
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Mój partner ogląda...
Mój partner ogląda półnagie profile na TikToku - Czy to uzależnienie czy norma?
To tylko ja
Usunięty Specjalista_tka
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Łucka
Dzień dobry,
przykro mi z powodu trudnych emocji, jakie pojawiają się w Pani w związku z zachowaniem partnera. Myślę, że warto, aby doprecyzowali sobie Państwo niektóre kwestie - np. takie jak co rozumie Pani poprzez słowo "zdrada"? Jakie zachowanie już nią jest, a jakie jeszcze nie? Mam takie poczucie, czytając Pani wiadomość, że oglądanie przez Pani partnera treści ukazujących atrakcyjne, skąpo ubrane kobiety, jest już dla Pani naruszeniem lojalności i zaufania. Być może Pani partner widzi Pani zdenerwowanie sytuacją, natomiast powody, dla których pojawiają się w Pani intensywne emocje, nie są już dla niego tak jasne.
W rozmowach na podobne tematy w związkach warto powoływać się na wartości oraz mówić z perspektywy wyłącznie własnej osoby. Np. w ten sposób: Dla mnie podstawą związku jest dbanie o lojalność i zaufanie. Czuję się zraniona, gdy oglądasz inne atrakcyjne dziewczyny na tik toku. Mam poczucie, jakby moja atrakcyjność i kobiecość były dla Ciebie niewystarczające. Dlatego chciałabym porozmawiać o tym, bo zależy mi na budowaniu tej relacji bez zadawania sobie przykrości. To oczywiście tylko przykład myśli, którą można rozpocząć konwersację. Nie jestem przekonana, czy jest to spójne z Pani odczuciami, dlatego dobrze byłoby przed podjęciem dialogu faktycznie zastanowić się nad tym, co jest dla Pani fundamentalnie ważne w relacji - i dlaczego.
Pyta Pani "czy to normalne zachowanie u mężczyzn". Wiele osób - zarówno kobiet, jak i mężczyzn - ogląda treści w internecie, które prezentują atrakcyjne osoby. Część osób zwykła je oglądać w kontekście erotycznym lub seksualnym. Nie jest to zachowanie zaskakujące (patrząc od strony statystycznej), ale tu pojawia się dylemat związany z nazewnictwem, gdyż "normalność" to całe spektrum zachowań.
Dlatego myślę, że nie warto zastanawiać się nad normalnością zachowania partnera, a Państwa potrzebami w relacji. I to na ich podstawie decydować się/bądź rezygnować z danych aktywności czy zachowań, które mogą naruszać zaufanie i wpływać na relację.
Odnosząc się do drugiego pytania - czy to oznacza, że partner jest Panią znudzony - absolutnie nie! Nie musi to oznaczać znudzenia w żadnym wypadku. Oglądanie treści erotycznych lub po prostu związanych z atrakcyjnością fizyczną, wynika często z potrzeby stymulacji, regulacji, a czasem nawyku. Może to by też ciekawość.
Bywa wręcz przeciwnie - ekspozycja na pobudzające treści (np. seksualne) potrafi zwiększyć libido (popęd) i ostatecznie przyczynić się do większej aktywności seksualnej w związku.
Życzę Pani wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka
psycholożka

Zobacz podobne
Proszę o pomoc, bo nie wiem, co robić. Jestem jak w klatce. Mam partnera od 9 miesięcy — jest to osoba, przez którą popadłam w długi. Sam jest uzależniony od hazardu, chociaż udało mi się doprowadzić do tego stopnia, że usunęłam jego portal hazardowy i ograniczył się — to duży postęp. Jest wybuchowy, ma dwójkę dzieci, które boją się jego krzyku. Twierdzi, że ma swoje zasady, których trzeba się trzymać. Zawsze gdy próbuję nawiązać rozmowę, tworzy się jedna wielka awantura — on potrafi podać milion argumentów na to, że to moja wina za każdym razem, mimo że rozmawiam na temat moich uczuć i tego, z czym czuję się niekomfortowo. Zazwyczaj on nie słucha — odbija się to od niego jak od ściany, co mnie denerwuje i wywołuje kłótnie.
Ostatnio pokłóciliśmy się; chciał wręcz się spakować i wyprowadzić, bo chciał ciszy i spokoju, a ja chciałam porozmawiać, bo czułam się źle. Tym samym obarczył mnie winą, że mam brak szacunku do jego osoby, bo zwyczajnie miałam potrzebę rozmowy, podczas gdy on chciał spokój. Zaznaczę, że jest kierowcą i mało czasu spędza w domu. Po kłótni jest zimny — ja zresztą też — z tym że ja zachowuję spokój, a on unosi się na mnie o byle głupotę, tak jakby karał mnie za to, że wywołałam kłótnię — to boli.
Wpadłam w dołek, już nawet miałam najgorsze myśli. Choć wiem, że żyję w toksycznym związku — a przynajmniej tak mi się wydaje — to kocham go naprawdę. Ma sporo wad; jest ciężko żyć z jego charakterem, i to bardzo, ale nadal kocham go — i to mnie trzyma. Boję się, że jak mnie zostawi, zostanę sama z dziećmi i długami, bez środków do życia (już ledwo mi starcza na jedzenie). Jest to człowiek nerwowy, wytyka mi błędy, potrafi mnie słownie obrazić, mówi, jak dużo zrobił dla mnie, nie widząc, jak dużo ja zrobiłam dla niego.
Nie pomoże żadna terapia dla par, bo on na to nie pójdzie — tego jestem pewna. Boję się do niego rozmawiać; boję się jego reakcji, a czasem, jak do mnie mówi, moje dłonie drżą. Płaczę codziennie w poduszkę — nie mogę przy nim płakać, bo mówi, że to użalanie się nad sobą. Jestem po ciężkich przeżyciach, nie mam rodziny i przyjaciół — mam tylko jego i moje dzieci z poprzedniego związku. Z nim straciliśmy dziecko, co wywołało poważne problemy ze zdrowiem; mam chore serce i płuca, nie mogę się denerwować, jednak czuję, że popadam w depresję — jest mi ciężko.
Powiem otwarcie: były czasy, gdy ja go w pewnych kwestiach okłamałam — on mi to wypomina, i tu różnica, że ja nie wypominam mu jego błędów, bo żyję zasadą „było, minęło — idziemy do przodu”. Nawet w tym momencie powiedział mi, że nie ma ochoty na rozmowę ze mną, że go przytłaczamy. Czuję się jak śmieć.
