Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu?

Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu? Mój były partner byliśmy razem 11 lat, odszedł z dnia na dzień, zostawił mnie i nasze dziecko (9 lat). Traktuje nas jak obce, oczernia przed obcymi ludźmi, kontakt przyjedzie raz na tydzień, dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie. Opieka po mojej stronie 24h/7 (jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym). Ma kobietę starszą od siebie o 15 lat, odszedł do niej i jej dzieci. Ja nie radzę sobie, czuję wściekłość i żal do niego. Przed nim nie miałam nikogo, mam 28 lat, on ma 32. Sama opieka nad dzieckiem wykańcza mnie psychicznie, a on jeszcze dokłada (nie płaci nic) i funduje stres.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, widać, że bardzo potrzebuje Pani pomocy i wsparcia. To bardzo trudna sytuacja, jest Pani obciążona samotna opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem, a dodatkowo odejście partnera po tak długim czasie generuje niezwykle przykre emocje. Warto sięgnąć po pomoc, która wesprze Panią nie tylko w kryzysie po rozstaniu, ale także pomoże radzić sobie z emocjami związanymi z całą Pani sytuacją życiową. Jest wiele miejsc, gdzie można otrzymać bezpłatną pomoc psychologiczną/psychoterapeutyczną. Nie wiem, gdzie Pani mieszka, ale warto zacząć od punktu interwencji kryzysowej, a dalej za ich wskazaniem szukać poradni NFZ/fundacji czy stowarzyszenia, które oferują taką pomoc.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Samotność w małżeństwie, problemy z mężem pijącym i trudna przeprowadzka
Dzień dobry, Otaczają mnie ludzie, ale takiej samotności chyba nigdy nie odczuwałam. Mam męża i trójkę dzieci. Kiedy myslałam, że moje życie to wręcz bajka. Teraz słyszę, że zawsze było nie tak jak trzeba. W ostatnich latach podjęliśmy mnóstwo złych decyzji. Do niektórych czuje, że byłam zmuszona. Miało mi być łatwiej jest jeszcze trudniej. Kilka lat temu przeprowadziliśmy się. Mieliśmy ładny dom na miał pracę ja za jakiś czas po odchowaniu najmłodszego dziecka też pewnie wróciłbym do pracy. Kiedyś pojawiły się marzenia że może na starość wybudowali byśmy dom w rodzinnej wsi męża. Za jakiś czas mąż zwolnił się z pracy i zaczął naciskać na to żebyśmy przeprowadzili się już teraz mielibyśmy pomoc dziadków przy dzieciach. Właściwie jedynym argumentem była dla mnie ta pomoc. No i wylądowaliśmy w starym domu po jego dziadkach gdzie wszystko się sypie a początkowo nie mieliśmy sprawnej łazienki ani ogrzewania. Każde udogodnienie w tym domu jest obarczone kłótnia i zmuszaniem. Miała to być sytuacja tymczasowa na czas wybudowania domu. Minęło kilka lat i nic. Po wielu prośbach i groźbach w końcu parę miesięcy temu mąż zaczął pracować. Przez pewien czas to ja utrzymywałam dom, a mój mąż zaczął pić. Niby tu gdzieś piwko tu coś mocniejszego przeważnie w ukryciu i nieważna była pora ani czy jest z dziećmi w domu. Teraz deklaruje że nie pije, ale czy ja mogę mu wierzyć? Ciągle się kłócimy o wszystko. Nie jestem oazą spokoju i zdarza mi się dość często wpadać w złość. Nie napiszę wracać do domu z pracy bo nie wiem co ta zastane. Dzieci jak to dzieci nie są tytanami pracy a często każ zleca im np dokończenie obiadu. Wracam do domu i jest kłótnia bo nie wszystko zrobili albo nic nie zrobili. Ostatnio mąż złamał rękę i jest jeszcze gorzej. Nie umie prosić o pomoc. Nic nie powie, albo poprosi o coś dzieci s one się między sobą zaczną przekomarzać i jest awantura. Raz próbowałam bo jeden z awantur poprosić teściów o pomoc to usłyszałam widziały galy co brały. Że oni w sprawy naszego małżeństwa nie będą się mieszać. Moich rodziców nie chce w to mieszać bo nie wiem w jaki sposób mogliby mi pomóc na odległość. Czuję się jak w klatce, która się coraz mocniej zaciska. Z drugiej strony wiem, że ja też nie jestem dla niego jakimś oparciem i wsparciem. Po tym wszystkim wzbudza we mnie złe emocje, z którymi nie mogę sobie poradzić. W kółko tylko jest odbijanie piłeczki. Dwa lata temu stracił też słuch na jedno ucho niewiadomo dlaczego i często jest tak że coś powiem i on tego nie zarejestruje a ja nie wiem że nie słyszał. Nawiasem mówiąc nie zrobił nic w tej sprawie żeby się zdiagnozować. Nie mam już siły. Czasem myślę, że już dawno podjęłam decyzję i stąd te moje emocje w stosunku do niego. Nie chcę pozbawiać dzieci ojca. Może też do tej pory w tym tkwię bo duma nie pozwala mi wrócić do domu z podkulonym ogonem. Nie wiem już co myślec i co robić
Jak odbudować relację z żoną po oskarżeniach o zdrady?
