Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak sobie radzić z emocjonalnym i finansowym nadużywaniem w relacjach z ex-partnerką i jej córką?

Zacznę od tego że 13 lat temu związałem się z Ania . Ania miała 2 letnią córkę Julie . Kochalem i traktowałem jak swoją córkę zresztą do dziś to robię choć od 3 lat nie mieszkamy już razem . Mam od roku nowa wspaniała osobę przy boku. Rozstałem się z Ania ponieważ w pewnym momencie przestaliśmy się dogadywać kłóciliśmy się bardzo często trwało to 5 La kłóciliśmy się o bzdury co 3 słowo partnera odbieraliśmy jako qtak w swoją stronę . O edy się wyprowadzałem od nich Ani obiecałem że pomogę finansowo przy wychowaniu Juli bo traktuje jak swoją ;) Ale zauważyłem że Ania dzwoni tylko do mnie po pieniądze oczywiście zacznie rozmowę od zapytania co u mnie potem mówi jakie są wydatki . Czuje że mnie trochę wykorzystuje i na e wiem co zrobić . Zresztą Julia zaczęła robić podobnie dzwoni o blika czasem napiszę że tęskni itd ale w większości schemat jest podobny do mamy . Nawet nie dawno miałem urodziny. To był czwartek 26. Są wakacje więc spoko jnie po 16 mogła by przyjechać choć na chwilę napisała życzenia dowiadując się że jestem bez kasy przyjechała 2 bo wiedziała że dostanę wypłatę tym bardziej że minął miesiąc od naszego spotkania równy mnie miesiąc . Przyjechała wtedy w dzień dziecka :( nie wiem jak mam się zachować co zrobić.
User Forum

Michał

9 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pan opisał, jest bardzo złożone i emocjonalnie trudne. Przez wiele lat był Pan dla Julii jak ojciec, z pełnym zaangażowaniem i sercem. I to się liczy, to coś ogromnie ważnego — ale teraz sytuacja się zmieniła, a Pan ma prawo do tego, by zadbać także o siebie i swoje granice.

 

To naturalne, że chce Pan pozostać obecny w życiu Julii, skoro tyle razem przeszliście. Ale jeśli kontakt z Anią i Julią sprowadza się głównie do próśb o pieniądze, a Pan czuje się wykorzystywany — warto się na moment zatrzymać i zapytać samego siebie: czego ja tak naprawdę chcę? Czy to ma być relacja oparta tylko na obowiązku i finansowym wsparciu, czy chciałby Pan mieć z Julią bliski, prawdziwy kontakt — nie tylko wtedy, gdy coś trzeba?

 

Nie chodzi o to, żeby zerwać więź, ale może czas, by ją przedefiniować. To w porządku, jeśli zacznie Pan stawiać jasne granice. Można powiedzieć Ani, że nadal chce Pan wspierać Julię emocjonalnie i mieć z nią relację, ale nie może być tak, że kontakt istnieje tylko, gdy chodzi o pieniądze. Podobnie z Julią — warto z nią spokojnie porozmawiać, uczciwie, z troską, ale też z wyraźnym sygnałem, że tęskni Pan za czymś więcej niż tylko rozmowami o pieniądzach.

 

Ma Pan teraz obok siebie nową osobę, nowe życie — i zasługuje Pan na to, by czuć się w nim szanowany i ważny. Nie ma nic złego w tym, by zawalczyć o relację z Julią — ale taką, w której Pan też czuje się widziany, nie tylko potrzebny wtedy, gdy coś trzeba zapłacić.

 

Życzę wszystkiego dobrego,

Justyna Bejmert

Psycholog

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Olga Jędrzejewicz

Olga Jędrzejewicz

Panie Michale, rozumiem z Pana wpisu, że chce Pan wspierać Julię i być obecny w jej życiu, ale czuje się Pan wykorzystany w związku z licznymi prośbami o pieniądze. Myślę, że ważne, żeby odpowiedział Pan sobie na pytanie, co Pan czuje oraz czego potrzebuje - czy chciałby Pan, żeby te relacje inaczej wyglądały, czy też chodzi o to, że chciałby Pan wydawać mniej pieniędzy, a może obydwie kwestie? W każdym z tych wypadków myślę, że rozmowa o Pana odczuciach z byłą partnerką byłaby wskazana. Być może dobrym pomysłem byłoby wyrażenie, że chciałby Pan być obecny w życiu Julii na inne sposoby niż tylko finansowy.

