Wstecz

Jak zaakceptować zmiany partnerki i poradzić sobie ze strachem przed utratą miłości?

Anonimowy

Dzień dobry,

Jestem w związku z moją dziewczyną już prawie dwa lata. Moja dziewczyna jest gruba, a mi się podobają takie kobiety – pociągają mnie. Jednak stwierdziła ostatnio, że chce się zmienić i schudnąć. Powodem tej zmiany jest zdrowie oraz samoakceptacja (nigdy mi nie mówiła, że nie podoba jej się jej wygląd). Zaczęła liczyć kalorie, chodzić regularnie na siłownię (byliśmy już nawet raz razem) i ogólnie mówi, że chce mocno schudnąć (chce wyglądać jak kiedyś w liceum).

Mój problem polega na tym, że bardzo się boję. Boję się, że gdy ona tak drastycznie się zmieni, przestanie mi się podobać. Teraz jest dla mnie idealna, nie tylko pod względem wyglądu. Bardzo dobrze spędzamy czas, czuję się bezpiecznie w jej towarzystwie. Jednak cały czas się boję, że wraz ze zgubionymi kilogramami, ja będę gdzieś gubił moją miłość do niej. Ten strach nie daje mi spokoju od dłuższego czasu, bo nie wyobrażam sobie życia bez niej.

Pamiętam, że gdy pierwszy raz ją zobaczyłem, poczułem coś, czego nigdy wcześniej nie czułem – że to jest ta dziewczyna, której tyle lat szukałem. (Jest ona moją pierwszą dziewczyną w życiu). I teraz bardzo się boję, że mogę ją stracić i to w najgorszy możliwy sposób przez samego siebie.

Nadal nie mogę się uspokoić i uwierzyć sam w siebie, że kocham ją nie tylko za to, jak wygląda, bo w głębi duszy wiem, że kocham ją za to, jaka jest. Jednak boję się, że jej wygląd stanowi sporo tej miłości, którą do niej czuję. Boję się, że jeśli się mocno zmieni, to już nie będzie tą samą dziewczyną, którą poznałem dwa lata temu, z którą miałem to uczucie, że to jest to.

Potrzebuję pomocy, bo nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Czuję się przytłoczony swoimi własnymi myślami, bo mam wrażenie, jakbym sam sobie sabotował ten związek.

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że teraz przeżywasz trudny i pełen niepokoju czas. Twoje obawy są zrozumiałe — zmiana wyglądu partnerki może budzić lęk przed tym, że coś w Waszej relacji się zmieni. Ważne jest jednak, że masz w sobie dużą samoświadomość i zależy Ci na tej relacji.

 

Czasem boimy się zmian, nawet jeśli nie dotyczą one nas bezpośrednio, a osób, które kochamy. Twój lęk wynika z obawy przed utratą czegoś, co jest dla Ciebie ważne. Ale to, że partnerka zmienia swoje ciało, nie oznacza, że przestanie być tą samą osobą. Chce zadbać o swoje zdrowie i samoakceptację, co może ją uczynić jeszcze szczęśliwszą i bardziej pewną siebie.

 

Warto też zadać sobie pytanie: czy Twoje uczucie do niej opiera się tylko na wyglądzie? Z tego, co piszesz, widać, że nie. Kochasz jej charakter, poczucie bezpieczeństwa, jakie przy niej czujesz, wspólny czas, który spędzacie. To są fundamenty miłości, które nie znikną z powodu zgubionych kilogramów.

 

Zmiana jest częścią każdego związku — czasem widoczna na zewnątrz, czasem wewnętrzna. Jeśli czujesz, że obecna sytuacja Cię przytłacza, warto rozważyć skorzystanie ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty, który pomoże uporządkować myśli i zrozumieć emocje, których doświadczasz.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, 

żeby rozwiązać problem, trzeba przyjrzeć się temu lękowi. Poszukać przyczyny i przeanalizować wcześniejsze doświadczenia, zająć się emocjami.  Do tego potrzebne są regularne spotkania, w czasie których razem z psychoterapeutą na spokojnie zajmiecie się tematem. Niestety nikt tego nie zrobi na forum ani nie znajdzie sposobu na szybkie odpowiedzi.  Radzenie sobie z problemami, jakie wynikają z naszej psychiki, naszych doświadczeń, przekonań, emocji to proces.  Proszę umówić się na konsultacje i na spokojnie omówić Pana potrzeby. 

