
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, rodzicielstwo i rodzina, traumy, zaburzenia lękowe
- Czuję ogromne...
Czuję ogromne uciski i zawroty głowy, martwię się, że to przez sytuację życiową mojego brata. Nadszarpnęło to moją pewność siebie, możliwość radzenia sobie. Co zrobić?
Usunięty Specjalista_tka
Przykro mi, że masz uporczywy ból głowy i przeżywasz trudną sytuację związaną z próbą samobójczą twojego brata. Nie mogę ci doradzić, czy powinnaś brać antydepresanty czy nie. To decyzja, którą musisz podjąć samodzielnie lub po konsultacji ze specjalistą. Jednak mogę ci podać kilka informacji, które mogą ci pomóc w zrozumieniu i radzeniu sobie z bólem głowy spowodowanym przez stres.
Ból głowy spowodowany przez stres jest jednym z najczęstszych rodzajów bólu głowy i należy do tzw. bólów napięciowych. Charakteryzuje się tępym, uciskowym bólem obejmującym całą głowę lub jej część, zwłaszcza czoło, skronie i potylicę. Towarzyszy mu często napięcie mięśni szyi i karku, zmęczenie, drażliwość, trudności z koncentracją i bezsenność. Ból ten może być wywołany przez różne czynniki stresujące, takie jak problemy rodzinne, zawodowe, finansowe czy osobiste.
Ból głowy spowodowany przez stres można leczyć na różne sposoby, w zależności od jego nasilenia i częstotliwości. Niektóre z nich to:
- Leki przeciwbólowe – są to ogólnodostępne środki farmakologiczne, takie jak paracetamol, ibuprofen czy aspiryna. Pomagają one zmniejszyć ból i napięcie mięśniowe. Należy jednak stosować je ostrożnie i nie przekraczać zalecanych dawek, ponieważ mogą one powodować skutki uboczne lub uzależnienie.
- Leki przeciwdepresyjne – są to leki na receptę, które wpływają na poziom neuroprzekaźników w mózgu odpowiedzialnych za nastrój i odczuwanie bólu. Pomagają one zmniejszyć stres, lęk i depresję oraz zapobiegać nawrotom bólu głowy. Należy jednak pamiętać, że leki te nie działają natychmiastowo i mogą mieć niepożądane działania niepożądane.
- Terapia poznawczo-behawioralna – jest to forma psychoterapii, która pomaga zmienić sposób myślenia i zachowania wobec sytuacji stresujących. Uczy ona technik radzenia sobie ze stresem, relaksacji, asertywności i rozwiązywania problemów. Pomaga ona zmniejszyć napięcie emocjonalne i poprawić jakość życia.
- Zmiana stylu życia – jest to najważniejszy sposób zapobiegania i leczenia bólu głowy spowodowanego przez stres. Polega on na wprowadzeniu zdrowych nawyków do codziennej rutyny, takich jak: regularny sen, zdrowa dieta, aktywność fizyczna, unikanie alkoholu i nikotyny, przebywanie na świeżym powietrzu, rozwijanie zainteresowań i hobby.
Mam nadzieję, że te informacje będą dla ciebie pomocne i zachęcą cię do podjęcia kroków w kierunku poprawy swojego stanu zdrowia. Pamiętaj, że nie jesteś sama w swoich problemach i że istnieją ludzie i instytucje, które mogą ci pomóc. Życzę ci wszystkiego najlepszego! 😊
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Patrycja Kozłowska
Dzień dobry,
Z tego co Pani opisuje wybija się ogrom stresu i frustracji, ale przede wszystkim zmęczenie. Biorąc pod uwagę Pani obecną sytuację życiową jest to w pełni zrozumiałe. Schizofrenia to bardzo trudna choroba, która w szczególności dotyka rodziny, a próba samobójcza własnego brata niesie ze sobą ryzyka stresu potraumatycznego. Ból głowy rzeczywiście może być spowodowany stresem bądź przeciążeniem organizmu, jednak bardzo proszę tego nie bagatelizować! Zachęcam do wizyty u lekarza pierwszego kontaktu w celu ustalenia ewentualnych biologicznych przyczyn bólu głowy.
