Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zrozumieć niejasne sygnały w relacji z bliską osobą? Proszę o pomoc

Dzień dobry, mam 35 lat i znalazłam się w sytuacji, której nie do końca rozumiem. Dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc. Jakieś 2 lata temu w zupełnie niespodziewanych dla mnie okolicznościach poznałam pewnego mężczyznę. 

On jest starszy ode mnie o 4 lata. Oboje jesteśmy singlami i też byliśmy nimi w dniu naszego spotkania. Początkowo ja nie zwróciłam zbytnio uwagi na tę znajomość. Po prostu jakiś kolejny człowiek na mojej drodze. Była miła i sympatyczna jak zawsze. 

On w sumie też. Przez jakiś czas nie zwracałam uwagi na Niego, od kolega myślałam sobie. Jednak On od początku próbował zwrócić na siebie moją uwagę. Po około 3 miesiącach okazało się, że mamy wspólne zainteresowania i pasje. Od tego momentu zaczęliśmy dzielić się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Nasz relacja, stała się dużo bardziej zażyła, jednak dla mnie wciąż było to koleżeństwo, nic więcej. Po około pół roku nasze rozmowy stały się dużo bardziej prywatne, zaczęliśmy rozmawiać o związkach poprzednich o tym, czego oczekujemy od partnerów. Ja podchodziłam do tego, jak do rozmowy dwójki bardzo dobrych znajomych lub przyjaciół, nie jak do rozmowy potencjalnych partnerów. Jednak On chyba widział to inaczej. 

Pewnego razu rozpoczął rozmowę o dzieciach i o tym, że jeśli miałoby mi się coś stać i umarła, to On nie umiałby pokochać tego dziecka (zakładam, że mówił o wspólnym dziecku). 

I tak coraz bardziej intymne rzeczy pojawiały się w naszych rozmowach. Na codzień, kiedy jesteśmy razem, nie odstępuje mnie na krok i wciąż jest przy mnie. Nie jest nachalny, ale wciąż blisko mnie. Potrafi być mega szarmancki i czarujący, umie sprawić, że czuje się bezpiecznie i potrafi zawalczyć o moje bezpieczeństwo. Nawet kiedyś dość dosadnie pokazała jednemu Panu, że ode mnie to ma się z daleka trzymać i ma się odnosić do mnie z szacunkiem. Potrafi przejechać pół kraju, tylko żeby mi pomóc w czynnościach zawodowych. 

Jednak to tylko część tego, co się działo przez ten czas. 

Poza tym, że jest bardzo dobrym przyjacielem, na którego zawsze można liczyć, to ma też mroczniejszą stronę osobowości. 

Wciąż nie jesteśmy w związku, a jednak potrafi być bardzo zazdrosny. Kilkukrotnie dał tego wyraz, wyrzekając mi, że jak odezwę się do innego mężczyzny, to chce już odejść z innym. 

Jak wiadomo, rozmowa na temat np. drogi dojścia do danego miejsca nie jest od razu wstępem do zażyłości emocjonalnej lub innych rzeczy. Raz bardzo się pokłóciliśmy, jednak potem dość szybko się pogodziliśmy. Nie wiem, dlaczego, ale ja odkąd uświadomiłam sobie, że czuje coś względem niego, wyraziłam je oficjalnie. On jednak pomimo iż potrafi zrobić dla mnie wszystko i przesiedzieć ze mną pół nocy, tylko żeby rozmawiać o wszystkim. Bo tematy nam się nie kończą. Niestety na każdą moją próbę dowiedzenia się, czy to, co się między nami dzieje to z jego strony też jest coś więcej, niż tylko sympatią milczy. Ucieka. 

Na każdą moją próbę spotkania się i rozmowy wymyśla milion wymówek i wciąż ucieka. Żeby po chwili zadzwonić lub napisać do mnie, że dziękuję mi za cudowne chwile. Lub żeby spytać się, jak się czuje, jak minął mi dzień, jak dotarłam do domu. 

Ja bardzo mocno zaangażowałam się w tą relacje, ponieważ bardzo dbam o to, żeby był zdrowy, miał udany dzień i kiedy zachorował, to wręcz bezdyskusyjnie chciałam zająć się nim. Jednak co było dla mnie wyjątkowe, on powiedział, że nie zniósł by świadomości, że mnie zaraził i że jestem przez niego chora. Również, kiedy ja źle się czułam, potrafił rzucić wszystko i mnie ratować, pobiegł do apteki, żeby kupić coś dla mnie, żeby tylko mi to pomogło, chciał iść ze mną do lekarza, odwiózł mnie do domu. Martwił się i był taki czuły i opiekuńczy. To dla mnie wiele znaczy dlatego, też pewnie moje uczucia się zmieniły. 

