Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z psychicznym obciążeniem mając niepełnosprawnego brata? Brak wsparcia, depresja i brak celu w życiu.

Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy. 

Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni. 

Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy. 

Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dobry wieczór, jestem poruszona Twoją wiadomością, bardzo dziękuje, że podzieliłeś się z nami swoimi odczuciami. Oczywiście nie dramatyzujesz.
Na pewno zachowanie brata nie powinno być akceptowane przez mamę, po Twojej wypowiedzi widać, że jest to dla Ciebie i siostry bardzo trudne i nie powinny mieć miejsca. Brat niestety ze względu na swoje ograniczenia może nie być świadomy tego, że robi coś źle. 

Potrzebujesz wsparcia i zaopiekowania, to jest czas żeby zadbać o siebie, tym bardziej, że masz różne myśli. 

116 111
116 123 
800 70 2222

to numery do telefonu zaufania, tam zawsze możesz zadzwonić, gdy masz różne myśli lub po prostu czujesz, że potrzebujesz z kimś pogadać. Poszukaj także tzn. konsultacji niskopłatnych/darmowych, lub tzn. 
"w kryzysie" . Może na uczelni jest dział pomocy psychologicznej? 

Wspominałeś o uczelni, może jest możliwość zamieszkania w akademiku? być może uczelnia może wspomóc finansowo w opłaceniu. 

 

Trzymam mocno kciuki za Ciebie! 

Dorota Mucha - psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Dzień dobry, 

Życie z osobą z niepełnosprawnością może być bardzo trudne, dlatego Pana emocje są zrozumiałe. Bardzo ciężko zaakceptować i zrozumieć specyfikę niepełnosprawności intelektualnej a oddziaływania terapeutyczne dla takiej osoby nie przynoszą wielkich zmian, dlatego bardzo ważne jest otoczenie wsparciem psychologicznym rodzinę. Jest Pan na etapie budowania własnej samodzielności, relacji z innymi osobami a w głowie cały czas myśl o konieczności opieki nad bratem. Proszę pamiętać, że wybór rodziców odnośnie nie umieszczania brata w ośrodku należy do ich decyzji i nie powinien Pan ponosić skutków również natury emocjonalnej, psychicznej takiego wyboru. Czy wszystkie możliwości wsparcia z opieki społecznej zostały sprawdzone, aby odciążyć Państwa, chociażby w minimalnym wymiarze? Warto pytać w MOPR lub GOPR o możliwość przydzielenia asystenta osoby niepełnosprawnej.

Z Pana wypowiedzi można wnioskować, że negatywne myśli na temat przyszłości związanej z opieką nad bratem sprawiają, że obecnie ciężko jest Panu wyznaczać własne cele życiowe i je realizować. Trudno jest samemu zauważyć i przeformułować negatywne myśli, które pojawiają się w głowie, dlatego proponuję poszukać wsparcia w postaci terapii niskopłatnych np. na grupach w mediach społecznościowych, najbliższego ośrodka interwencji kryzysowej lub poradni. Jeśli psychiatra zdiagnozował zaburzenia nastroju, to zasadne mogło być wprowadzenie farmakoterapii, warto jednak podkreślić, że największe rezultaty przynosi terapia farmakologiczna w połączeniu z psychologiczną.

 

Pozdrawiam, 

Domaciuk Agnieszka 

Psycholof

 

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry, 

Nie dramatyzujesz. Twoje emocje są prawdziwe i zrozumiałe, żyjesz w bardzo trudnej, przeciążającej psychicznie sytuacji. Masz prawo czuć złość, żal, zmęczenie, a nawet odrazę to nie czyni Cię złym człowiekiem, tylko kimś, kto od dawna funkcjonuje pod ogromną presją i bez realnego wsparcia. To, co opisujesz, wskazuje na poważne przeciążenie emocjonalne i możliwe objawy depresji oraz wypalenia opiekuńczego, nawet jeśli sam nie jesteś bezpośrednim opiekunem brata. To bardzo ważne, że mówisz o tym, co przeżywasz to pierwszy krok do zmiany. Choć leki mogą pomóc doraźnie, tu potrzeba czegoś więcej: kontaktu z psychoterapeutą, najlepiej doświadczonym w tematach traumy, współuzależnienia i rodzinnych zaburzeń systemowych. Jeśli nie stać Cię na terapię prywatnie, spróbuj zapisać się do psychologa przez NFZ lub zgłoś się do poradni zdrowia psychicznego — są miejsca, gdzie pomoc jest bezpłatna, także dla studentów (np. akademickie centra wsparcia psychicznego). Zasługujesz na pomoc, ulgę i godne życie. Zachęcam Cię też do rozmowy z kimś zaufanym, może to być psycholog w Twojej uczelni, telefon zaufania, a nawet lekarz pierwszego kontaktu. Nie musisz przez to przechodzić sam. 

