Emilia Jędryka
Panie Tomaszu,
Panie, bardzo dziękuję za podzielenie się tym, co Pan przeżywa. To, co Pan opisuje, brzmi naprawdę trudne – lęk przed upływem czasu i poczucie, że życie ucieka, może być bardzo przytłaczające. Proszę pamiętać, że nie jest Pan sam z takimi myślami – wiele osób mierzy się z podobnymi obawami, szczególnie gdy konfrontujemy się z tym, jak szybko mijają dni i ile jeszcze chcielibyśmy zrobić.
Może Pan spróbować podejść do tego w kilku małych krokach. Jednym z nich jest zastanowienie się nad tym, co dzisiaj daje Panu choćby drobną radość czy poczucie sensu. Nie chodzi o wielkie rzeczy, jak spełnianie wszystkich marzeń naraz, ale o małe momenty – spacer, rozmowa z kimś bliskim, dobra kawa. Czasem lęk przed tym, co tracimy, odbiera nam możliwość cieszenia się tym, co jest tu i teraz.
Drugim krokiem może być spojrzenie na swoje marzenia.
Może warto zapisać sobie te, które są dla Pana ważne, a potem zastanowić się, od czego mógłby Pan zacząć – małe działania, które przybliżą Pana do ich realizacji, zamiast próbować "zdążyć ze wszystkim" naraz.
No i proszę nie zapominać, że to, co Pan odczuwa, to tylko jedna z perspektyw – lęk ma to do siebie, że często pokazuje nam życie w czarno-białych barwach, podczas gdy rzeczywistość jest o wiele bardziej zróżnicowana. Być może warto byłoby też pomyśleć o rozmowie z kimś, kto pomoże Panu spojrzeć na te emocje z dystansu – na przykład z psychologiem. To przestrzeń, w której mógłby Pan bezpiecznie przeanalizować swoje myśli i poszukać sposobów, by to poczucie ulgi zaczęło wracać.
Mam nadzieję, że udało mi się odpowiedzieć na Pana pytanie :)
Pozdrawiam serdecznie,