Jak również, kiedy miałam bardzo trudny okres w pracy i nie wiedziałam, czy wciąż będę ją miała, zawsze był przy mnie, wspierał, stał, trwał, wysłuchiwał, każdą łzę ocierał. 

Jednak nie potrafi się zdeklarować. Ucieka wciąż i niestety, ale nie wiem, na czym stoję i czego mogę się spodziewać. 

Pewne jest jedno, że obojętna mu nie jestem tylko jak sprawić, żeby się przełamał i pozwolił sobie na to, czego się tak bardzo boi, a ewidentnie chce i pragnie. Dlatego proszę o podpowiedź czy ja coś źle interpretuje i może to ja coś pomyliłam, a może nie wszystko widzę dobrze, ale nie umiem pomóc mu w tej sytuacji.

User Forum

Bernadeta

1 rok temu
Irena Kalużna-Stasik

Irena Kalużna-Stasik

Dzień dobry pani Bernadeto,

bardzo dziękuję za szczegółowe opisanie i podzielenie się swoją trudną sytuacją. Słysze zmaga się pani z trudnymi emocjami, takimi jak niepewność i frustracja, gdyż partner nie chcę wziąć odpowiedzialności i porozmawiać z panią. Powiedzieć pani wprost o swoich zamiarach i uczuciach a tylko ucieka od tematu. 

To też swego rodzaju jakaś manipulacja. Z jednej strony jest tak blisko z panią i stworzył głębszą relację z panią, a z drugiej strony nie chcę odpowiedzieć na pani wątpliwości i pytania. 

Taka relacja na dłuższą metę może być bardzo trudna, niezrozumiała i niedojrzała. Po prostu frustrująca. 

W tej sytuacji może pani postawić granicę i asertywnie zakomunikować czego pani potrzebuje i jak pani widzi waszą relację? Jeżeli nadal partner będzie uciekał od rozmowy, to potrzebuje pani też sobie odpowiedzieć, jak długo chcę pani przebywać w takiej relacji? Może pani mieć tylko na siebie wpływ i wziąć odpowiedzialność za siebie opiekując się sobą i swoimi trudnymi emocjami. To jest trudne. Ale tylko takie jest rozwiązanie. Kiedy ktoś nas zwodzi i nie mówi o swoich zamiarach, jest to brak szacunku. Jeżeli nadal by pani sobie nie radziła z tą sytuacją, zachęcam się udać po wsparcie i pomoc do specjalisty. Specjalista nauczy panią asertywnej komunikacji, w jaki sposób dbać o swoje granicę. 

 

Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie pani sytuacji!

Irena Kalużna-Stasik - psycholog

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Beata Matys Wasilewska

Beata Matys Wasilewska

Dzień dobry

Relacja, jaką tworzy pani z opisanym mężczyzną, jest bliska. Emocjonalnie staliście się dla siebie ważnymi ludźmi.  

Brak deklaracji określający ten związek partnerskim, a nie tylko przyjacielskim może wynikać z lęków powstałych z wcześniejszych doświadczeń. 

Warto by podjęła pani rozmowę z tym mężczyzną na temat waszej relacji- jak postrzega pani jego gesty w stosunku do siebie i co one w pani powodują. Rozmowa na temat uczuć i potrzeb jest ważna, choć wymaga pokonania własnych strachów czy blokad. Jednocześnie mierząc się z lękiem przed odrzuceniem, odkryje pani w sobie siły na to, by nazwać to wszystko, co do tej pory powstawało w strefie milczenia. To jest przełomowy etap, który może realnie zmienić formę waszej relacji.

Jeśli po jego stronie jest blokada emocjonalna, by zdecydować się na krok dalszy, może warto by porozmawiał o tym z psychoterapeutą i temat spróbował przepracować.  

Jesteście w relacji bliskiej, ale o nieokreślonych rolach. 

