Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam dwie córki obecnie 18,5 i 17 lat. Starsza w wieku 16 lat urodziła dziecko, ojciec dziecka jest o 9 lat starszy od niej.

Mam dwie córki obecnie 18,5 i 17 lat. Starsza w wieku 16 lat urodziła dziecko, ojciec dziecka jest o 9 lat starszy od niej. Był to dla mnie duży cios psychiczny, nie umiałam sobie tego wybaczyć, że do tego doszło. Zaczęłam się obwiniać, że źle je wychowałam, że za mało czasu im poświęcałam na rozmowę. Dziecko urodziło się zdrowe. Myślałam, że te relacje między mną a partnerem córki jakoś poukładają. Pozwoliłam, aby zamieszkał z nami, ale cały czas nie mogę się jednak z tym pogodzić, co się stało. Ona kończy teraz liceum, musi się uczyć, a jemu to najlepiej siedzi się w domu. Mnie bardzo to denerwuje, że do pracy nie idzie A dzieckiem ma kto się zająć. Przez to jego zachowanie i nieodpowiedzialne podejście często kłócę się z córką i zawsze kończy się to tym, że ma pretensje do mnie, że nigdy jej nie kochałam, nie rozmawiałam z nią. Chciałabym żyć w zgodzie z nimi, ale to jest silniejsze ode mnie. Mam przez ciągłe poczucie winy. Często mi się płacze wieczorami, mam wrażenie, że oni widzą we mnie wroga, bo często się wtrącam, a wydaje mi się, że źle nie robię, każą mi się leczyć. Wydaje mi się, że ja wszystko robię dobrze, a tak naprawdę to chyba życie przegrałam, pomimo że mam pracę męża, który zresztą nigdy mnie nie wspierał. I wszystko się tak nałożyło. Czasami myślę, że sobie z tym już nie radzę. Nie wiem, co mam robić.
Marta Tarasiuk

Marta Tarasiuk

Dzień dobry,

przeczytałam z uwagą to co Pani napisała. 
Jeśli dobrze liczę, Pani wnuk/wnuczka ma już prawie dwa lata,  a Pani stale obwinia się za to wczesne macierzyństwo Pani córki. Czuję, że niesłusznie bierze Pani na siebie całą odpowiedzialność. 
Wydaje  się, że jest tu w tej sprawie, wiele wątków i jest to trudna i złożona sprawa.  
To na co zwróciłam uwagę, to powtarzająca się sprawa w Pani małżeństwie, jak i Pani córki związku, że mężczyźni mają kłopot z przejęciem odpowiedzialności za swoje zachowanie. Pani mąż, jak Pani pisze, nie wspierał Pani, a córka jest w związku z mężczyzną, który nie pracuje. Mam poczucie, że jest Pani obarczona wieloma sprawami i jest Pani z tym sama. To, co mogłabym ze swej strony zasugerować, to spotkanie z terapeutą rodzinnym, który pomógłby ustalić jakieś granice dla wszystkich Państwa. Kto czym zajmuje się w gospodarstwie domowym, funkcjonowanie na co dzień, opieka nad dzieckiem. Ma Pani pełne prawo do tego, by płakać, bo zdaje mi się, że jest Pani trochę już zmęczona i bezradna. Może chciałaby się Pani przyjrzeć sobie na terapii? Myślę, że warto spróbować znaleźć dla siebie pomoc, aby ktoś Panią cierpliwie wysłuchał i wsparł w bardzo kryzysowej sytuacji.

 Życzę spokoju 

Marta Tarasiuk 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry, 

z tego, co Pani pisze znalazła się Pani w trudnej sytuacji, z jednej strony chciałaby Pani pomóc dzieciom i wszelkie działania podejmuje Pani dla ich dobra, z drugiej ma Pani wrażenie, że Pani intencje są źle odbierane, co powoduje poczucie winy i zwiększa napięcia i konflikty. 

Sytuacja narodzin dziecka, zmian w aspekcie domowników i relacji z nimi jest stresująca. W związku z tym sugeruje się omówienie kwestii akceptowanych i nie w naszym domu (czyli np. organizacja posiłków, zakupów, sprzątania, opłat). Zdaję sobie sprawę, że może to brzmieć sztucznie i obco, w końcu jest to nasza rodzina, a nie najemcy lokalu, natomiast takie ustalenie reguł porządkuje życie wszystkich, zmniejsza ryzyko konfliktów i chroni nasze terytorium psychologiczne (co z Pani opisu wydaje się, że może być ważnym aspektem).

Podsumowując, myślę, że w tej trudnej dla Pani rodziny sytuacji dobrze jest spojrzeć i zaakceptować różne emocje, starać się rozmawiać spokojnie (nie wtedy gdy jesteśmy zdenerwowani) i ustalić jasne reguły funkcjonowania.