Odnośnie pytania Pani mgr Agnieszki Włoszyckiej co musiałoby się stać aby powrót do domu był możliwy.Kontakt z żoną po odblokowaniu mojego telefonu przez Nią ,wysłałem list 7 dni temu i brak reakcji osobisty kontakt ,nie wiem do końca jak to zrobić żeby nie powodować Jej negatywnej reakcji odnoszę wrażenie że Żona stworzyła z mieszkania taki swój bastion i jest święcie przekonana o moich zdradach których nie ma.To tyle z mojej strony.Gorąco pozdrawia.Robert
Mama stała się osoba leżącą. Sama mówi, że ma depresję, płacze, gdy ktoś do niej mówi, że będzie dobrze.
Mama stała się osoba leżącą. Sama mówi, że ma depresję, płacze, gdy ktoś do niej mówi, że będzie dobrze. Albo sama zaczyna mówić i się pyta, czy może popłakać. Uszło z niej życie. Mieszka sama, piętro niżej jej siostra. Opiekujemy się nią ciocia, my 2 córki, ale w nocy jest sama, cały czas leży lub śpi. Niby mówi, że czasem sobie włączy tv, ale chyba tego nie robi. Jak ja przyjdę to włączę, żeby było jak dawniej, a ja wychodzę, to wyłącza. Bo mówi, że musi odpocząć od szpitala. Rozmawia, ma świadomość, że musi się ogarnąć, bo chce choć usiąść na łóżku. Co robić? Psychiatrę wołać, psychologa? Nie wiem.
Jak poradzić sobie z kryzysem życiowym i znaleźć wsparcie?
Dzień dobry, jestem 22 letnią studentką na studiach dziennych, która nigdy nie pracowała i nie potrafi odnaleźć się w życiu, ani znaleźć pracy czy nawet umówić się do lekarza. Czuje się bezustannie okropnie i marzę żeby być kimś innym. Mój problem polega na tym, że jestem bardzo niedojrzała i nie potrafię sama niczego załatwić czy zrobić. Wychowałam się w toksycznej rodzinie, gdzie od dziecka jestem brutalnie wyzywana z błahych powodów przez mojego brata, który nie radzi sobie z agresją, z manipulującą i zachowującą się jak dziecko matką, a mnie samą traktującą jak koleżankę, a nie dziecko i do tego bardzo unikającym ojcem, z którym mimo wszystko mam najlepszy kontakt. Popełniłam dużo błędów, nie potrafię trzeźwo myśleć i w ten sposób nie dość, że dostawałam przez rok stypendium socjalne to wszystko zmarnowałam na terapię co tydzień, leki od psychiatry i problemy ginekologiczne, z tego powodu że bałam i wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć. Boję się również zapisać na NFZ i nawet nie wiem jak... Niby wystarczy gdzieś zadzwonić ale ja czuję się okropnie głupia i dalej nie rozumiem co powinnam zrobić. Przez to, że nie mam zaoszczędzonych pieniędzy na przyszłość, a o ironio mój tata musi mi co miesiąc płacić za bilet miesięczny na busa, którym jeżdżę na studia, czuję się obrzydliwe, brzydzę się sobą, czuję, że wszystko już stracone i zniszczyłam sobie życie, jestem bezwartościowa i bardzo się siebie wstydze do tego stopnia, że przeszkadza mi to nawet w spędzaniu czasu z rówieśnikami. Ciągle się porównuję do każdego, nie jestem w stanie tego nie robić. Teraz dostaje stypendium rektora i panicznie boję się ciągle, że zmarnuję te pieniądze na nic jak tamto stypendium. Bardzo mi wstyd i czuję dużo lęku. Chodzę do psychiatry, zapisałam się sama prywatnie, ale po tym jak zostałam bez pieniędzy musiałam powiedzieć o tym tacie i później też matce. Matka się nie przejęła i stwierdziła z kpiną, że biorę leki tylko po to żeby schudnąć (już przytyłam 10 kg od tego czasu). Tacie było to bardzo ciężko zaakceptować, był bardzo rozczarowany i czułam się okropnie. Ale teraz już ciągnę pieniądze na