To może przyczynić do wielu zranień, które  wynikają z niespełnionych oczekiwań i rozczarowań. Dużo zainwestowaliście w tę relację i dobrze byście obydwoje nadali jej formalny status. Każde z was poczuje się bezpieczniej oraz pewniej. I tym samym budowanie wspólnej przyszłości zyska konkretny kształt.

 

Pozdrawiam

Beata Matys Wasilewska

psycholog

1 rok temu
Emilia Jędryka

Emilia Jędryka

Pani Bernadeto,

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią – widać, jak wiele emocji i troski wkłada Pani w tę relację. Sytuacja, którą Pani opisuje, z pewnością jest trudna i może budzić poczucie zagubienia. Z jednej strony mężczyzna wyraźnie okazuje zaangażowanie i troskę, ale z drugiej – unika jasnej deklaracji. 

To naturalne, że może się Pani czuć niepewnie, próbując zrozumieć, na czym tak naprawdę stoicie.

Z opisu wynika, że między Wami jest dużo bliskości, wsparcia i wspólnych wartości – to naprawdę mocna podstawa relacji. 

Widać też, że Pani zaangażowanie i otwartość odgrywają ważną rolę w budowaniu tej więzi.

Jednocześnie zauważa Pani wyzwania, takie jak jego wycofywanie się, brak rozmów o związku czy przejawy zazdrości. Być może pomocne byłoby zastanowienie się, jakie konkretne momenty pokazują, że on chce być blisko, i co w tych chwilach sprzyja Waszej relacji. Proszę pomyśleć, jakie drobne zmiany w Waszej dynamicznej mogłyby dać Pani większe poczucie pewności i satysfakcji. Te małe kroki mogą stać się początkiem rozmów lub działań, które pomogą Wam zbliżyć się do siebie jeszcze bardziej.

 

Życzę wszystkiego dobrego,

1 rok temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Bernadeto,

w związku z tym, jak bliską relację nawiązaliście, to właśnie z szacunku do niej (relacji) powinniście omówić to, kim jesteście dla siebie. Musi być jakiś powód, dla którego Twój znajomy boi się podejmować takich rozmów. Kluczowa tutaj będzie jego przeszłość, a w szczególności dzieciństwo i to, w jakiej rodzinie się wychowywał. 

Każdy z nas posiada dany rodzaj więzi: bezpieczną, lękową, unikową lub lękowo-unikową. Odsyłam do dobrych artykułów internetowych, poczytaj sobie o tym :)

Sugeruję, abyś jednorazowo umówiła się na konsultację psychologiczną (tutaj na platformie są również w formie online) i omówiła szczegółowo z psychologiem, jak wygląda Wasze funkcjonowanie na co dzień, a przy tym zachowanie Twojego przyjaciela. Myślę, że możesz wtedy uzyskać wiele wartościowych wskazówek :)

 

pozdrawiam,

Katarzyna Kania-Bzdyl

1 rok temu
Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry Bernadeta,  

Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią – słyszę, że bardzo zależy Ci na tej relacji i na tym mężczyźnie. Opisujesz relację, która jest pełna troski, wsparcia i emocji, ale jednocześnie zawiera w sobie wiele niepewności, głównie z powodu jego trudności w otwartym wyrażaniu swoich uczuć i deklarowaniu, na czym stoi Wasza relacja.  

Z tego, co opisujesz, wygląda na to, że ten mężczyzna czuje do Ciebie coś więcej niż tylko sympatię. Jego czyny – takie jak troska o Twoje zdrowie, wsparcie w trudnych chwilach, gotowość do pomocy i zaangażowanie w Twoje życie – świadczą o tym, że mu na Tobie zależy. Jednak jego zachowanie, takie jak unikanie rozmów o uczuciach i brak jasnej deklaracji, może wynikać z lęku przed zaangażowaniem lub obawami związanymi z przeszłością. Może boi się zranienia lub utraty czegoś, co jest dla niego ważne, a jednocześnie czuje potrzebę bycia blisko Ciebie. 

Jednak w każdej relacji ważna jest szczera rozmowa i dojrzałość obu stron. W tej sytuacji ważne jest, abyś zadbała o swoje potrzeby emocjonalne i nie pozwoliła, aby ta niepewność nadmiernie Cię obciążała. Może spróbuj jeszcze raz porozmawiać z nim w sposób spokojny i otwarty, wyrażając swoje uczucia i potrzeby. Możesz powiedzieć coś w stylu: „Czuję, że nasza relacja jest dla mnie bardzo ważna i chciałabym wiedzieć, jak Ty to widzisz. Twoje zachowanie pokazuje mi, że Ci zależy, ale brak jasności sprawia, że czuję się zagubiona. Bardzo chciałabym zrozumieć, czego się obawiasz lub co powstrzymuje Cię przed otwartym wyrażeniem swoich uczuć”.  

