Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam siostrę, która 9 miesięcy temu została mamą.

Mam siostrę, która 9 miesięcy temu została mamą. Mimo tego, że dziecko było chciane i planowane opóźniała wizyty u lekarza, nie odbyła wszystkich, nie była zainteresowana terminem porodu, przygotowaniem do niego, ani jakimkolwiek szykowaniem wyprawki. Jej mąż miał takie samo podejście do tematu. Po porodzie ich zainteresowanie dzieckiem było właściwie zerowe. Z racji, że kilka lat opiekuję się niemowlętami, a dodatkowo pracuję w ochronie zdrowia, zwyczajnie udzielałam im jakichś drobnych podpowiedzi i chwaliłam za ich własne "sukcesy". Niestety, mimo angażowania się, sytuacja wyglądała coraz gorzej - dziecko z ewidentnymi brakami rozwojowymi, karmione na leżąco, przekarmiane mieszanką, zostawiane na cały dzień samo sobie w łóżeczku, a podnoszone bez słowa wyłącznie w celu przewinięcia lub kąpieli. Od około pół roku zaczęłam się odcinać od relacji z siostrą, bo nie mogę znieść, jak osoba będąca psychologiem zaniedbuje na każdej przestrzeni swoje dziecko, nie jest zainteresowana jego rozwojem, nie przyjmuje do wiadomości, że powinna się udać ze sobą i z nim do specjalisty, a także nie wykazuje gotowości do przyswajania wiedzy, chociażby z zakresu rozszerzenia diety. Co jakiś czas mam przebłysk, że chciałabym z nią na ten temat porozmawiać, ale wiem, że nie jest to moje dziecko, a tym samym nie moja odpowiedzialność za kształtowanie go. Dodatkowo pamiętam, jakim efektem kończyły się poprzednie rozmowy. Podczas ich odwiedzin widzę obecnie ewidentne zagrożenia dla dziecka - zostawianie go nieprzypiętego w wózku, karmienie stałymi pokarmami na leżąco, itd. Martwię się zarówno o dziecko, jak i o nią, bo nie uważam, żeby było to normalne zachowanie. Wiem natomiast, że dbając o swój spokój wewnętrzny powinnam odpuścić i skupić się na sobie. Po kontakcie z nią jestem całkowicie rozregulowana i właściwie niezdatna do życia przez kilka dni, więc relacja ta mi nie służy. Ze strony rodziny jestem uważana jednak tym sposobem za egoistkę, która przesadza - oni nie widzą tego, co się dzieje, a nawet po moich rozmowach oczy wciąż mają zamknięte. Jestem w trakcie terapii, chciałabym w końcu złapać balans w życiu, ale postępowanie siostry za bardzo mnie z niego wytrąca. Wiem, że dopóki problem nie zniknie, nie zaznam całkowitego spokoju, ale odcinając się od niego w jakiś sposób ten spokój sobie zapewniam. Czy jest to dobry wybór, żeby zająć się sobą, czy jednak z racji, że sytuacja jest poważna, dobrze byłoby znów zapomnieć o sobie i wrócić do działań edukacyjnych i bycia terapeutą rodzinnym?
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry

To jest bardzo skomplikowana i trudna sytuacja. Przede wszystkim, pamiętaj, że Twoje uczucia są ważne i zasługują na uwagę. Zarówno Twoja troska o dziecko, jak i Twoje poczucie frustracji i bezradności są zrozumiałe.

Jednak, jak sama zauważyłaś, nie jesteś odpowiedzialna za dziecko swojej siostry. To ona i jej mąż są rodzicami i to oni muszą podjąć odpowiedzialność za opiekę nad swoim dzieckiem.

Czy powinnaś zająć się sobą czy wrócić do działań edukacyjnych? To jest pytanie, na które tylko Ty możesz odpowiedzieć. Musisz zdecydować, co jest dla Ciebie najważniejsze i co jest w Twoim zasięgu. Pamiętaj, że nie możesz pomóc innym, jeśli sama nie jesteś w dobrej formie.

Może warto byłoby skonsultować tę sytuację z profesjonalistą, na przykład z Twoim terapeutą. On może pomóc Ci zrozumieć swoje uczucia i podjąć decyzję, która będzie dla Ciebie najlepsza.