dojazd na studia, na psychiatrę czasem. Dalej nie potrafię znaleźć pracy, mam wrażenie, że w moim mniejszym mieście każdy znalazł pracę przez znajomości a ja ich nie mam, wręcz mam fobię społeczną chociaż walczę z nią od 14 roku życia i już jest lepiej, ale wciąż mnie ona ogranicza. Jak widać po moim piśmie, nie wiem za co ja dostałam to stypendium rektora skoro nawet pisać nie potrafię już w poprawny sposób. Czuję się bezwartościowa i niedobrze mi. Nie mogę się w takim stanie rozwijać, ale nie potrafię znaleźć psychologa na NFZ. Mój tata jest totalnie przeciwny psychologom i ma ideologie, że tylko ciągną kasę i nic nie robią, ale i tak nie dałabym rady zapytać go o pomoc finansową bo coraz gorzej się czuję, jak okropny, obrzydliwy pasożyt. Jedyne co robię to całymi dniami oglądam seriale i gram w gry, które jak najbardziej rozpraszają moją uwagę od siebie i od tego jak okropna jestem i jak okropnie marnuję swoje życie i jestem obrzydliwym leniwym nierobem. Nie wiem juz co robić. Czuje się gorsza od każdego przez to wszystko i nie zasługłuję ani na przyjaciół, ani na dobrą pracę, ani na związek ani na szczęśliwe życie bo jestem tak leniwa i głupia, pusta, tępa i nie umiem ogarnąć życia jak dorosła osoba, jestem niedojrzała i dziecinna i tak w kółko. Niedobrze mi aż jak przypomniałam sobie o tej całej prawdzie i moich realiach codzienności więc uciekam dalej słuchać muzyki i grać, bo już nawet nie mogę się uczyć bez rozproszenia swoją bezwartością. Dziękuję osobom, które przeczytały ten żałosny lament, bardzo mi wstyd i przepraszam za zabieranie czasu z życia ale jeśli ktoś coś odpiszę to jestem bardzo wdzięczna
Jak radzić sobie z konfliktem z matką dziecka partnera?
Jestem z partnerem od roku. Ma prawie dwuletnie dziecko. Z jego mamą nigdy nie byli w związku, nie mieszkali ze sobą, dziecko nie było planowane. Gdy pojawiło się na świecie, partner próbował uczestniczyć w jego życiu, ale ze względu na trudne relacje z matką dziecka, nie było to możliwe systematycznie. Wobec tego wniósł do sądu o ustalenie kontaktów (dziecko miało 10 m-cy). Od tego momentu sytuacja jeszcze się pogorszyła. Konflikt ewidentnie narastał a odkąd matka dziecka dowiedziała się że związał się ze mną, jest jeszcze gorzej. Sądzę że miała nadzieję, że stworzą rodzinę. Doszło do tego, że odnalazła mnie w mediach społecznościowych i zaczęła wypisywać, od wulgaryzmów i wyzwisk po wiadomości pełne żalu i obwiniające mnie o to, że dziecko wychowuje się bez ojca. Zablokowałam ją, więc wysyła wiadomości do partnera. Jasno powiedziała, że ze względu na mnie, nigdy nie pozwoli partnerowi zabrać dziecka do siebie. Staram się stać z boku tego konfliktu i nie angażować, choć bywa to trudne. Wspieram partnera, widzę jego stres przed każdą wizytą u dziecka i przygnębienie spowodowane tym konfliktem, staram się jakoś pomóc przetrwać czas sprawy sądowej, która pewnie jeszcze sporo potrwa. Kompletnie nie wiem jaką postawę przyjąć wobec matki dziecka. Próbuję być neutralna ale ona ciągle kieruje atak w moją stronę, dla dobra sprawy milczę i nie wdaję się w pyskówki, ale emocje się we mnie kumulują. Cała sytuacja coraz bardziej mnie irytuje, nie wiem jak długo zniosę te prowokacje, boję się że kiedyś wybuchnę. Jak sobie z tym poradzić? Bo na zażegnanie konfliktu w najbliższym czasie raczej nie ma szans.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.