Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie chcę być dłużej w związku, ale czuję wyrzuty sumienia, gdy mam go zakończyć

Mam chłopaka, od dłuższego czasu się w ogóle nie dogadujemy, ja już nie czuję się komfortowo będąc z nim, a tym bardziej jak mnie przytula, czuję, że chce to zakończyć tym bardziej, że zakochałam się w kimś innym. Nie wiem jak to zrobić, ponieważ boję się, że go zranię i że będzie miał zepsute życie przeze mnie, przez co czuję ogromne wyrzuty sumienia, że już nie chce tego kontynuować i interesuje mnie ktoś inny. Nie wiem co robić tym bardziej, że mama mi mówi co powinnam zrobić i jak bardzo jestem okropna w tej sytuacji. Mogę prosić o pomoc?
Anna Włosek

Anna Włosek

Pani Zofio, rozstanie to trudna decyzja, która często wiąże się z trudnymi emocjami, zarówno jednej jak i drugiej strony. Rozmowy, które kosztują nas wiele, warto przeprowadzać po uprzednim odpowiedzeniu sobie na pytania, co czuję, czego potrzebuję i jak mogę to przekazać nadając komunikaty typu Ja i pełnym poszanowaniem cudzych granic psychologicznych. Takie umiejętności wbrew pozorom nie są oczywiste i niestety większość środowisk nie uczy jak je zdobywać. Zarówno bycie w związku z drugą osobą, jak i rozwiązywanie konfliktów, czy przeprowadzanie trudnych rozmów jest częścią samorozwoju, który można osiagnać chociażby w pracy z psychologiem. Warto także korzystać z szerokiej bazy artykułów, czy podcastów dostępnych w Internecie.

Pozdrawiam

Anna Włosek

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

chęć zakończenia związku wiąże się z dużym obciążeniem emocjonalnym i jest to normalne, że odczuwa Pani mieszane uczucia oraz obawy. Proszę pamiętać, że w relacji trzeba czuć się szczęśliwym oraz w sposób komfortowy. Jeżeli Pani tego nie czuje warto zastanowić się nad sensem trwania relacji. Myślę, że warto szczerze porozmawiać z partnerem o swoich uczuciach oraz obawach i zadbać o swoje samopoczucie. 

Pozdrawiam serdeczniem

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Pani Zosiu,

to, że boi się Pani zranić swojego chłopaka  i czuje Pani z tego tytułu wyrzuty sumienia świadczy o tym, że nie jest Pani osobą gruboskórną i obojętną na uczucia innych. A to plus. 

W przypadku gdyby zdecydowała się Pani pozostać w tym związku kosztem siebie, czyli mówimy tutaj o dużym poświęceniu, to czy nie jest to forma oszukiwania siebie, jak i partnera? Rozstania niestety są częścią naszego życia i każdy przeżywa je na swój sposób. Najlepszym rozwiązaniem, choć bardzo trudnym, jest po prostu… szczera rozmowa. Trzeba wtedy liczyć się z cierpieniem drugiej osoby i wszelkimi emocjami, które towarzyszą w takich momentach. To normalne. Ale właśnie taka szczera rozmowa jest przejawem szacunku do drugiej osoby. 

Na koniec dodam, że jest to PANI życie, nie Pani mamy, nie kogoś innego.  

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Partnerki poprzedni partner jest agresywny, używał przemocy. Jak mam się z nim spotkać, co robić, gdy zacznie być agresywny?
Spotykam się od jakiegoś czasu z kobietą z dzieckiem, która jest po toksycznym związku. Po iluś razach próby w końcu jej się udało od niego odejść. Nasza relacja z moich obserwacji wychodzi jej na dobre. Martwi mnie jednak jej były, który ją bił. Już nie raz się odgrażał, że naślę na mnie kogoś lub mnie pobije. Dodam, że jeszcze się z nim nie widziałem. Ja jestem oazą spokoju, nie lubię agresji. Martwi mnie jak do tego podejść, jak zareagować kiedy się spotkamy i będzie chciał użyć pięści. Ja uważam, że nic mu nie odebrałem i odebrać nie chce(chodzi o kontakt z córką) partnerka też w żaden sposób nie chce tego ograniczać. Nie chce też przestać się spotykać z nią dlatego, że były partner się odgraża. Jak do takiej sytuacji podejść?
Nacisk ze strony partnera w sferze seksualnej.