Przed taką rozmową warto sobie zadać samemu takie pytanie, czego sam się obawiam w związku z taką rozmową lub co mogło mnie do tej pory blokować przed szczerym omówieniem tej kwestii z byłą partnerką. 

Dzieci uczą się również przez obserwację dorosłych, więc miałoby to sens, że Julia może zacząć zachowywać się podobnie jak jej mama.

Ponadto rozumiem, że prawnie nie jest Pan opiekunem Julii i to tylko dobra wola decyduje o chęci przeznaczania przez Pana jakiejkolwiek kwoty.

Ma Pan prawo postawić granicę w kwestii ilości pieniędzy, które chce Pan przeznaczać na Julię. To nie świadczy o złym podejściu, ale o zdrowych granicach. Dzieciom i nastolatkom zdrowo postawione granice służą w dalszym rozwoju, ponieważ dzięki temu, że uczą się ich od najmłodszych lat będą umiały dostosowywać się do norm i zobowiązań panujących w dorosłym życiu. 

Gdyby trudno było rozwikłać tę sytuację samemu to polecam spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą.

 

Wszystkiego dobrego!

Olga Jędrzejewicz

Psychoterapeutka CBT i Schematu

 

9 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Z Pana relacji wynika, że przez wiele lat angażował się Pan emocjonalnie i finansowo w relację zarówno z byłą partnerką, jak i z jej córką, którą traktuje Pan jak własne dziecko. To postawa godna uznania, jednak zauważalne jest, że obecnie może Pan doświadczać poczucia wykorzystywania oraz jednostronności w tych kontaktach. Powtarzający się schemat rozmów opartych głównie na prośbach o wsparcie finansowe, a także brak zaangażowania emocjonalnego ze strony Ani i Julii, może wpływać na Pana samopoczucie i budzić frustrację. Warto, aby zastanowił się Pan, jakie są Pana granice w tej relacji i na ile obecna forma kontaktu służy Pana dobrostanowi. Czy wsparcie, którego Pan udziela, wynika z autentycznej potrzeby serca, czy raczej z poczucia obowiązku lub lęku przed odrzuceniem? Świadome ustalenie granic i ich zakomunikowanie – nawet jeśli miałoby to wiązać się z czasowym dystansem – może być ważnym krokiem ku odzyskaniu równowagi i szacunku do samego siebie. Rozważenie konsultacji z psychoterapeutą może pomóc uporządkować te emocje i podjąć decyzje zgodne z Pana wartościami.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

9 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Michale,

 

jeśli Twój kontakt z przyszywaną córką opiera się głównie na korzyściach finansowych z jej strony to warto zastanowić się nad tym, czy jest jeszcze między Wami prawdziwa więź rodzicielska. Mam wrażenie, że czujesz się wykorzystywany nie tylko ze strony Julki, ale również ze strony jej mamy. Czujesz złość, bo pewnie granice w stosunku do Ciebie zostały przekroczone. Ponadto zauważasz, że brakuje między wami takiej naturalnej relacji polegającej na wzajemnym zainteresowaniu, spotkaniach, trosce. 

Czy chciałbyś o tym wszystkim porozmawiać z Julią?

 

Czy w dalszej perspektywie chciałbyś utrzymywać kontakt z Julią?

