Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
80 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Asertywność czy unikanie odpowiedzialności? Konflikt z partnerką brata o obowiązki w domu

Izydora

Mamy dom 2-lokalowy, ja mieszkam na piętrze, mój brat na dole. Oboje jesteśmy po rozwodzie, bezdzietni, nasi rodzice nie żyją. W naszych małżeństwach mieszkaliśmy gdzie indziej. Od pewnego czasu mój brat ma partnerkę, która z nim mieszka, problem polega na tym, że ona nie chce uczestniczyć w dbaniu o części wspólne nieruchomości, a jej wymówką jest, że ona chodziła do psychologa i nauczyła się asertywnie bronić, nie pozwolić się wykorzystywać i nie pozwoli sobie wpłynąć na poczucie winy. Gdy pytam ją, czy nie twierdzi, że sprzątanie klatki schodowej tylko przeze mnie, a ona też z niej korzysta lub zbieranie liści na podwórzu jest dla niej w porządku, ona zaczyna mówić szybciej i głośniej i wywiązuje się awantura, a mój brat mówi: dwie baby jesteście i nie potraficie się dogadać. Ja mam pytanie, jaki psycholog mógł ją nauczyć czegoś takiego (z całym szacunkiem dla wszystkich wykonujących ten zawód). Rada czekania, że ona coś zrobi też spaliła na panewce, po prawie 4 miesiącach wzięłam się i posprzątałam.

Dzień dobry,

 

Sytuacja, którą Pani opisuje, jest rzeczywiście frustrująca i nie fair. Ma Pani pełne prawo oczekiwać, że osoby wspólnie korzystające z przestrzeni będą też wspólnie o nią dbać. To nie jest kwestia „babskich sprzeczek”, jak mówi brat, tylko zwykłej współodpowiedzialności.

 

Zachowanie partnerki brata nie ma nic wspólnego z dojrzałą asertywnością, a raczej z wygodnym unikiem i przerzucaniem obowiązków. Asertywność to umiejętność stawiania granic bez krzywdzenia innych, a nie uchylanie się od wspólnych obowiązków i unikanie odpowiedzialności.

 

Może warto porozmawiać z bratem spokojnie, bez obecności jego partnerki i jasno zaznaczyć, że to nie jest kwestia „kobiecej kłótni”, tylko konkretny problem praktyczny. Można też rozważyć spisanie prostych zasad współużytkowania przestrzeni wspólnej - jeśli nieformalna umowa nie działa, czasem forma pisemna ułatwia codzienność.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry 🙂

Stawianie granic i dbanie o siebie, o swoje potrzeby jest świetnym narzędziem w relacjach. Ale z każdego narzędzia trzeba umieć korzystać.

Partnerka Pani brata chyba jeszcze nie opanowała w pełni tej umiejętności 🙂

Stawiamy granice na krańcach "naszej przestrzeni", aby nikt jej nie naruszał złym słowem, krzywdzącym zachowaniem, działaniem...

Żądanie sprzątania części wspólnej posesji nie narusza niczyjej przestrzeni osobistej. 

Pozostaje jeszcze pytanie, czy Pani brat razem z Panią dba o wspólną przestrzeń? Bo to on jest współwłaścicielem, a nie jego partnerka. Może Pani żądanie było kierowane do niewłaściwej osoby?

A może warto, abyście w trójkę usiedli i porozmawiali o tym?

Czy podzielić obowiązki sprzątania wspólnej przestrzeni na pół ( tak, jak macie współwłasność), czy na trzy (na tyle, ile jest osób użytkujących przestrzeń)...

Dopiero wtedy można stawiać i egzekwować granice 🙂

 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

Dzień dobry Pani Izydoro, 

 

prez wszystkim, chciałabym powiedzieć, że bardzo mi przykro, że znalazła się Pani w tak trudnej sytuacji. Rozumiem Pani frustrację i zmęczenie,bo gdy inni domownicy nie wykonują wspólnych obowiązków, to Pani staje w miejscu bycia "wykorzystaną" do dbania jako jedyna o wspólne przecież dobro. Nie wiem "jaki psycholog mógł tak powiedzieć"- z doświadczenia własnego i koleżanek z branży wiem, że to co zrobi Pacjent z tym co my mówimy - może być bardzo różne, niekoniecznie zgodne z naszym zamysłem. Nie znam Partnerki Brata, ale mogło być tak, że przeżywszy wiele trudnych sytuacji, wiele bólu i wykorzystań, nauczywszy się dbać o siebie i walczyć o swoje granice, ta Pani może robić to teraz nawet "na wyrost", tam gdzie granice nie muszą być postawione tak ostro i szczelnie. To bardzo częste zjawisko w psychologii- zanim nauczymy się balansować asertywność z agresją, nie być dla innych przykrymi ale też nie pozwolić "by inni wchodzili nam na głowę" - musi zwykle minąć wiele czasu i jest to naturalny proces integrowania przyswojonych treści. 