Jednocześnie pamiętaj, że nie możesz zmusić go do zmiany, jeśli sam nie jest na to gotowy. Jego unikanie deklaracji może być związane z jego własnymi trudnościami, na które nie masz wpływu i za które nie odpowiadasz. Czasami ludzie potrzebują więcej czasu, aby poradzić sobie z własnymi lękami.  

Jeśli jednak ta sytuacja będzie się przedłużać i nadal nie otrzymasz jasnych odpowiedzi, zastanów się, czy taka relacja daje Ci to, czego potrzebujesz. Masz prawo do związku, w którym czujesz się pewnie i w którym obie strony otwarcie się angażują.

Dbaj o siebie i swoje emocje – to, co teraz przeżywasz, jest trudne, ale zasługujesz na relację, która daje Ci poczucie bezpieczeństwa i wzajemności. 

 

Trzymaj się ciepło i życzę Ci, abyś znalazła odpowiedzi, których szukasz.  

Anastazja Zawiślak

Psycholog

1 rok temu
Paweł Franczak

Paweł Franczak

Droga Bernadeto,
każdy związek ma swoje trudności, to po pierwsze. Każdy mężczyzna ma swoje deficyty i wady, choćby nie wiem, ile miał zalet, to po drugie. Bliskość z mężczyzną i miłość, która się w Tobie rodzi to prawdziwy dar od Losu, to po trzecie.

Gdybym był Tobą, starałbym się cieszyć uczuciem, bliskością, ciepłem, które daje ten mężczyzna i radosnymi emocjami, których doświadczasz. Czy przerodzi się w to w długi związek - nie wiem tego ja ani Ty, to w rękach większej siły i na razie nie dociskałbym i nie wymagał deklaracji, tylko pozwolił, by - jeśli coś wam jest razem pisane - rozwinęło się to w swoim tempie. To oczywiście trudniejsze, niż jasne, pewne decyzje i wiadomo, że chciałabyś, by ten człowiek się jasno określił, ale przecież tak wielu ludzi nie doświadcza nawet tego, a poza tym - może takie tempo jest dla was lepsze, kto to wie?

Słowem: ciesz się z drogi, na której jesteś, bez względu na to, gdzie i kiedy znajdzie ona koniec.

 