Mój facet, kiedy uprawiamy stosunek, jest jak w transie i kiedy zdarzy się sytuacja, że zostanie przerwany lub w danym dniu nie dojdzie do stosunku, to jest zdenerwowany. 

Bardzo namawia mnie do ukończenia, cały czas zadając pytania, na które się nie zgadzam, natomiast on dalej ciągnie temat, póki się nie zgodzę. 

Jest to problem. Zastanawiam się, co ma na to wpływ? 

Duży poziom testosteronu, wchodzenie w jakiś trans, czy brak odpuszczania? Co mam zrobić?

Trudności z mężem w sferze seksualnej, właściwie od zawsze.

Znam mojego męża od 8 lat, mieszkamy razem od 7. Od zawsze był bardzo powściągliwy w relacji erotycznej. Nie ma między nami chemii ani przyciągania. Obecnie do współżycia dochodzi raz na 3 miesiące i to nie zawsze skutecznie, ma problemy z erekcją. Gdy już dochodzi do seksu, czuję, że walczymy tylko o to, żeby jemu udało się dobrnąć do końca. Wszystko uzależnione jest od tego czy on czuje, że to ten dzień, że da radę. 

Na codzień nie ma między nami żadnego kontaktu fizycznego, czy to czułego przytulenia czy pocałunku, żadnego spojrzenia. Jeżeli ja próbuję zainicjować zbliżenie, pokażę na co mam ochotę zazwyczaj zaczniemy, ale kończy się to klapą, przez co później czuję się poniżona i upokorzona. 

Przestałam cokolwiek inicjować, bo nie chce się już tak czuć. Chyba już się z tym pogodziłam i po prostu żyjemy sobie wspólnie, co całkiem nieźle nam wychodzi. Jednak jeśli chodzi o sferę intymną to totalna porażka. Czuję się, jakbym była płomieniem, a on wodą. Nie raz komunikowałam mu, że mamy problem. Jego postawa jest bierna. Wysłuchuje spokojnie co mam do powiedzenia, nie wdaje się w emocjonalne dyskusje, a w rezultacie nic z tym nie robi. 

Moje potrzeby są większe, pamiętam jak może być między kobietą a mężczyzną, miałam wcześniej partnerów. I tęsknię za tym. Uchodzę za atrakcyjną kobietę, wiem jak reagują na mnie mężczyźni. Widzę spojrzenia w pracy, nieraz zażartujemy z podtekstem. Chciałabym doświadczyć tego ze strony męża jednak czuję, że utknęłam w związku, jak brat z siostrą. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że związałam się z nim dlatego, że nie zaczął starań o mnie od rozmów o intymności i seksie. To co mnie do niego przyciągnęło teraz jest moim największym problemem. Mam 31 lat a czuję, że ta sfera nie jest już dla mnie, że najlepiej byłoby o tym zapomnieć. Ale nadal żyje i czuję. Czasami zabawiam się sama, ale po poczuciu ulgi czuję smutek. Nie wiem jakiej rady oczekuję. Po prostu nie mogę o tym nikomu powiedzieć.

