Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z konfliktem w związku po kłótni?

Witam, przedwczoraj pokłóciłam się ze swoim chłopakiem i do tej pory żadne z nas się do nikogo nie odzywa. Kłótnia poszła o to, że gdy do mnie przyjechał i poprosił, żebym włączyła mecz ja zażartowałam, że nie ma co oglądać meczu z jakąś tam podrzędną drużyną. I on mi zaczął tłumaczyć, że to wcale nie taka podrzędna drużyna, bo ma ileś zwycięstw na swoim koncie, na co ja (znowu żartobliwie) mu odpowiedziałam, że to mnie przecież mnie obchodzi. Na co on się obruszył i z wielką irytacją i zdenerwowaniem rzucił do mnie „Ja też mam w … Twoje seriale”. Zrobiło się wtedy przykro, bo myślałam, że wspólnie lubimy oglądać te seriale i obojgu nam to sprawia przyjemność. W każdym razie potem podszedł do mnie i spytał co tak smutno siedzę sama, na co ja odpowiedziałam, że po prostu na razie tak chcę. Na co on znowu z irytacją powiedział, że ja to mogę mu wszystko powiedzieć, a jak on mi coś powie to od razu wielkim dupkiem, a ja w dodatku udaję, że płaczę (a nie udawałam). I tak już do wieczora w sobotę się nie odzywaliśmy, wczoraj cały dzień i dzisiaj się zaczyna kolejny. Ja zaczynam być już powoli zmęczona tą sytuacją i nie wiem co robić. Zastanawiam się czy mój chłopak nie ma takiego podejścia, że skoro jego zdaniem zawiniłam to powinnam odezwać się pierwsza i wtedy wyjdzie na to, że się poddaję.
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

To, co Pani opisuje, pokazuje nie tylko napięcie, ale też emocjonalne zaangażowanie z obu stron. Taka drobna wymiana zdań potrafi uruchomić głębsze mechanizmy - poczucie bycia niedocenionym, niewysłuchanym czy niesprawiedliwie potraktowanym.

Z tego, co Pani pisze, wynika, że Pani intencje były żartobliwe, ale on poczuł się zlekceważony. Z kolei jego odpowiedź była dla Pani raniąca - nie tylko przez treść, ale przez ton i postawę. Obie strony poczuły się dotknięte, a potem zabrakło przestrzeni na spokojną rozmowę.

W takich momentach nie chodzi o to, kto pierwszy się odezwie czy „kto wygra”, ale o to, by przerwać błędne koło cichych dni, zanim wzajemny żal się utrwali. Może warto powiedzieć lub napisać do niego krótko i szczerze, że ta sytuacja Panią przytłacza i nie chce Pani przeciągać milczenia, bo zależy Pani na tej relacji. To nie oznacza „przegranej”, tylko dojrzałość emocjonalną.

Taka wiadomość nie musi od razu rozwiązać konfliktu, ale może otworzyć przestrzeń do rozmowy - najlepiej o tym, co tak naprawdę zabolało każdą ze stron. To dobra okazja, by ustalić, jak reagować, gdy jeden z Was poczuje się urażony, żeby następnym razem nie budować muru, tylko most.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Włodarkiewicz

Monika Włodarkiewicz

Dzień dobry, sytuacja, w której para nie odzywa się do siebie po kłótni i rośnie frustracja jest trudna dla obu stron. Zastanawia mnie jak to jest, że odzywając się poczułaby się Pani, jakby się Pani poddała. Dlaczego Pani partner stał się Pani rywalem w jakiś rozgrywkach, przecież obojgu wam w gruncie rzeczy zależy, abyście mieli dobry i satysfakcjonujący związek, więc można powiedzieć, że macie wspólny cel. 

Ważne jest nie to, kto się pierwszy odezwie, ale jaki będzie miała przebieg ta rozmowa. Odzywając się nie pokazuje Pani, że całkowicie czuje się Pani odpowiedzialna za tę sytuację. Warto zastanowić się, gdzie wydaje się Pani, że zachowała się Pani w sposób, który mógłby być przykry dla partnera i powiedzieć mu o tym. Poza tym ważne jest też co Pani w tym wszystkim poczuła i również o tym porozmawiać. 

Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Dzień dobry! Tak bez poznania szerszego kontekstu Waszej relacji, to co można powiedzieć, to po prostu: czasem z pozoru drobna kłótnia odsłania nasze głębsze potrzeby czy zranienia. W tej konkretnej sytuacji Ty być może poczułaś się nieważna, a twój chłopak zlekceważony. Często milczenie bywa tarczą, a nie karą — oboje możecie czuć się zranieni i niepewni, co utrudnia powrót do ponownego zdrowego kontaktu. Jeśli Ci zależy na powrocie do relacji (a skoro tu piszesz, to rozumiem, że tak jest), możesz odezwać się pierwsza. I nie chodzi o to że miałabyś „poddać się”, ale po prostu możesz wziąć na swoje barki inicjatywę i odpowiedzialność za przerwanie impasu. Wystarczy zdanie: „Nie chcę, żeby między nami tak to wyglądało. Chyba oboje nawzajem zrobiliśmy sobie przykrość”. Taka inicjatywa może otworzyć przestrzeń do rozmowy - bo w związku przecież nie chodzi o rację, a o relację.

Olga Żuk

Olga Żuk

To trudna sytuacja, bo milczenie tylko ją pogłębia. Kto odezwie się pierwszy, nie oznacza „przegranej” – to oznaka, że chcesz naprawić relację.

- Możesz napisać lub powiedzieć coś prostego: „Nie chcę, żebyśmy się tak mijali. Chciałabym porozmawiać i wyjaśnić tę sytuację”.
- W rozmowie opowiedz, jak się czułaś, zamiast wytykać winę: „Było mi przykro, gdy powiedziałeś o moich serialach, bo myślałam, że oglądamy je razem dla przyjemności”.
- Spróbuj też wysłuchać jego perspektywy – kłótnia zwykle wynika z emocji, nie złej woli.

Najważniejsze, by przerwać ciszę – inaczej napięcie tylko urośnie.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga M.S.,

 

jak zazwyczaj zachowujecie się po kłótni? Następuje rozmowa / przemilczenie tematu? 

 

Myślę, że Twój chłopak ma sporo racji w odniesieniu do wspomnianego przykładu. Nie uszanowałaś tego, że Twój chłopak darzy ogromną sympatią swój ulubiony klub oraz, że ma chęć oglądnięcia tego meczu. Oprócz tego pojawił się z Twojej strony pewnego rodzaju sarkazm oraz zlekceważenie, co spowodowało u Twojego chłopaka smutek, przykrość, urazę, złość - czyli wszystko to, co Ty poczułaś kiedy Twój chłopak zachował się wobec Ciebie w podobny sposób. Uważam, że niesprawiedliwie obarczasz go poczuciem winy i odpowiedzialnością, ponieważ to nie on spowodował tą całą sytuację.

 

Ale widzę tutaj coś o wiele poważniejszego: czy dobrze rozumiem, że przyznanie się do błędu uważasz jako pewnego rodzaju "poddanie się", "uniżenie przed drugą osobą"? Zdecydowanie jest to błędne przekonanie. Sugeruję, żebyś pomyślała o doraźnych spotkaniach z psychologiem w celu rozpracowania fałszywych przekonań, w przeciwnym razie niezależnie od tego w jakiej będziesz relacji (czy to partnerskiej, przyjacielskiej, rodzinnej) to za każdym razem będziesz dochodziła właśnie do tego punktu. 

