
Męczy mnie zazdrość i ból, gdy przyjaciółki wchodzą w związki i się ode mnie oddalają.
zielone-oczy
Sylwia Kalinowska
Dzień dobry,
to naturalne, że w takiej sytuacji pojawiają się trudne emocje i uczucia. Pani potrzeby są niezaspokojone i nie potrafi Pani sobie odpowiedzieć dlaczego tak się dzieje. Warto poszukać źródeł nawracającego problemu oraz przepracować trudne emocje zazdrości, samotności i zawiści np. podczas psychoterapii indywidualnej lub grupowej.
Serdecznie pozdrawiam,
Sylwia Kalinowska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Paulina Zielińska-Świątek
Dzień dobry Pani zielone-oczy,
Z tego co czytam, widzę, że jest Pani osobą lubianą i nie ma Pani problemu z nawiązywaniem bliskich relacji przyjacielskich. Przyjaciółka również zwierza się Pani z nowo nabytych znajomości, co również świadczy o tym, że jest Pani dla niej ważna. Jeśli chodzi o Pani samopoczucie, to normalne, że w takich sytuacjach może Pani odczuwać zazdrość i zawiść, w przypadku gdy bliskie osoby wchodzą w dobre związku, a Pani się nie udaje. To duża zmiana dla Pani, duża zmiana dla sytuacji w Pani stylu życia - spotkania i podróże z przyjaciółkami.
Dobrze, że dostrzega Pani swoje emocje, że to one powodują cały wachlarz podjętych działań i zachowań. Emocjami można zaopiekować się w terapii z psychologiem/psychoterapeutą. Jeśli ma Pani przestrzeń proszę znaleźć dla siebie taką osobę, z którą można o tym porozmawiać i znaleźć odpowiednie techniki zarządzania emocjami. A przede wszystkim, aby znalazła Pani to czego oczekuje Pani od życia.
Życzę wszystkiego dobrego, Paulina Zielińska-Świątek

Zobacz podobne
Witam. Jestem aktualnie od paru dni w kryzysie emocjonalnym. Siedzę w domu z 9 MSC synem, mąż od zawsze pracował w normalnych godzinach blisko domu. Zawsze mogłam do niego zadzwonić, wieczory i weekendy spędzaliśmy razem.
Od dłuższego czasu miał pewna pasje, którą chciał wykorzystać i się rozwijać. Sama zachęciłam go do pracy w pizzerii, żeby spróbował i był szczęśliwy. Niestety od tygodnia nie widujemy się prawie w ogóle. Wraca w nocy, rano po śniadaniu wychodzi.
Ja zostaję sama z synkiem, dni się dłużą, czuje się samotna.
Nie mogę sobie poradzić, że tak właśnie będzie wyglądać nasze życie, że mało co się będziemy widywać, plus sama nie mam siły i czuję się przybita, nie mam ochoty na pójście do pracy, bo wiem, że wtedy w ogóle się nie będziemy widzieć, ale wiem, że to najlepsze co mogę zrobić dla siebie. Nie umiem sobie emocjonalnie poradzić, proszę o jakieś wsparcie lub radę...
z jednej strony cieszę się, że spełnia marzenia, ale nie dam rady żyć teraz jakby bez męża i wsparcia.. mam kryzys.