Zdjęcie Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Psycholog
46 odpowiedzi na forum

To, co Pan czuje, jest naturalne i ważne. Kocha Pan swoją partnerkę taką, jaka jest teraz, a zmiana, którą ona rozpoczęła, budzi w Panu lęk, że coś się między Wami zmieni. To nie oznacza, że kocha ją Pan tylko za wygląd, to znaczy, że ten wygląd stał się częścią całego doświadczenia miłości, która była dla Pana czymś wyjątkowym.

Zmiana zawsze wiąże się z niepewnością, ale miłość nie polega na zatrzymywaniu kogoś w miejscu. Partnerka nie odchodzi, ona chce zadbać o siebie. Może Pan być częścią tej zmiany, towarzyszyć jej, rozmawiać o swoich emocjach. Ważne, aby starać się mówić otwarcie. To, że Pan to dostrzega i przeżywa, to nie sabotaż, to troska. Z taką świadomością można budować związek, który przetrwa również wtedy, gdy coś się zmienia.

Zdjęcie Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Psychoterapeutka
44 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, najważniejsza wydaje mi się tutaj odpowiedź, dlaczego pociągają Pana ,,puszyste" Panie, to fakt, że pociąg fizyczny jest bardzo subiektywny i różne są preferencje. Być może kojarzy Pan grubsze ciało z dostatkiem, zdrowiem, płodnością, a może czuje się Pan bezpieczniej i bardziej akceptowany przy kobietach, które są mniej skupione na szczupłej sylwetce. Pełniejsze kobiety bywają stereotypowo postrzegane jako cieplejsze i bardziej opiekuńcze, ,,matkujące", co może odpowiadać potrzebie bycia zaopiekowanym. Czasem na gust może wpływać historia życia: wczesne doświadczenia, pierwsze zauroczenie, wzorce kobiecości, które obserwował Pan w domu. Ważna na pewno jest figura matki, która mogła wpłynąć na to, co później traktujemy, jako atrakcyjne.

Proszę też się zastanowić, czy nie boi się Pan np. utraty dominacji (jeśli tak jest), teoretycznie chudsza partnerka, wpisująca się bardziej w dzisiejsze kanony społeczne może podobać się większej liczbie mężczyzn, czy nie boi się Pan hipotetycznej straty. Dobrym pytaniem byłoby też zastanowienie się nad Pańskim poczuciem własnej atrakcyjności i samooceną. 

Proszę pamiętać, że fizyczność to tylko jeden z aspektów relacji. Ważne jest też to, że ciało kobiety częściej zmienia się niż ciało męskie, potencjalna ciąża, karmienie piersią itp. to także czynniki, które sprawiają, że mężczyzna musi mierzyć się z akceptacją zmieniającego się ciała partnerki. 

Polecam także prywatną konsultację u psychoterapeuty. 

 

Z pozdrowieniami 

Dominika Płoucha

Dzień dobry 

Każda zmiana w związku może wiązać się z obawami – to naturalne i całkowicie zrozumiałe, że przeżywa Pan w związku z tym trudne emocje. Podkreśla Pan, jak ważny jest dla Pana wygląd partnerki – stanowi on istotny element relacji. Zarówno charakter, jak i atrakcyjność fizyczna drugiej osoby mogą odgrywać kluczową rolę w związku, dlatego Pana aktualne odczucia i przemyślenia są jak najbardziej normalne.

Zwraca Pan również uwagę na osobowość partnerki, co pokazuje, że jest dla Pana ważna nie tylko powierzchowność, ale i głębsze aspekty relacji. Zastanawia mnie, dlaczego myśli Pan, że mógłby ją stracić „przez samego siebie”? To bardzo ważne pytanie, które warto zgłębić.