 

W psychoterapii w gabinecie mogłybyśmy pozastanawiać się nad Pani potrzebami i dynamiką konfliktu z Bratową. Ponieważ pisze Pani na forum, domyślam się, że oczekiwałaby Pani swego rodzaju porady. Nie znam dokładnie Państwa sytuacji, ale ze swojej strony mogę Pani zasygnalizować, aby dbała Pani o swoje granice również, tzn. nie robiła czegoś, poza swoimi wartościami i granicami np. myła korytarz tylko w Pani przypisane tygodnie mycia. Porozmawiałabym też z Bratem, dlaczego to "baby" mają się "dogadywać", skoro korytarz jest częścią wspólną, dobrze, żeby wszystkie płcie uczestniczyły w jego sprzątaniu. Nigdzie nie jest powiedziane, ze sprzątanie należy tylko do kobiet (i może to chce przekazać między wierszami Partnerka Brata?). Warto też pomyśleć o delegowaniu tego zadania komuś z zewnątrz- zapłaceniu wspólnie firmie sprzątającej, aby nikt z Państwa nie czuł się pokrzywdzony? 

Rozwiązań może być wiele, tak jak wspomniałam, jako psycholog i psychoterapeuta nie do mnie należy wybór tych rozwiązań dla Państwa. Przede wszystkim, zalecam  wiele życzliwości i do siebie i do Bratowej, ponieważ wiele konfliktów może być rozwiązane, jeśli postawimy się w "cudze buty" i użyjemy zwykłej ludzkiej życzliwości. 

 

Życzę Pani wiele cierpliwości, pomyślnie rozwiązanego problemu i dużo spokoju. Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Cześć,

unikanie odpowiedzialności to nie przejaw dojrzałości, ale ucieczki. W tym wypadku ubranej w eleganckie słowa jak „asertywność” czy „granice”. W każdej relacji, nawet luźnej, odpowiedzialność nigdy nie spoczywa wyłącznie na jednej osobie. To nie jest również temat o tym, „kto bardziej lubi porządek”. Wspólnie korzystacie z Waszych dóbr i dla mnie jest oczywiste, że to wymaga wspólnej troski.
 

Asertywność nigdy nie dotyczy unikania obowiązków ani zakrzykiwania rozmówcy. Prawdziwa asertywność pozwala powiedzieć „nie” bez ranienia drugiej osoby, ale też przyjąć „tak”, czyli zaangażować się, jeśli coś dotyczy mnie bezpośrednio. Krzyczenie, przerywanie lub unikanie rozmowy nią nie jest. To raczej przemoc komunikacyjna, ubrana w modne zwroty.
 

Z Twojego opisu wynika, że partnerka brata po prostu nie chce się angażować, a Ty nie jesteś w stanie zmusić nikogo do współpracy. Nie zmienia to faktu, że masz pełne prawo powiedzieć: „Widzę, że nie chcesz robić porządków w przestrzeni wspólnej, więc umówmy się na inne rozwiązanie. ” Jedną z opcji jest zatrudnienie osoby do sprzątania i podzielenie się kosztami.
 

Każda relacja wymaga wzajemnego szacunku. Brat, bagatelizując Wasz konflikt i nazywając go „babskim problemem”, unika swojej odpowiedzialności. Łatwiej przerzucić ją na innych niż wziąć na siebie rolę mediatora i gospodarza domu.
 

Może będzie Ci łatwiej, jeśli porzucisz oczekiwania względem partnerki brata? Nie masz kontroli nad jej zachowaniem, ale możesz zorganizować swoją przestrzeń tak, żeby nie czuć się wykorzystywaną. 

Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

Dzień dobry, 

z opisu wynika, że znalazła się Pani w bardzo obciążającej, frustrującej sytuacji, w której musi Pani mierzyć się nie tylko z nierównym podziałem obowiązków, ale też z poczuciem braku wsparcia i brakiem jasnych granic – zarówno ze strony partnerki brata, jak i jego samego.

W podejściu psychodynamicznym przyglądamy się temu, co dzieje się pod powierzchnią zachowań – jakie uczucia, konflikty wewnętrzne czy nieświadome mechanizmy mogą nimi kierować. W relacjach, które dotyczą wspólnej przestrzeni i rodziny, bardzo często dochodzą do głosu dawne wzorce – związane z podziałem ról, lojalnością, niejasnością granic.

