
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Witam. Mam córkę...
Witam. Mam córkę 3-letnią i żonę. Jesteśmy po ślubie 10 lat.
Maciek
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pana wypowiedzi wynika, że bardzo zależy Panu na rodzinie, powrocie żony i córki. Próbował Pan róznych metod żeby do tego doprowadzić, jednak okazało się to nieskuteczne. Z tego co Pan pisze, Pana postępowanie miało na celu zapobiec katastrofie finansowej, żona mogła to jednak odebrać jako ograniczanie jej potrzeb i praw, co spowodowało wyprowadzkę i unikanie z Panem kontaktu. Jeżeli nastąpiło to niedawno to być może silne emocje są jeszcze żywe i trudno wtedy spokojnie rozmawiać. Być może żonie potrebny jest czas na przemyslenie tej sytuacji i podjęcie decyzji co dalej z Waszym małżeństwem i rodziną. Jeżeli jest to “świeża” sytuacja to pomocne może być danie małżonce czasu i zapewnieniem o chęci rozmowy i naprawieniu sytuacji.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Z tego, co Pan pisze, wynika, że nie ustaliliście wspólnie, jak poradzić sobie w trudnej sytuacji. Kontrola, ograniczanie bliskiego człowieka może być odbierane jako forma przemocy. Zachęcam do skorzystania z terapii par, aby umiejętnie się komunikować i dać sobie szanse na odbudowanie relacji. Może uda się wspólnie ustalić preferowaną przyszłość z uwzględnieniem potrzeb każdego z Was.
Pozdrawiam

Zobacz podobne
Czy mam prawo czuć się źle, czy przesadzam? Wydaje mi się, że mam generalnie dobre życie. Mam kochającą rodzinę, choć nie zawsze było nam łatwo. Zdarzało się, że musiałam składać się na rachunki czy zakupy (pomimo, że byłam dzieckiem), bo brakowało nam pieniędzy, ale teraz już wyszliśmy na prostą. Moi rodzice (osobno, bo wzięli rozwód, kiedy miałam 12 lat) nie znęcali się nade mną, ale nigdy nie wspierali mnie, kiedy miałam jakiś poważny kryzys psychiczny, kiedy byłam dzieckiem (a zdarzyło mi się mieć kilka), musiałam sobie radzić sama. Dodam jeszcze, że prawie nigdy nie miałam przyjaciół, ani żadnej innej rodziny, której mogłabym się zwierzyć, albo którą mogłaby mi pomóc. Teraz jestem kobietą wchodzącą w dorosłość, która mierzy się z różnymi problemami psychicznymi (wydaje mi się, że z OCD, depresją i alkoholizmem) i nie wiem, czy mam prawo w ogóle myśleć w takich kategoriach, że mam jakiś poważny problem i powinnam choć raz w życiu poprosić o pomoc czy trochę wyolbrzymiam i próbuje zrobić z siebie ofiarę, której nic strasznego się nie przydarzyło i powinnam wziąć się w garść?

