
- Strona główna
- Forum
- inne, odżywianie się, rozwój i praca, traumy, zaburzenia osobowości
- Mam poczucie...
Mam poczucie natręctwa, gdzie wszystko musi być perfekcyjne, aż ja poczuję ulgę. Zaburza to moje funkcjonowanie, przyjemności czy redukcję stresu.
Michalina
Gabriela Hombek
Witam. Po pierwsze: Czy jest Pani w stanie napisać jakich rozwiązań Pani próbowała?
Po drugie: Czy w ostatnim czasie lub kiedykolwiek robiła Pani sobie badania w tym również na poziom witamin w organizmie. Niedobory mogą powodować podobne objawy.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
Wydaje się, że doświadcza Pani różnorodnych wyzwań związanych z czytaniem, kontrolą myśli oraz radzeniem sobie ze stresem. Ważne jest zrozumienie, że rozmowa z profesjonalistą, takim jak psycholog lub terapeuta, jest zazwyczaj najlepszym krokiem w przypadku tak skomplikowanych problemów, ponieważ mogą one wynikać z wielu czynników, a odpowiednie wsparcie może być dostosowane do indywidualnych potrzeb. Myślę, że w internecie będzie ciężko znaleźć wyjaśnienie na opisane objawy.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Martyna Tomczak-Wypijewska
Dzień Dobry
Słyszę, że zmaga się Pani z różnymi trudnościami, które zapewne wzajemnie na siebie wpływają. Z czego wynika brak możliwości umówienia się do spcejalisty? Trudno dać prostą wskazówkę do złożonego, kilkuczynnikowego problemu (mimo, że w pełni rozumiem chęć poradzenia sobie i poszukiwania wskazówek jak to zrobić).
Jeśli brak możliwości umówienia się do specjalisty wiąże się z trudnościami finansowymi to można poszukiwać pomocy specjalisty w ramach NFZ- poradnie zdrowia psychicznego, Centra zdrowia psychicznego. Można szukać też terapii niskopłatnych, które wielu specjalistów prowadzi.
Pozdrawiam,
Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, psychoterapeuta poznawczo- behawioralny (w trakcie certyfikacji)

Zobacz podobne
Chciałabym opisać moja sytuacje, która jest ze mną, w sumie odkąd pamiętam, myślę, że jest to tez uwarunkowane genetycznie, bo mój tata tez się z tym utożsamia. Mianowicie w domu przez rodzinę, jestem postrzegana no i tak tez się zachowuje: niezadowolona wiecznie, chamska, docinająca, pyskata, zawsze mam jakiś problem, focha, wszystko mnie denerwuje i przytłacza, a poza domem zupełnie odwrotnie: pełna Energi, zadowolona, uczynna, nikt by nie pomyślał, ze mam taki charakter w domu. Oczywiście są wyjątki, ale jednak tak to się kreuje większa część mojego życia. Chciałabym jakoś to sobie wyjaśnić albo usprawiedliwić nawet jakimś schorzeniem wiec proszę o pomoc. Jestem 18-latka.
Chciałabym się podzielić czymś, co rzekomo jest "dziwne" I "odrażające" co dla mnie jest niczym złym, a wręcz mi pomaga. Za niedługo kończę 18 lat, szykuje osiemnastkę, wielkimi krokami wkraczam w dorosłość i jest mi to mówione, żebym się nauczyła samodzielności. Ogólnie zanim zacznę, chce tylko wspomnieć, że jestem na leczeniu farmakologicznym i mam zdiagnozowany autyzm I Osobowość borderline. Głównie chodzi o to, że już od naprawdę długiego czasu mam regresje wieku, czyli mentalnie się cofam do wieku małego dziecka. Z tego, co czytałam, jest to pewien sposób na odreagowanie i tak w sumie to stosuje, a raczej nie stosuje, tylko automatycznie wpadam w ten stan regresji. Gdy jestem w swoim pokoju (sama), biorę smoczka i leżę w łóżku, oglądając jakieś kreskówki, czy inne tego typu rzeczy, staje się mniej komunikatywna i używam zdrobnień. Natomiast jak dostaje regresji w miejscu publicznym to się nie "obnoszę" takim zachowaniem. Jedynie wtedy jestem mniej komunikatywna, ale tak to nic poza tym zewnętrznie. Wiem, ze to może spowodować odrazę. W końcu po paru latach odważyłam się powiedzieć rodzicom o tym i mają mieszane uczucia. Ja nie wiem, czy mama żartuje, czy serio jest sfrustrowana, że mówi mi o spaleniu smoczka. Ja rozumiem, jakbym jeszcze chodziła i się tym chwaliła, ale nawet moi przyjaciele o tym nie wiedzą i nie było ani jednego momentu gdzie bym się tym obnosiła. W pełną regresję wchodzę tylko i wyłącznie w swoim pokoju, jeszcze w godzinach wieczornych, biorę do buzi swojego smoczka. Bardzo mi to pomagało i dalej pomaga, myślałam, ze jak powiem rodzicom, jeszcze jak mam już od dawna te diagnozy, to zrozumieją, ale tata czuje zakłopotanie, ale jeszcze to akceptuje, to mama jest wściekła. Bardzo mnie to smuci. Czy ten mój "przypadek" jest naprawdę nienormalny? Regresja wieku wcale mi nie szkodzi życiu, a wręcz pomaga, bo wtedy wchodzę mentalnie w takie dziecko, które żyje beztrosko. Jedynie kto to rozumie to mój chłopak (jesteśmy już razem 3 lata) on mnie akceptuje, jaka jestem, mimo moich przypadłości i zaburzeń.