Wszystkiego dobrego,
Paweł Franczak

1 rok temu

Zobacz podobne

Jak odszyfrować niektóre zachowania kolegi z pracy?
Witam, nie znam sie na relacjach miedzy ludzkich I nie potrafie odszyfrowac niektorych zachowan. Prosze o interpretacje. Pracuje od wielu lat z jednym mezczyzna, ktory zawsze traktowal mnie dobrze I czasem pojawial sie w moich snach. Jednak nigdy nie myslalam o nim powazniej gdyz uwazalam, ze to nie moj typ. Od jakiegos czasu wszystko sie zmienilo. Zakonczylam swoj wieloletni zwiazek I ow mezczyzna zaczal mnie traktowac inaczej. Tzn.jeszcze lepiej niz przedtem. Wspiera mnie emocjonalnie, udziela porad, odwozi do domu po pracy, rozwesela, zartuje. Pyta o rozne rzeczy jak sobie radze I naprawde mnie skucha, bo pamieta o czym mowie I zadaje pytania. Widzial juz moje lzy. Powiedzialam mu kiedys w emocjach dlaczego nie moge spotkac mezczyzny takiego jak Ty, tylko zawsze trafiam na byle kogo, ze chcialabym miec takiego facet, ktory jest spokojny, dobry, madry , ma klase itd. Odpowiedzial mi , ze wszystko pomalu metoda malych kroczkow. Ciagle sie zastanawiam co on o mnie mysli. Pamieta o wszystkich rzeczach ,ktore kiedykolwiek mowilam, jest zawsze usmiechniety, wyroxumialy. Zakochalam sie w nim bez pamieci. Mysle ze to trwa juz od dawna jednak blokowalo mnie to, ze bylam w zwiazku. Chcialabym zeby ktos obiektywnie spojrzal na jego zachowanie wzgledem mnie I podpowiedzial mi co powinnam zrobic, jak sie zachowac, czy on tez moze czuc to co ja. Bede wdzieczna.
Mężczyzna oznajmił mi, że nic do mnie nie czuje i jestem mu obojętna - nie wiem jak zareagować...
Od roku spotykam się z starszym o 7 lat mężczyzną. Po pierwszych 3 miesiącach naszej relacji on zakończył ją, mówiąc mi, że to nie ma sensu. Po kolejnym miesiącu jednak przyznał, że szukał kontaktu i chciał się znów zbliżyć, więc wróciliśmy do siebie. Przez cały okres związku nie wyznał mi miłości, nie powiedział, że mu zależy lub że jestem jakkolwiek ważną osobą w jego życiu (we wcześniejszych związkach funkcjonował podobnie). Miałam poczucie, że "wpraszam" się do jego planów. Jest on osobą, która myśli mocno niezależnie i indywidualnie. Jakiś czas temu powiedział mi, że nigdy nie dostał w relacji takiego wsparcia i zrozumienia. Dużo rozmawialiśmy i mnóstwo wysiłku wkładaliśmy w to żeby się nawzajem zrozumieć. Mamy podobne poczucie humoru, wartości i rozumiemy się w łóżku. Jednak kilka dni temu on oznajmił, że niczego do mnie nie czuje i że chyba jestem mu obojętna. Nie wiem co o tym myśleć, co mogłabym zrobić i jak zareagować... Jestem kompletnie rozbita, jednak muszę przyznać że zwyczajnie brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Chciałabym coś zrobić, tylko nie wiem co byłoby tu adekwatne
Mężczyzna z powodu swoich przejść zdystansował się, wycofał ze swoich decyzji, mówi o koleżeństwie, a nie związku.
Dzień dobry, Od pół roku spotykam się z mężczyzną o 19 lat starszym ode mnie, przez pierwsze 2 miesiące było naprawdę cudownie, dbał o mnie, czułam, że jestem dla Niego najważniejsza, okazywał mi to codziennie a później coś się zmieniło, oboje mamy dzieci z poprzednich związków, Jego syn mieszka ze swoją mamą a moja córka ze mną i On twierdzi, że nie wie czy jest w stanie się przełamać, bo długo był sam (6lat) a moja córka jest bardzo żywiołowym dzieckiem. Tłumaczy się tym, że nie chce nikogo krzywdzić i dlatego się zdystansował, mimo że ma świetny kontakt z moją córką- Ona Go uwielbia. On próbuje gdzieś tam w sobie się przełamać, widzę to, przychodzi, bawi się z córką, z jednej strony się stara, ale z drugiej słowami oddala się ode mnie, gdzie to od Niego pierwsze wypłynęły słowa, że jesteśmy parą a teraz niby dla żartu, ale twierdzi, że jestem tylko koleżanka, że mam znaleźć sobie kogoś innego, bo On się nie nadaje do związków, ale Jego czyny i słowa są zupełnie sprzeczne. Słowami rani a czynami udowadnia, że Mu zależy. Była taka sytuacja, że przez 2 tygodnie z Nim mieszkałam i również było cudownie On też