mój mąż jest starszy ode mnie o 13 lat. Wcześniej w miarę dobrze się dogadywaliśmy, teraz myślę, że po prostu bardziej starałam się o nasz związek, ustępowałam w różnych rzeczach, żeby nie tworzyć konfliktów i żeby on był zadowolony.
Jakoś nie przeszkadzało mi to bardzo, nigdy tego nie widziałam. Od kilku lat stał się bardziej poirytowany, nerwowy, zainteresowany polityką. Na moje próby zainicjowania wspólnie miłego spędzania czasu, często odpowiada negatywnie lub opryskliwie. Oddaliliśmy się od siebie bardzo, nie uprawiamy seksu od ponad roku. W tym czasie braku zaspokojonych moich potrzeb, nie czułam się kochana ani rozumiana, ani widziana wdałam się w romans, który myślę, że przyniósł też dla mnie ogromne poczucie winy, z którymi nie potrafię sobie poradzić. Mąż o tym nie wie. Widział tylko, że się oddalamy. Na moje próby rozmowy lub pójście na kompromisy okazało się, że wybrał sobie potajemne kontakty z byłą znajomą, z którą był jeszcze przede mną krótki czas. Sprawdzałam mu telefon i messengera, pisał do niej, odnowił kontakty, potem się spotkali, pisał do niej kochanie i słoneczko i że chcę z nią być. W pewnym momencie ja poinformowałam jego podczas kłótni, że wiem o tym, że z nią piszę, był trochę zmieszany, trochę się wypierał i że to tylko koleżanka. Później dalej między nami było źle i w pewnym momencie oznajmił mi separację, że możemy żyć z osobno, że ja mogę spotykać się z innymi, uprawiać seks, a że on będzie jeździł do niej co dwa tygodnie. Nie dowierzałam, przeżyłam to bardzo, ale nie byłam wobec niego ani wulgarna, ani nerwowa.
Przeżyłam to wewnętrznie, poukładałam sobie to w głowie, wyprowadziłam się do drugiego pokoju. W tym czasie kupiłam drugie mieszkanie, które obiecał mi pomóc wyremontować, z myślą, że ja się tam wyprowadzę. Wszystko mieliśmy uzgodnione na spokojnie, podział majątku i w dalszej kolejności rozwód. Okazało się jednak, że nie wyszło mu z tą koleżanką, że ona nie spełnia jego najmniejszych oczekiwań, długo była sama i nie umie z kimś być, więc zaczął odkręcać to wszystko, obwiniając mnie, że ja nie chcę z nim się dogadać i że to tylko była gra po to, żeby zobaczyć moją reakcję czy mi na nim zależy.
Obwiniał, że to moja wina, że w ogóle ona się pojawiła, że moje zachowanie to spowodowało. Że oczekiwał reakcji ode mnie, nie było, że powinnam była zrobić mu awanturę i zatrzymać go, żeby do niej nie jechał. Ja raczej nie mam takiego charakteru, nie robię wielkich awantur i nie wyzywam. Ale on od tamtej pory próbuje mnie przekonać jakby siłą do tego, że to jest moja wina, że ja nie chcę walczyć o nasz związek, że ja jestem podła i wredna, bo on chce, a ja nie chcę. Gdy mówię, że niech mnie nie wyzywa, to mówi, że ja go denerwuje i że ma prawo się denerwować.
Krzyczy, wyzywa i płacze, mówi, że się powiesi, każe mi się wyprowadzać, na drugi dzień się uspokaja, ale nie chce rozmawiać. Było tak już kilka razy i jeżeli wcześniej mieliśmy podjętą decyzję o rozstaniu, przeżyłam, ale trzymam się tego, choć bardzo się boję, że nie wiem, że to jest dobra decyzja i jak sobie poradzę sama ze sobą ze swoją psychiką i samotnością.
Ale bardzo czuję się też winna w tej sytuacji, że nie chce spróbować z nim, nie winna tego, że byliśmy kilkanaście lat razem, a ja nie chcę się z nim dogadać. I czuję teraz, że mam depresję i że nie będę szczęśliwa, nigdy nie uszczęśliwiając jego. I jednocześnie czuję, że nawet gdy się poświęcę dla związku będę zgorzkniała i zrozpaczona, bo nie będę zaspokajać swoich potrzeb. Chodzę na terapii od roku, ale niewiele mi to pomaga. Może jedynie dostrzegam swoje potrzeby, ale i tak dalej nie czuję, że mam do tego prawo. Czuję za to się bardzo odpowiedzialna za ten związek, że skoro mnie, bo weszłam, to muszę zrobić wszystko i wiele więcej, żeby tylko być w tym związku i żeby on czuł się szczęśliwy, bo on chce być ze mną w związku.
Mam wrażenie, że w tej chwili co bym nie zrobiła, jaką decyzję nie podjęła to, że sobie z nią nie poradzę. Nie wiem, co robić.
Jak przeżyć i przetrwać, gdy wybiorę siebie? Jak poradzić sobie z poczuciem winy, że wybieram siebie, że jestem egoistką?
