
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia psychotyczne
- Mam ciągle...
Mam ciągle zaciśnięte gardło (od paru miesięcy) laryngolog nie widzi żadnych zmian.
Gg
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co Pani pisze nie znaleziono żadnych fizycznych powodów Pani dolegliwości. Korzysta Pani z pomocy psychologa, więc jak się domyślam boryka się Pani z pewnymi problemami emocjonalnymi. Czy rozmawiała Pani ze swoim terapeutą o tym problemie z gardłem? Pisze Pani, że gdy przestała się stresować pewnymi sprawami to jest gorzej. Może warto wrócić do momentu kiedy pierwszy raz pojawił się ten objaw. Stres mimo, że jak Pani pisze przestał oddziaływać lub Pani świadome działania mają na celu jego redukcję, jednak często bywa tak, że ciało reaguje inaczej tzn. nie zawsze przyczynowo-skutkowo, czasem objawy bywają znacznie oddalone czasowo od przyczyn.
Reasumując. Dobre, że szuka Pani pomocy i to zarówno medycznej jak i psychologicznej. Nawet jeżeli podłoże Pani dolegliwości jest emocjonalne to cierpienie jest jak najbardziej realne i ma Pani prawo do niepokoju. Jak Pani zauważyła próba odciągnięcia myśli od problemu nie jest skuteczna. Sugerowałabym poruszenie tego zagadnienia na kolejnym spotkaniu z Pani terapeutą.
Życzę wszystkiego dobrego
pozdrawiam

Zobacz podobne
Witam, mierzę się praktycznie od zawsze z jednym problemem, mianowicie bardzo zwracam uwagę na to, jak jestem postrzegany przez innych. Przykładowo bardzo nie lubię przebywać na wydarzeniach, na których jest wielu moich znajomych, ponieważ wtedy zamiast cieszyć sie sama obecnością na nich, to martwię się, do którego ze znajomych zagadać, jak zagadać (bo pewnie to zrobię źle i zanudzę tego kogoś) i jak zrobić, żeby ktoś się nie czuł zlany. Najgorzej sprawa natomiast wygląda z płcią przeciwną. Nawet jeśli dziewczyna daje mi jakiekolwiek sygnały sympatii (czy to koleżeńskie, czy to romantyczne) to ja szukam w tym wszystkim jakiegoś drugiego dna, oznak jakiejś ukrywanej niechęci do mnie, a nie szczerych emocji. Przykładowo zaprosiłem moją dawną koleżankę na zwykłe piwo ( nie miałem z nią tego typu kontaktu od daaawna) to zwlekałem z napisaniem jej tego kilka dni, bo bałem się, że ona uzna, że chodzi mi o jakąś randkę i odrzuci propozycję. A jak już napisałem, zgodziła się i zaproponowała przyszły tydzień (a nie obecny) to uznałem, że po prostu chce uniknąć spotkania. Może to trochę głupie, ale jestem bardzo ciekaw czy nie jest to przypadkiem jakaś fobia społeczna czy coś w ten deseń. Pozdrawiam serdecznie