Cieszy mnie bardzo, że zna Pani swoją wartość i jest Pani gotowa podjąć działania poprawiające Pani dobrostan emocjonalny, to niezwykle ważne! Jak najbardziej wizyta u psychologa może się okazać dla Pani pomocne. Ważne, aby była to osoba, która Panią wysłucha, zrozumie, da wsparcie oraz z którym będzie możliwe wspólne opracowanie strategii, które wesprą Panią w tej niebywale trudnej sytuacji.
Życzę wytrwałości, dużo siły i chęci do walki o własne samopoczucie.
Pozdrawiam serdecznie,
Patrycja Kozłowska
TwójPsycholog
Dzień dobry, bardzo trudno jednoznacznie wyrokować i stawiać diagnozę tu na Forum, zdecydowanie potrzebuje Pani zająć się tematem trochę głębiej. Proponowałabym oddziaływania dwutorowe: po pierwsze konsultacje z lekarzem rodzinnym, który powinien zlecić podstawowe badania wykluczające somatyczną przyczynę takich dolegliwości; po drugie konsultacji z lekarzem Psychiatrą oraz równolegle z psychoterapeutą. Bardzo wstępnie można przypuszczać, że dolegliwości są powiązane ze stresem, którego Pani doświadcza. Choroba przewlekła występująca u bliskiej osoby bywa ogromnym obciążeniem. Dodatkowo choroba psychiczna, jaką jest Schizofrenia, może wywoływać wiele lęku i obaw o swoje własne zdrowie i na nieświadomym poziomie paraliżować psychicznie. Jednak jest również możliwość, że są to dwie niezależne sytuacje (stres i dolegliwości) i należy sprawdzić każdą opcję. Bez względu na to, jaka jest obiektywna przyczyna takiego, a nie innego Pani samopoczucia ewidentnie przychodzi Pani przez trudny czas i wymaga wsparcia i pomocy przy po układaniu sobie emocjonalnie wydarzeń ostatniego okresu. Może się Pani zgłosić po pomoc do poradni zdrowia psychicznego, gdzie otrzyma pani bezpłatnie zarówno opieką lekarza psychiatry, jak i psychoterapeuty. Jeśli sytuacja finansowa na to Pani pozwala może Pani również skorzystać z takiej pomocy w sektorze prywatnym. Z doświadczenia sugeruję nie zwlekać ze zgłoszeniem się po pomoc, ponieważ dolegliwości same nie ustąpią, tylko wymagają diagnozy i interwencji. Pozdrawiam Magdalena Bilińska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Witam,
od jakiegoś czasu zmagam się z bardzo intensywnymi, nadmiernymi myślami dotyczącymi mnie, moich uczuć, mojej partnerki oraz moich uczuć w relacji.
Potrafię przez 2 dni zastanawiać się nad swoimi uczuciami i już sobie wkręcić, że się wypalają, a nagle o poranku dnia trzeciego jak gdyby nigdy nic jestem cały w skowronkach i pewny uczuć. Tak samo do rzeczy związanych ze mną — najprostsze czyny, które zrobię, niewinne i nic nieznaczące potrafią przerodzić się w coś tragicznego i poważnego, co wpędza mnie w lęk i poczucie winy. Tak samo z czynami mojej partnerki.
Zawsze pojawiają się w mojej głowie najczarniejsze scenariusze co do sytuacji, w których brała ona udział.
Zastanawiam się, z czym może być to związane i czemu tak się dzieje i jak temu zaprzestać?
Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.