Zachęcam do szczerej rozmowy z partnerką na temat Pana obaw, trosk i zmartwień. W związku kluczowe znaczenie ma otwarta, pełna zaufania komunikacja – to ona buduje fundament relacji i pomaga wspólnie przechodzić przez trudniejsze momenty.

Jeśli jednak zauważa Pan, że te myśli i emocje są dla Pana obciążające, a potrzeba zrozumienia siebie i swoich reakcji staje się coraz silniejsza — warto rozważyć konsultację i wsparcie psychologiczne.

Pozdrawiam serdecznie 
Barbara Terejko  

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Karolina Maciejewicz

Karolina Maciejewicz

Psycholog
60 odpowiedzi na forum

Hej, 

 

Dziękuję Ci za odwagę i szczerość. To, co opisujesz, zasługuje na pełne zrozumienie, a nie ocenę.

 

W Twoich słowach słychać bardzo dużo miłości, troski i lęku o utratę czegoś niezwykle cennego. Widać, że Twoja relacja z dziewczyną jest dla Ciebie ważna i budzi silne emocje. To, że chcesz to przepracować, świadczy o Twoim zaangażowaniu.

 

Jest kilka rzeczy, które warto przemyśleć:

 

1. Twoje uczucia są zrozumiałe – i ludzkie

 

To, że pociąga Cię określony typ ciała, nie czyni Cię powierzchownym. Każdy z nas ma swoje preferencje, a wygląd jest częścią tego, co nas przyciąga, zwłaszcza na początku. Ale miłość to coś znacznie głębszego. I Ty to czujesz, skoro piszesz: „kocham ją za to, jaka jest”. Lęk przed zmianą nie musi oznaczać, że Twoje uczucie się zmieni, może oznaczać, że boisz się utraty znanej, bezpiecznej rzeczywistości.

 

2. Ona nie staje się „kimś innym” – tylko ewoluuje

 

Chęć Twojej dziewczyny, by zadbać o siebie, nie musi oznaczać porzucenia tego, co tworzyło Waszą relację. Ona chce poczuć się lepiej w swoim ciele, być zdrowsza, bardziej akceptować siebie. To może sprawić, że będzie szczęśliwsza i pewniejsza siebie, a to może pogłębić Waszą więź, jeśli pozwolisz sobie na to.

 

3. Lęk przed zmianą nie musi być zapowiedzią końca

 

To, co czujesz, może być naturalnym oporem wobec nieznanego. Zmiany w bliskiej relacji, nawet te pozytywne, często wywołują niepokój, bo uruchamiają nasze ukryte lęki: o porzucenie, o utratę więzi, o brak kontroli. Warto, byś zadał sobie pytanie: Co tak naprawdę stoi za moim lękiem? Czy to tylko wygląd, czy może lęk, że ona mnie przerośnie? Że odejdzie? Że ja zostanę w miejscu, a ona pójdzie dalej?

 

4. Twoja reakcja nie musi być końcem tej miłości

 

Relacje ewoluują. Tak jak ludzie się zmieniają, tak i miłość może się zmieniać – pogłębiać, dojrzewać. Być może to jest dla Ciebie zaproszenie, by spojrzeć na nią na nowo, nie tylko przez pryzmat tego, co było „na początku”, ale tego, co tworzycie tu i teraz.

 

Z pozdrowieniami, 

Karolina Maciejewicz 

Psycholog

Dziękuję za tak szczerą i dojrzałą wypowiedź. To, że potrafisz przyznać się do swoich lęków i ich nie wypierać, świadczy o Twojej głębokiej samoświadomości. Twoje emocje nie są złe — są ludzką reakcją na zmianę, na którą nie masz wpływu. A zmiana w bliskiej relacji często uruchamia lęk przed utratą, nawet jeśli relacja trwa i nie ma realnego zagrożenia.

Co się dzieje psychologicznie? Twoja dziewczyna zaczęła proces zmiany — nie dlatego, że Cię odrzuca, ale dlatego, że chce zadbać o siebie. Ty natomiast boisz się, że wraz z utratą kilogramów stracisz to, co było dla Ciebie wyjątkowe — zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. To może być lęk przed utratą spójności w relacji: obawiasz się, że zmiana jednej osoby zburzy harmonię, która do tej pory dawała Ci poczucie bezpieczeństwa.