Jeśli zdecydujesz się na rozmowę z siostrą, pamiętaj o kilku rzeczach. Po pierwsze, staraj się mówić o swoich uczuciach, a nie oceniać jej zachowania. Po drugie, pamiętaj, że nie możesz zmusić jej do zmiany - to musi być jej decyzja. Po trzecie, postaraj się zaoferować jej wsparcie, zamiast krytyki. Może ona czuć się przytłoczona i niepewna, a Twoje wsparcie może jej pomóc podjąć kroki w kierunku poprawy sytuacji.

Jeśli jednak zauważasz, że dziecko jest w realnym niebezpieczeństwie, powinnaś zgłosić to odpowiednim służbom. To nie jest łatwa decyzja, ale czasami jest to jedyna opcja, aby zapewnić dziecku bezpieczeństwo.

 Pozdrawiam 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

psycholog , trener rozwoju osobistego

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

W tej sytuacji, ważne jest, aby zadbać o swoje zdrowie psychiczne i równowagę. Wielokrotnie angażowanie się w relacje, które są trudne lub stresujące, może wpływać negatywnie na nasze samopoczucie. Dbanie o siebie i swoje zdrowie psychiczne jest ważne, a odcinanie się od sytuacji, która Cię bardzo niepokoi, może być decyzją obronną, aby chronić swoje spokojne miejsce.

Również zrozumiane jest, że obserwując zaniedbania i zagrożenia dla dziecka, odczuwasz potrzebę interwencji. W sytuacjach takich, gdzie widzisz potencjalne ryzyko dla zdrowia i bezpieczeństwa dziecka, ważne jest zachowanie wrażliwości i ostrożności. Jeśli sytuacja jest poważna i widzisz bezpośrednie zagrożenie, warto zastanowić się nad kontaktowaniem się z odpowiednimi służbami lub organami odpowiedzialnymi za dobrostan dziecka.

W każdym przypadku, decyzja o tym, jakie działania podjąć, jest indywidualna i zależy od Twoich możliwości oraz stanu emocjonalnego. Dbanie o swoje zdrowie psychiczne jest ważne, a równocześnie zachowanie wrażliwości na dobrostan dziecka to również ważny aspekt.

 