Na koniec proszę zwrócić uwagę, że badania wskazują, że wychowanie jest ważne w kształtowaniu osobowości dzieci, ale równie istotne są oddziałania szkoły, rówieśników szerszego społeczeństwa, kultury oraz czynniki wewnętrzne, czyli np. nasz temperament. Na pewno słyszała Pani o osobach popełniających jakieś czyny karalne, wykazujących zaburzenia, które mają w pełni zdrowe i prawidłowo funkcjonujące rodzeństwo (wychowane w tej samej rodzinie). 

Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z rozbieżnością wartości i oczekiwań rodziców oraz poczuciem niesprawiedliwości

Mam nieco apodyktyczną Matkę, która zawsze źle tolerowała bunt + pasywnego Ojca alkoholika (funkcjonujący). Od 2 dekad nasze relacje się poprawiły po burzliwym okresie. Rodzice pomagali mi początkowo finansowo z mieszkaniem, ja starałam się odpłacić im pomocą i obecnością w trudnych chwilach np. operacja Mamy, pomoc przy działce rodzinnej, pomoc w opiece nad Babcią (starcza demencja) pomoc drobna oraz fizyczna (sprzątanie jej domu, opieka nad psem, pomoc w opłacaniu rachunków itp.), pocieszanie jej w chwilach stresu. Powiedziała mi kiedyś, że cieszy się, że jestem blisko i że można na mnie polegać. Niedawno dowiaduję się od brata, że Matka nie ma poczucia oparcia we mnie i boi się, że będę na ich garnuszku. Dodam, że nigdy nie szukałam pracy więcej niż 3 miesiące, nigdy też rodzice nie musieli na mnie łożyć w takich sytuacjach. Zmagam się z depresją (lżejsza) od ponad dekady i zainwestowałam pieniądze w psychologów, psychiatrów oraz leki. Obecnie funkcjonuję całkiem dobrze mimo okazyjnych problemów w zarządzaniu stresem. Nie mam partnera i perspektyw na dzieci. Brat jest specjalistą IT, zamożnym mieszkającym w stolicy oraz z partnerką. Jestem nieco zaskoczona, bo sądziłam, że przez lata pokazuję - mam swoje problemy Mamo, ale staram się i jestem przy Tobie. Okazuje się jednak, że ona w pewnym sensie widzi we mnie ciężar. Zastanawiam się jak to rozumieć. Trochę wygląda to jakby moja praca i wysiłek, okazywanie uczuć Mamie przez "akty posługi" nie mają takiej wartości, jak sądziłam. Nie czuję zazdrości do brata, cieszy mnie jego sukces i kibicuję mu bardzo. Nie rozumiem jednak, gdzie popełniłam błąd. Dodatkowo wartości, jakie wpajała we mnie - brak egoizmu i poszanowanie pieniądza, teraz nie wydają się wartościowe. Czasem krytykuje mnie za skąpstwo mimo, że jej podstawowym priorytetem przez lata było budowanie majątku. Rozumiem lata 90te były ciężkie i ubogie, rodzice mieli duże wyzwania i stres. Sądziłam jednak, że będzie zadowolona, ze kontynuuję jej wartości w moim życiu. Czy ktoś z Was spotkał się z podobną sytuacją? Tzw. wychowano Was w pewnych wartościach i z przekazem, że powinniście spełniać oczekiwania rodziców, a potem po latach okazuje się, że Wasze posłuszeństwo i starania, aby je spełnić, nie mają takiej wartości. Mam wrażenie pewnego oszustwa, wpojono mi wersję A którą kontynuowałam latami, wpojono mi że muszę zapracować na miłość i wynagrodzić im trudny charakter. Teraz jednak przerzucili się na wersję B inne wartości i ja nie pasuję do tej wizji. Jak rozumieć takie przemiany? Dzięki za ewentualne sugestie jak to oswoić.

Jak wspierać dziecko z lękiem przed szkołą?

Coraz częściej zauważam, że moja córka naprawdę boi się chodzić do szkoły, co mnie martwi. Każdego ranka ten lęk wydaje się rosnąć, a próby uspokojenia pomagają tylko na krótko. 

Rozmawiałam z dzieckiem o jej uczuciach i obawach, ale często się wycofuje albo mówi, że nie wie dokładnie, co ją przeraża. Czy ktoś mógłby mi polecić metody, które pozwolą mi lepiej zrozumieć te lęki? Czy warto porozmawiać o tym z nauczycielem? Co mu powiedzieć?

Zosia ma koleżanki, nawet jedną najlepszą, więc to raczej nie w tym problem.

Jak pomóc jej odzyskać pewność siebie, by przestała płakać?

Chcę ją wspierać, ale też nie przygnieść opiekuńczością.

Będę wdzięczna za każdą radę i wskazówkę.

Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać.
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać. Od zawsze czułam się troszkę bardziej wrażliwsza niż inne dzieci. Dzieciństwo miałam udane, chodziłam do przedszkola, bardzo lubiłam tam spędzać czas. Byłam uśmiechniętą i głośną dziewczynką. Podobno nigdy nie raczkowałam, co zaskoczyło moich rodziców. Poza tym nic nadzwyczajnego się nie działo. Na świat w końcu przyszła moja młodsza siostra, na którą bardzo się cieszyłam. Nie byłam nigdy o nią zazdrosna. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać, bawić. Mam jedno wspomnienie, które będzie w stanie przybliżyć mój problem, do którego opisania zmierzam. Moja siostra miała maskotkę z wbudowaną pozytywką. Gdy się pociągnęło za sznureczek, to ta zaczynała grać. Prawie za każdym razem, kiedy słyszałam tę melodię, zaczynałam płakać, albo byłam po prostu bardzo przygnębiona (tak jest zresztą do dzisiaj). W szkole podstawowej zaczęły się moje duże trudności z nauką - przez całą moją edukację miałam ogromny problem z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi. Za to dobrze szły mi języki obce, a później w gimnazjum odkryłam miłość do języka polskiego. W podstawówce również doszło do rozwodu moich rodziców i z tego czasu nic nie pamiętam. Po prostu w pewnym momencie moich wspomnień tata zniknął z domu i mieszkał gdzieś indziej. Ta wrażliwość odnośnie zabawek wciąż przewijała się przez moje życie - bardzo mnie boli, gdy ktoś wyrzuca swoje pluszowe misie, psuje lalki itd. Ja w swoim pokoju wciąż mam dwie półki z pluszakami, a w łóżku mam ich jeszcze więcej. Niedawno moja siostra naszykowała do oddania dla naszej kuzynki swoje stare zabawki (jakieś pluszaczki, lalki, figurki, koniki) i również to sprawiło, że się rozpłakałam. Chciałam zaznaczyć, że jestem świadoma, że jestem dorosła. Chodzę na studia, mam przyjaciół, pracuję. Jednak ta wada, o której wspomniałam, trochę mi utrudnia życie. Jak wspomniałam na początku, zawsze byłam wrażliwa, szybko się wzruszam podczas słuchania muzyki, oglądania filmów, bardzo lubię pomagać innym, nie potrafię znieść widoku, gdy ktoś płacze, cierpi. Jestem jeszcze typem domatorki, gdy tylko wyjeżdżałam gdzieś na wakacje (nawet gdy miałam 16lat), to czasami mi się łza kręciła w oku, że opuszczam dom, mimo że wiedziałam, że przecież znowu do niego wrócę. Bardzo proszę o porady, czy to może mieć coś wspólnego z moim dzieciństwem? Czy to po prostu moja cecha charakteru i tak mam? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
Czy warto utrzymywać kontakt z toksyczną siostrą?

Czy warto utrzymywać kontakt z toksyczną, starszą o 14 lat siostrą, która twierdzi, że niepotrzebnie się urodziłam, bo ona powinna być jedynaczką? Czy można utrzymywać kontakty z osobą, która twierdzi, że jestem beznadziejna, brzydka, nic niewarta w życiu i zawsze spadam jak kot na cztery łapy? Ja mam wrażenie wręcz odwrotne — jestem fajną, otwartą osobą, ale jeśli będę słuchać takich rzeczy, wpadnę w jakąś depresję.

Jak radzić sobie z konfliktem z matką dziecka partnera?
Jestem z partnerem od roku. Ma prawie dwuletnie dziecko. Z jego mamą nigdy nie byli w związku, nie mieszkali ze sobą, dziecko nie było planowane. Gdy pojawiło się na świecie, partner próbował uczestniczyć w jego życiu, ale ze względu na trudne relacje z matką dziecka, nie było to możliwe systematycznie. Wobec tego wniósł do sądu o ustalenie kontaktów (dziecko miało 10 m-cy). Od tego momentu sytuacja jeszcze się pogorszyła. Konflikt ewidentnie narastał a odkąd matka dziecka dowiedziała się że związał się ze mną, jest jeszcze gorzej. Sądzę że miała nadzieję, że stworzą rodzinę. Doszło do tego, że odnalazła mnie w mediach społecznościowych i zaczęła wypisywać, od wulgaryzmów i wyzwisk po wiadomości pełne żalu i obwiniające mnie o to, że dziecko wychowuje się bez ojca. Zablokowałam ją, więc wysyła wiadomości do partnera. Jasno powiedziała, że ze względu na mnie, nigdy nie pozwoli partnerowi zabrać dziecka do siebie. Staram się stać z boku tego konfliktu i nie angażować, choć bywa to trudne. Wspieram partnera, widzę jego stres przed każdą wizytą u dziecka i przygnębienie spowodowane tym konfliktem, staram się jakoś pomóc przetrwać czas sprawy sądowej, która pewnie jeszcze sporo potrwa. Kompletnie nie wiem jaką postawę przyjąć wobec matki dziecka. Próbuję być neutralna ale ona ciągle kieruje atak w moją stronę, dla dobra sprawy milczę i nie wdaję się w pyskówki, ale emocje się we mnie kumulują. Cała sytuacja coraz bardziej mnie irytuje, nie wiem jak długo zniosę te prowokacje, boję się że kiedyś wybuchnę. Jak sobie z tym poradzić? Bo na zażegnanie konfliktu w najbliższym czasie raczej nie ma szans.
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.