Ale pamiętaj — to nie kilogramy były sednem Waszej więzi. To uczucie, które powstało między Wami, a nie tylko na podstawie wyglądu. Związek, który przetrwa dwa lata i daje Ci poczucie bezpieczeństwa, to coś głębszego niż fizyczność.

Co możesz zrobić?

1. Porozmawiaj z nią szczerze — nie oceniaj, nie odradzaj jej zmian, ale opowiedz o swoich emocjach. Nie jako zarzut, ale jako wyznanie: „Zaczynam się bać, że ta zmiana mi Ciebie odbierze, chociaż kocham Cię za to, jaka jesteś.”

2. Oddziel lęk od rzeczywistości — Twój umysł podsuwa scenariusze o utracie, ale to nie znaczy, że to się wydarzy. Ucz się rozpoznawać te myśli i wracać do tu i teraz.

3. Zastanów się, co naprawdę kochasz w niej — spróbuj opisać słowami, co Cię w niej zachwyca poza wyglądem. To pomoże Ci odkryć, że Twoje uczucie ma wiele wymiarów.

Twój lęk nie jest sabotażem — to sygnał, że kochasz i boisz się stracić. Ale miłość dojrzewa, kiedy pozwalamy jej iść za zmianą. Nie walcz z tym, czego się boisz. Zamiast tego — pójdź za tym, co czujesz.

 

Pozdrawiam,

Aleksandra Nizińska

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z presją partnera w związku i wspomnieniami z przeszłości?

Dzień dobry, czuję się bezsilny, nie wiem, co robić. Moja dziewczyna od roku nie daje mi spokoju z moją przeszłością, ja nie potrafię stawiać granic i czuję, że jej „historie” na temat tego, co zrobiłem w przeszłości, wpływają na moje wypowiedzi, często sugerując mi, co zrobiłem, wątpię w to, co naprawdę było. Powiedziałem jej już kilka razy to, co chciała usłyszeć, bo zapewniała mnie, że jak powiem prawdę, to ona zacznie to przerabiać i walczyć o nas. Zaznaczę ,że okłamałem ją kilka razy odnośnie do mojej przeszłości ze strachu przed utratą związku i poczucia wstydu za przeszłość (jest to dla mnie ciężki temat, bo byłem w toksycznej relacji). Czy powinienem mówić jej to, co chce usłyszeć? Nie znam już rozwiązania tego problemu, rzeczywistość z przeszłością się bardzo zmieszały i sam nie wiem, co jest prawdą, bo tak często poruszaliśmy te tematy, a ja po mojej byłej relacji nie pamiętam nic. Nie radzę już sobie ze zmianami humoru, każdą najmniejszą rzecz powoduje, że z wielkiej miłości potrafimy w sekundę stać się wrogami. Jestem oskarżany o manipulacje, bo pisze jej, że rozumiem ja i chcę być dla niej wsparciem tak samo, jak chce wziąć odpowiedzialność za moje kłamstwa z przeszłości. Jestem oskarżany również o love bombing, bo po 2msc związku zacząłem wspominać o rodzinie, od roku czasu przerobiłem mnóstwo rzeczy dla niej, nie robię jej żadnych problemów, jestem praktycznie codziennie do jej dyspozycji, planuje randki, kupuje kwiaty kilka razy w miesiącu, staram się jakościowo spędzać z nią czas i poświęcać uwagę. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, czuję wyrzuty sumienia i odnoszę wrażenie,jakby to była wszystko moja wina, mimo, że naprawdę nie pamiętam tego, o co ona mnie pyta. Nie chce zaspokajać jej leków tym, co chce usłyszeć, ale zrobiłem tak już kilka razy i to wszystko się okropnie zmieszało. Nie chce się rozstawać, czuję jakbym był złą osobą i robił coś źle, a chce tylko dobrze.

4 odpowiedzi
Dlaczego odczuwam wątpliwości w związku przez komunikator, a na żywo jest inaczej?

