Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Borderline i spektrum autyzmu - już jestem wykończona rollercoasterem emocji i zachowań.

Mam 17 lat. Niedawno dostałam diagnozę spektrum autyzmu I nieprawidłowej osobowości chwiejnej emocjonalnie borderline. Ciągle borykam się z trudnościami na jakie niestety trafiam. Moje funkcjonowanie jest na tyle ciężkie, że muszę zażywać się lekami i ciągle zwiększać dawkę. Mam teraz taki epizod, że leżę w łóżku i myślę tylko i wyłącznie o przykrych rzeczach, odcinam się od bliskich, znowu po mojej euforii jest gwałtowny dołek (temu diagnoza nieprawidłowej osobowości chwiejnej emocjonalnie). Nie wiem już co robić. Mija już 2 lata od tego "rollercoastera" I różnymi ciężkimi wyzwaniami. Co prawda diagnoza wyjaśniła mi bardzo wszelkie moje zachowania, obyczaje, emocje jednak zastanawiam się tylko jak mogę mając te diagnozy sobie radzić? Mimo chodzenia obecnie regularnie na terapię, nie brakuje mi momentów krzyku, agresji, płaczu, izolacji a najgorsze, krzywdy bliskich i samej siebie.
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Amelio,

Wiem, że trudno sobie radzić z objawami, których jesteś świadoma i których nie lubisz…przede wszystkim rozmawiaj o tych obawach, niezadowoleniach na terapii - to jest przestrzeń, która ma Tobie służyć. Warto, żebyś inwestowała w siebie i wzmacniała swoja samoocenę o pozytywne odniesienia - nie tylko uświadamianie sobie swoich dobrych cech umięjętności, zalet, ale też faktycznie, żebyś próbowała angażować sie w nowe hobby, działania na rzecz siebie i innych - tak, żebyś mogła czarno na białym widzieć to dobro w sobie samej. A nade wszystko Amelio chodzi o to, żebyś portaktowała siebie jak swoją najlepszą przyjaciółke i polubiła siebie taka jaka jesteś.

Jak coś:

Agnieszka Wloka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iwona Lassota

Iwona Lassota

Witaj Amelio,

przy takiej diagnozie terapia jest bardzo ważna, pomoże Ci lepiej funkcjonować wśród ludzi, nauczy regulować emocje, pozwoli poznać samą siebie. Wiem, że chciałabyś szybkich efektów, ale jesteś w okresie dojrzewania, czyli w momencie dużej zmiany i musisz uzbroić sie w cierpliwość, zanim te zmiany nastąpią, a także dojrzeje Twój system nerwowy, co sprawi, że będziesz bardziej stabilna i poprawi się Twoje samopoczucie. Terapia jest potrzebna, żeby problemy psychiczne nie pogłębiły się i nie były tak dolegliwe w dorosłym życiu.

Pozdrawiam!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

to zrozumiałe, że możesz napotykać pewne trudności z uwagi na pojawiające się objawy opisanych zaburzeń. Świetnie też, że uczestniczysz w terapii. Myślę, że jeżeli odczuwasz nasilające się trudności, pomimo uczęszczania na terapię, warto porozmawiać o tym ze swoim terapeutą. Być może osoba, która zna dokładniej Twoje trudności wyjaśni czemu tak się dzieje.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Paulina Zielińska-Świątek

Paulina Zielińska-Świątek

Pani Amelio, jestem pełna podziwu, że podjęła Pani tyle działań, by znaleźć odpowiedź na temat swojego funkcjonowania i samopoczucia. Opisywane przez Panią objawy również wpisują się w diagnozę spektrum autyzmu. Zaleciłabym spotkania psychoedukacyjne u osoby, która specjalizuje się w tym obszarze, pod kątem spektrum, które rozszerzyły by obraz funkcjonowania osób neuroróżnorodnych (temat burnoutu, meltdownu). Czytając o ciągłym zwiększania dawki leków, które nie przynoszą rezultatu, na myśl przychodzi mi również zdiagnozowanie się w kierunku ADHD, co mogłoby mieć wpływ na skuteczność przyjmowanych przez Panią leków poprzez ich odpowiednie dobranie do sposobu funkcjonowania. W 80% przypadkach ASD współwystępuje z ADHD. Oczywiście temat leków do omówienia z lekarzem psychiatrą, który powinien skontrolować ich działanie adekwatnie do otrzymanej diagnozy i sposobu funkcjonowania Pani na codzień.

