Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Złe relacje ojca z 17-latkiem

Jestem ojcem 17 latka, od dłuższego czasu nasze relacje są złe. Młody dostawał kary za swoje zachowanie, podejście do szkoły i ogólnie do obowiązków domowych. Przeważnie kończyło się zabieraniem telefonu, blokowaniem neta, zabieraniem komputera ograniczeniem wyjść. Żona jest osobą bardzo religijną, syn nie bardzo. Żonie zależało żebyśmy poszli wszyscy do kościoła w święta Mimo próśb żony żeby syn się zebrał do tego kościoła bardzo zwlekał że wstaniem z łóżka. Dopiero moja interwencja sprawiła że wstał ale jak już poszedł to nie potrafił zachować się w kościele, mimo próśb chciał pokazać swoją niechęć trzymając przez cały czas ręce w kieszeni, stojąc w kapturze, nie klękając. Wzbudziło to we mnie mega irytację, były święta. Po powrocie zabrałem mu komputer i internet w telefonie. Mam podgląd do komunikatora syna, wiem w jaki sposób się o mnie wyraża do swojej dziewczyny i znajomych. Nigdy jednak do końca nie powie o co chodziło ale do nich wyzywa mnie od "chujów, skurwysynów, że jestem pojebany" mówi wszystkim ze nie ma ojca. Do mnie nie ma odwagi tego powiedzieć. Dodatkowo od 4 tygodni w każdy wekeend przychodzi po piwach do domu, badam go alkomatem. Do szkoły chodzi jak mu się podoba, dużo opuszczonych godzin, prawdopodobieństwo zostania w tej samej klasie jest duże. Obowiązków domowych właściwie nie ma. Awantury pogorszyły sytuację domową, żona zawsze staje w jego obronie. Umawia się z nim że nie będzie pił a on i tak robi swoje. Żona zawsze staje po jego stronie w każdym konflikcie, robi to przy nim w związku z czym nie mam żadnego poważania u niego. Żona mówi że to ja mam problem, doszło do tego że chce się że mną rozwieść. Przygotowałem pozew, pokazałem żonie licząc że się zastanowi nad tym wszystkim, że nie zawsze nie mam racji, zwłaszcza że dużo się sprawdza w przewidywaniu zachowań syna. Czy to problem we mnie? Czy wymagam za dużo? A może źle że wymagam czegokolwiek? Jestem już zrezygnowany, mam myśli samobójcze myśląc że beze mnie będzie im lepiej.
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Wspieram Pana w skorzystaniu z pomocy specjalisty, myśli samobójcze to ważny sygnał ku temu. Sprawy relacji z synem może Pan przejrzeć również na sesji indywidualnej psychoterapii lub z psychologiem. 
Pozdrawiam 

Piotr

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

Po pierwsze myśli samobójcze to poważna sprawa, która wymaga interwencji lekarskiej - proszę pilnie zgłosić się do lekarza psychiatry i omówić z nim tę kwestię. 
Po drugie: wygląda na to, że ze względu na napięcia i różnice w reagowaniu na zachowania syna pomiędzy Panem a żoną, trudno jest Wam zobaczyć, co stoi za takim, a nie innym zachowaniem syna. Trudno potraktować to, co widzicie jako objaw trudności, które przeżywa. I nie ma się co dziwić - takie zachowania w odbiorze wywołują wiele trudnych uczuć, głównie złości. Ale warto je potraktować jako wołanie o pomoc, o uwagę, o obecność, nie tylko w roli kontrolera i rozliczającego przewinienia, ale w roli towarzysza zainteresowanego tym, co się u nastolatka dzieje. Dorastanie to czas intensywnych zmian fizycznych i psychicznych, które trudno ogarnąć samemu. Ponadto to czas stawania się dorosłym i niezależnym człowiekiem. A więc szukania drogi do tego, żeby żyć po swojemu. Jest to rozwojowe i wpisane w ten okres życia. To dynamiczny proces i dlatego tak ważne, aby dorosły rozumiał, że niedojrzały jeszcze układ nerwowy nie zawsze nadąża za tym, co się dzieje. 
Wydaje się, że jeśli Pan zaopiekuje się sobą i swoimi emocjami będzie Panu łatwiej towarzyszyć w tych zmianach synowi. Życzę powodzenia 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak podjąć decyzję o przyszłości związku, gdy partnerka rezygnuje z planów na dziecko?

Dzień dobry, Jestem na rozdrożu. 

Związałem się przed 6 laty z kobietą, która ma dziecko, obecnie 10-letnią dziewczynkę. Jesteśmy taką trochę patchworkową rodziną. Ja mam 40 lat, partnerka 35. Mieszkamy razem, kochamy się. Mała ma kontakt z ojcem, mnie traktuje bardzo dobrze. Ponieważ partnerka pracuje w korporacji, gdzie bardzo dobrze zarabia, ale też i długo pracuje, to ja odbieram jej córkę ze szkoły, gotuję obiady, pomagam w lekcjach. Z biologicznym ojcem też nie ma problemu, jest on obecny w życiu dziewczynki, chociaż założył nową rodzinę i ma kolejne dzieci. 