Dzień dobry, Od pewnego czasu (ok. 2-3 tygodnie) rozważam zakończenie związku z moją dziewczyną. Jednak tylko, kiedy piszemy przez komunikator internetowy - kiedy widzimy się na żywo, to uczucie znika i niestety nie "zmusiłem" się jeszcze, żeby z nią o tym porozmawiać (w tym okresie widzieliśmy się 2 razy), m.in. dlatego, że u niej w domu nie było zbyt najlepiej, a jestem dla niej jedynym wsparciem w tej kwestii, więc nie chciałem jej "przytłaczać" też moimi problemami. Wiem, że najlepiej będzie po prostu z nią o tym porozmawiać, jednak interesuje mnie, dlaczego tak mam. Dlaczego jak jest obok mnie, to wszystko jest w porządku, a kiedy tylko jest kolejny dzień i nie ma jej obok zastanawiam się, czy to ma sens? Jesteśmy razem ok. 3 lat. Mieliśmy ostatnio dwa burzliwe miesiące (głównie przez stosunek jej rodziny do naszego związku). Moja dziewczyna ciągle pisze, że mnie kocha, kiedy ja mam takie mroczne myśli.

7 odpowiedzi
Kryzys życiowy i trudności w związku - co dalej?
Nie wiem co mam robić że swoim życiem. Mam 24 lata. Nie mam matury, ponieważ ledwo co zdałam szkole ucząc się indywidualnie że względu na fobie społeczna I depresję. Moje życie nigdy nie było usłane różami, ciężka choroba w rodzinie, w tym też moją (genetyczna). Od nastoletnich lat brałam leki, próby samobójcze, psychoterapia. Uciekłam z domu mając 19 lat,od tamtej pory radzę sobie sama,a przynajmniej próbuję. Pracowałam w fast foodzie,jako kasjerka- żadna praca nie jest dla mnie obca. Moim marzeniem było stanowisko biurowe I tak też się stało. Ale pewnego dnia,gdy szykowałam się do pracy, coś we mnie pękło. Nie mogłam znieść ubrań, zapachu, wszystkiego. Zaczęłam chodzić w kółko, płakać, czas leciał jak szalony. Stwierdzilam w tamtym momencie, że to nie jest normalne. Mój lęk nie powinien tak mnie wykańczać, a moze to nie jest nawet lęk? Umowilam się do psychiatry i okazało się, że prawdopodobnie mam autyzm. To zmieniło moje życie. Jestem w trakcie diagnozy. Kosztownej,prywatnej i trwającej długo. Najmuje mieszkanie, ponad połowa pensji to czynsz. Mieszkam z narzeczonym, on pracuje ciężko fizycznie. Ja jestem na l4 już prawie pół roku. Z moim partnerem jestem ponad 3 lata. Wiele się między nami działo, ale on na pewno zmienił się na lepsze i ciągle to powtarza. Zacznijmy od tego, że jestem typem osoby,która przywiązuje się do jednego człowieka i traktuje tą relacje naprawdę bardzo poważnie. Jemu to zaimponowało. Będąc że mną w związku przestał nadużywać substancji,pić i palić. Są granice I ustalenia w naszym związku, których wie, że musi przestrzegać ( ja oczywiście też). Jestem w stanie zrobić dla niego wszystko i on o tym wie doskonale. Moją codzienność wygląda tak- codziennie wstaję,czytam, śpiewam i gotuję obiad,sprzątam w domu. Czasami nawet zapominam o tym, co z przyszłością. Uwielbiam dom i mogłabym robić to przez całe zycie. Codziennie robię to samo, tj taki mój rytuał. Uwielbiam śpiewać i zawsze marzyłam żeby iść w tym kierunku profesjonalnie, ale wątpię że kiedykolwiek to się stanie. Nie śpiewam przy kimkolwiek, nawet przy partnerze,mimo jego błagań. Nie wiem co z przyszłością. Czekam na koniec diagnozy. Nie mogę liczyć na nikogo więcej oprócz narzeczonego, bo odizolowałam się od każdego. Moja rodzina ma problemy zdrowotne i finansowe, pewna