Jeśli jest Pani w terapii, czy rozmawiała Pani ze swoim terapeutą o swoich obawach i sposobie funkcjonowania? Na podstawie tego co czytam, w pełni  rozumiem Pani bezsilność. Terapeutycznie zaleciłabym obserwację co się dzieje w Pani życiu w momentach gdy pojawia się krzyk, agresja, płacz, izolacja oraz krzywda. Czy tak jest zawsze? Co jest w Pani życiu innego gdy takich momentów nie ma? Czy ma Pani jakieś strategie by sobie z tym radzić? Jeśli tak, co działa, a co nie działa? Zaleciłabym również mindfulness i techniki relaksacyjne -można posłużyć się elementami z YouTube. Proszę spróbować czy to się u Pani sprawdzi.

Życzę wszystkiego dobrego, Paulina Zielińska-Świątek

Justyna Łukomska

Justyna Łukomska

Jako, że pracuję z osobami z pogranicza, wiem, jak jest Ci trudno. Na temat BPD panuje wiele krzywdzących mitów. Mogę polecić Ci książkę, która wesprze Cię w trudnych chwilach. “Życie warte przeżycia” Marshy Linehan,  to biografia kobiety, która stworzyła nurt terapii Dialektyczno Behawioralnej dla kobiet z borderline.  Sama borykała się z trudnościami tego zaburzenia.

To właśnie całościowa terapia DBT, Treningi Umiejętności, są w stanie w ciągu około 2 lat dać narzędzia i możliwość nauki przeżycia “życia wartego przeżycia”.

Może powiedzenie o tym rodzicom, że jest szansa, że jest nurt, który jest Ci w stanie pomóc, będzie pomocne? Dobrej lektury!

 

Justyna Łukomska 

Terapeuta DBT, Trener DBT, Psychoterapeutka ACT

Zobacz podobne

Mam problem z wybuchami nerwowymi, nie potrafię się szybko uspokoić.
Mam problem z wybuchami nerwowymi, nie potrafię się szybko uspokoić. Boli mnie to, bo wiem, że ranię w ten sposób bliskie mi osoby. Wiem, że robię źle, ale to jest czasem silniejsze ode mnie. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
11-letni syn partnerki trafił do MOS-u. Jest agresywny, musi dostać to, czego chce, manipuluje. W domu jest tragiczna atmosfera.

Syn mojej partnerki ma 11 lat. Problemy z jego zachowaniem zaczęły się jakieś 5 lat temu. Drugi rok się zaczął jak został umieszczony w MOS-ie. Przedtem próbowaliśmy wszystkiego. Najpierw w domu rozmów, dopytywania, obserwacji, pracy z jego emocjami, tłumaczeniem itd. Nic nie skutkowało. Zaczęły się wizyty w szkole, praktycznie nie było dnia, żeby nie było skarg, bo się pobił, bo zaczepia, bo przeszkadza na lekcjach. Najpierw wizyty u psychologa i pedagoga szkolnego. Oczywiście w międzyczasie cały czas próby dotarcia do dziecka i powodów jego zachowania. Zajęcia dodatkowe z psychologiem. Potem wizyty u psychologów zewnętrznych, jeden drugi, potem psychoterapeuta, następnie nawet psychiatra. Próbowaliśmy terapii i farmakologii. I nic. Cały czas jest coraz gorzej. 

W końcu trafił do ośrodka. Tam oczywiście poza zajęciami, które ma sam i z grupą, my również regularnie jeździliśmy na spotkania z tamtejszym psychologiem i oczywiście z dzieckiem. On w teorii wszystko wie. Książkowo przedstawi wzorce zachowań. Zdąży się odwrócić i teoria idzie w las. Agresja na każdym kroku, wszyscy są winni tylko nie on. Egocentryzm, narcyzm, nadmierna fascynacja agresywnymi i niebezpiecznymi rzeczami. Potrafi przylecieć z podwórka tylko po to, żeby się pochwalić, że "kolega mu pokazał, że jak się zrobi komuś tak i tak to można komuś skręcić kark". Przekleństwa takie, że niejeden "dres spod klatki" by się nie powstydził. Zero szacunku do kogokolwiek czy respektowania podstawowych zasad i norm. Póki coś jest po jego myśli jest ok. Czyli najlepiej dać mu telefon, tv z konsolą i dostęp do karty, żeby mógł się żywić w fast foodach non stop. Palenie papierosów do jakichś 3 lat. Zdarzały się też kradzieże. 