Jeśli czujesz, że nie masz siły już walczyć, sięgnij po pomoc natychmiast to oznaka odwagi, a nie słabości. Masz prawo się ratować. Naprawdę, przesyłam dużo ciepła 

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Czy terapia psychodynamiczna nie przynosi efektów w poprawie samopoczucia? Moje doświadczenia z terapią
Czy terapia psychodynamiczna przeważnie nie przynosi efektów na tle lepszego samopoczucia? Chodzę na tego typu terapię od kilku miesięcy. Wiem, że jest ona długoterminowa. Ale w rozmowach z terapeutką mam wrażenie jakby chciała bym wiedziała, że szanse są niewielkie.
Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty?
Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty? Ostatnio czuje presje w tym temacie. Ciągle wymusza na mnie, aby coś robić, aby się czymś zająć. Wymusza na mnie sport oraz prace (wysłał mi oferte pracy). Ostatnio zaczęłam robić te czynności, które wiem, że go zadowolą, jednak nie daje mi to satysfakcji i szybko odpuszczam. Nie czuje, że to jest moja decyzja i że robię to dlatego, że mam na to ochotę, tylko że robię to z przymusu. Powoduje to u mnie spadek nastroju i prokrastynacje. Czy to jest w porządku? Czy terapia właśnie polega na tym, aby robić co chce terapeuta nawet jeśli nie daje nam to radości ? Mam takie wnioski ostatnio, że życie właśnie na tym polega. Że w życiu nie chodzi o to, aby być szczęśliwym tylko na tym, aby robić to, co chcą inni nawet gdy Tobie się to nie podoba W spomtanicznej rozmowie powiedzialalam terapeuvie, że mam wniosek, że nie powinno się na nikim niczego wynuszać, bo w końcu druga osoba zrobi to co mu mówisz, ale zrobi to dla tego, aby mieć spokój i że nie sprawi to mu radości. Zrozumialam jednak, że rozmowa o tym nie ma sensu, ponieważ powiedział mi "ale wymuszanie pozytywne jest okey". Czuje, że muszę iść na siłownie, że musze mieć konkretne hobby, że musze pracować i tak dalej, ale nie dlatego, że ja mam na to chęć tylko dlategp, że to rozkaz i mam się słuchać, bo będzie mi truć głowe tak długo aż tego nie zrobię. Przez to.nawet chodzi mi pogłowie plan, aby iść na 1 dzień na siłowmie i zrobić mu zdjęcie ile przebiegłam km i wysłać, a potem to porzucić, a utrzymywać wersje że chodze. Lubie tego.terapeute, ale to wymuszanie na mnie konkretnych decyzji mmie demotywuje i obrzydza mi czynności, które kiedyś lubiałam i przez to je odkładam. Nie wiem. Może nie potrzebnie narzekam? Może to normalne, że słabsi mają być posłużni tym silniejszym? Ta terapia zaczęła być dla mnie rodzajem kary, którą muszę wykonać za to, że jestem słabym człowiekiem.
Czy psycholog powinien naciskać na częstsze wizyty terapeutyczne? Problemy z terapeutą córki

Dzień dobry, moja 17-letnia córka chodzi na terapię do psychologa. Psycholog bardzo namawia córkę na wizyty dwa razy w tygodniu, wręcz robi się to uporczywie. Dała jej do zrozumienia, że jeśli się nie zgodzi , nie ma sensu, żeby przychodziła. Czy tak powinien się zachowywać psycholog?

Nie chcę brać przepisanych leków od psychiatry, terapeutka mnie do tego przekonuje. Pomoc od męża odbieram jako atak.
Terapię zaczęłam od stycznia. Moja terapeutka namawiała mnie na wizytę u psychiatry, byłam, dostałam leki na depresję. Nie biorę ich ,na co moja terapeutka powiedziała, że uszanuje moja decyzję , ale całe spotkanie próbowała mnie przekonać o konieczności brania leków. Twierdzi, że bez nich sobie nie poradzę. Czy na pewno? Mi się wydaje, że może dam radę sama...Do tego bardzo mnie wkurzała podczas tej sesji , mówiąc np."czy ma Pani to wypisane na czole"(wiadomo, że nie) i tym podobne rzeczy. Czy to normalne? Jak mogę sobie pomóc, czuje, że coraz bardziej zamykam się na wszystko dookoła, najchętniej bym chciała by wszyscy dali mi święty spokój...Już nawet dzieci dostrzegają, że coś jest nie tak. Mąż próbuje mi pomóc, ale ja często traktuje to jako atak, bądź jestem dla Niego niemiła, mimo że wiem, że chce dobrze...
Po 30. roku zycia nie moge stworzyc zwiazku: czy kurs tanca dla singli pomoze po nieudanych randkach z aplikacji?
Dzień dobry, mam pytanie - mając zdecydowanie ponad 30 lat, nie udało mi się stworzyć (poza chwilowymi) żadnego rokującego związku z kobietami. Ostatnio korzystałem przez kilka lat z internetowych aplikacji, portali ale albo ich specyfika jest nietypowa albo co u mnie jest nie tak, bo wiele randek, a w zasadzie większość kończyła się na jednym spotkaniu (kawa, spacer, wyjście, kręgle). Przyszedł mi do głowy pomysł z kursem tańca dla singli jako opcji poznawania się na żywo, tylko zastanawiam się czy może to nie jest efekt pierwszego wrażenia, czy kurs tańca coś zmieni poza fajną zabawą i opcją poznania technik tanecznych. Jeśli aplikacje randkowe spowodowały że do spotkań na żywo dochodziło a potem na żywo było źle, to kurs tańca od razu przenosi do realizacji na żywo, więc efekt może być podobny. Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, dlaczego wszystkie randki z internetu kończyły się na pierwszej i ostatniej. I bije się z myślami czy inne opcje nie będą podobne.
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.