tak uważa, bo powiedział to nie jeden raz, wiem, że jest też po różnych przejściach z kobietami i nie wiem czy teraz boi się zaangażować, czy to wszystko udaje - mam straszny mętlik w głowie. Mimo tego, że czuje straszną niepewność, strach to po tym jak wyglądał początek i po wspólnym mieszkaniu gdzie poznałam Go jaki jest na codzień, jakie ma przyzwyczajenia itp. wiem, że to co wyprawia teraz to jest taka maska, tarcza ochronna, żebym ja Go czasami nie skrzywdziła i mimo tego wszystkiego pokochałam Go, nie mówiłam Mu tego, bo po pierwsze nie wiem czy wypada, żebym to ja pierwsza powiedziała a po drugie boje się Jego reakcji. Nie wiem już co robić, jestem kompletnie rozbita.
Poznawanie faceta-nie wiem jak mam to robić, żeby go nie odstraszyć i żeby nie zamknął się na mnie.
Co rozumieć przez takie wiadomości - po 5 randkach od faceta po długoletnim związku i rozwodzie. Mamy po 30 lat. Na koniec ostatniego spotkania powiedziałam " myślałam, że już się nie spotkamy, bo nie odczytywałeś moich wiadomości od kilku dni " akurat wtedy już wychodził z taksówki i dalszego ciagu rozmowy nie było, wcześniej powiedział, że bardzo podobały mu się nasze rozmowy. Jak zaproponowałam, żebyśmy się spotkali to odpisał: Nie bardzo mam ochotę, mimo że bardzo fajnie mi się z Tobą rozmawiało, to na koniec spotkania poczułem presję i wyrzutki w moją stronę. Sorry, ale ciężko mi się zaangażować w takim stopniu, w jakim byś chciała. Serio próbowałem, ale najwidoczniej dla mnie jest za wcześnie na poważne relacje. Ja odpisałam: Wiesz co, na koniec spotkania tylko powiedziałam, że nie odczytywałeś wiadomości i myślałam, że już się nie spotkamy. Nie była to presja ani wyrzut, tylko po prostu polubiłam Cię i dziwnie się czułam, kiedy przez tyle dni nie odczytywałeś wiadomości. Mi odpowiadało to wolne tempo poznawania się i myślałam, że też mnie polubiłeś Na pewno nie chciałam, żeby to zabrzmiało jak presja ani wyrzut, nie to było moim celem. On odpisał: Ale tu lubienie nie ma nic do rzeczy - bo tak bardzo Cię polubiłem🫠 oraz zapytał się, co było celem tego, co powiedziałam Napisałam mu : Nic więcej niż to, że jeśli ktoś nie odczytuje przez kilka dni moich wiadomości, a mamy umówione spotkanie, to ja nie wiem czy zostałam olana czy wszystko jest ok 🤷‍♀️ jeśli tak masz, że nie odczytujesz wiadomości przez kilka dni i to jest dla Ciebie normalne to możesz mi to powiedzieć i ja to będę wiedzieć i nie będę się zastanawiać następnym razem czy zostałam olana bez słowa, czy jest ok i spotkanie aktualne. Niestety nie znam jeszcze Twoich zachowań czy nawyków tak, jak Ty nie znasz moich. Naprawdę nie chciałam, żebyś wtedy odebrał to jako wyrzut i tak samo teraz nie chcę, żebyś odbierał to jako wyrzut. Według mnie to jest bardziej rozmowa o sposobie komunikowania się i sygnalizowanie jak druga osoba może coś odbierać, nic więcej 🙂 Wiem też, że polubiłam Cię, dobrze się z Tobą czuję i chciałabym Cię lepiej poznać w tym tempie, nie przyspieszając niczego i tyle 🙂 Czy jest szansa, żeby rozwijać znajomość powoli ? Nie chciałabym stracić z nim kontaktu. Chcę go poznawać powoli, ale nie wiem jak mam to robić żeby go nie odstraszyć i żeby nie zamknął się.
Relacja z mężczyzną, po przerwie kontakt niby jest, a niby nie. Gubię się w tym.
Dzień dobry, po raz pierwszy w życiu przechodzę przez podobne doświadczenia, bardzo będę wdzięczna za rzucenie światła na całą tą pokręconą sytuację. Bo nic w niej do niczego nie pasuje.. Na wakacjach we Włoszech poznałam przypadkiem Włocha, który okazał mi wiele zainteresowania i pomocy. Tak było od początku, jakby bez powodu. Najpierw jego zauroczenie, moje niedowierzanie, ale doszło do kolejnego spotkania po prawie pół roku kiedy pisał codziennie na dzień dobry, dobranoc i bardzo dbał o kontakt. Spotkanie cudowne. Na kolanach poprosił, bym została jego dziewczyną. Był wniebowzięty kiedy usłyszał "tak". Wiem, mężczyźni w Polsce mają inne standardy - chodzi tylko o szczere zadeklarowanie charakteru