
Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi.
Usunięty Specjalista_tka
Panie Adrianie polecam konsultacje z psychoterapeutą by szczegółowo przyjrzeć się temu, jak Pan reaguje i na co Pan reaguje. Często przyczyny naszych reakcji są w przeszłości. Objawy związane z trudnością z oddychaniem mogą być paniką. Warto sprawdzić z psychoterapeutą.
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Karpiński
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry. Polecam pełną diagnostykę u specjalisty, np. lekarza psychiatry, a później psychoterapeuty. Myślę, że terapia grupowa na oddziale dziennym byłaby również wskazana. Tam bedzie miał Pan przestrzeń na naukę zachowań spolecznych podczas 3 miesięcy. Pozdrawiam
Usunięty Specjalista_tka
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
To, o czym Pan napisał, wskazywałoby na lęk społeczny. Opisane objawy są właśnie wynikiem lęku, który jest na wysokim poziomie i utrudnia funkcjonowanie, a w tym przypadku również wchodzenie w relacje. Stwierdzenie ,,odcina mózg" może również wskazywać na najwyższy poziom tej emocji, co może powodować szum w uszach, gonitwę myśli, zaburzenia widzenia czy trudność w skupieniu uwagi, a nawet omdlenia. Warto zastanowić się nad źródłem lęku. Jak wyglądała Pana relacja z pierwszymi opiekunami? Styl przywiązania rzutuje na funkcjonowanie społeczne w dorosłym życiu.
Porównuje się Pan na niekorzyść w stosunku do innych ludzi. Pojawia się refleksja na temat Pana samooceny, czy nie jest zaniżona. Myślę, że warto spotkać się z psychoterapeutą, by odkryć swoje zasoby, umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach, poprzyglądać się, skąd się biorą trudności. Tym bardziej jest to wskazane, że napisał Pan, iż nie chce mu się żyć.
Pozdrawiam
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Rodzice mojej partnerki całe życie ją źle traktowali. Była przemoc fizyczna oraz psychiczna, wyrzucanie z domu i spanie na klatce, zostawianie pustej lodówki i ciągłe szantaże emocjonalne. Gdy zaczęliśmy się spotykać, oni mnie nie akceptowali, prawdę mówiąc poznałem ich dopiero po około 3 latach związku, bo zakazywali mi przychodzenia do ich domu. Po wyprowadzce partnerki z jej rodzinnego domu oni zaczęli Nas zapraszać i tak jakby mnie akceptować. Widzę, że to jest sztuczne i osobiście nie jestem w stanie zapomnieć im poprzedniego traktowania mnie, jak i traktowania mojej drugiej połówki. Oni nie widzą problemu, pomimo zwrócenia im o to uwagi. Moja partnerka natomiast twierdzi, że rodzicom należy się szacunek pomimo wszystko, pomimo tej wyrządzonej krzywdy (jej rodzeństwo doświadczyło tego samego i tak samo uważają). Wydaje mi się, że moja partnerka stara się z całej siły, abym ich polubił lub chociaż tolerował, nie jestem w stanie. Mamy o to ciągle okropne kłótnie, po których zastanawiam, się czy związek ma dalej sens, ponieważ chce kiedyś dzieci i nie chce, żeby miały kontakt z takimi ludźmi (są to alkoholicy, niestabilni emocjonalnie, którzy często stosują przemoc, szczególnie po alkoholu). O ile staram się to w jakiś sposób zrozumieć, to jestem już zmęczony i bezradny co mogę dalej z tym zrobić i czy to dalej ma jakąkolwiek przyszłość.
Straciłam bliską relacje. Byłam z chłopakiem 3 miesiące, niedługo (w tamtym okresie) były by 4 miesiące. Teraz leci 5 miesiąc gdybyśmy byli razem. Owszem, znaliśmy się przed związkiem, miesiąc lub dwa. Ale wciąż to najdłuższa moja relacja przed wejściem w związek. Mam za parę miesięcy 19 lat, on skończył parę miesięcy temu 26. Wiem, że to duża różnica ale wydawało mi się że to okej, dalej mi się tak wydaje. 3 dni temu się spotkaliśmy, bez związku, w relacji jak "zobaczymy co wyjdzie ale mam nadzieje ze będziemy w przyszłości razem) On pali trawę medyczną, w dużej ilości, to mi przeszkadzało i brak czasu od niego bo on ma problemy i potrzebuje czasu dla siebie, ja mam problemy i potrzebuje czasu z nim. Nie dogadywaliśmy się. Jednak 3 dni temu zbliżyliśmy się na nowo, dotykał mnie. Parę razy mi to przeszkadzało i mówiłam "nie" ale nie rozumiał. A parę razy się na to zgodziłam (długi dzień) Obecnie nie wiem co będzie dalej i mnie to przeraża. Nie wiem co zrobić, jest ze mną gorzej i w zasadzie nie wiem co robić, nie wiem co mnie czeka, w życiu mam dużo niewiadomych: Szkoła, Praca, Praktyki, Psychiatra, na którego nie mam pieniędzy, wiec poprosiłam leki na 2-3 miesiące. Dziś byłam u pani psycholog której faktycznie nienawidzę, nie rozumie ze nie chce o czymś rozmawiać. Ostatnio było tak tragicznie, że cala się trzęsłam, muzyka i rysowanie nie pomagało. "Chłopak" zadzwonił, a wiem ze jego kolega był na to zły bo mieli live. Teraz czuje chyba wszystko na raz. Jednocześnie ostatnio większość materiałów sprawia ze musze to "strzepać" z siebie, to uczucie, cała się wzdrygam. Naprawdę nie wiem co robić. Czuje, że nie daje rady. Chciałabym by ktoś powiedział co mi jest i dal mi (lub pomógł nakierować) drogę, którą mam iść. Boje się, rok lub 2 lata temu mówiłam mamie ze nie dożyje 18nastki. A teraz czuje ze nie wiem co mnie czeka i co mam robić.