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

9 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nie wiem czego ode mnie chce mężczyzna, z którym się poznaję. On nie proponuje spotkań, spotkania częstsze niż raz w tygodniu to dla niego za dużo.
Bardzo psychicznie męczy mnie ta sytuacja. Rozmawialiśmy wcześniej 4 miesiące bez spotkania na żywo, bo akurat tak się złożyło, że albo ja byłam gdzieś albo on itp., ale jakiś kontakt był, raz mniejszy, raz większy, dużo wysyłania zdjęć z podróży . Kilka wiadomości dziennie, ale czasem taka konwersacja trwała właśnie przez to miesiąc. Nasze 3 spotkania były bardzo fajne, długie rozmowy, dużo historii z życia opowiedzianych, dużo śmiechu itp. Trwały po 4-5 godzin, on je wydłużał proponując deser czy coś. Z jego inicjatywy buziaki w policzek na powitanie, pożegnanie , przytulenie na pożegnanie po 3 spotkaniu, delikatny dotyk po ramieniu jak opowiada coś. Ale potem jest cisza, jak odezwę się, to od razu chętny na spotkanie - proponuje dzień, bardzo bliski termin itp. Więc czego on chce ode mnie ? 1. Seksu nie, bo działałby szybciej 2. Jako koleżanki to raczej mnie nie traktuje... Byłoby wszystko idealnie gdyby odzywał się częściej pierwszy.... Nie wiem co myśleć o tym, niby w piątek zwróciłam mu na to uwagę, że zaczynam się czuć, jak piszę, że się narzucam, to zapytał się czy ustalamy częstotliwość spotkań, bo np. dla niego na razie spotkanie co 2-3 to zbyt serio, ale raz w tygodniu byłoby dobrze, ale akurat tak się teraz złożyło, że oboje mamy zajęty tydzień i nie udało się ustalić terminu. Więc skończyło się na tym, że powiedziałam, że będziemy w kontakcie. Świruję już, ale nie wiem, czego może chcieć ode mnie. Ja bardzo dobrze się czuje przy nim. Ale znowu jest ta cisza... spotkaliśmy się w piątek a mamy niedzielny wieczór... wszędzie piszą wszyscy że facet odzywa się od razu a tutaj nie wiem o co chodzi
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce, rozmawiając z ludźmi w moim wieku bądź podobnym czuję się gorsza, mają pracę w moim oku bardzo prestiżowe, a ja mam problem z jej znalezieniem, podobnie nie jestem w związku, żaden chłopak nigdy nie wykonał do mnie pierwszego kroku w przeciwieństwie do mnie, która zawsze wychodzę z inicjatywą, nie wiem, czy jest sens kończyć magistra.
Po zakończeniu związku jesteśmy przyjaciółmi, jednak tak bardzo chciałbym, żeby miłość wróciła. Rozum chce, serce nie wie.
Dzień dobry, pięć miesięcy temu zakończyłem związek po 2,5 roku ( dostałem wręcz psychotycznych rozterek, które spowodowały, że wypaliło się uczucie miłości), obecnie z byłą dziewczyną jesteśmy na stopie koleżeńskiej. Ja w dalszym ciągu rozpaczam po utracie tego związku. Chciałbym to jakoś naprawić, ale nie umiem już patrzeć na nią jak kiedyś, powstał dystans. Rozmawiamy normalnie, śmiejemy się. Natomiast ja w domu płaczę piąty miesiąc, choć to ja to zniszczyłem. Najdziwniejsze jest to, że wciąż czekam na zryw serca, który da mi siły do walki o to co było, że to uczucie się odnowi. Mam przekonanie, że to ona jest mi pisana i że to bardzo wartościowa osoba (planowałem nawet zaręczyny). Co zrobić, żeby zakochać się na nowo, pokonać ten dystans i być szczęśliwymi jak dawniej? Oboje stwierdziliśmy, że nie jest wykluczone, że w przyszłości nasze drogi połączą się... Nie szukam innej dziewczyny, bo wciąż mam nadzieję, że uda się naprawić to wszystko i nie mam nawet na to ochoty. Mam ją ciągle w głowie, ostatnio chciałem nawet jechać i prosić o drugą szansę, ale uznałem, że to byłoby oszukiwanie jej i siebie i zrezygnowałem, a mimo to wciąż chcę, żeby to wszystko wróciło na dawne tory. Chcę znów czuć tę miłość. Proszę o pomoc, bo ja już nie daję rady. Rozum mówi, że zrobiłem źle, a serce samo nie wie....