jej część mnie nie cierpi. Jego rodzina ma problemy z alkoholem i traktuje mnie jako tą dziwną i manipulującą moim partnerem,mimo iż sam stwierdził że nie chce się z nimi utożsamiać. Ja go kocham, ale często podczas kłótni zaczynam krzyczeć,płakać i nie odzywać się przez bardzo długo. Najczęściej to przez to,że jedno jego słowo było nie tak jak chciałam lub nie domyślił się czego chciałam, a ja tego nie powiedziałam. Bo tak, ja też mam zachowania toksyczne, ale nie potrafię nad niektórymi rzeczami zapanować. W takich momentach jestem w stanie nie czuć zimna,ciepła,głodu,czegokolwiek. Gdy się kłócimy, za każdym razem myślę o rozstaniu. On nie odpuszcza, mimo że doskonale wie o tym,co myślę i czuję. On sam ma prawdopodobnie ADHD, ale to jego i moja samodiagnoza. Bardzo często zapomina o wiele rzeczach,zaczyna i nie kończy (w domu czy w pracy). Jest kłębkiem niedokończonych rzeczy. Ja go za to akceptuję,ale czasami bardzo ciężko nam dojść do porozumenia, kiedy jesteśmy uparci przy swoim. Chcę powiedzieć, że w sytuacji kłótni problemem nie jest temat kłótni, czy on sam, ale przeraża mnie to, że kiedy mnie przytula na siłę, to każdy mój problem magicznie znika i zdaję sobie sprawę jak zależna jestem do tej osoby. On powiedział że będzie ze mną czy będzie taka czy inna diagnoza, po prostu na dobre i na złe. A ja nie wiem czy tego chcę. Wiem, że mogłabym trafić lepiej i gorzej, ale co jeśli to nie jest wystarczająco lepiej żebym mogła żyć tak całe życie? On zna całą moją historie,wszystkie moje traumy,każde moje utrapienie, ale łapię go na tym, że wiele zapomina albo nie myśli o mnie,kiedy podejmuję ważne lub mniej ważne decyzje. Przeszliśmy naprawdę sporo razem i boję się, że jeśli bym się z nim rozstała,to nie dałabym rady. I wiem ,że każdy powie, że dałabym radę i pewnie by tak było, ale nigdy nie byłabym już taka sama jaka jestem dzisiaj. A stałam się znowu małą dziewczynką, do kiedy z nim jestem. Dzięki niemu nauczyłam się siebie akceptować i nie walczyć. Po prostu kiedy cały dzień siedzę w domu i jedynym momentem kiedy mogę i chcę mieć kontakt z drugim człowiekiem, to jest to, kiedy on wraca z pracy i gra na konsoli. W wolnym czasie jest w stanie grać tak cały dzień. Kiedyś powiedział mi nawet, że woli żebyśmy siedzieli w domu i oszczędzali pieniądze, bo każde wyjście to koszt. To bardzo dziwne biorąc pod uwagę fakt, że kiedy jeszcze nie byliśmy razem, obiecał, że chce żebym zobaczyła cały świat ( że względu na choroby w rodzinie nigdy nie zaznałam rodzinnego wyjazdu), ale mam wrażenie że w tamtym momencie był to po prostu love bombing. Ja mu mowie o tym wszystkim, co piszę tutaj, ale nic się nie zmienia. Jedynie gdy naprawdę wymuszę, to wtedy gdzieś wyjdziemy. Nie jestem też typem osoby, która uwielbia wychodzić z domu, (bo ubranie się jest dla mnie jak kara, bardzo męczące) ale wyjście do lasu czy na spacer jest naprawdę fajną odskocznią. Czym dłużej jestem w tym związku, tym więcej widzę swojego zaangazowania, a mniej drugiej strony. Zauważyłam też, że coraz więcej rzeczy mnie irytuje. Kiedyś nie złościłam się na to, że mam mąkę pod palcami,a teraz nie mogę wytrzymać dłużej niż 10s przez uczucie mąki na palcach. Jest mnóstwo takich rzeczy. Są pozornie głupotą, a ja bardzo się tym denerwuję. Mam wrażenie że jako dziecko