Dziękuję Ci za szczerość. Napisałaś bardzo poruszająco i widać, że przechodzisz teraz przez trudny, intensywny czas. Trzy miesiące to niewiele, a wydarzyło się w nich tyle, że nic dziwnego, że czujesz się przytłoczona i zagubiona.
To, co mówisz o poczuciu bezwartościowości i porażki, boli – i chciałbym, żebyś wiedziała, że to, co teraz czujesz, nie jest prawdą o Tobie, tylko reakcją na stratę, zmianę, chaos. To głos z wewnątrz, który pojawia się, gdy grunt usuwa się spod nóg. Nie musisz wierzyć w każde słowo, które podsuwa Ci teraz umysł.
To, że myślisz o terapii, to już bardzo ważny krok – znak, że chcesz zatroszczyć się o siebie, że nie chcesz w tym ugrzęznąć. I to naprawdę jest możliwe. Terapia nie sprawi, że to, co trudne, zniknie od razu, ale może pomóc Ci odnaleźć siebie w tym wszystkim na nowo – z większym współczuciem, zrozumieniem i spokojem.
Czasem największym osiągnięciem nie jest to, co „widać z zewnątrz”, tylko to, że się nie poddałaś. Jesteś tu. Piszesz. Szukasz pomocy. To bardzo dużo.