Witam Od jakiś 12 lat non stop się zakochuje, do tej pory już około 20 razy lub więcej, wszystko bez wzajemności, i naprawdę to były osoby, które bardzo pokochało moje serce, za każdym razem równie mocno cierpię. Od kiedy pierwszy raz doznałam odrzucenia zaczęłam mieć zaburzenia w postaci bulimii i ciągnie się to za mną do dziś. Ciągle jestem zmęczona, mam problemy ze snem, czuję pustkę i czuję się bardzo nieszczęśliwa. Nie wiem jak poradzić mam sobie z tymi uczuciami, bo to normalne chyba nie jest, żeby tyle razy się tak mocno zakochać. Czuje, że coś ze mną jest mocno nie tak. Nie potrafię zająć tej pustki i dlatego chyba mam bulimie, nie wiem co mam na to już poradzić.
Mama oczekuje, że jak skończyłam studia to wrócę do miejscowości bliżej niej. Ona mnie kontroluje, przekracza granicę.
Ostatnio ukończyłam studia. Po pięciu latach dosyć ciężkiej pracy i mieszkaniu w mieście daleko od domu rodzinnego, zaczęłam szukać pracy w zawodzie, co niestety jest samo w sobie ciężką sytuacją. Przez te pięć lat zdążyłam się już przyzwyczaić do mieszkania samej i czułam się z tym dobrze. Bardzo chciałabym zostać w mieście, gdzie studiowałam i znaleźć tam pracę. Jak wspomniałam, to wcale nie jest łatwe, ponieważ rynek pracy jest obecnie bardzo wymagający. Po obronie wróciłam do domu i mamy, ale nie zrezygnowałam z wynajmu w innym mieście, ponieważ nadal mam nadzieję coś tam znaleźć. Dzisiaj zostałam postawiona przed ciężkim tematem, bo z niepozornej rozmowy wynikła kłótnia z mamą. Ona chce, żebym do niej wróciła i szukała pracy gdzieś indziej, bliżej, bo "co jeśli coś się stanie, ja nie będę jeździć przez pół Polski do ciebie, a jak mi się coś stanie, to też nie będę mogła szybko do niej przyjechać". "Za rzadko nas odwiedzałaś podczas studiów, olewasz rodzinę", "przyjaciele z tamtego miasta nie są ważniejsi od rodziny", "nie ma sensu wydawać na wynajem jak możesz mieszkać i pracować bliżej", "ja jestem tu całkiem sama", "twój brat jest zajęty swoją rodziną i dzieckiem, nie ma czasu mi pomagać" - to tylko niektóre z jej argumentów. Ciężko mi je podważyć. Jednak będąc w domu rodzinnym czuję się odcięta od świata. Nie mam tu żadnej prywatności (nawet nie mogę porozmawiać normalnie ze znajomymi przez internet, bo zaraz są jakieś głupie pytania), muszę się bardzo pilnować, żeby, zachowywać się "normalnie" - komentowane są mój ubiór, waga, to co jem. To jest wieś 15km od najbliższego miasta, brakuje mi tu swobody, którą miałam w tamtym mieście. Czuję, że znowu będę pod jej pełną kontrolą i nie uda mi się stąd szybko "wyrwać". Dzisiejsza kłótnia skończyła się moim płaczem i krzykami ze strony mamy. Jestem w stanie zrozumieć jej punkt widzenia, ale nie chcę znowu zostać uzależniona od jej wyobrażenia na temat tego, jaka powinna być jej idealna córka. Czuję się, jakbym była na przegranej pozycji. Bałam się zakończenia studiów, bo wiedziałam, że tak to się może skończyć. Szczerze - jestem zrozpaczona i czuję, że nie mam żadnej siły przebicia. Nie mam pracy, żadnych dochodów i oszczędności, aby się uniezależnić finansowo. Nie chcę wyjść na niewdzięczną córkę, ale czuję się jak w potrzasku. Moje własne uczucia wydają mi się śmieszne w kontrze do jej argumentów, ale tak bardzo nie chcę zostawiać swojego życia, które układałam przez pięć lat. Czuję, że muszę się jej podporządkować, bo inaczej będzie mi wypominała to cały czas.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.