Pozdrawiam

Karolina Białajczuk 

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Czy moje podejście do pieniędzy jest zdrowe? Oszczędność, presja rodziny i lęk o przyszłość finansową
Witam, zastanawiam sie czy moje podejscie jest zdrowe czy jestem z jakichs wzgledow zaburzone. Chodzi o podejscie do pieniedzy, zaczyna mnie to bardzo mocno irytowac, ze az dzisiaj zdecydowalem sie siegnac o porade do Was. Otoz jestem osoba bardzo oszczedna - i kupuje rzeczy ktore po prostu na prawde potrzebuje, mimo, ze dzisiaj finansowo raczej moge powiedziec, ze mi sie uklada - problem tylko w tym, ze zmuszam sie do zawodu ktory wykonuje ze wzgledu na bardzo dobre pieniadze. Jednoczesnie chce to zmienic wiec tym bardziej chce oszczedzac bo jezeli nadarzylaby sie okazja na np. Jakis pomysl biznesowy bede przygotowany. Pochodze z biednego domu - problemy z pieniedzmi byly zawsze - gdyby nie pomoc dziadkow moze dzisiaj zostalbym zlodziejem a nie skonczylbym studiow. Mam wrazenie, ze wszyscy w okol mnie ciagle cos ode mnie chca i uwazaja, ze skoro mam pieniadze to powinienem sie dzielic - byc moze maja racje i jest to moj problem. Jedna z osob z rodziny kilka lat temu pozyczyla na mieszkanie - lacznie chyba 1500 lub 2000 € - zlitowqlem sie ze wzgledu na ewentualna eksmisje - do dzisiaj nie oddane. Mam ciotke ktora dzwoni tylko zeby pozyczyv na szczescie oddaje. Brat mial klopoty finansowe ktoregos razu pomoglem mu i wlasciwie okolo €1000 poszlo w niepamiec - dzisiaj radzi sobie super pomagamy sobie we wszystkich kwestiach i nie mysle nawet o tych pieniadzach - nie wypominam i ni chcialbym. Drugi brat mogl sie uczyc, wolal pic, jest tqk niezaradny, ze potrzebuje stalej opieki - kilka razy rowniez dalem na mieszkanie. Najbardziej drazni mnie kiedy ktos nie robi nic aby polepwzyc swoja sytuacje ale uwaza, ze mu sie nalezy. Moja Mama ma raka, ledwo wiaze konief z koncem - przyjechalq nas odwiedzic - ciagle chce do sklepu - wysylam jej czasem pieniadze zeby pomoc. Dzieci brata i partnerki czesto prosza - jeszcze z tymi od brata jestem zzyty ale z partnerka jestem rok i irytuja mnie nawet krotkie zarty daj bliczka. Nie wiem dlaczego tak mocno mnie to drazni… dzisiaj pojechalismy do sklepu - kupilem corce brata kosmetyki - uslyszalem od Mamy nie wiem nawet czy w zartach - zrobie liste kosmetykow to mi tez kupisz… w tym momencie zarzwonila partnerka i w zartach potwierdzila ze powinienem w koncu dzien matki. Jestem po 3 tygodniowym pobycie u partnerki wydalem bardzo duzo pieniedzy - sam bym wydal z 4 razy mniej… nie mam stabilnej pracy wiec nie wiem kiedy zaczne znowu zarabiac. Moja dziewczyna powtarza ze pieniadze sa od wydawania i wydaje je na dziefi nawet kiedy jej na cos niestac kosztem wlasnego jedzenia - zyje ledwo od 10 do 10 ale zeobila wszystko zeby wyslac syna na oboz do Hiszpani. Kocham spokoj finansowy jaki mam dzieki swojemu rozsadkowi ale mam wrazenie, moge go zachowac jedynie odcinajac sie od ludzi. Kiedy powiedzialem partnerce moze moze za duzo na slodycze wydalismy… jedyny rezultat to irytacja… nie moge z nia o tym porozmawiac. Mowi ogolnie, ze nie chce juz dzieci ale dzisiaj sugerujac moje zakupy dla mamy stwierdzila w zartacu ze chcialbym dzidziusia ale nie chce wydawqc pieniedzy.
Córka nie chce wrócić do przedszkola, bardzo płacze, mówi, że jest jej tam niedobrze.
Witam. Zacznę od tego, że córka ma 5 lat. Ogólnie jest dzieckiem wycofanym, bojącym się nowych rzeczy, nowych wyzwań, nowych ludzi. Obawiałam się jej pójścia do przedszkola, ponieważ przez 4 lata była tylko i wyłącznie przy nas/rodzicach. Absolutnie z nikim innym nie chciała zostać sama. Ku naszemu zdziwieniu od września bez żadnych oporów zaczęła chodzić do przedszkola. Wracała szczęśliwa i zadowolona. W między czasie bywały różne przykre incydenty, ponieważ, np. w ramach profilaktyki po dzieci przychodziła Pani logopedka, żeby ogólnie sprawdzić, po prostu sprawdzić mowę dziecka. Albo przychodziła Pani doktor, żeby sprawdzić kręgosłup czy stopy dziecka... Córka wtedy reagowała panicznym płaczem. Jednak wracała do przedszkola. Oczywiście w domu tysiąc pytań czy na pewno nikt już po nią nie będzie przychodził (logopedka/ doktorka) . Później sytuacja znów dosyć się uspokoiła. Poważny kryzys zaczął się po feriach. Długa przerwa chyba nie pomogła. Córka kilka dni na siłę i przy porannych mega płaczach zostawała w przedszkolu. Ale kryzys zaczął się nasilać, zaczęła mocno krzyczeć płakać i cała się trząść rano, kiedy miała wychodzić do przedszkola... i tak do tej pory już do niego nie chodzi. Mówi mi: "jutro już pojdę" po czym rano i tak płacze. Zapytana o powód, dlaczego ... Mówi, że w przedszkolu jest jej niedobrze i boi się, że nas nie ma i nie będzie się mogła wtedy do nas przytulić, a jak płacze to Pani na nią krzyczy.
Czuję, że przekroczę swoją granicę ponownie jadąc na święta do rodziców, którzy tego oczekują. Zaprosiłam ich do mnie, jednak nie akceptują takiej zmiany.
Zanim przejdę do pytania, to może najpierw opiszę sytuację. Moi rodzice około 5 lat temu wyprowadzili się za granicę, aby polepszyć swoje warunki życiowe. Z racji tego, że byłam już wtedy pełnoletnia zostałam w Polsce i zamieszkałam ze swoim chłopakiem. Przez ten okres odwiedzaliśmy ich kilka razy w roku, w wakacje czy święta, ale w zeszłym roku uznaliśmy, że pora to zakończyć i uświadomić moich rodziców, że fajnie byłoby, gdyby oni też nas odwiedzali. Nie pojechaliśmy do nich na święta, ani na wakacje. Ich reakcja była mocno emocjonalna tzn. nie potrafili zrozumieć dlaczego nie chcemy do nich przyjechać. Tłumaczyłam, że ja też jestem już dorosła, mam swoje mieszkanie, do którego również mogą przyjechać, ale oni, a w zasadzie moja mama, całą winą obarczyła mnie i mojego partnera. W tym roku również nie chcemy do nich jechać, zaproponowałam, żeby to oni przyjechali do nas, że ja urządzę wigilię i spędzimy święta razem. W skrócie w odpowiedzi otrzymałam, że już rok temu nas nie było, że mój na pewno mój partner ich nie akceptuje i że się ,,nie pomieścimy”. Pomijam teksty typu ,,zobaczymy jak nas zabraknie” itp. W takiej sytuacji zastanawiam się czy rzeczywiście powinnam do nich pojechać, mimo tego, że nie chcę? Czy to złe, że chciałabym aby to oni odwiedzili mnie w te święta, a nie odwrotnie? Fajnie byłoby spędzić święta z rodziną, ale mam wrażenie, że jeżeli tam pojadę to przekroczę jakąś swoją granicę. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Jak rozmawiać z dzieckiem po burzliwym rozstaniu z toksycznym partnerem?

