
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, kryzysy, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Jestem nastolatką i...
Jestem nastolatką i od paru lat zmagam się z dużym problemem przygnębienia
TwójPsycholog
Przykro mi, że czekałaś tak długo na odpowiedź. Widzę też, że jest Ci bardzo trudno. Wskazałaś w swojej wiadomości na naprawdę wiele problemów psychologicznych, z którymi ciężko poradzić sobie samej. Potrzebujesz profesjonalnej pomocy psychoterapeuty, który pomoże Ci uporać się zarówno z lękami, nieadekwatnym poczuciem winy, nieumiejętnością stawiana granic, jak i dużymi wahaniami nastrojów. Psychoterapeuta w bezpośrednim kontakcie będzie również umiał rozpoznać czy potrzebujesz wsparcia leków - czasem potrzebne jest włączenie np. leków przeciwlękowych, aby łatwiej było sobie radzić z rzeczywistością. Tym zajmuje się lekarz psychiatra, do którego jeśli będzie takie wskazanie, pokieruje Cię psychoterapeuta. Wyszukaj terapeutę, który pracuje z młodzieżą (nie każdy to robi) w Twojej miejscowości i w porozumieniu z rodzicami umów się jak najszybciej na konsultacje. Powodzenia!

Zobacz podobne
Dzień dobry, zazwyczaj rozwiązuję swoje problemy sama, ale ten bardzo mnie męczy. Niedawno zaczęłam nową szkołę, co było dla mnie bardzo stresujące głównie pod względem znajomości, ponieważ przez zaburzenia lękowe oraz typ osoby, jaką jestem, poznawanie nowych osób jest dla mnie bardzo trudne. Boję się przelotnych znajomości i chciałabym znaleźć od razu kogoś, komu łatwo zaufać.
Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że już pierwszego dnia usiadła ze mną wyglądająca dość miło dziewczyna. Już wcześniej pisałam ze swoją klasą, ale jednak wrażenia na żywo są najważniejsze. Siedziałyśmy tak większość tygodnia, z innymi osobami też rozmawiałam i naprawdę czułam, że uda mi się zaaklimatyzować. Niestety, dzisiaj bez żadnego konkretnego powodu wszystkie dziewczyny niechętnie ze mną rozmawiały… Większość lekcji siedziałam sama, a wcześniej przecież byłam z jedną osobą. Nie wiedziałam, co się nagle zmieniło.
Przez tę sytuację moje silne mechanizmy lękowe dotyczące relacji z innymi się odpaliły i resztę dnia czułam się bardzo źle. Ze stresu wróciłam do takich nawyków jak drapanie rąk, gryzienie policzka itp. Wiem, że jest to słabe zachowanie, ale poczułam się strasznie nieważna. Nic, co by wpłynęło na jakąś niechęć innych do mnie, się nie stało, więc co jest ze mną nie tak??
Najgorsze jest to, że jak próbowałam rozmawiać dzisiaj z kimkolwiek, to kończyło się od razu brakiem zainteresowania po jakiejś minucie… Najboleśniej jednak było w momencie, gdy rozmawiałam z dwiema dziewczynami, idąc przy okazji na wspólny dla naszej trójki przystanek, i po 2 minutach drogi zostałam wykluczona kompletnie z rozmowy. Nawet nie zauważyły, że nie idę już za nimi…
Zdaję sobie sprawę, że do nowego miejsca trzeba się przyzwyczaić, ale nie rozumiem, czemu po tygodniu zostałam sama. Żadna inna dziewczyna nie ma takiego problemu i niestety jest nas nieparzyście, co utrudnia całą sytuację… Chciałam przez to iść do swojego psychologa, niestety z godziny na godzinę moja wizyta została bez wytłumaczenia odwołana i przez to zaczęłam się czuć jeszcze gorzej. Bardzo dzisiaj potrzebowałam tego wsparcia. :((
W następnym tygodniu mam z klasą wycieczkę na kilka dni. Bardzo nie chcę tam jechać, ale nie mam wyboru… Bardzo się boję na niej jeszcze większego odrzucenia albo tego, że ktoś mi coś zrobi, jak będę spała czy odpoczywała… :/
Wiadomo, czas pomaga, lecz jestem osobą tak wrażliwą na punkcie znajomości, że dzisiaj czułam się jak najgorszy człowiek na świecie. Próbuję wyglądać jak najlepiej, codziennie się maluję, co przerwę się poprawiam przed lustrem i odświeżam, jestem miła i życzliwa dla wszystkich, a i tak zostałam sama…
Ta adaptacja mnie męczy. Chciałabym, aby znajomości stworzyły się łatwiej, a na razie wszystko się psuje… Bardzo proszę o pomoc, nie mam teraz czasu szukać kolejnej wizyty u terapeuty, bo po weekendzie wyjeżdżam. Mam irracjonalny żal nawet do psychologa, bo zostałam sama w potrzebie, która i tak pewnie jest moimi przewidzeniami…
Witam, mam pytanie, czy w moim przypadku psychoterapia może pomóc. Mam 50 lat, od 10 leczę się na zaburzenia lękowe powodowane głównie chorobami swoimi i najbliższych i zamartwianiem się o przyszłość. Od miesiąca jestem w tragicznym stanie, nastąpił rozwój choroby u mojej 15l córki (do tej pory istniała szansa, że może się nie rozwinie). Wróciłam do leków, ale poprawy nie ma a ja zamiast wspierać swoje dziecko, rozsypałam się i nie funkcjonuję wcale. Czy terapia coś pomoże, jeśli tak, w jakim nurcie byłaby wskazana?

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach
Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.