Dlaczego nowe znajomości online mogą być mylące? Analiza emocjonalnego zamętu w relacjach
Dzień dobry, jakiś czas temu, w aplikacji randkowej napisała do mnie kobieta. Coś bardzo mnie w niej urzekło i z entuzjazmem jej odpisałem pomimo, że na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy rzadko korzystałem z Tindera, a o pisaniu z kimkolwiek nie było nawet mowy. Nasze rozmowy od początku były żywe, pełne optymizmu i głębokich przemyśleń. Okazało się, że wyznajemy te same wartości. To, co sprawiło, że jej odpisałem, zaczęło się uwydatniać także w wiadomościach. Nadszedł moment, w którym podkreśliła stanowczo (ale pozytywnie), że wpadła tu po "męża na już", bo marzy o rodzinie, dzieciach itd., i usuwa tu konto. Zrobiłem pierwsze co przyszło mi do głowy po tym bardzo nieoczekiwanym wyznaniu, czyli wymieniłem kilka wad i rzeczy, na których się skupiam, a które mają ogromne znaczenie w kontekście zakładania rodziny - robię dopiero prawo jazdy, w październiku idę na studia, jestem w trakcie zmiany miejsca zamieszkania i szukania pracy w nowym mieście. Chciałem jej rozjaśnić ten wyidealizowany obraz mojej osoby. Po tym co napisałem, nastąpiło 2-godzinne milczenie, które wcześniej nie miało miejsca. Po tym czasie napisała, że nawarstwiło jej się pracy, że chyba pierwszy raz od stu lat będzie musiała zostać po godzinach oraz, że do wszystkiego się odniesie jak będzie już w "domku". Kompletnie zapomniałem, że jest w pracy, ale odebrałem tę wiadomość, jako próbę stopniowego wycofywania się z relacji. Ze względu na nasze pełne szczerości rozmowy, postanowiłem napisać jej, że rozumiem, ale jeśli to co napisałem wcześniej spowodowało spadek zainteresowania, to wolałbym wiedzieć to teraz, niż brnąć dalej i wzajemnie się rozczarować. Odpisała w nietypowy do tej pory dla niej sposób, z pretensjami pisząc, żebym mówił za siebie - nie za nią, że co niby miałoby ją zniechęcić?, że to dla niej nie ma znaczenia, żebym nie wkładał jej do głowy czegoś takiego, a zarazem, że rozumie moją decyzję i życzy mi wszystkiego dobrego. Byłem w delikatnym szoku, bo przecież żadnej decyzji nie podjąłem, a chciałem normalnie wyjaśnić sprawę. Odpowiedziałem więc, że żadnej decyzji nie podejmowałem, ale rozumiem, że najwidoczniej poznaliśmy się na złym etapie życia, że jest wspaniałą kobietą i trafi na super faceta, że trzymam kciuki za nią i jej karierę oraz życzę jej wszystkiego co najlepsze. Niespodziewanie otrzymałem od niej długą wiadomość, w której pisała, że w moich wiadomościach widziała swoje myśli, że nie czuła od dawna takiego zaangażowania i sama zaangażowała się całą sobą, że cieszyła się do telefonu jak głupia pisząc ze mną, że ta sytuacja sprowadziła ją na ziemie i łzy jej poleciały, bo kolejny raz się rozczarowała i założenie rodziny nie jest jej pisane najwidoczniej oraz, że ją zawiodłem. Zaskoczyło mnie to totalnie. Odpisałem, że chciałbym wrócić do tematu i rozwijać znajomość, ale skoro nie ma już do mnie zaufania, to rozumiem, że może być ciężko. Dodałem, że to była ciężka wymiana myśli, która kosztowała nas sporo energii oraz, że nie będę wywierał presji na jej emocjach i dłużej męczył, dodając "Dobranoc", bo była już późna pora. Nie otrzymałem od niej żadnej odpowiedzi na tę wiadomość. Następnego dnia natomiast, otrzymałem powiadomienie w social-mediach, okazało się, że to ona zostawiła pod moją relacją reakcję w postaci "serduszka." Na początku myślałem, że to próba zrzucenia winy na mnie i pretekst do wycofania się bez poczucia winy. Później jednak odnotowałem jakąś sprzeczność. Mam 29 lat, ona zaś 27 lat. Jestem po zakończeniu 6-letniego związku, w którym rozmawiało się o wszystkim otwarcie, więc może w tym przypadku, to naleciałości z poprzedniego związku namieszały. Chciałbym zapytać, jaki cel mogą mieć jej działania? O co może jej chodzić? Kompletnie nic z tego nie rozumiem. Jak się zachować w tej sytuacji? Z góry dziękuję Państwu za wszystkie analizy i podpowiedzi. Pozdrawiam.