Partnerka Pani brata, powołując się na „naukę asertywności” i odmawiając współodpowiedzialności za wspólną przestrzeń, może w rzeczywistości korzystać z mechanizmu obronnego racjonalizacji – tłumaczy swoje unikanie obowiązków hasłami, które mają brzmieć psychologicznie poprawnie, ale nie służą ani relacji, ani uczciwemu podziałowi. To często sposób obrony przed poczuciem winy, zobowiązania czy wchodzenia w relacje oparte na współzależności.

Warto też zauważyć, że brat, który „umywa ręce” i mówi: „dwie baby jesteście”, odcina się od roli mediatora i odpowiedzialności, a jego słowa mają wydźwięk deprecjonujący – to może przypominać Pani dawne doświadczenia, w których nie było przestrzeni na uznanie Pani granic czy emocji. Taka reakcja często wskazuje na unikanie konfliktu za wszelką cenę – nawet kosztem Pani komfortu psychicznego.

Z psychodynamicznej perspektywy ważne jest też to, że próba konfrontacji z brakiem współpracy kończy się awanturą – czyli silną emocjonalną reakcją, która może służyć unikaniu rzeczywistego kontaktu. Krzyk, mówienie głośno, nadawanie – to może być forma obrony przed lękiem przed zaangażowaniem, odpowiedzialnością, a także mechanizm przeniesienia napięcia na osobę „dostępną” – w tym przypadku na Panią.

To wszystko może wywoływać w Pani:

- poczucie osamotnienia w zadbaniu o dom i relację,

- złość, której nie ma Pani gdzie bezpiecznie wyrazić,

- poczucie winy lub bezradności, kiedy mimo wysiłku nic się nie zmienia.

To bardzo zrozumiałe uczucia. I warto je potraktować poważnie – nie jako coś, co należy „wytrzymać”, ale jako sygnał, że w relacji (czy raczej relacjach) przekroczone zostały Pani granice.

Co może Pani zrobić?

Zacząć od przywrócenia granic: nawet jeśli druga strona ich nie uznaje, ważne, by Pani mogła je postawić – nie tylko słownie, ale też przez konkretne działania (np. odmowa dalszego jednostronnego sprzątania, ustalenie pisemnych zasad korzystania z przestrzeni wspólnej).

Zadać sobie pytanie o własne miejsce w tej relacji rodzinnej: czy nie została Pani nieświadomie wciągnięta w rolę „tej, która ogarnia”, „tej, która załatwia”, podczas gdy inni mogą sobie pozwolić na unikanie i bierną postawę?

Rozważyć wsparcie terapeutyczne: jeśli te relacje są dla Pani emocjonalnie obciążające (co z opisu wynika), to rozmowa z psychoterapeutą może pomóc zrozumieć głębsze wzorce, które tu się uaktywniają, i dać przestrzeń na przepracowanie emocji, które być może narastają od dłuższego czasu.

Proszę pamiętać: sytuacja, w której systematycznie przekracza się czyjeś granice i nie bierze się odpowiedzialności za wspólne dobro, to nie „problem Pani reakcji” – to realny, trudny układ, który może sięgać głębiej niż tylko do kwestii sprzątania. I jeśli czuje Pani wyczerpanie – to naturalna reakcja na przeciążenie emocjonalne, nie „brak siły charakteru”.

 

Z serdecznością i szacunkiem,
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

Zobacz podobne

Od dawna mam jakieś fobie, złości, jeszcze w szkole byłam wyśmiewana i traktowana jak pośmiewisko.
Dzień dobry, mam 25 lat, jestem dziewczyną. Od dawna mam jakieś fobie, złości, jeszcze w szkole byłam wyśmiewana i traktowana jak pośmiewisko. Później poznałam chłopaka, w którym po raz pierwszy się zakochałam. Pił, wyzywał mnie po pijaku, słuchał kolegów - raz było lepiej raz gorzej. Później po jakimś czasie znalazł sobie inną, upokorzył mnie wśród wszystkich. Nagadał kolegom, że jestem puszczalska, wyśmiewali się ze mnie, wydzwaniali głuche telefony, przeklinali, popychali i się załamałam. Później to się obróciło na moim zdrowiu jednak ktoś pomógł mi się z tego podnieść, lecz do dzisiaj mam złości, żale, wyżywam się na chłopaku, rodzinie i mam wątpliwości, że to z przeszłości. Mam te leki, mało śpię i ciągle gniew, żal i wściekłość wyładowywuję na innych. Mam prośbę - chce pomocy nie wiem jak sobie z tym poradzić, ciężko mi jest samej. Proszę o jakieś porady, z góry dziekuje :)
1 odpowiedź
Czy istnieje miłość przyjacielska?
Czy istnieje miłość przyjacielska? Mając męża i rodzinę można kochać kogoś, jak przyjaciela?
3 odpowiedzi
Dlaczego odczuwam ból emocjonalny przy utracie relacji i trudnościach w mówieniu 'nie'?
Dlaczego mnie to tak boli gdy ludzie odchodzą? Zauważyłam, że dość szybko się przywiązuję, nawet do osób, z którymi mnie nic praktycznie nie łączy. Jak ktoś zabierze mi followa na Instagramie to aż mnie piecze wszystko w środku. No nie wiem dlaczego tak jest ale boli bardzo. 2 sprawa trochę powiązana z pierwszą, to to, że jak mi na kimś zależy to boję się stracić tą osobę, dlatego nie potrafię mówić ,,nie,, i często godzę się na coś tylko ze względu na tego człowieka. Boje się też że dana osoba się na mnie wkurzy, nakrzyczy lub uderzy jeśli odmówię, ale bardziej boje się tej straty. Ogólnie podejmuje ryzykowne decyzję non stop. Chciałabym wiedzieć co może być ze mną nie tak. To raczej nie jest mania bo śpię bardzo dużo. Czy to możliwe, że to borderline? Pozdrawiam i proszę o konkretną odpowiedź.
13 odpowiedzi
Jak odnaleźć się w życiu towarzyskim i rozwinąć relacje osobiste, mieszkając w niechcianym mieście

