Emilia Szydłowska
To bardzo trudne - znaleźć balans i granicę między "narzucaniem się" a troszczeniem o drugą osobę. Wyobrażam sobie, że naprawdę musi się Pani martwić o syna. Fajnie, że sprawdza Pani, czy jego zachowanie jest niepokojące. Nie wiem, czy już w jakikolwiek sposób poruszała Pani ten temat z synem - może warto by było po prostu porozmawiać, starając się wskazać, co Pani zauważa w jego zachowaniu, jak się Pani z tym czuje, czego by Pani oczekiwała/chciała i dlaczego to jest ważne. Gdy postaramy się wykorzystać tzw. "komunikat ja", czyli jak MI z tym jest - wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że druga osoba to przyjmie i dokona jakiejś refleksji.
Trzymam mocno kciuki!













