Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z psychicznym obciążeniem mając niepełnosprawnego brata? Brak wsparcia, depresja i brak celu w życiu.

Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy. 

Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni. 

Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy. 

Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dobry wieczór, jestem poruszona Twoją wiadomością, bardzo dziękuje, że podzieliłeś się z nami swoimi odczuciami. Oczywiście nie dramatyzujesz.
Na pewno zachowanie brata nie powinno być akceptowane przez mamę, po Twojej wypowiedzi widać, że jest to dla Ciebie i siostry bardzo trudne i nie powinny mieć miejsca. Brat niestety ze względu na swoje ograniczenia może nie być świadomy tego, że robi coś źle. 

Potrzebujesz wsparcia i zaopiekowania, to jest czas żeby zadbać o siebie, tym bardziej, że masz różne myśli. 

116 111
116 123 
800 70 2222

to numery do telefonu zaufania, tam zawsze możesz zadzwonić, gdy masz różne myśli lub po prostu czujesz, że potrzebujesz z kimś pogadać. Poszukaj także tzn. konsultacji niskopłatnych/darmowych, lub tzn. 
"w kryzysie" . Może na uczelni jest dział pomocy psychologicznej? 

Wspominałeś o uczelni, może jest możliwość zamieszkania w akademiku? być może uczelnia może wspomóc finansowo w opłaceniu. 

 

Trzymam mocno kciuki za Ciebie! 

Dorota Mucha - psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Dzień dobry, 

Życie z osobą z niepełnosprawnością może być bardzo trudne, dlatego Pana emocje są zrozumiałe. Bardzo ciężko zaakceptować i zrozumieć specyfikę niepełnosprawności intelektualnej a oddziaływania terapeutyczne dla takiej osoby nie przynoszą wielkich zmian, dlatego bardzo ważne jest otoczenie wsparciem psychologicznym rodzinę. Jest Pan na etapie budowania własnej samodzielności, relacji z innymi osobami a w głowie cały czas myśl o konieczności opieki nad bratem. Proszę pamiętać, że wybór rodziców odnośnie nie umieszczania brata w ośrodku należy do ich decyzji i nie powinien Pan ponosić skutków również natury emocjonalnej, psychicznej takiego wyboru. Czy wszystkie możliwości wsparcia z opieki społecznej zostały sprawdzone, aby odciążyć Państwa, chociażby w minimalnym wymiarze? Warto pytać w MOPR lub GOPR o możliwość przydzielenia asystenta osoby niepełnosprawnej.

Z Pana wypowiedzi można wnioskować, że negatywne myśli na temat przyszłości związanej z opieką nad bratem sprawiają, że obecnie ciężko jest Panu wyznaczać własne cele życiowe i je realizować. Trudno jest samemu zauważyć i przeformułować negatywne myśli, które pojawiają się w głowie, dlatego proponuję poszukać wsparcia w postaci terapii niskopłatnych np. na grupach w mediach społecznościowych, najbliższego ośrodka interwencji kryzysowej lub poradni. Jeśli psychiatra zdiagnozował zaburzenia nastroju, to zasadne mogło być wprowadzenie farmakoterapii, warto jednak podkreślić, że największe rezultaty przynosi terapia farmakologiczna w połączeniu z psychologiczną.

 

Pozdrawiam, 

Domaciuk Agnieszka 

Psycholof

 

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry, 

Nie dramatyzujesz. Twoje emocje są prawdziwe i zrozumiałe, żyjesz w bardzo trudnej, przeciążającej psychicznie sytuacji. Masz prawo czuć złość, żal, zmęczenie, a nawet odrazę to nie czyni Cię złym człowiekiem, tylko kimś, kto od dawna funkcjonuje pod ogromną presją i bez realnego wsparcia. To, co opisujesz, wskazuje na poważne przeciążenie emocjonalne i możliwe objawy depresji oraz wypalenia opiekuńczego, nawet jeśli sam nie jesteś bezpośrednim opiekunem brata. To bardzo ważne, że mówisz o tym, co przeżywasz to pierwszy krok do zmiany. Choć leki mogą pomóc doraźnie, tu potrzeba czegoś więcej: kontaktu z psychoterapeutą, najlepiej doświadczonym w tematach traumy, współuzależnienia i rodzinnych zaburzeń systemowych. Jeśli nie stać Cię na terapię prywatnie, spróbuj zapisać się do psychologa przez NFZ lub zgłoś się do poradni zdrowia psychicznego — są miejsca, gdzie pomoc jest bezpłatna, także dla studentów (np. akademickie centra wsparcia psychicznego). Zasługujesz na pomoc, ulgę i godne życie. Zachęcam Cię też do rozmowy z kimś zaufanym, może to być psycholog w Twojej uczelni, telefon zaufania, a nawet lekarz pierwszego kontaktu. Nie musisz przez to przechodzić sam. 

Jeśli czujesz, że nie masz siły już walczyć, sięgnij po pomoc natychmiast to oznaka odwagi, a nie słabości. Masz prawo się ratować. Naprawdę, przesyłam dużo ciepła 

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

 

Zobacz podobne

Od dziecka nie ufam swojej pamięci - skąd wiem, że nie zrobiłam komuś krzywdy?
Witam. Dręczy mnie przeszłość mimo leków i terapii. Już jako dziecko bałam się, że robie komuś coś złego, no ale właśnie to są tylko epizody w mojej głowie, że się bałam i jaką ja mam teraz gwarancje, że wtedy to był tylko strach? Jak mogę mieć gwarancję, skoro więcej nie pamiętam...
Nie jestem w stanie funkcjonować, oczekuję na leczenie. Skupiam się bardzo na leczeniu, czy to obsesja?
Jestem w trakcie oczekiwania na rozpoczęcie psychoterapii i na rozpoczęcie chodzenia do nowej psychiatrki, oba na NFZ i oba rozpoczną się w marcu 2024 r. Mam objawy depresji, fobii społecznej i nerwicy lękowej, które negatywnie wpływają na moje codzienne funkcjonowanie, nie mogę pracować, oglądać filmów, słuchać muzyki, czytać książek czy grać w gry, moja aktywność życiowa jest niska, nie jestem w stanie też wchodzić w znajomości. Jednym słowem - wegetacja. Obecnie większość dnia upływa mi na myśleniu, oglądaniu filmików i czytaniu w internecie o psychoterapii i lekach, często też zaglądam na opisy psychoterapeutki i psychiatrki, do których będę uczęszczać, ogólnie interesuję się tym co czeka mnie w marcu. Zważając na stan w jakim jestem to jedyne o czym jestem w stanie myśleć to o pomocy, którą zacznę otrzymywać za 2 miesiące. Czy to normalne? Czy raczej podchodzi to pod obsesję?
Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Jak rozpoznać borderline i dwubiegunowość? Związek ze schizofrenią
Jak rozpoznać osobowość bordeline oraz dwubiegunowosc? Czy schizofrenia ma coś wspólnego z tymi dwiema chorobami ?
Jak rozpoznać u siebie zalążki depresji lub ją zauważyć?
Jak rozpoznać u siebie zalążki depresji lub ją zauważyć?
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.