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne

Moja żona trzy tygodnie temu postanowiła wraz z dziećmi wyprowadzić się z domu
Dzień dobry. Moja żona choruje na depresję, jest leczona farmakologicznie, oraz chodzi do psychologa i psychiatry. Trzy tygodnie temu postanowiła wraz z dziećmi wyprowadzić się z domu. Jej argumenty to: nieskończona budowa (dokończenie kilku rzeczy, nad którymi pracuję), brak zainteresowania z mojej strony rodziną (choć odbieram to inaczej). Na chwilę obecną mieszka u rodziców, jednak wynajęła już mieszkanie. Na moje pytania odpowiada bardzo różnie, czasami "nie wiem", "zobaczymy", "czas pokaże" "to jest czas, żebyś wszystko przemyślał". Mam wrażenie, że to ja jestem największym problemem tego, co się dzieje. Po jej wyprowadzce spędziliśmy razem tygodniowe, zaplanowane wcześniej wakacje, które uważała za najlepsze w swoim życiu. Po powrocie zostawiła dzieci ze mną i wyjechała na 5 dni do kuzynki na drugi koniec Polski. Odczuwam, że ona uważa mnie za swojego oprawcę, mimo, że wprost nie powiedziała nic takiego. Jak sobie z tym poradzić? Jak nakłonić ja do powrotu do domu? Jak wytłumaczyć to dzieciom? Jej argumenty za powrotem to dokończenie domu i przemyślenie wszystkiego. Chce zobaczyć moja radość z rodziny, ale mieszkanie wynajęła na rok i to uważa jako dobry czas, jednak nie wyklucza szybszego powrotu. Wiem, że zachowywanie się teraz jako najlepszy mąż i ojciec nie doprowadzi do niczego dobrego, a tylko utwierdzi ją, że robię to na pokaz, żeby wróciła. Jak pokazać radość i zainteresowanie rodziną, mieszkając osobno? Nasze relacje po 8 latach małżeństwa wydawały mi się dobre, choć rzadko rozmawialiśmy. To najprawdopodobniej było problemem. Czuję się teraz mocno manipulowany, bo wie, że dla rodziny zrobię wszystko.
Mąż już raz prawie się ze mną rozstał przez romans. Teraz znów chce to zrobić. On jednak uważa, że nie ma dokąd pójść, wspieram go w tym wszystkim.
Witam, jestem w związku małżeńskim od ponad 30 lat. Mąż trzy lata temu oświadczył, że chce odejść. Pozew został złożony, nie zrealizowany. Przyczyną była inna kobieta. Byłam wówczas w szoku i skorzystałam z psychologa. Mąż w tym czasie zaczął się plątać w tym co mówił i robił. Okazało się, że kobieta w której zadurzył się nie chciała go, a relacja jej z moim mężem nie była taka, jaką on przedstawiał. Rozpoczął terapię i razem również chodziliśmy. Nie było łatwo. Czas obecny: znów zauważyłam dziwne zachowania męża. Spytałam wprost. W odpowiedzi usłyszałam , że jest ktoś. Że chce być z tą osobą. Powiedziałam, że nie mam siły przechodzić drugi raz tego samego i najlepszym rozwiązaniem będzie rozstać się. Wówczas usłyszałam , że nie ma dokąd iść, gdzie ma mieszkać ? Że wyrzucam go z domu itp. po czym dodaje, że z tą kobietą nie łączą go bliskie kontakty. Zachowuje się jakby nic nie stało się , a za chwilę płacze i przytula mnie, powtarzając, że mnie krzywdzi, zmarnował życie i chce zniknąć. Zasugerowałam, by koniecznie udał się na wizytę do psychiatry , ewidentnie potrzebna jest pomoc. Do tej pory miał i cały czas ma wsparcie we mnie. Zaczynam zastawiać się nad wszystkim. Mam w głowie mętlik i nie wiem już jak postępować. Jeśli chory, to trudno zostawić kogoś bez pomocy, a z drugiej strony jestem zmęczona zachowaniami męża , huśtawką itp . Może sama potrzebuję psychologa, który ukierunkował by mnie, jaki obrać kierunek ?
Jak radzić sobie z poczuciem zdrady w związku z powodu masturbacji partnera?

