
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak sobie radzić z...
Jak sobie radzić z emocjonalnym i finansowym nadużywaniem w relacjach z ex-partnerką i jej córką?
Michał
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
To, co Pan opisał, jest bardzo złożone i emocjonalnie trudne. Przez wiele lat był Pan dla Julii jak ojciec, z pełnym zaangażowaniem i sercem. I to się liczy, to coś ogromnie ważnego — ale teraz sytuacja się zmieniła, a Pan ma prawo do tego, by zadbać także o siebie i swoje granice.
To naturalne, że chce Pan pozostać obecny w życiu Julii, skoro tyle razem przeszliście. Ale jeśli kontakt z Anią i Julią sprowadza się głównie do próśb o pieniądze, a Pan czuje się wykorzystywany — warto się na moment zatrzymać i zapytać samego siebie: czego ja tak naprawdę chcę? Czy to ma być relacja oparta tylko na obowiązku i finansowym wsparciu, czy chciałby Pan mieć z Julią bliski, prawdziwy kontakt — nie tylko wtedy, gdy coś trzeba?
Nie chodzi o to, żeby zerwać więź, ale może czas, by ją przedefiniować. To w porządku, jeśli zacznie Pan stawiać jasne granice. Można powiedzieć Ani, że nadal chce Pan wspierać Julię emocjonalnie i mieć z nią relację, ale nie może być tak, że kontakt istnieje tylko, gdy chodzi o pieniądze. Podobnie z Julią — warto z nią spokojnie porozmawiać, uczciwie, z troską, ale też z wyraźnym sygnałem, że tęskni Pan za czymś więcej niż tylko rozmowami o pieniądzach.
Ma Pan teraz obok siebie nową osobę, nowe życie — i zasługuje Pan na to, by czuć się w nim szanowany i ważny. Nie ma nic złego w tym, by zawalczyć o relację z Julią — ale taką, w której Pan też czuje się widziany, nie tylko potrzebny wtedy, gdy coś trzeba zapłacić.
Życzę wszystkiego dobrego,
Justyna Bejmert
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Olga Jędrzejewicz
Panie Michale, rozumiem z Pana wpisu, że chce Pan wspierać Julię i być obecny w jej życiu, ale czuje się Pan wykorzystany w związku z licznymi prośbami o pieniądze. Myślę, że ważne, żeby odpowiedział Pan sobie na pytanie, co Pan czuje oraz czego potrzebuje - czy chciałby Pan, żeby te relacje inaczej wyglądały, czy też chodzi o to, że chciałby Pan wydawać mniej pieniędzy, a może obydwie kwestie? W każdym z tych wypadków myślę, że rozmowa o Pana odczuciach z byłą partnerką byłaby wskazana. Być może dobrym pomysłem byłoby wyrażenie, że chciałby Pan być obecny w życiu Julii na inne sposoby niż tylko finansowy.
Przed taką rozmową warto sobie zadać samemu takie pytanie, czego sam się obawiam w związku z taką rozmową lub co mogło mnie do tej pory blokować przed szczerym omówieniem tej kwestii z byłą partnerką.
Dzieci uczą się również przez obserwację dorosłych, więc miałoby to sens, że Julia może zacząć zachowywać się podobnie jak jej mama.
Ponadto rozumiem, że prawnie nie jest Pan opiekunem Julii i to tylko dobra wola decyduje o chęci przeznaczania przez Pana jakiejkolwiek kwoty.
Ma Pan prawo postawić granicę w kwestii ilości pieniędzy, które chce Pan przeznaczać na Julię. To nie świadczy o złym podejściu, ale o zdrowych granicach. Dzieciom i nastolatkom zdrowo postawione granice służą w dalszym rozwoju, ponieważ dzięki temu, że uczą się ich od najmłodszych lat będą umiały dostosowywać się do norm i zobowiązań panujących w dorosłym życiu.
Gdyby trudno było rozwikłać tę sytuację samemu to polecam spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą.
Wszystkiego dobrego!
