Usunięty Specjalista_tka
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Jestem na szóstym...
Jestem na szóstym roku medycyny i ostatnio dużo czuję. Głównie to, że już jestem pewna, że praca w szpitalu mnie przerośnie.
kaskam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
To zawsze wygląda tak samo. Mam dwa tygodnie na projekt. Myślę: "Spokojnie, jeszcze dużo czasu." Mija tydzień – nic. Cztery dni przed terminem zaczynam się stresować, ale nadal robię wszystko, tylko nie to, co powinienem. Przeglądam maile, sprzątam biurko, oglądam filmiki, które nawet mnie nie interesują. Dopiero noc przed deadlinem siadam i pracuję w panice.
Serce wali, ręce się trzęsą, a w głowie tylko jedna myśl: "Dlaczego znowu to sobie zrobiłem?" I co najgorsze – najczęściej udaje mi się skończyć na czas. To mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że mogę czekać do ostatniej chwili. Ale kosztem jest moje zdrowie, sen, a po wszystkim czuję się wyczerpany, zamiast zadowolony. Jak zmusić się do działania, kiedy presja jeszcze nie jest przytłaczająca?
Dzień dobry. Mam pewien problem. Nie mogę w to uwierzyć, że ciągle ląduje na L4. Co bym nie robila w swoim życiu. Ostatnio miałam ciężki czas. Pomagałam u rodziców w kopaniu ziemniaków, ojcu się traktor zepsuł, trzeba było go pociągnąć innym większym traktorem. Którym nigdy nie jeździłam. Miałam też ciężko w pracy pracuje na magazynie z rzeczami zamiennymi do samochodow. Zbieranie zamówień, robienie dostaw. Czasem trzeba byc za to odpowiedzialnym, ciezka praca. Mało tego zaczęłam szukać pracy biurowej żeby mieć lżejszą pracę. Niestety nałożyły mi się dwie rekrutację z tym samym czasie i nie umiałam ich pogodzić. Na jedną poszłam na drugą się nie zdecydowałam. Wzięłam i nie poszłam wczoraj do pracy napisałam że jestem na l4. Dość często mi się zdążają l4 w pracy. Niestety lekarz wysłał mnie na badania na wizycie i mi się zrobiło po badaniach słabo od razu pani pielęgniarka dała na kozetkę mnie. Raz zdarzyło mi się zjechać i zemdleć. Zbierali mnie z podłogi. Na ten moment czekam na teleporade od lekarza żeby wystawił mi zwolnienie bo nie mam, w systemie były wczoraj zakłócenia. Nie wiem co robię źle w życiu i czasem jestem mega zmęczona, chciałabym się czasem położyć do szpitala. Bo tam bym miała opiekę i nie nie robiła.













