
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Kiedy nadmierna...
Kiedy nadmierna płaczliwość u 9-letniego dziecka wymaga wizyty u psychologa?
Justyna Brożyna
Dzień dobry,
Z opisu można wnioskować, że może mieć Pani w domu WWD czyli wysoko wrażliwe dziecko. Warto w takiej sytuacji zapoznać się bliżej z tym terminem. Jednak uważam, że dobrze byłoby skonsultować się z psychologiem i otrzymać wsparcie od specjalisty. Każde dziecko jest inne i wyjątkowe i wymaga indywidualnego podejścia.
Pozdrawiam serdecznie
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista_tka
Jeśli zachowania dziecka Panią niepokoją to warto skorzystać ze wsparcia psychologa dziecięcego. Często pierwsze spotkanie z takim specjalistą odbywa się z rodzicem, w kolejnym już uczestniczy dziecko. Efektem takich konsultacji może być zarówno zaplanowanie regularnego wsparcia dla dziecka, jak i danie Pani wskazówek, jak warto to dziecko wspierać.
Usunięty Specjalista_tka
Konrad Smolak
Co do pytania, kiedy warto pójść do psychologa - zawsze, gdy są wątpliwości, gdy trudna sytuacja nie jest wyizolowanym przypadkiem, itd.
Powodów dla których dziecko tak reaguje może być wiele - nie podjąłbym się postawić hipotezy na podstawie samego opisu bez zbadania całego kontekstu, mogłoby to w razie błędu ukierunkować na niewłaściwe tory rozumowania i prób wsparcia.

Zobacz podobne
Od 2 lat spotykam się z mężczyzną, który ma syna z poprzedniego związku. Matka jego dziecka robi mu ciągle o coś problem np. Że nie zajmuje się dzieckiem, bo pracuje, a jak ma wolne i proponuje, że zabierze syna do siebie, to wymyśla różne wymówki, żeby tylko go nie wziął, albo też mówi, że nie pojawia się w szkole u syna a jak partner chce pójść do szkoły to twierdzi że nauczyciele go nie znają i kategorycznie się nie zgadza itd. Takich sytuacji jest naprawdę wiele. Kontakty mają ustalone przez sąd, a każda próba spotkań z dzieckiem częściej niż zostało to ustalone w sądzie, kończy się odmową ze strony matki. Czasem wydaje mi się że ta osoba czerpie ogromną satysfakcję z tego, że utrudnia mu życie. A ja widzę, jak wiele nerwów kosztują go te ciągłe kłótnie, ale nie potrafię mu pomóc. Nie wiem, jak radzić sobie z takim człowiekiem
Dzień dobry. Nie wiem, od czego zacząć. Kilka tygodni temu dowiedziałam się, że mój dziadek umiera. Lekarze początkowo mówili, że są przypadki, że chory z przerzutami może żyć jeszcze do dwóch lat, jednak mija właśnie 6 tydzień od diagnozy, a mój ukochany dziadek nie jest już w stanie samodzielnie funkcjonować. Nie wstaje, nie je, żyje na morfinie, cały czas leżąc w łóżku w domu. Bardzo schudł, wątpię, że waży nawet 40kg. Ten widok i świadomość, że to prawdopodobnie nasze ostatnie dni razem mnie niszczy. Mój dziadek jest wspaniały, kochany, bardzo kocha swoją rodzinę, całe życie ciężko pracował, nie znam osoby, na którą byłby kiedykolwiek zdenerwowany. Wiem, że nie zasłużył na cierpienie, które serwuje mu teraz rak. I nie mogę sobie z tym poradzić. Patrzenie na niego mnie dręczy, bo wiem, że go boli i że nadal chciałby żyć, mnie wykończa. Dręczy mnie fakt, że moje dzieci nigdy nie doświadczą tego, jakim wspaniałym jest dziadkiem i ogólnie człowiekiem i że nigdy nie zatańczymy na naszym ślubie, lub po prostu nie zjemy razem grilla na działce. Wszystko spadło na nas nagle, w dodatku dziadek jest nadal młody, nie ma nawet 70 lat. Nie byłoby nocy prawie 3 miesięcy, której by mi się nie śnił.. :(