Mam cudowną narzeczoną, za którą bym oddał życie, ale nie potrafię sobie poradzić z jej przeszłością. Wyznała, że sypiała z dziesiątkami facetów, a i tak czuję, że nie wiem jeszcze wszystkiego. Zakładam, że można ich liczyć w setkach. Mam na tym punkcie obsesję. Kiedy o tym myślę, czuję zazdrość i mam wrażenie, że jestem niewystarczający, porównując się do całej reszty facetów, z którymi była. Albo że będzie jej czego brakowało. Projektuję w swojej głowie filmy z tych wydarzeń, wyobrażając sobie, co mogli z nią robić. Mam też żal o to, że innym pozwalała na wszystko (choć pewnie nie zawsze), a mi stawia granice. Przykładowo, nie chcę, żebym kończył w jej ustach, a ja od razu myślę, że dla innego to pewnie łykała z przyjemnością. Nigdy nie próbowałem pozycji 69 i gdy zapytałem, czy to ze mną zrobi, to powiedziała, że tego nie lubi. Ale skoro to wie, to znaczy, że tego próbowała i inny dostał od niej więcej niż ja, pomimo tego, że nikt wcześniej jej tak nie traktował i się nie starał (co sama stwierdza), jak ja. Jest to dla mnie niesprawiedliwe, że nie chce spełniać moich fantazji, bo sama wie, co lubi, a czego nie, przez to, co sama zdążyła już spróbować. Wiem, że nie powinienem tak myśleć, ale to silniejsze od rozsądku. Kiedyś przyśniło mi się, jak ktoś do mnie powiedział - patrz, jak to się z Patrycją robi… nie chcę nawet przytaczać tego, co zobaczyłem... W pewnym momencie obudziłem się i chciałem umrzeć. Co ona biedna ma zrobić w takiej sytuacji? Kocham ją nad życie, ale nie potrafię przestać o tym myśleć. O sen nie mogę jej obwiniać, ale to, jak sobie wyobrażam jej wcześniejsze stosunki, odzwierciedliło się właśnie w tym śnie. Po naszej przerwie w relacji, która trwała półtorej roku, z każdym razem, kiedy ze sobą spaliśmy, dostawałem wysypki na kutasie, czemu też towarzyszył specyficzny zapach - ten sam, który czułem nieraz z jej ust. Wtedy też twierdziła, że z nikim nie spała od czasu, kiedy przestaliśmy rozmawiać. W ogóle, kiedy jej o tym powiedziałem, do ostatniego momentu wpierała mi się, że na pewno mnie niczym nie mogła zarazić, bo nie miała żadnych kontaktów seksualnych, więc może to brudne zabawki. W ten sam dzień, w którym ja pytałem o ten okres, mi się oświadczyła. Później to okazało się być kłamstwem. Rozumiem, że mnie kochała i chciała ze mną być, wiedząc, że przez to może mnie stracić. W zasadzie to, gdy ją poznałem, miałem wrażenie, że się szanuje, ale to wynika z tego, że nigdy nie miałem styczności z taką kobietą, która by oddawała się z taką łatwością dla co chwila innych facetów. Zawsze chciałem mieć kogoś na wyłączność, ale zdążyłem ją pokochać zanim się o tym dowiedziałem. Serce mi pękło, bo było to dla mnie nie wyobrażalne i niedopuszczalne. Zacząłem analizować jej każdą znajomość i każdą rzecz, którą nawiązywała do innych mężczyzn. Zastanawiałem się, ile osób z naszego wspólnego kręgu znajomych ją miało i ilu będzie mi patrzeć w oczy z tą specyficzną satysfakcją. Ten wzrok mówiący: „Ty latasz za nią zakochany i robisz dla niej wszystko, a ja wziąłem ją sobie tylko na jedną noc i zrobiłem, co chciałem. Fajnie ci się teraz z nią całuję, przytulasz i wyznajasz miłość? Ja wziąłem od niej to, co najcenniejsze, z łatwością, a ty, będąc gorszym ode mnie, dajesz się jej kontrolować - ty zwykły frajerze". Zacząłem więc ją wypytywać, żeby wiedzieć, z czym mi się przyjdzie mierzyć, a ona, znając mnie i moje reakcje, nie mówiła mi prawdy. To nie pozwoliło mi zbudować zaufania, co znacznie utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Mamy razem dziecko, co jest największym szczęściem, jakie doświadczyłem. Z