W momencie kiedy coś zaczyna być nie po jego myśli, zaczyna być agresywny, krzyczy, pyskuje (delikatnie mówiąc), nie docierają do niego argumenty i próby wyjaśnienia dlaczego postępuje się tak czy inaczej. Kiedy już nie ma pomysłów jak być w centrum zainteresowania, potrafi manipulować własnymi emocjami, żeby grać na czyichś uczuciach. Na zawołanie w ciągu sekundy potrafi się rozpłakać. Kiedy widzę, że to jest na pokaz i wprost mu to komunikuję, w ułamku sekundy jego wzrok zmienia się na "morderczy". 

Teraz jest jeszcze za mały, ale nie wiem co będzie za kilka lat. Nie wiem czy nie zacznie wynosić z domu rzeczy, albo czy nie pobije kogoś, żeby otrzymać to czego chce. Póki nie ma go w domu jest względy spokój, kiedy przyjeżdża wszyscy chodzą w nerwach, bo ciągle są awantury. Przez tą nerwową atmosferę cierpi również nasz związek. Raz, że nie możemy się skoncentrować na sobie, bo w kółko na tapecie jest jeden temat. Dwa, że odreagowywanie nerwów przekłada się na nasze sprzeczki o głupoty czasami. 

Nie wiem co mam robić. Kocham moją partnerkę, chcę z nią być. Z drugiej strony chciałbym bardziej spokojnego życia. Nie bez problemów, bo zawsze jakieś będą, ale można sobie z nimi poradzić. A tu cały dom jest sterroryzowany przez jedno dziecko. Nasze plany z partnerką zeszły na dalszy plan. Nie mamy głowy i czasu, żeby podyskutować czy zaplanować ślub, nie wspominając o staraniach o wspólne dziecko, którego oboje chcemy. 

Tylko ja się boję. Bo nie wiem czy w tych nerwach udałoby jej się urodzić zdrowe dziecko, albo czy w ogóle ciąża by przeszła bez komplikacji. Nie darowałbym sobie ani jemu, gdyby jej albo dziecku coś się stało przez to, że przysparza tylu problemów. I wiecznie robi z siebie ofiarę. W szkole każdy się na niego uwziął, to każdy jego zaczepiał, jego tylko bili. Problem w tym, że nie zawsze tak było, bo niejednokrotnie dochodziły do nas informacje, że to on jest prowodyrem. Na podwórku też oczywiście on jako jedyny niewinny, każdy się na niego uwziął. Teraz w MOS-ie jest dokładnie to samo. To jego zaczepiają, on nic nie robi. Tylko to on dostaje kary dyscyplinujące "za niewinność". 

Nie mam pojęcia co robić. Chcę, żeby było dobrze, ale nie mam już cierpliwości. Każda jego wizyta w domu to niekończące się nerwy. Mogę jeszcze dużo wytrzymać. Wiem i znam siebie. Zniosę jeszcze bardzo dużo. Tylko, że co to za życie. Partnerka się męczy, jest zmęczona psychicznie i fizycznie, boli mnie, że nie wiem jak jej pomóc. 

Moja relacja z młodym jest aktualnie żadna. Najchętniej w ogóle bym nie miał z nim styczności. Tzn. chciałbym i są momenty, że podejmuję starania, ale zaraz on znowu odwala coś "patologicznego" i mi się odechciewa. Partnerka ma mi za złe czasami, że ja się z nim nie dogaduję. Nie dziwię się jej z jednej strony, bo to jej dziecko i chciałaby, żeby było dobrze, żeby on był inny i żebym miał z nim dobre relacje. Ale nie da się budować żadnej relacji bez obustronnego zaangażowania. A nie będę się przecież kajał przed dzieckiem tylko po to, żeby mógł mną rządzić i wtedy odwalimy teatrzyk "jest super".

