
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Mam pewien problem,...
Mam pewien problem, który nie daje mi spokoju od kilku miesięcy. Z moją przyjaciółką poznałyśmy się w pracy, pracowałyśmy w przedszkolu
Karolina
Aleksandra Pawlak
Pani Karolino, to zupełnie normalne, że czuje się Pani źle w opisanej sytuacji. Ciężko Pani pracowała na swój awans i niestety nie udało się. To może być frustrujące. Także fakt iż awans koleżanki wydaje się nie być zasłużony frustruje dodatkowo. Niestety takie sytuacje się zdarzają. Warto się zastanowić co może Pani zrobić by przy kolejnym podejściu zdać egzamin. Jeśli nadal tego Pani chce. Co do relacji z koleżanką, uległa ona znacznemu pogorszeniu bądź nawet rozpadowi. Być może Pani koleżnka nie chce jej już kontynuować i w takiej sytuacji warto to zaakceptować i pójść dalej. Na pytanie czy powinna Pani odpuścić musi Pani odpowiedzieć sama. Pani jest najlepszym ekspertem od samej siebie. Warto pamiętać, że czasami relacje się rozpadają. Nie jest możliwe utrzymanie relacji przy zaangażowaniu tylko jednej strony. Przyjaźń to relacja, która powinna być mniej więcej symetryczna. Oznacza to równe zaangażowanie i podobną chęć kontynuowania relacji. Mimo Pani wysiłków może się tak zdarzyć, że nie utrzyma pani kontaktu z koleżanką.

Zobacz podobne
Dzień dobry, nie wiem od czego zacząć.
Nie radzę sobie z żalem , poczuciem winy i beznadziei.
W weekend doszło pomiędzy mną a mężem do konfliktu jakiego się nie spodziewałam, oboje zawiedliśmy siebie nawzajem. Ta sytuacja nie pozostanie obojętna .Ciężko przejść nad tym do porządku dziennego. Mój mąż ma choleryczny temperament jednak nie był nigdy agresywny raczej dużo narzeka a drobnostki urastają w jego oczach do rangi czegoś wielkiego. Często wprowadza stresującą atmosferę na przykład pospieszając nas, gdy mamy wyjść z domu, fakt, że nie zdążymy na metro jest dla niego stresorem i projektuje to na nas w momencie gdy kolejny pociąg będzie za 5 -7 minut. Gdy nie może czegoś znaleźć obwinia mnie bo napewno położyłam w inne miejsce. Wszystko tak komunikuje jakby to były sprawy życia i śmierci coś niesamowicie ważnego w momencie, gdy to są błachostki Takie sytuacje wprowadzają negatywna atmosferę a ja czuję że potrzebuje więcej spokoju Często też krytykuje mnie, że na przykład czegoś nie zrobiłam lub nie odłożyłam na miejsce (w domu rodzinnym też zawsze rodzice o wszystko obwiniali mnie, więc jest to dla mnie mało przyjemne ) a sam nie jest idealn,y jednak ja nie czepiam się drobnostek i nie wytykam mu tych drobiazgów. W weekend mąż pojechał po zakupy spożywcze , ja z córką zostałam w domu ponieważ miała gorączkę (zwykle zakupy robimy razem ) Gdy mąż przyniósł zakupy na górę do mieszkania spieszył się, ponieważ zostawił auto pod blokiem. Chciał skorzystać z toalety, ale my z córką akurat byłyśmy w środku, w tym samym momencie niechcący strąciłam pojemnik ze szczoteczkami z półki, wtedy mąż mnie odepchnął ponieważ stałam mu na drodze a on się spieszył. Nie odebrałam tego dobrze, dla mnie mężczyzna nie powinien popychać swojej kobiety a pospiech nie jest wytłumaczeniem . Zakomunikowałam, że nie chce być tak traktowana i wyszłam. Potem mąż chciał mnie przeprosić, ale dla mnie słowa niewiele znaczą, chciał mnie przytulić, ale odpowiedziałam, że nie. Przez resztę dnia chyba wyłączyłam/ wyparłam emocje jednak wieczorem mąż mnie zdenerwował i wtedy nie wytrzymałam wykrzyczałam, że założę się, że nawet jego tata (który od zawsze ma problem z alkoholem ) nigdy nie pchnął jego mamy. Wtedy mąż odpowiedział próbując się odgryźć twierdząc, że to moja wina, a ja nie wytrzymałam, rzuciłam w niego swoim telefonem i uderzyłam go 2-3 razy otwartą dłonią. Czuję wstyd za swoje zachowanie. Czuję, że ta sytuacja nie nie jest czymś, co łatwo puścić w niepamięć.Nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć i gdzie jest problem. Najgorsze, że nasza córka była przy tym przez co czuję się z tym o wiele gorzej.
Nie wiem, co mam zrobić mieszkam w jednym mieszkaniu z młodszą siostrą. mam 60 lat ona 50. jest bardzo złośliwa wobec innych i mnie nie odzywa się do mnie od 2 lat rzuca przedmiotami, zamiast je położyć, przekłada moje rzeczy, uwzięła się na kobietę z dołu jak pies zaszczeka, wali w podłogę butelka i nie wiem czym jeszcze. nie uznaje rozmowy, nie potrafi z nikim rozmawiać, ma też problemy w pracy

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