Dzień dobry. 

Rozstałam się z partnerem w maju 2023 roku w sposób burzliwy, zostałam pobita i wyrzucona z domu razem z dzieckiem. Do dzisiaj nie oddał mi rzeczy prywatnych po 16 latach związku. Mamy 3 sprawy, w tym o widzenie. 

Sąd wyznaczył 2 widzenia w miesiącu i 2 razy w tygodniu telefon. Partner nadużywał alkoholu, poniżał mnie, wg mnie jest narcyzem i osobowością toksyczna. 

Chodziłam na terapię i dopiero teraz to do mnie dochodzi, były jasne sygnale, ale ja byłam ślepa. Aktualnie Córka ma 5 lat, a ja nie daje sobie rady z jej napadami i złością. 

Czuję, że cierpi, ale wg mnie i wielu osób, ex partner nie nadaje się do opieki nad dzieckiem. Podczas spotkania krytykuje Ją i prawi same uwagi na przykład ,,dlaczego nie umiesz wierszyka'' ,,dlaczego nie umiesz liczyć po angielsku'', ,,będziesz pracować w sklepie''!! Kupił Jej kostkę drewnianą do składania i nie pomógł Jej złożyć, tylko patrzył, jak się męczy. 

Poszłam z Nią do toalety, to ze łzami w oczach poprosiła, abym Jej pomogła ją złożyć. Nie wiem, jak mam Jej tłumaczyć tę sytuację, przecież nie powiem, że tata mnie pobił i się Go boję, że pije i nie jest odpowiadaniem człowiekiem do Jej wychowania.

Chodzę do ośrodka, bezpłatnie, ale chyba nie do końca wszystko dobrze robię. Jestem załamana, w takich momentach, gdy Córka krzyczy ,,nie lubię Cię, chce do taty''. 

Biegnie wtedy po misia, którego dostała od ojca i go przytula, a mi serce pęka. Dodam, że misia dostała wraz ze słowami "pamiętaj, jak będzie Ci źle, to rozmawiaj z misiem i go przytulają a ja usłyszę". Nie wiem, czy ja przewrażliwiona jestem, ale wg mnie nie należy tak mówić do dziecka. Potrzebuje pomocy, jak rozmawiać i tłumaczyć obecną sytuację.

Chętnie pójdę po poradę w okolicach Piaseczno, Grójec, Warszawa.

Czy doświadczona przemoc w dzieciństwie może prowadzić do alkoholizmu w dorosłości?

Czy przemoc wobec dziecka może skutkować alkoholizmem w życiu dorosłym?

dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.