Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poprawić komunikację w związku i złagodzić kryzys?

Jak poprawić komunikację w związku i złagodzić kryzys? Jaka terapia, wizyta będzie najlepsza żeby odkryć i nauczyć się mówić o swoich uczuciach i emocjach? I zmniejszyć lęki przed przyszłością.
Jakub Cesarz

Jakub Cesarz

Dzień dobry, 

odpowiadając na pytanie, takimi problemami zajmuje się terapia par. Nurt poznawczo-behawioralny zajmuje się zagadnieniami, jak poprawa komunikacji, nauka rozwiązywania problemów, rozpoznawanie i nazywanie swoich potrzeb i emocji. Jest też jedną z najlepiej przebadanych terapii o dużej skuteczności, jeśli chodzi o problemy natury lękowej. Badania również wykazały, że w przypadku tej terapii skuteczność jest taka sama, porównując terapię stacjonarnie i online. 

Serdecznie pozdrawiam, 

mgr Jakub Cesarz 

Certyfikowany Psychoterapeuta Poznawczo-Behawioralny nr 1198

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

bardzo dobrze, że widzi Pan/i potrzebę pomocy jeśli chodzi o komunikację w związku. Ponieważ sytuacja dotyczy dwojga osób, także najlepszą formą pomocy jest terapia małżeńska czy partnerska wymagająca oczywiście obecności na spotkaniach obu osób zainteresowanych.

Pozdrawiam

Zobacz podobne

Zostawiła mnie dla innego, od roku nie potrafię przestać o niej myśleć
Zostawiła mnie dla innego, od roku nie potrafię przestać o niej myśleć. Powiedziała że jestem toksyczny, bywają sytuacje i myśli samobójcze, nie mam pojęcia co robić.
Brak zaufania do diagnozy ADHD, borderline i dystemii po 7 spotkaniach – skad moja niepewnosc?
Czesc, mam 27 lat. Nie szukam tu diagnozy, ją dostalem, ale jestem na tyle zepsuty, ze w nią nie wierze - bo to jedno z moich zaburzeń, wszedzie szukam drugiego dna, kurwa wszędzie.      Od paru lat, moze 7, zgaslo we mnie calkowicie zycie, chodze, smieje sie, funkcjonuje, mam prace, ale wszystko jest szare. Cale zycie bylem troche inny,  moze dziwny? Ciezko opisac...dorastalem w domu gdzie ciągle byla za wszystko krytyka, krzyk i zawsze byłem "niewystarczający". Nie było patologi, nie bylo przemocy fizycznej, alkoholu (nadmiernego), mialem co jesc, ale czulem sie opuszczony, jakos niedopoeszcozny emocjonalnie.       Jak wspominalem, za wszystko byl krzyk ojca, krytyka, obrazanie mnie (to podobno mialabyc motywacja zebym sie starał), odebralo mi to calkowicie pewnosc siebie...w wieku 27 lat bedac mezczyzną płacze wieczorem, boje sie cokolwiek zrobic, zmienic prace, odezwac bo mam w glowie krzyk ojca i to, ze jestem beznadziejny.     Wracajac, mam ogromną labilnosc emocjonalną, bez hamulcow, z dnia na dzien potrafi mi cos przeskoczyc, ze nie wychpdze z pokoju, w ciagu dnia tez od 0 do 100 i spowrotem do 0... ciągle pdczuwam zmęczenie, CIĄGLE.    Zadnych narkotykow, zadnych fajek, bez alko, zdrowy tryb zycia, a ja ciągle nie mam siły, zrobione wszystkie badania krwi, wszystko git, modlilem ske zeby wkoncu mi wyszla jakas choroba zebym wiedzial na co sie leczyc, alw nie, wszystko dobrze.   Az przyszedl tamten rok, gdzie mnie totalnie wyrzuciło mnie z butów... spanie po 10 godzin, mgla mozgowa, jakbym to nie ja zyl, patezylem na wszystko z boku, totalnie wybrakowanie z emocji, wszystko podbarwione chorym przejmowaniem sie wojną, ale to takim chorym...     Poszwdlem do psychiatry, dostalem leki na depresje, lęki itd.. postawilo mi to o tyle na nogi, ze poszedlem do psychologa klinicznego, diagnoza: ADHD umiarkowane, bordeline ciche, cechy osoby unikającej i kompulsywnej, autyzm do dalszej analizy (nie jest pewna) i dystemia,  dysocjacje.. Czy diagnoza po 7 spotkaniach (SAMO DIVA bylo na 3) jest bardzo rzetelna? Psycholog kliniczny z tytulem doktora.. skad moze wynikac moja niepewnosc? Klamalem tam? O co chodzi
Stres i konflikty z powodu przeprowadzki siostry z rodziną do wspólnego mieszkania

Z dnia na dzień czuję coraz większy stres. Matka podjęła decyzję, by siostra z dwójką dzieci i mężem wprowadzili się do naszego małego mieszkania. Będą wręcz wszyscy na kupię bez chwili spokoju z tymi dzieciakami. Jej syn 4-letni potrafi mnie bić. Mam takie zdanie, ponieważ zabrano mi swój pokój, który miałam, nie mam własnego kąta, mało miejsca na swoje rzeczy. Mam wrażenie, że po ich wyprowadzce się odmieni na gorsze. Siostra i szwagier zaczną mnie ustawiać. Są oni, gdy są razem bardzo opryskliwi i chamscy. Matka jeszcze ich broni. Kolejną rzeczą, która mnie martwi jest to, że wszyscy będą zawsze przebywać w jednym pokoju, na głowie sobie, biegające krzyczące dzieci. Mimo, że mając swoje. Siostra jest bardzo nerwowa osoba, robi to już teraz, mam obawy ze będzie próbowała się na mnie wyzywać coraz częściej, rzucać głupie teksty, czuć się lepszą. Matka zawsze pokazywała, że z rodzeństwa to siostra jest jej priorytetem. Jak sobie z tym poradzić? By nie zniszczyli mnie? Tak naprawdę jakby 3 osoby teraz będą przeciwko mnie?