miałam takie same "głupoty", ale nie potrafiłam tego nazwać. Mam wrażenie, że zawsze przeszkadzały mi tekstury I hałas, ale myślałam, że tak ma każdy i nie kwestionowałam tego. Wiem, że psychoterapia powinna wiele dać (jestem w trakcie zaczęcia nowej, po 5 latach), ale chciałam usłyszeć opinię kogoś obcego. Każdą decyzję musimy podjąć sami i nie liczę na to, że ktoś podejmie ją za mnie, ale zastanawiam się na ile to wszystko, co dzieje się ze mną jest normalne. Czy może to wymyślam? Jak to wszystko nazwać i przede wszystkim dlaczego tak jest? Moim problemem jest kryzys, diagnoza,finanse i uczucia. Myślę, że praktycznie wszystko. Dziękuję za przeczytanie
3 odpowiedzi
Zmęczona macierzyństwem bez wsparcia partnera: Jak sobie radzić?
Jestem matką od ponad dwóch miesięcy, zajmuje się domem i dzieckiem będąc na macierzyńskim, nie mam na nic czasu dla siebie jestem zmęczona psychicznie, chciałabym po prostu mieć jeden dzień spokoju. Mój partner mi nie pomaga bo nwm czy pomocą można by było nazwać to że z łaską wstanie do dziecka po moich pół h prośbach i tłumaczeniach że się np. słabo czuje bo po porodzie dostałam bardzo silnej anemii która nie chce mi się unormować mimo leków. Od niego nie czuje ani trochę wsparcia, jak mały bo nie powiem że na co dzień taki jest że płacze i ma swoje histerię że nie wiadomo co mu jest ani to kolka ani głód ani nic, to po takich dwóch dniach pod rząd jak mam podejść do dziecka to płacze wręcz i potem beształ się w myślach że jestem zła matką skoro tak bardzo pałam nienawiścią do tak malutkiego człowieka który nie jest w stanie mi powiedzieć lub pokazać co by chciał, jednak nerwy robią swoje, zaczynam płakać czasem krzyczeć żeby wydusić z siebie emocje i się uspokoić. Jestem zmęczona, wiedziałam z czym się wiąże macierzyństwo że to są nieprzespane noce ale liczyłam na jakiekolwiek wsparcie ze strony partnera, a tu nic. Bo jak to on mówi " muszę się wyspać do pracy " albo " mam wolne i chce odpocząć " nie wiem już co robić, czuje się jakbym była po prostu z tym sama, jakbym ja nie mogła zjeść spokojnie śniadania, iść pod prysznic lub jeden dzień odpocząć albo się chociaż wyspać bo siedzę w domu :(
2 odpowiedzi
Ojciec ma bardzo trudny charakter. Nie pije, ale stosował przemoc fizyczną oraz psychiczną wobec mamy, mnie i brata
Witam, postaram się najkrócej i najzwięźlej, jak to będzie możliwe. Ojciec ma bardzo trudny charakter. Nie pije, ale stosował przemoc fizyczną oraz psychiczną wobec mamy, mnie i brata, jest bardzo mściwy, jest straszliwym skąpcem i dusigroszem - główną wartością w jego życiu są pieniądze. W sumie to od niedawna mam świadomość, że była to przemoc psychiczna. Kiedy ktoś z rodziny robi nie po jego myśli, wtedy karze go nieodzywaniem i tak mu utrudnia życie, że w końcu ktoś musi wyjść z inicjatywą, żeby się pogodzić. On co najwyżej jedynie przemówi do osoby, którą wcześniej zmieszał z błotem, jeśli czegoś potrzebuje - i to tylko w zakresie tej potrzeby, po czym zwykle kontynuuje nieodzywanie. Nigdy nie wychodzi z inicjatywą pójścia na zgodę, nawet jeśli zwyzywa kogoś, zmiesza z błotem. Na dłuższą metę takie ciągłe płaszczenie się przed kimś, kto tak daje popalić, jest nie do zniesienia. Odkąd pamiętam, twierdzi, że ma depresję i nikt go nie rozumie, wszyscy go zostawiają