Trudności w wyrażaniu emocji i poczucie niezrozumienia przez bliskich - jak odzyskać siebie
Często czuję się niezrozumiały przez otaczające mnie osoby. Nie potrafię rozmawiać o tych emocjach, miewam chęci powiedzieć o tym co czuję, jednak nie potrafię tego przedstawić, gdy nadarza się taki moment. Ciężko zebrać mi to w słowa, może pojawia się też obawy zbagatelizowania, czy też niezrozumienie ze strony bliskich. Mam żonę, psa, mieszkamy razem. W trakcie etapu dzieciństwa wiele widziałem, wiele słyszałem. W dzieciństwie często dostrzegałem problemy rodziców, głównie finansowe, w czym często uczestniczyłem widząc to wszystko. Rzadko moglem pozwolić sobie na coś więcej, jednak byłem świadomy, że rodzice robią co mogą. W tamtym czasie postanowiłem, że u mnie będzie inaczej. Jestem osobą, która zawsze chętnie pomoże bliskim nie oczekując nic wzamian, często sam tą pomoc oferuje. Jestem osobą, która lubi porządek, ideał, dużo analizuje. Z żoną jestem rok po ślubie, znamy się od kilku lat, od 4 lat razem mieszkamy. Rodzina jest dla mnie priorytetem, własne cele, własne wydatki nie istnieją dla mnie. Chciałbym lepszego życia dla swojej rodziny niż sam miałem, nie chciałbym mając w przyszłości dziecko obarczać je problemami. Staram się upiększać nasze życie, dbać o otoczenie, utrzymywać pewien standard. Dbać o żonę, zmieniam się nawet na lepsze, więcej słuchając. Czuję, ze zatracam w tym trochę siebie. Nie potrafię rozmawiać o emocjach. Często czuję, że rodzice, żona, bliscy nie liczą się z moim zdaniem, nie traktują mnie na poważnie, nigdy nie pytają co tak naprawdę chciałbym od życia, ciągle tylko oczekiwania, aby zmienić pracę na lepszą, bo kierowca dostawca przecież nie brzmi dobrze, nie zagwarantuje przyszłości, a po coś robiłem magisterkę. Jestem osobą ambitną, ale nie da się ukryć, że wszystko kosztuje i kieruje się w pracy jedną zasadą, praca to tylko pieniądz, aby ułatwić życie, zapewnić standard, utrzymać rodzinę, dać rodzinie coś więcej od życia niż sam miałem w dzieciństwie. Żona miała tego trochę więcej, stąd pewnie inne podejście. Nie mogę odnaleźć siebie, robię zawsze to co trzeba. Sprzątam, dbam o dom, podwórko, samochody, wszystko robię na czas. Bliscy postrzegają, że przesadzam, że "nakręcam się", gdy staram się poznać wszystko konkretnie od a do z, analizując. Więcej myślę o innych niż o sobie samym. Sam nie wiem dlaczego to piszę, co chciałbym usłyszeć, ale być może uzyskam to, czego nawet nie wiem, że szukam.
Samookaleczenia przez nadmiar niezrozumiałych dla mnie emocji, bardzo dynamicznych.
Nie mogę zapanować nad agresją , cały czas jestem smutna ,mam koszmary ,raz jestem wesoła, ale tylko na chwilę , czuje się niepotrzebna i do niczego , płacze bez powodu , nie umiem rozmawiać z ludźmi , wszystko mi jedno czy żyje czy nie , tnę się do krwi, by ulżyć sobie z nadmiarem emocji . Co mam robić, co mi jest ?
Świadome sprzeczne zachowania z wartościami - przyczyny i objawy
Czego objawem może być świadome niepohamowane (z premedytacją, wręcz wyrachowaniem) zachowywanie się niezgodnie z własnymi wartościami? Występuje przy tym jednocześnie poczucie i wiedza, że postępuje się karygodnie i niewłaściwie tzn sprzecznie ze sobą i ogólnie przyjętymi zasadami współżycia społecznego. Są to zachowania sporadyczne. Nie cały czas.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.