
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, uzależnienia
- Jak pomóc...
Jak pomóc pracoholikowi z wypaleniem, który chce zmiany, ale ma wyrzuty sumienia?
Dzień dobry,
mój mąż jest pracoholikiem (na szczęście zdaje sobie z tego sprawę) i osiągnął ostatnio etap wypalenia z tego powodu. Chciałby to pokonać, ma duże chęci, ale nie jest w stanie zrobić pierwszych kroków z powodu wyrzutów sumienia, że robi coś innego niż praca.
Jak można mu pomóc? Jakie kroki można podjąć, aby stopniowo wyprowadzić go z problemu?
Z powodu jego pracoholizmu cierpi nasza relacja, on nie ma czasu dla naszego maleńkiego dziecka, choć widzę, że bardzo by chciał. Problem wynika wg mnie z dużej potrzeby udowadniania swojej wartości - jego sposobem na podbudowanie ego jest praca ponad miarę (od 9 rano do 22-23 w tygodniu, w weekendy minimum po 8h dziennie). Chciałabym mu pomóc, choć mnie już też ta sytuacja męczy, a do tego nie wiem jak.
Dużo rozmawiamy, ale chciałabym znaleźć jakiś sposób na wdrożenie zmian w życie, a nie tylko rozmawianie o nich. Dodatkowo chętnie bym poczytała jakieś dobre książki na temat tego zjawiska, żeby lepiej je zrozumieć i pomóc mu to zrozumieć, ale trudno znaleźć wartościową pozycję - może mogliby Państwo coś podpowiedzieć.
Z góry bardzo dziękuję za wszelkie podpowiedzi.
MG
Usunięty Specjalista
Droga MG,
opisujesz sytuację, która jest zarówno wymagająca, jak i emocjonalnie obciążająca. Jednocześnie widać Twoje zaangażowanie i chęć pomocy mężowi oraz troskę o Waszą relację i rodzinę. Już sama świadomość problemu oraz gotowość męża do zmian, to bardzo dobry punkt wyjścia.
Z opisu wynika, że mąż może odczuwać presję, by spełniać zarówno zawodowe, jak i rodzinne oczekiwania.
Pomocne będzie wspieranie go w uznawaniu, że czas spędzony z rodziną jest równie wartościowy jak czas pracy.
Możecie spróbować ustalić wspólny harmonogram czasu pracy i obowiązkowego odpoczynku, np.: wyłączny wieczór dla rodziny lub krótki czas na spacer z dzieckiem. Zamiast rzucać się na głęboką wodę, warto zacząć od małych działań.
Zachęcam Cię jednak do rozważenia wspólnej wizyty u psychologa zajmującego się terapią par.
Będzie on w stanie zaproponować narzędzia pracy dopasowane do potrzeb Waszej rodziny - uwzględniając potrzeby zarówno Twoje, jak i męża. Warto również pomyśleć o indywidualnej terapii męża. Musi być to jednak jego samodzielna decyzja.
Proszę pamiętać też o własnym dobrostanie – zmęczenie sytuacją, które odczuwasz, jest naturalne. By być wsparciem dla męża, warto zadbać również o siebie, np. poprzez rozmowy z bliskimi, relaksujące aktywności czy indywidualne konsultacje z terapeutą, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Jeżeli chodzi o materiały, to ze swojej strony mogę polecić książkę pt.: "Przykuci do biurka. Poradnik dla przepracowanych, uzależnionych od pracy, ich małżonków i dzieci oraz psychoterapeutów" autorstwa Bryana E. Robinsona.
Trzymam kciuki za Wasze wspólne działania i życzę dużo siły oraz cierpliwości na drodze do zmian.
Wiktoria Sokołowska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Edward Szumilak
Dzień dobry,
bardzo często pracoholizm wynika "z dużej potrzeby udowadniania swojej wartości".
Napisała Pani, że mąż zdaje sobie sprawę, że jest pracoholikiem. Obecnie to słowo jest dość często używane i może być tak, że osoba, która mówi, że jest pracoholikiem, nie uznaje tego lub nie traktuje tego, jako poważny problem.
Dodatkowa trudność z pracoholizmem jest taka, że jest to holizm bardzo często wspierany społecznie i nagradzany (np. premiami i pochwałami szefa). Nie wiem, czy tak jest w przypadku Pani męża. Jeśli mąż uzna to, że jest pracoholikiem (a to konieczne, aby chciał to zmienić) to kolejnym etapem może być wprowadzanie zmian (być może przy wsparciu specjalisty). Holizmy powodują jakieś straty w życiu osób uzależnionych i czasami właśnie zauważenie tych strat (oby jak najwcześniej) wpływa na motywację do wprowadzania zmian.
Może warto, abyście porozmawiali Państwo o tym, co na tę chwilę traci mąż i co tracą również inne osoby w tej sytuacji.
Edward Szumilak
Szymon Waluś
Dzień dobry,
W przypadku mężczyzn sięganie po pomoc wiąże się z wieloma wyzwaniami. Po pierwsze, mówienie o tym, że mam z czymś trudność, jest często odbierane jako porażka, a to dla mężczyzny może być to sporym ciosem.
Po drugie, istnieje powszechne wyobrażenie, że terapia jest oznaką słabości. W rzeczywistości jest to jednak akt odwagi, który daje realne szanse na poprawę sytuacji – nie tylko samego zainteresowanego, ale również osób z jego otoczenia.
Dobrym pomysłem może być przytoczenie właśnie tych argumentów. Inną możliwością jest przekierowanie męża na rozmowy o męskim rozwoju.