samego. Bywało, że mama bała się spać w domu - groził śmiercią, czasem dawał do zrozumienia, a zdarzało się, że otwarcie mówił o wysadzeniu domu w powietrze z użyciem gazu z butli. Od dłuższego czasu nie mieszkam już z ojcem, więc mogłoby się wydawać, że problemu nie ma. Ciągle z nim żyje jednak moja mama, która jest dobrą kobietą, ale mam wrażenie, że właśnie przez to cierpi, bo pozwoliła mu na zbyt wiele. Bała się odejść od niego z uwagi na obawę o swoje życie - to człowiek nieobliczalny i strasznie mściwy, a w tej chwili, na stare lata twierdzi, że nie ma już sensu. Obecnie jest śmiertelnie wściekły na mnie, bo odmówiłem mu zainstalowania paneli fotowoltaicznych na przyczepce kampingowej, którą kupił, aby samemu jeździć nad morze, które uwielbia, a mama pilnuje domu, zresztą mają już po ok. 70 lat, mama choruje na przewlekłą białaczkę i nie chce z nim gdziekolwiek iść/jechać. Mówi, że najlepiej odpoczywa, kiedy go nie ma w domu. Sam od kilku lat buduję dom, gdzie większą część prac wykonuję własnoręcznie, a w przeciągu tych 10 lat był u mnie może z 5 razy, nigdy po to, żeby zwyczajnie odwiedzić. Mam wrażenie, że przez tą moją odmowę życzy mi wszystkiego, co najgorsze i ma mnie za najgorszego wroga. Do tego swojej siostrze (mojej cioci) opowiada ubarwione historie o tym, jakie to ma niedobre dzieci i żonę. Nie rozmawialiśmy z nikim o tych problemach w domu. Nadmienię, że w domu zawsze ma posprzątane (mama sprząta również w pokoju, w którym głównie przebywa - on nigdy nie pomaga), ugotowane (mama codziennie gotuje obiady i szykuje mu śniadania). Od dziesięcioleci skłócony był z moim bratem, nieustannie wyzywając go i szkalując do mnie i do mamy. Obecnie, po tym, jak odmówiłem mu wykonania pracy (fanaberii - ogniwa na przyczepie kampingowej), pogodził się z moim bratem i gwarantuję, że wyzywa mnie do brata od najgorszych. A odmówiłem z uwagi na to, jak zachował się po innej mojej przysłudze, bez której spokojnie mógł się obejść, ale pomagałem, a po której zwyzywał mnie od najgorszych, bo kiedy pomagałem mu w pracy na dachu, narzekał, że go kolana bolą, a ja się nic nie odezwałem - że mu nie współczuję - do mamy: "niech was piekło pochłonie"). Z bratem nie mam dobrego kontaktu - są do siebie bardzo podobni. Zresztą z żoną też mu się nie układa. Męczy mnie ta sytuacja strasznie. Z jednej strony bardzo źle się czuję, wiedząc, że tak niesprawiedliwie i kłamliwie upadla mnie do innych, co rodzi złość, jak również to, że jest to mój bądź co bądź ojciec i nie chciałbym mu tej starości uprzykrzać, jednocześnie chciałbym czuć odrobinę szacunku z jego strony... Kiedy próbowałem z nim jeszcze kilka lat temu rozmawiać, wyjaśnieć, to zawsze takie rozmowy kończyły się krzykiem z jego strony. Powiedział również otwarcie, że jest ojcem, więc kiedy ojciec stwierdzi, że czarne jest białe, to kiedy nie potwierdzę tego, to znak, że nie mam do ojca szacunku. Zupełnie nie wiem, jak postąpić dalej, nie mam pomysłu... Będę bardzo wdzięczny za fachową, merytoryczną pomoc...
1 odpowiedź
Mąż walczy z uzależnieniem, proszę o pomoc
.. jak pomóc Mężowi wyrwać się z nałogu?...jak przekonać go, że dużo wspaniałych dni jeszcze przed nami...nie dam rady bez specjalisty...w ogóle już nie daję rady. POMOCY!
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.