Samotność w otoczeniu ludzi i presja społeczna na spełnianie oczekiwań
Myślę że zostałem sam choć wokół mnie pełno ludzi każdy ma jakies żądania potrzeby ale nikt nie pyta co ja potrzebuje co czyje .Wszyscy a przynajmniej większość mówią mi jak mam żyć.Mam tego dosyć
Trudności z niepełnosprawnością, świadczeniami, pracą i brakiem wsparcia.
I tak pewnie nikt mi nie pomoże, bo mi nie da się pomóc i na pomoc nie zasługuję, ale: - Mam Zespół Aspergera i zaburzenia depresyjno-lękowe, - Od ok. 8 lat jestem w stałej terapii psychiatrycznej, - Przez 6 lat miałam rentę, w zeszłym roku mi ją zabrali. Od tego czasu się sądzę z ZUSem. Wykańcza mnie to psychicznie. - Mam orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, ale kończy się 30.09.2024, czyli wtedy co wszystkim, którzy mieli przedłużone w pandemii, więc na pewno będą problemy z terminowym przedłużeniem orzeczenia i na pewno będą wymyślać powody byle tylko nie dać umiarkowanego stopnia, - Przez 4 lata pracowałam, z dofinansowaniem pfron (pracę znalazła mi fundacja zajmująca się aktywizacją osób niepełnosprawnych), z roku na rok w biurze było coraz mniej osób, w zeszłym roku zostałam sama ze stażystami i złożyłam wypowiedzenie, bo nie dawałam rady, ale zabrano mi rentę, więc wycofałam wypowiedzenie, teraz jestem któryś miesiąc na L4, bo zostałam w biurze kompletnie sama (rok samotności i użeranie się z rozzłoszczonymi brakiem obsługi klientami doszczętnie mnie straumatyzował, myślę o pozwaniu mojej szefowej o wywołanie uszczerbku na zdrowiu przez zatrudnianie osoby niepełnosprawnej bez "racjonalnych adaptacji", ale nie mam siły tego zrobić), do tego doszła jeszcze moja sprawa o rentę i wysiadłam nerwowo, - ZUS ciąga mnie po komisjach zmuszając do udowadniania, że nie symuluję L4, co mnie wyprowadza z równowagi i doprowadza do myśli samobójczych, - Sąd nie wysyła żadnych informacji na jakim etapie jest sprawa, ostatnią wiadomością była informacja, że biegły uznał, że nie jestem całkowicie niezdolna do pracy i moja odpowiedź na nią wysłana w marcu, - Nie moge składać kolejnego wniosku o rentę bo sprawa o rentę jest w trakcie, nie wiadomo kiedy się skończy, może trwać to dwa lata, jak żyć? - Złożyłam wniosek o świadczenie rehabilitacyjne, ale lekarz napisał, że "rokowania niepewne" ,więc prawdopodobnie mi świadczenia rehabilitacyjnego nie przyznają, bo świadczenie rehabilitacyjne z założenia przyznawane są osobom, które rokują powrót do zdrowia, - Przez ostatnie 2 lata stałam się wrakiem samej siebie, stałam się osobą, której bym nie polubiła, wiecznie narzekającą, nerwową, pesymistyczną, której nic się nie chce, - Nie mam wsparcia społecznego, nie mam znajomych, przyjaciół, - Pomagało mi uczestnictwo w zajęciach organizowanych przez program aktywności lokalnej ale tamte zajęcia się skończyły a nowych nie otwierają bo nie ma funduszy. Ogólnie mam dość tego życia, jestem zmęczona. Odnoszę wrażenie, że wszystkim przeszkadzam. Dziś prosiłam mamę, żeby zadzwoniła za mnie do ZUS powiedzieć, że nie jestem w stanie się stawić na komisji kontrolującej L4, bo lało jak z cebra, a ja mam nadwrażliwość sensoryczną to się mama na mnie wydarła, że ona jest teraz w pracy i mam iść. Teraz po komisji jestem zła, wściekła, przeciążona, mam myśli samobójcze i nie wiem co ze sobą zrobić. Mama zadzwoniła do mnie ponownie i nakrzyczała na mnie, żebym jej więcej nie zawracała głowy jak jest w pracy, bo się nie może przeze mnie skupić w pracy i "musiała się przeze mnie napić melisy". Czuję się opuszczona przez wszystkich, ignorowana. Nie mam już dla kogo żyć. Kiedyś przed samobójstwem powstrzymywało mnie to, że zranię mamę, ale chyba na dłuższą metę przyniosłoby jej to ulgę, bo nie musiałaby się już ze mną użerać, sprawiam jej same problemy. Skoro ranię bliskich i przeszkadzam im w pracy to nie powinnam żyć. Nie mam jednak sił, by popełnić samobójstwo. Nie chcę wylądować w szpitalu gdyby próba się nie udała, więc nie mam zamiaru próbować, bo znając mój pech nie wykonam tego skutecznie. Pewnie jutro będzie trochę lepiej jak się wyśpię (dziś się nie wyspałam, bo nie dość, że musiałam wstać wcześniej niż zwykle to na dodatek we śnie przeszkadzał mi hałas deszczu bębniącego o metalowy parapet). Ale potrzebowałam się wygadać.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.