Olga Jędrzejewicz
Psychoterapeutka CBT i Schematu
Martyna Jarosz
Dzień dobry,
Z Pana relacji wynika, że przez wiele lat angażował się Pan emocjonalnie i finansowo w relację zarówno z byłą partnerką, jak i z jej córką, którą traktuje Pan jak własne dziecko. To postawa godna uznania, jednak zauważalne jest, że obecnie może Pan doświadczać poczucia wykorzystywania oraz jednostronności w tych kontaktach. Powtarzający się schemat rozmów opartych głównie na prośbach o wsparcie finansowe, a także brak zaangażowania emocjonalnego ze strony Ani i Julii, może wpływać na Pana samopoczucie i budzić frustrację. Warto, aby zastanowił się Pan, jakie są Pana granice w tej relacji i na ile obecna forma kontaktu służy Pana dobrostanowi. Czy wsparcie, którego Pan udziela, wynika z autentycznej potrzeby serca, czy raczej z poczucia obowiązku lub lęku przed odrzuceniem? Świadome ustalenie granic i ich zakomunikowanie – nawet jeśli miałoby to wiązać się z czasowym dystansem – może być ważnym krokiem ku odzyskaniu równowagi i szacunku do samego siebie. Rozważenie konsultacji z psychoterapeutą może pomóc uporządkować te emocje i podjąć decyzje zgodne z Pana wartościami.
Pozdrawiam
Martyna Jarosz
Katarzyna Kania-Bzdyl
Drogi Michale,
jeśli Twój kontakt z przyszywaną córką opiera się głównie na korzyściach finansowych z jej strony to warto zastanowić się nad tym, czy jest jeszcze między Wami prawdziwa więź rodzicielska. Mam wrażenie, że czujesz się wykorzystywany nie tylko ze strony Julki, ale również ze strony jej mamy. Czujesz złość, bo pewnie granice w stosunku do Ciebie zostały przekroczone. Ponadto zauważasz, że brakuje między wami takiej naturalnej relacji polegającej na wzajemnym zainteresowaniu, spotkaniach, trosce.
Czy chciałbyś o tym wszystkim porozmawiać z Julią?
Czy w dalszej perspektywie chciałbyś utrzymywać kontakt z Julią?
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne
Nie wiem nawet, jak o tym pisać, bo czuję się naprawdę pogubiona po rozstaniu z moim partnerem, z którym byłam 8 lat, planowaliśmy ślub, a on mnie zostawił na młodszej. Ból nie chce mnie opuścić, a samotność, która mnie prześladuje, jest po prostu przytłaczająca.
Moje poczucie własnej wartości spadło na samo dno i czuję, że nie wiem, jak dalej żyć. Czy w ogóle zdołam zacząć na nowo budować swoje życie i odnaleźć siebie?
Chce sobie pomóc, ale nie wiem jak. Chcę znowu być szczęśliwa i pełna życia, nie to, co teraz... Może są jakieś techniki, które mogą pomóc mi przestać czuć się tak cholernie samotnie i zacząć budować swoją pewność siebie? Czasem czuję się jak uwięziona w swoich emocjach, co totalnie przeszkadza mi skupić się na codziennych sprawach.
Czy coś innego może mi pomóc?
W wolnych chwilach lubię czytać, więc może to też byłoby rozwiązanie?
Próbowałam coś znaleźć, ale jest tego za dużo i nie wiem, które są sensowne. Proszę pomóżcie
Witam,
od paru miesięcy jestem w związku, który się formalnie zakończył, ale dalej go z partnerką kontynuuję.
Partnerka doszukiwał się u mnie zdrady, a jak jej nie znalazła, to ją wymyśliła i myślę, że w to wierzy.
Od tego czasu (a nie raz wcześniej) przyłapałem ją na kłamstwie i spotykaniu się z innymi facetami (niby tylko znajomi). Teraz wiem, że mnie zdradza, mimo to nie daje mi odejść. Co chwile od nowa daje mi miłość i nadzieję na odratowanie relacji (uwielbiamy ze sobą przebywać), a jak się wkręcam, to okazuje brak szacunku przy innych ludziach, nie jest lojalna, czasem innym źle o mnie mówi i zdradza nasze sekrety. Ma kolegę, z którym non stop przebywa i na pewno coś między nimi jest. Wiem, że mam jakiś problem ze sobą, bo nie mogę odpuścić, co chwilę wracam, a potem odczuwam, jak mnie to niszczy, jaki załamany chodzę.
Czasem moja ex dopuszcza się prowokacji, żeby mnie zdenerwować, a potem obwinia mnie o moje reakcje.
Moja ex dopuszcza się rękoczynów w stosunku do mnie.
Ma dwa oblicza, raz kochana, a raz wyrachowana i zawistna osoba.
Jak mam się uwolnić od tej relacji?
Co mam robić i gdzie szukać ratunku, żeby już nie wracać. Czuję się bez niej jak narkoman na głodzie.
Dodam, że jestem młodym, dobrze zbudowanym, energicznym i kontaktowym człowiekiem z dobrą posadą.
Wszystkie moje związki to tragedia...