Temat dość kontrowersyjny na wielu forach, jakie miałam okazje czytać, mianowicie jest to temat masturbacji do treści internetowych w związku, która przez większość jest uznana za normalny ludzki przywilej i gdy się go nie akceptuje, to coś jest nie tak. I właśnie to ja stoję po tej stronie barykady „nie tak”, i jakkolwiek śmiesznie to brzmi - po prostu czuję się zdradzona, gorsza, mniej atrakcyjna od tego, co grzeje zza ekranu. 

Temat zdrad jest w mojej rodzinie od pokoleń, i wraz z pracą na terapii dowiedziałam się, że to również ma ogromny wpływ na moje postrzeganie tego całego „normalnego świata”. 

Tylko co dalej? Miliony wątków pojawia się w mojej głowie, czy zacząć robić to samo? Czy przystać i się przypodobać? 

Uważam, że relacja zanika, gdy jedna strona jest zawsze zaspokojona i nie czuć na co dzień tej gry wstępnej, budującej się przez cały czas do momentu, gdy możemy oddać się przyjemności po obowiązkach. I sam temat tego, że jest to robione do innej osoby jest dla mnie potwornie bolesny.. 

Jestem załamana, gdyż po wielu rozmowach to wciąż się dzieje, i nie widzę nadziei na budowanie przyszłości, jeśli ma ona wyglądać w ten sposób…

Czy warto kontynuować związek z osobą potrzebującą przestrzeni, mimo problemów z dystansem?
Byliśmy w związku z partnerką, która jest bardzo samodzielna łączy nas duża odległość i spotykaliśmy się co jakiś czas. Rozstaliśmy się po pół roku dwa miesiące temu bo powiedziała ze dzieli nas odległość inne światy życia i to że ona potrzebuje dużo przestrzeni i lekkości w związku a ja jej tego nie daje. Po dwóch miesiącach milczenia sama się odezwała że brakuje jej mojej bliskości. Pierwsze spotkanie było miłe ale kolejne znowu z pretensjami że czuję się przeze mnie przytłoczona. Teraz znowu się nie odzywamy. Nie wiem czy mam to ciskać dalej. Jest dla mnie bardzo ważna i zależy mi na niej ale czuję jak się spalam ciągle o nią zabiegając. Zapominam w tym o sobie. To jakaś pętla która mnie niszczy. Nie mam już sił
Czy to depresja partnera czy koniec związku? Czuję się jak opiekunka.
Jestem w związku od 9 lat i nie wiem już, co robić. Od dwóch miesięcy mój partner twierdzi, że ma depresję. Nie pracuje, nie ma dochodu, całe dnie spędza poza domem, a kiedy jest – zamyka się w sobie, nie rozmawia, nie przytula mnie, nie mówi, że mnie kocha. Gdy próbuję się do niego zbliżyć, on mnie odrzuca, mówi, że „nie ma ochoty”, że nie czuje nic. Nie chce iść do żadnego specjalisty, chociaż prosiłam o to wiele razy. Od dawna wszystko jest na mojej głowie – zakupy, gotowanie, opłaty. Zaczynam czuć się jak opiekunka, nie partnerka. Czuję się samotna, niewidzialna, zupełnie ignorowana. Powiedziałam mu, że nie daję już rady i że myślę o odejściu. Byłam nawet oglądać mieszkanie. On wtedy zapytał, czy ma je ze mną zobaczyć – jakby chciał, żebym odeszła, ale sam nie potrafił tego powiedzieć. Potem powiedział, że mnie kocha, więc zostałam. Ale czuję, że trzymam się resztek nadziei i ochłapów bliskości. Moja koleżanka widziała jego profil na portalu randkowym. Zapytałam go o to, a on odpowiedział, że „zrobił to, bo czuje się samotny i nie dostaje ode mnie wsparcia”. To bardzo mnie zabolało, bo ja od miesięcy próbuję utrzymać ten związek i daję z siebie wszystko. Nie wiem już, czy jego zachowanie to wynik depresji, czy on mnie zdradza, czy może po prostu przestał mnie kochać. Czuję się jak wrak człowieka. Źle mi w tym związku, ale też nie potrafię odejść. Co mam robić? Jak rozpoznać, czy to depresja, czy koniec relacji? Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.