Związek na odległość z partnerką z dziećmi – brak czułości, konflikty i wewnętrzny rozdźwięk
Witam, mam gleboki konflikt wewnetrzny zwiazany ze zwiazkiem na odleglosc. Przylatujac teraz na 3 tygodnie po miesiecznej nieobecnosci liczylem na super czas, po czesci oswoilem sie z tym ze ona posiada dzieci… myslalem, ze bedzie super. Jednak mielismy sporo konfliktow a ja jestem bardzo przeciwny sporom jednoczesnie mam wrazenie, ze ona uwaza, ze w jakims stopniu to naturalna czesc zwiazku i nic takiego sie nie dzialo… ja kilka razy juz myslalem o tym zeby wrocic do siebie jednak nie chcialem przy dzieciach robic takich “scen” i po jakims czasie mi przechodzilo sam lagodzilem konflikt i na chwile wszystko wracalo do normy. W ktoryms momencie mowilem sobie, ze tesknie za swoim domem i chyba faktycznie nie chce wracac do kraju i nagle… jej zachowanie sie zmienilo okazala czulosc i uprawialismy seks. Po tym moje nastawienie zmienilo sie diametralnie, i odwrotnie niz wczesniej bardzo chcialem zostac i bylem zly ze czas wracac. Ostatnie dni spedzilismy czas bardzo fajnie poza pewnymi drobnymi sprzeczkami… w ostatni dzien mielismy jechac z jej synem na mecz ale zlapal kontuzje wiec ona sama zaczela myslec co bedziemy robic z jej dziecmi - wowczas syn mocno mnie zaskoczyl i sam powiedzial “to wasz ostatni dzien wiec spedzcie go sami a ja pojde do kolegow”. Wkurza mnie to, ze to syn widzi bardziej ze powinnismy wiecej czasu spedzac sam na sam. 2 tyg wczesniej chcialem isc z nia do kina po calym dniu z dziecmi a ona zaproponowala synowi czy nie pojdzie z nami… dla niej ona i dzieci to jedno cialo a dla mnie niestety nie. Czuje sie chwilami bardzo samotny ale nagpe kiedy pojawia sie odrobina czulosci czy seks pobudzam sie na nowo jestem szczesliwy i chce rozwijac ta relacje dalej az do kolejnego konfliktu… w ostatnia noc przed wyjazdem poklocilismy sie o film i odsunela sie na wieczor poszla sama spac zawolala dzieci tez wczesniej… ogolnie ostatni wieczor po prostu sie zepsul wyjechalem jeszcze rano z wielkim zalem i zloscia… nie mam ochoty mowic jej kocham zreszta moze dlateto, ze ona bardziej mowi to dzieciom niz mi jakiee …10, 20 razy czesciej. Ten zwiazek to powazna hustawka nastrojow - ale jak widze dla mnie - dla niej nie chyba zdrowa dynamika. Siedze juz w domu sam chcialbym uslyszec cos milego, kocham tesknie, mysle o Tobie… cokolwiei ale przez ostatni konflikt jest zimno sucho i… nie tego oczekuje od zwiazku… nie chce poraz setny mowic o swoich potrzebach bo pewnie wyjdzie z tego klotnia…. Mam jakby rozdwojenie jazni jedna czesc nie chce z nia byc a druga ciagle zaklada rozowe okulary i przypominac cudowne chwile. Ja tez jestem w tym zwiazku i na pewno jest jakas czesc mojej winy ale nie umiem z tego wyjsc nawet majac swiadomosc ze ona juz dzieci nie chce a ja chce bo nie mam… sama o tym mowi “zastanawiam sie dlaczego jestes ze mna skoro ja juz dzieci nie chce powtarzam od poczatku…” (byly moze dwa momenty ze zrozumialem, ze moze i by chciala…. Brakuje mi milosci i czulosci mecze sie az do chwili okazania uczucia… i nie umiem wyjsc z tego blednego kola a czuje ze powinienem
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.