Nie wiem, jak rozwinąć na nowo moje życie prywatne, towarzyskie. Byłam na kilku konsultacjach u psychologa i Pani mi powiedziała, że praca to dobre miejsce na poznanie ludzi. Jestem bardzo młoda i nie wiem, gdzie poznawać ludzi. W dodatku nie mam pracy i nie lubię miasta, w którym mieszkam. W zasadzie to nie wiem też, jak spędzać tutaj wolny czas, ponieważ lubię aktywne formy, nie lubię przesiadywać w kawiarniach/restauracjach, nie znoszę oglądać filmów czy chodzić do muzeów. Lubię chodzić po wzgórzach we Włoszech czy Francji, sporty wodne, marzy mi się wyprawa do lasu i rozpalenie ogniska, chodzenie po wulkanach. Tutaj w Warszawie życie jest bardzo konsumpcyjne i ludzie chodzą wiecznie na kawę albo na zakupy ubraniowe, bądź zabiegi kosmetyczne, ewentualnie na spacer. Sam spacer to za mało dla mnie. Tyle, że zajęcia tego typu są drogie i tu pojawia się problem. Sytuację tę mocno zmienił mężczyzna, którego poznałam 2 miesiące temu, widujemy się regularnie, ale dlatego, bo mieszkamy blisko siebie i czasami zamienimy słowo. Nie zaprosił mnie jeszcze, więc raczej nic z tego nie wyjdzie. Jednak ja się zauroczyłam i od jakiegoś czasu poczułam, jakby on zdjął ze mnie pewną blokadę. Od kiedy o nim tak myślę, nie mam ochoty na wyszukane sposoby spędzania czasu, poczułam bezpieczeństwo i poczucie "utulenia". Nadal jednak pozostaje problem w postaci tego, że nie lubię miasta, w którym mieszkam i potrzebuję poznać ludzi. Myślałam sporo ostatnio o wyprowadzce nad morze, bo mam taką możliwość, jednak nie mam tam żadnych znajomych i mam dosyć tego, że życie, którego pragnę, jest w mojej głowie i ja jestem gotowa, jednak okoliczności mi nie sprzyjają. Na razie wszędzie gdzie jeżdżę, jestem w odosobnieniu i mam tego dosyć.

2 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z uzależnieniem emocjonalnym od partnera, gdy on pracuje?
Nie wiem jak sobie poradzić z chyba uzależnieniem emocjonalnym od chłopaka Zaczął pracować a ja siedzę w domu i nawet jeśli wychodzę z domu to myśli o nim nie daja mi spokoju ciągle łapie mnie smutek że on w pracy co też łączy mi się z porównaniem z nim że ja nie mogę ciągle znaleźć ale wracając jest mi smutno też że nie mogę z nim spędzać tyle czasu jak zanim miał pracę mimo że wiem że tak wygląda życie i męczą mnie te myśli bo trochę nie umiem się cieszyć z czynności które robię sama
5 odpowiedzi
2 lata temu poznałem dziewczynę i do tej pory nie akceptuje mojej rodzicielki, jak i znajomych
Mam 33 lata, wychowywała mnie matka i kumple z miejscowości, z której pochodzę. Jestem z nimi bardzo zżyty. 2 lata temu poznałem dziewczynę i do tej pory nie akceptuje mojej rodzicielki, jak i znajomych, wręcz ich nie znosi. Zarówno matka, jak i przyjaciele są dla mnie bardzo ważni, a przez podejście mojej dziewczyny do nich w taki, a nie inny sposób strasznie mnie to irytuje, non stop się kłócimy, jeżeli rozmawiamy o mojej matce i moich znajomych. Co robić?
3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.