Ja mam więcej czasu, bo wykonuję wolny zawód, ale też finansowo jestem niezależny. Jest jednak inny problem, bo zawsze marzyłem o rodzinie tzn. żonie i własnym dziecku i czuję, że zbliżam się nieuchronnie do momentu, gdy będę zmuszony podjąć trudną decyzję. Z partnerką ten temat był obecny od dawna. Na początkach naszej znajomości twierdziła, że bardzo chce mieć kolejne dziecko, bo sami byliśmy jedynakami i wiemy, że jak to było smutne. Chciała jednak chwilę poczekać, jak się nasza znajomość rozwinie, co dla mnie zrozumiałe. 

Ja zresztą też nie chciałbym tak od razu. Nasz związek jest bardzo dobry, kochamy się, okazujemy dużo czułości i wsparcia, jesteśmy pokrewnymi duszami. Już od dłuższego czasu rozmawiamy o przyszłości, budowie domu, wzięciu ślubu. Partnerka zaczęła jednak odwlekać temat dziecka i jestem mocno tym wszystkim podłamany. Na początku twierdziła, że chce skupić się na pracy, gdzie idzie jej bardzo dobrze, jest jeszcze młoda i szkoda jej zostawić to, co osiągnęła, więc dziecko jeszcze chwilę może poczekać. Przed Świętami Bożego Narodzenia przeprosiła mnie i wyznała mi jednak szczerze, że nie chce już mieć więcej dzieci. Długo jej to zajęło i po prostu doszła do momentu, w którym jest w 100% przekonana, że więcej dzieci nie chce mieć. Jestem tym załamany, coś we mnie pękło, czuję się oszukany. W Sylwestra mieliśmy wielką kłótnię, do dzisiaj mamy ciche dni. Zaczyna we mnie też dojrzewać myśl o zakończeniu tej znajomości, bo widzę siebie za 20 lat jako całkowicie samotnego starego faceta. Życie jest nieprzewidywalne, możemy się za kilka lat rozstać, rodzice odejdą, partnerka może umrzeć, cokolwiek się może zdarzyć, a ja zostanę jak palec, bez rodziny. 

Nie mam pojęcia jak to wszystko poukładać. Jeśli dojdzie do rozstania, co wydaje mi się dzisiaj nieuchronne, to jak małą do tego przygotować? Ta cała sytuacja mnie niszczy, nie mogę się skupić na niczym innym jak buszowaniu w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi, przeglądam też ogłoszenia z mieszkaniami. Może jednak zostać i spróbować popracować na partnerką, aby zmieniła zdanie w tej kwestii, co wydaje mi się nierealne?

Czy wyjazd do pracy za granicą na 2 miesiące wpłynie na poczucie bezpieczeństwa moich dzieci?

Dzień dobry, aktualnie nie mam pracy. 

Uczę się niemieckiego od 2,5 roku. Pomyślałam, aby wyjechać do pracy Austria na 2 miesiące. Podszlifuje niemiecki oraz zarobie trochę kasy. Ale męczy mnie to, że muszę zostawić dzieci z tatą. Syn ma 17 lat mieszka w tygodniu w internacie, bo trenuje piłkę a córka 12 lat. Uczęszcza do szkoły podstawowej i dodatkowej muzycznej. Jest bardzo samodzielna. Obawiam się, ze mój wyjazd wpłynie na ich poczucie bezpieczeństwa i odbije się na nich w jakikolwiek sposób. Siostra mieszka obok -zawsze mogę na nią liczyć. Boję się o dzieci, żeby za jakiś czas nie miały do mnie żalu, że je zostawiłam na 2 miesiące. Jak ich uspokoić i czy to dobry pomysł?

Trudności w relacji z rodzicami, podejrzenie depresji i zmaganie z ADHD

Rodzice nie dają mi dojść do słowa gdy rozmawiamy, ponieważ to oni są mądrzejsi i lepsi co nie? Gdy się kłócimy, potrafią wyrzucić do śmieci moje najważniejsze rzeczy, których później nie mogę odzyskać. Chcę się im wygadać, ale nie potrafię, jest to dla mnie zbyt ciężkie. Mam przypuszczenia ciężkiej depresji przez moją psycholożke. Na dodatek całe życie z ADHD. To życie jest tak przes***e, że już miałam z 10 prób. Żadna nie zadziałała, a mama? Nadal niczego nie zauważyła. Gdy zrobię jeden MALUTKI błąd to rodzice dobrze wiedzą, że mam phoneholizm i blokują mój telefon. Już nie potrafię sobie radzić, bo rozumiecie robić kontrolę rodzicielska TRZYNASTOLATCE? Która rozumie jak działa Internet i tak dalej? Chore.

Jak poradzić sobie z brakiem akceptacji dziecka partnera i problemami z jego byłą partnerką?