czasem myślałem o jej przeszłości coraz mniej i doceniałem każdy dzień, który mogliśmy spędzić razem, ale po ciąży wiele się zmieniło. Wszystko było dobrze do momentu, gdy częstotliwość stosunków się zmniejszyła. O ile to naturalne dla kobiet, to ja osobiście ciężko to znoszę. Czuję się traktowany niesprawiedliwie i uderza to w moje poczucie własnej wartości. Mam myśli typu „Dlaczego każdy inny facet mógł ją rżnąć bez jakiegokolwiek starania się czy też dbania o nią, a mi potrafi powiedzieć »nie«? Czy to cena za wyrozumiałość i komfort, który jej zapewniam?" Wiadomo, nie jest robotem ani prostytutka. Też musi czuć ochotę. Z tego powodu bywam dla niej oschły i ciężko mi się nią opiekować. Jak mam zaakceptować fakt, że ona nie ma teraz takiego popędu, żeby sprostać moim potrzebom? Czemu tak ciężko jest mi również zrozumieć, że to prawdopodobnie nic osobistego i też nie ma nic wspólnego z tym, czy w przeszłości ją ktoś bardziej zadowalał? Wiem, że powinienem ją wspierać, ale sam potrzebuję pomocy, żeby uporać się z własnymi emocjami. Uciekam w alkohol, marnując dni, które mogłyby być piękne. Czasami nie umiem na nią patrzeć jak na pełnowartościowego człowieka, bo patrząc na nią i chcąc coś dla niej zrobić, wpada mi do głowy myśl, że dawała się jebać, oddając swoją wartość każdemu po drodze, a dla mnie nic nie zostawiła. Wtedy też zaczynam sobie tłumaczyć, że prawdopodobnie jest powód dla tej dysfunkcji i że też ma z tym ciężko, a ja nie powinienem tak na to patrzeć, bo to wcale nie określa wartości człowieka. Kiedy o tym rozmawiamy, sprawia wrażenie, że żałuje tego, jak się pozwala traktować, ale gdy zapytałem, czy gdyby miała świadomość tego, jak ciężko to będzie zaakceptować komuś, kto odda jej serce i pokocha z wzajemniością, to czy by postępowała inaczej, chciałem sprawdzić, co jest dla niej więcej warte. Jednak w odpowiedzi tylko się roześmiała. To, że mamy inne stosunki co do seksualności, to oczywista sprawa, ale jak znaleźć środek na to, żebym przestał o tym myśleć i żeby nie miało to wpływu na nasze obecne życie? Co mam zrobić, żeby w pełni jej zaufać, wiedząc, że stare schematy ciężko umierają i z łatwością mnie okłamuje? Nie potrafimy o tym rozmawiać, bo kierują mną emocje i często uderzam w jej poczucie własnej wartości, czego bardzo żałuję. Nie chcę jej krzywdzić. Zaczęła mówić, że zrobiłem sobie dziecko z dziwką. Może i większość ludzi też by tak stwierdziła, ale nie przeszkadza mi to wszystko do momentu, kiedy „dziwka" tylko ze mną nie chce sypiać. Prawda jest taka, że pewnie teraz z nikim by nie chciała. Brzmi brutalnie, ale to tylko szczerość związana z moimi myślami. Mam zamiar walczyć do końca, ale ona wydaje się być już zmęczona moim ciągłym powracaniem do tego. Czuję, że nie rozumie, że jej kłamstwa są również powodem tego, dlaczego mnie to tak męczy. Chciałbym umieć dać sobie za nią rękę obciąć i mam wrażenie, że to byłaby właściwa decyzja, chociaż strach przed rozczarowaniem jest na tyle silny, że zaczynam wszystko kwestionować. Żyję w ciągłej paranoii i zabiera mi to całą radość z życia, choć bywają okresy, gdzie zapominam o tym wszystkim i czuję się, jakbym złapał pana Boga za nogi. Chcę się z tym uporać i kochać ją całe życie. Dbać i chronić, a nie być kolejnym obciążeniem. Wiem, że jest tego warta i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jestem przepełniony sprzecznościami; niby mam zdolność zrozumieć wszystko, ale emocje odbierają mi rozum. Jak mam sobie z tym poradzić?

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie
Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.