Pozdrawiam serdecznie,
Szymon

Zobacz podobne
Dzień dobry. Niepokoi mnie, a właściwie również męczy zachowanie męża. Mamy własną firmę, mąż bardzo dużo pracuje i jest notorycznie zmęczony. W domu nie robi kompletnie nic. Jak już jest, to telefon nie wychodzi mu z ręki - sporo pracujemy telefonem (prowadzimy firmę transportową) no ale tik tok jest na porządku dziennym.
Uwagi zwrócić nie można, bo on się odstresowuje.
Ja również pracuję, robię w naszej firmie wszystko oprócz jazdy i szeroko pojętego planowania. Dodatkowo zajmuje się dziećmi, domem, psami, mężem. On uważa, że głównie to on pracuje. Teksty - ja będę gotował obiadki (bo w tej dziedzinie chyba mnie tylko widzi) a Ty jedz w trasę, przygotuj mnie na wyjazd (chodzi o proste rzeczy jak nawet wyjęcie jedzenia z lodówki - tylko że to mam zrobić ja) zrób mi zakupy, wypierz mi czapkę, potrafi zrobić awanturę, że sprzątam łazienkę i czuć chemią, gdzie to ja głównie w tej chemii siedzę.
Awantura o brak pasty do zębów (używa 2 na zmianę - muszą być dwie zawsze) o brak nitki, kulki pod pachę, skarpet (ma jakieś sto par, ale zawsze jest awantura o skarpety), że mało, zawsze mało. Takie absurdy mogę mnożyć. Teraz nawet jak to piszę, jest mi wstyd. Chyba bardziej siebie, że w tym trwam. Jestem wykształconą, Zaradną kobietą a pozwoliłam się tak poniżyć. Od wielu lat nie dostałam od męża nic- bo on uważa, że skoro mam wolny dostęp do konta, to on nie musi się starać, bo zakupy go stresują. Dzieci są już nastolatkami, ale wiedzą, że liczyć mogą tylko na mnie. Dodatkowo wiecznie robi z siebie biednego, zmęczonego, chorego. Dziś, kiedy źle się czuł, najpierw kazał zrobić sobie herbatę, potem zrobił awanturę, że za słodka a na koniec wyszedł obrażony, że źle się czuje i musi jechać do pracy. Po kłótni nie odbiera tel. Potrafi go wyłączyć kiedy, wie, że ja nie mam pojęcia jak pokierować pracą ludzi. Ostatnio było tak już dwa razy. To był dla mnie tak duży stres, że dostałam ataku paniki. Nigdy nie przeprasza, bo on uważa, że wszystko jest zawsze moją winą. Zastanawiam się, czy to, co on robi to egoizm, narcyzm, czy jakieś zaburzenie.
Patrzę na niego i zastanawiam się jak mężczyzna może siedzieć na kanapie z tel w ręku, kiedy ja noszę kamień na ogrodzie z dziećmi, kosze trawę, robię po prostu wszystko.
Partner ciągle pracuje, bez wolnego, jedynie niedziela, o ile nie jest handlowa. Nie potrafi być może i nie chce ustawić z kierownictwem grafiku, tak, by móc mieć wolne max dwa dni dla mnie i naszych dzieci. Dzieci ciągle narzekają, że nigdzie czy nawet w wakacje nie wychodzimy, czy kino, basem itp. bo ojciec tylko praca i na niej się bazuje. Mi tylko nie wiem, czy chwali się czy zali, że zarobi 6 tys. Kiedy tłumaczę, że ma też kobietę, dom, on, że nic na to nie może poradzić, bo nie ma ludzi do pracy. Ciągle jestem sama od 8.00 do 18.00 bądź 21.00. Nie mam męża. Wracamy zawsze razem, bo chce, bym przyjeżdżała po niego do pracy, co mnie już męczy. Nie mam znajomych, dzięki mężowi, co tylko mam przynieś, podaj, pozamiataj i nie mam prawa mówić mu o pragnieniach, uczuciach itp. bo zaraz mówi, że jego się czepiam, ryje mu głowę i mówię, co ma robić. Owszem mi mówi przez telefon, że bardzo za mną tęskni za każdym razem, że chce przytulić się, ma ochotę na sex...ok co do czego jest po prostu tempo, bo oczywiście zaraz wymówki, że coś go boli, że niby marudzę, że jest mi czegoś mało, za mało.
Nie dociera, że brakuje mi bliskości i jego obecności po każdym dniu bycia po prostu samej i gadaniu do psa. Mówię nie raz, aby rozpalił namiętność w łóżku, zaczepiał itp.,robi to owszem, ale jak można to ująć raz, dwa i idzie spać. Mówi, abym zaczepiała go do sexu w nocy, robię to i za każdym razem dostaje kosza, bo on śpi, bo jest zmęczony. Jednym słowem męża mam na noc, do spania, rannego picia wspólnie kawy, zero wyjść gdziekolwiek jedynie naokoło bloku z psem i puste zdjęcia robi, wstawia na fb posty, że miło czas z żoną itp. Jaki czas???? Kwiaty niespodzianki ot, tak mogę pomarzyć tylko na okazje. Nie wiem, co mam robić mecze się w takim związku, co w sumie co to za związek???? Uważa mąż, że mam znaleźć innego skoro mi nie pasuje, takie ma podejście. Co mam zrobić??? Jestem zniesmaczona. Nawet powiedziałam mężowi, że jest pracoholikiem. Nic Nie dociera, on jego praca kasa to życie a reszta na potem

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