Witam, jestem osobą po trudnym poprzednim związku, gdzie występowała przemoc emocjonalna względem mojej osoby, zadawana przez byłego partnera, który obecnie przebywa w Zakładzie Karnym. Posiadam 9- letnią córkę, która nie utrzymuje kontaktu z ojcem. Od dwóch lat jestem w nowym związku, z partnerem, którego bardzo kocham. Moja córka traktuje go jak ojca i też bardzo są za sobą. On również ma dziecko, 4- letniego syna z poprzedniego związku. Jego była partnera wyrządziła mu wiele krzywdy po rozstaniu, pozbawiła władzy rodzicielskiej, wytaczała nieustanne sprawy w sądzie (to ja załatwiałam adwokatów itp.), nie chce dojść do porozumienia. 

Uważam, że ona cały czas chce do niego wrócić, pewne zachowania na to wskazują. Ja w tym uczestniczę, ponieważ partner nie potrafi samodzielnie załatwić sprawy ze swoją byłą partnerką. Początkowo chciałam nawiązać przyjacielską relację z chłopcem, próbowałam wielokrotnie wyciągać do niego rękę- spotkałam się z odrzuceniem z jego strony, chamstwem względem mojej osoby i nienawiścią, co doprowadziło to tego, że sama znienawidziłam tego chłopca. Obecnie nie mam ochoty widywać tego dziecka, próbować nawiązywać jakiejkolwiek relacji. Chłopiec jest nieustannie manipulowany przez matkę, nastawiany do mnie negatywnie. Mój partner nie potrafi mnie zrozumieć, oczekuje, że będę kochać jego syna i się nim zajmować. Nieustannie się przez to kłócimy, nie możemy dojść do porozumienia, on nie akceptuje tego, że ja nie chcę widzieć się z jego synem. Dochodzi do tego, że on po prostu dziecka nie bierze do nas. Kiedy zdarzało się, że chłopiec był u nas w domu, dostawałam paraliżu, szukałam wymówek, żeby z nimi nie przebywać. Nie potrafię się do dzieciaka przekonać w żaden sposób. Zastanawiam się nad rozstaniem. Proszę o pomoc w tej sytuacji.

Szwagierki i teściowie są do mnie złowrogo nastawieni.
Mam 4 szwagierki, od zawsze widziałam, że są do mnie źle nastawione. Nie raz mówiłam mężowi, że mnie obgadują, robią mi zdjęcia z ukrycia itp. Zawsze mówił, że sobie wymyślam i jestem przewrażliwiona. Na ostatniej imprezie rodzinnej mąż jednej ze szwagierek, powiedział mi, że one mnie nienawidzą... Dowiedziałam się, że nazywają mnie księżniczką, choć uważam, że bardziej nazwałabym się kopciuszkiem, ponieważ czuje się jak ich sługa. W niedziele często jesteśmy zapraszani na obiad do teściów, szwagierki zasiadają przy stole, a ja biegam z kuchni do jadalni, aby wszystko przygotować do obiadu, nie raz mówię sobie koniec, niech one się ruszą i pomogą, ale kiedy usiądę teściowa woła mnie, żebym jej pomogła, nie córki, tylko mnie. Pracuje zdalnie, a moje szwagierki uważają, że skoro siedzę w domu to powinnam siedzieć z ich dziećmi. Tego również dowiedziałam się od mojego szwagra. Nie raz zostawałam z ich dziećmi, ponieważ zawsze staram się pomóc jak mogę, ale kiedy odmówiłam kilka razy, to zaczęli się obrażać... Mówią, że mam zły charakter, bo potrafię wyrazić swoje zdanie i powiedzieć nie. Okazuje się, że nie tylko szwagierki są wobec mnie fałszywe, ale teściowie również, dowiedziałam się, że teściowa do mnie jest przesympatyczna, ale córkom mówi o mnie najgorsze rzeczy. Moje szwagierki uważają, że ja zabraniam mojemu mężowi chodzić na imprezy rodzinne, chociaż chodzimy na większość razem. Czasem jest sytuacja, że ktoś pyta nas idziecie na urodziny do x? My o niczym nie wiemy, wszyscy goście są zaproszeni dużo wcześniej, tylko my dostajemy zaproszenie dzień wcześniej lub kilka godzin przed imprezą... Wtedy często nie idziemy, bo da się wyczuć, że ktoś nas tam nie chce. Mój szwagier ostatnio mi powiedział, że musi się pytać żony czy może nas zaprosić na imprezę. Jest mi bardzo przykro, bo naprawdę staram się być miła dla nich chociaż wiem, że źle o mnie mówią. Ale okazuje się, że jestem tą zła zawsze. Nie wiem, co mam robić, czy lepiej ignorować takie coś, czy usiąść i powiedzieć im, że wiem co o mnie mówią, że nie musimy się lubić, ale żebyśmy się szanowali... Mój mąż mówi, żebym dała spokój, ale chciałabym, żeby moje szwagierki wiedziały, że nie pozwolę robić z siebie kozła ofiarnego.
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.