Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam 14 lat i chciałabym wejść w związek z byłym chłopakiem. Czy to dobry pomysł?

Mam 14 lat i nie wiem co mam zrobić. Kiedyś w szkole poznałam pewnego chłopaka i weszliśmy w związek, ale zerwaliśmy. Mówił mi, że dalej mu się podobam i on teraz chyba znów mi się zaczyna podobać. Czy to dobry pomysł, żeby zacząć wszystko od nowa? Sądzę, że byliśmy wtedy młodsi i nie do końca wiedzieliśmy, co robimy, a teraz zaczynamy dorastać, ale nie jestem pewna czy tak jest, dlatego proszę o pomoc w tej kwestii. Co powinnam zrobić?
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Masz 14 lat, więc nadal dorastacie. Jak najbardziej podchodzę do tego, co piszesz na poważnie i dlatego bardzo boję się wielkich słów, np. “związek”. Pozwólcie sobie na poznawanie się, na spędzanie czasu wspólnie na przeróżnych aktywnościach, szukaniu pasji, punktów wspólnych. Ważne, żebyście wychodzili całą paczką - żebyś obserwowała, czy ten chłopak “nie zagarnia” Cię tylko dla siebie, a Ty nie ucinasz kontaktu z innymi  -to jest niezdrowe. Wiem, że to może trudny wiek do rozmów z dorosłymi, ale przynajmniej jeden ktoś - mama, babcia, ciocia, nauczyciel - ktoś dorosły, kto patrzy z zewnątrz, dobrze, żeby służył Ci radą, gdy będziesz miała wątpliwości. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

decyzja, czy ponownie wejść w związek, należy tylko do Ciebie. Natomiast jest pare kwestii, nad którymi warto się zastanowić przed wznowieniem relacji. Myślę, że związek zakończył się z jakiegoś powodu - warto się zastanowić czy ten powód został przepracowany i czy każde z was jest gotowe o nim zapomnieć. Kolejna rzecz, czy coś w waszej relacji się zmieniło? - czy od czasu zerwania pojawiły się jakieś pozytywne zmiany? Mimo wszystko najważniejsza rzecz, nad którą trzeba się zastanowić - czy jeżeli pojawiają się wątpliwości to, czy chęć wejścia w tą samą relacje jest prawdziwa.

Życzę powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Zobacz podobne

Żona wybuchowo reaguje na zachowania dziecka i na mnie, gdy mówię, że jest w porządku.
Dzień dobry. Nurtuje mnie kilkadziesiąt tematów. Jak nazywa się w psychologii takie zachowanie i czy jest ono zdrowe dla rozwoju dziecka? Niestety wydaję mi się, że pms ma tu ogromne znaczenie, gdyż sytuacje nasilają się cyklicznie: Żona często wybucha z byle powodu. Gdzie tydzień wcześniej śmiałaby się z takich żartów lub byłaby spokojniejsza na pewne, moim zdaniem normalne, wybryki dziecka. Przykładem może być sytuacja, gdzie trzyletnie dziecko skacze po kanapie dla atencji lub zabawy. W pewnym momencie, po którymś razie, żona wybucha i przytrzymuje dziecko oraz krzyczy na nie, żeby tak nie robiło, gdyż może źle się to skończyć. Dziecko płacze i czuje sie zawiedzione. Przepraszam i mówi, że tak więcej nie zrobi. Żona przytula dziecko i też przeprasza za swoje zachowanie ,że się uniosła, miała ciężki dzień lub, że to ja ją zdenerwowałem i nie powinna była tak reagować i takimi słowami trzylatkowi siebie tłumaczy i przeprasza. Niby ok. Ale podczas pms lub miesiączki, trwa to u żony zazwyczaj w sumie 2 tygodnie. Takich krzyków na dziecko i potem przeprosin i tłumaczeń siebie jest w ciągu dnia kilkadziesiąt a nawet w ciągu godziny na pewno 3 razy takie coś. Moje pytanie jest, czy to jest zdrowa relacja, czy dziecko rzeczywiście powinno mieć taki młyn w głowie przez. 3 latek dojrzewa i targają nim hormony, a tutaj takie niezrównoważone akcje ze strony kochającej matki. Ja wiem i jestem obok proszę ją, żeby nie krzyczała, bo dziecko zachowuje się normalnie jak na swój wiek i wtedy żona jakby się ocknęła i go przeprasza lub w częściej atakuje mnie za to, że się wtrącam. Jest to jakiś rodzaj upośledzenia myślowego, czy po prostu niedojrzałości żony,która najpierw wybucha naprawdę ogromną złością, czasem mnie nawet uderza, gdy się wtrącę i jak dziecko nie patrzy, a potem je przeprasza, że się złościła. Ja mam osobiście mega mieszane uczucia i widzę, że się od siebie oddalamy. Żona chodziła ponad rok do psychologa i wydaję mi się, że jest o wiele gorzej. Czyta dużo naukowych książek i jest bardzo mądra. Ale zauważyłem, że w jej życiu dziecko jest już najważniejsze, a ja mogę nie istnieć i dlatego często jestem traktowany jak najgorszy wróg. Gdy mam swoje odmienne zdanie na jakiś temat.
Izolacja społeczna po pandemii - kiedyś byłem inny. Co robić?

Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi. 

Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą. 

Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany. 

Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem. 

W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd. 

Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze. 

Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

Partner nie chce mówić o kwestiach finansowych, które są według mnie ważne.

Chłopak w przeszłości wziął kredyt na rodzinę swojej ex. Pożyczył im pieniądze, których mu nie zwrócili. Problem w tym, że jesteśmy razem rok i nie chce powiedzieć, na co przeznaczył kasę. Mówi, że był głupi i że nie muszę wiedzieć na co. Nie wiem czy powinno mnie to interesować, czy nie, ale uważam, że powinnam znać info o kredycie, ponieważ ta sytuacja może wplywać na teraźniejszość. Chłopak nie chce jeździć na wycieczki, jest sknerą, wylicza pieniądze. Co mogę zrobić w obecnej sytuacji? Drążyć dalej z nim ten temat?

Mam problem z siostrą mojej narzeczonej.
Mam problem z siostrą mojej narzeczonej. Zaczynając od początku to, na samym początku naszego związku, czyli prawie 3,5 roku temu narzeczona zamieszkała z siostrą w jednym mieszkaniu (siostra miała wtedy 16 lub 17 lat, oraz chodziła do szkoły w tym mieście), a po niekrótkim czasie podjęliśmy decyzję, że ja zamieszkam razem z nimi. Wszystko było okej, ale po jakichś 2 latach, takie wspólne mieszkanie zaczęło mnie męczyć, choćby ze względu na ograniczoną prywatność, oraz na to, że zostaliśmy narzeczeństwem. Powiedziałem o tym narzeczonej. W odpowiedzi dostałem, że wiedziałem, na co się pisałem i dopóki siostra się uczy, to narzeczona ma z nią mieszkać, bo obiecała rodzicom. Zagryzłem wtedy zęby i czekałem dalej. Za jakiś czas ponowiłem temat, skończyło się oczywiście nerwowo ze strony narzeczone, ale usłyszałem, że jak siostra skończy szkołę, to się wyprowadzi. Po skończeniu przez nią szkoły, zaczęła szukać studiów i celem były inne miasta niż to, w którym mieszkamy, a więc wszystko szło w dobrym kierunku. Niestety, będąc akurat na wyjeździe urlopowym, narzeczona oznajmiła mi, że "czy ci się podoba, czy nie będziemy dalej mieszkać z moją siostrą, bo dostała się na studia w naszym mieście i będzie taniej za mieszkanie". Nie chcąc się kłócić na wakacjach, moją reakcją było mało entuzjastyczne: "aha, świetnie". Od wakacji minęło prawie 4 miesiące, dalej mieszkamy razem, a siostra praktycznie nie wychodzi z domu, oprócz zjazdów na studia (niestacjonarne), oraz wyjścia do pracy dorywczej. Potrafi wparować do naszego pokoju bez pukania, więc o prywatności tym bardziej nie ma mowy, seks aktualnie może z raz w miesiącu i perspektyw na jej wyprowadzenie się żadnych. Bardzo mnie irytuje ta cała sytuacja, tym bardziej że wiem, że narzeczona jej nie powie, żeby się wyprowadziła, bo mają mocną więź i pewnie skończyłoby się to kłótnią z ich strony i tu wcale nie chodzi o pieniądze za mieszkanie, bo to był tylko pretekst, żeby dalej mieszkała z nami. Za 8 miesięcy mamy brać ślub, mamy 26 i 27 lat, a dalej "niańczymy" 20-sto latkę, która nawet nie posprząta, jak jej się palcem nie pokaże. Widzę, że jej zdanie, oraz w szczególności ich mamy jest ważniejsze od mojego, co jest dla mnie smutne, bo jednak to ze mną planuje przyszłe życie, a moje zdanie jest zazwyczaj na drugim lub trzecim miejscu. Proszę o podpowiedź, czy to jest normalna sytuacja i to ja przesadzam, czy faktycznie mam rację, a coś nie tak jest z ich całą tą relacją, bo nie wiem już co myśleć.
Jak radzić sobie z poczuciem samotności i trudnościami w nawiązywaniu znajomości?
Jak sobie poradzić, gdy mam wrażenie, że nie umiem znaleźć znajomych ?
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.