związku, które doceniłam, nie o romantyczne sceny, których u nas się nie praktykuje. Oczywiście od razu miał ochotę na seks, ale po moim nie, powiedział, że może czekać nawet rok. Nie trzymał rąk przy sobie, ale nie forsował też moich granic. Poprosił o kolejne spotkanie. Nastąpiło za 3 miesiące. Znów tak samo, próbował mnie zdobywać stuprocentową uwagą, dogadzaniem. Zaczęło mnie jednak martwić to, że kiedy przylatuję widujemy się tylko w jeden dzień weekendu, kiedy nie pracuje. Tak, to był mój wybór, żeby mieszkać w hotelu, bo przez te pierwsze dwie wizyty oferował mi pobyt w jego domu. Później już przyjął za standard, że sobie organizuję czas, a on ma go dla mnie w weekend. I tylko pytał, czy wynajęłam hotel, ale już nie proponował, żebym skorzystała z zaproszenia do domu. Mnie to już nie wystarczało, chciałam go widywać codziennie, spędzać z nim więcej czasu, poznawać. Fakt, ma pracę, która pochłania mu całe dnie, często też nocne dyżury. Ale sama świadomość, że on jest ciągle taki sam, bardzo szczery w swoich decyzjach, niezmienny w swoim podejściu do mnie, dawał mi przedziwną pewność, że to relacja wyjątkowa. Cały czas dbał też o kontakt. Nigdy nie pisałam pierwsza, tylko odpowiadałam. Pierwszych kilka dni razem spędziliśmy po roku. Miał urlop i widywaliśmy się codziennie. Nigdy nie nudziliśmy się ze sobą, to było jak takie małżeństwo od zawsze. Wtedy prosto z lotniska zabrał mnie na rodzinną imprezę. Przedstawił bliskim i przyjaciołom. Mimo że nie mówię po włosku, czułam się dobrze w tej rodzinie, a mój "fidanzato" (bo sam nazywał mnie fidanzatina") chwalił się mną i wszystkimi moimi atutami. Był też szarmancki i opiekuńczy. No i każda wizyta zakładała bliskość, choć nie godziłam się na seks. Wreszcie nie wytrzymał, zapytał "ile można czekać, potrzebuję cię" i bardziej z poczucia uczciwości niż z przekonania, raz pozwoliłam mu na przekroczenie moich granic. Nasza relacja trwała już wtedy rok. Nie było to to, czego chciał, ale się musiał zadowolić. Był raczej usatysfakcjonowany. Pożegnaliśmy się bardzo czule pod hotelem ostatniego dnia przed moim wylotem. I to był ostatni raz. Pisał jeszcze 2 miesiące, dzwonił również. Mówi po angielsku średnio, więc to była pewna trudność, ale nie zdawał się tym przejmować. Nawet jak tylko zadzwonił, by mi pomachać i dać wirtualnego całusa, było miło. Przy tej ostatniej wizycie u niego powiedziałam "kocham cię". Wtedy już wiedziałam, że to poważna sprawa. Kiedy to usłyszał, wydawał się zamyślony. Pisał jeszcze dwa miesiące i nagle przestał. Wtedy napisałam pierwsza, z pytaniem, czy wszystko w porządku. Nie odpisał. Po kilku dniach ponowiłam. Nie było odpowiedzi. Obiecałam, że przylecę za 3 miesiące. Tak się stało, miałam kupiony bilet. I odezwałam się będąc na miejscu. Zadzwonił natychmiast. Znów zaczął pisać. Przez trzy miesiące jak dawniej. Potem przeszłam osobistą tragedię. Odeszła najbliższa mi osoba. Był dla mnie ważnym wsparciem. Po kilku dniach znów milczał. Zabrało mi miesiąc, by się odezwać. I tak to trwa od tamtego czasu. To ja piszę pierwsza. Co jakiś czas, kilka dni, tydzień. On odpisuje natychmiast, albo wcale. Mimo moich trzech kolejnych wizyt w jego mieście, nie znalazł czasu, żeby się ze mną spotkać. Tak, bardzo otwarcie stawiał sprawę, stwierdzając, że chciałby bardzo, ale w weekend pracuje. Nie zrywa kontaktu, ale go nie inicjuje. A ponad wszystko, wydaje się ciągle taki sam. Serdeczny, zainteresowany moimi sprawami, tylko nieregularnie. Wiem, że dużo dla niego znaczyłam - słyszałam o małżeństwie, dzieciach, tak niby żartem, mimochodem. Teraz niby się mnie nie pozbywa - kiedy mam jakąś przykrość, problem, zaraz mnie podnosi na duchu dobrym słowem. Ale jeśli ja nie napiszę, on tego nie zrobi. O co w tym może chodzić? Minęło już ponad dwa lata. Zupełnie się gubię. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi. Niestety, nie mogę o nim tak po prostu zapomnieć.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!