Left ArrowWstecz
Kiedy zachowania u 9 letniego dziecka sugerują wyjście do psychologa , chodzi o nadmierna płaczliwość o wszystko - jest bardzo wrażliwym dzieckiem , nie godzi się z przegrana w zabawach , płacze bo coś się nie udaje, bo czegoś nie może , bo nie może czegoś znaleźć, bo nie chcą zamknac się drzwi, bo pogoda jest taka a nie taka, bo coś zgubiła,bo musi się podzielić i będzie miała mało . Wychodzi do szkoły bez humoru, wraca bez humoru pod wieczór mówi że chce jej się chce płakać, śmiać się , być wesołym i smutnym i wszystko naraz i nie wie co wybrać jakby wahania nastroju wg mnie i mojej rodziny przesądza chodź staram się ja wspierac i szukać odpowiedzi która ja zadowoli.
Justyna Brożyna

Justyna Brożyna

Dzień dobry,

 

 Z opisu można wnioskować, że może mieć Pani w domu WWD czyli wysoko wrażliwe dziecko. Warto w takiej sytuacji zapoznać się bliżej z tym terminem. Jednak uważam, że dobrze byłoby skonsultować się z psychologiem i otrzymać wsparcie od specjalisty. Każde dziecko jest inne i wyjątkowe i wymaga indywidualnego podejścia. 

Pozdrawiam serdecznie

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

Jeśli zachowania dziecka Panią niepokoją to warto skorzystać ze wsparcia psychologa dziecięcego. Często pierwsze spotkanie z takim specjalistą odbywa się z rodzicem, w kolejnym już uczestniczy dziecko. Efektem takich konsultacji może być zarówno zaplanowanie regularnego wsparcia dla dziecka, jak i danie Pani wskazówek, jak warto to dziecko wspierać.

3 lata temu
Konrad Smolak

Konrad Smolak

Co do pytania, kiedy warto pójść do psychologa - zawsze, gdy są wątpliwości, gdy trudna sytuacja nie jest wyizolowanym przypadkiem, itd. 

Powodów dla których dziecko tak reaguje może być wiele - nie podjąłbym się postawić hipotezy na podstawie samego opisu bez zbadania całego kontekstu, mogłoby to w razie błędu ukierunkować na niewłaściwe tory rozumowania i prób wsparcia. 

3 lata temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Samotność w nowym miejscu, poświęcenie dla rodziny a brak radości w życiu

Witam. Opiszę w dużym skrócie moją historię. 

Od zawsze mieszkałem w domu, jak miałem 25 lat wyremontowałem sobie mieszkanie na 1 piętrze i zamieszkałem tam po moich dziadkach. 7 Lat temu poznałem swoją obecną żonę, pracowałem wtedy w delegacji i wtedy jeszcze dziewczyną widywałem się weekendami. Od tamtej pory leczę się u psychiatry, mam nerwicę/depresję. Zrezygnowałem z tamtej pracy i ogólnie jakoś sobie radziłem. Wzięliśmy ślub, urodził nam się synek, obecnie ma 3 lata. Jednak przez ostatnie dwa lata wydarzyło się u mnie dużo. Ze względu na konflikt rodziców i ich późniejszy rozwód, dla ratowania swojej rodziny wyprowadziliśmy się do miasta rodzinnego mojej żony, niedaleko około 30 km od mojego rodzinnego miasta. Znalazłem tutaj pracę, udało się wziąć kredyt, mamy czym jeździć. Wydaje się, że wszystko poukładane... 

Tylko nie u mnie, nie cieszę się z tego, co mam, jedynym co mnie trzyma jeszcze przy tym wszystkim, jest syn. Chodzę do terapeuty uzależnień w celu rzucenia papierosów. I dużo rozmawiamy głównie o tym, co się u mnie dzieje, na pozór powinienem być szczęśliwy, faszeruje się od 7 lat lekami na depresję i tak naprawdę nie czuję się nigdy, jak bym chciał. 

W głębi czuję, że mieszkając w bloku, ja nie będę szczęśliwy, ja jestem przyzwyczajony, że mogłem wyjść na podwórko cokolwiek zrobić, bardziej to wyglądało zawsze jak życie na wsi. 

A teraz przychodzę z pracy i oprócz zajmowaniem się synem nie mam czym się zająć. Lubiłem zawsze jakieś prace fizyczne, typu koszenie trawnika itp. (przy domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia)... Moja żona ma tu wieloletnich znajomych, rodzinę, tą samą pracę od wielu lat. Ja mam nową pracę, ale wydaje mi się, że poświęciłem wszystko dla komfortu mojej żony, nie myśląc o sobie. Na dzisiejszy dzień zmagam się każdego dnia z objawami nerwicy, nie mam żadnego hobby (z piłki nożnej zrezygnowałem na początku znajomości z żoną ze względu na brak czasu, by się spotykać). Czuję się samotny mimo, że mieszkam ze swoją rodziną. Żona nie potrafi mnie zrozumieć, że nie mam tutaj przyjaciół, rodziny. Zrezygnowałem w 100% z alkoholu, chociaż czasami wypiłem piwko, to dawało mi to choć trochę radości. 

Nie mam komu się wygadać, w pracy nie mam przyjaciół. 

Do mieszkania już się nawet czasami nie chce wracać, wiedząc, że nikt mnie nie zrozumie... Czuję wewnątrz, że ja długo w takim maraźmie nie pociągnę. Chciałbym wrócić do domu, w którym mieszkałem większość życia do poprzednich znajomych. Mam jednego brata, który mieszka daleko i też nie chce zawracać mu głowy swoimi problemami...

Brak sprawczości w życiu po traumatycznych relacjach z rodziną - jak odzyskać kontrolę?

Moim problemem jest brak jakiejkolwiek sprawczości w życiu. Czuję, że jako nastolatka zostałam złamana przez nadopiekuńcze, toksyczne i nerwowe mamę z babcią. Nic mi nie było wolno, ciągle tylko awantury i znęcanie się psychiczne. Dziś nam 40 lat i jestem na całkowitym utrzymaniu mamy i babci. Za sobą mam 20 lat próbowania różnorakich prac, różnego typu: od prac biurowych, przez związane z moim hobby, po prace fizyczne. Niestety rezygnowałam (lub wyrzucano mnie) z jednego z dwóch powodów: albo nie dawałam sobie rady (mam słaby intelekt, a także jestem słaba fizycznie) albo nie wytrzymywalam tego zamknięcia w pracy. Czułam się jak w pułapce, jakby każda komórka mojego ciała krzyczała, że chce się wydostać. Wiem, że to nieodpowiedzialne, dziecinne, jak głupi, zbuntowany małolat, a nie 40-letnia baba, ale za każdym razem nie wytrzymywałam i dosłownie uciekałam z pracy jak z pułapki. W tej chwili mam już tak mało sił, że nie wierzę, że jeszcze kiedykolwiek ucieknę mamie. Ale chciałabym dać sobie radę, chociażby dorabiając jakieś drobne. Nie stać mnie na terapię, na nfz już byłam, nie pomogło, pan stwierdził, ze widocznie mi za dobrze, że siedzę w tej bezradności. Proszę o pomoc.

Problemy emocjonalne dorosłych dzieci DDD i trudności w relacjach międzyludzkich
Mam 40 lat. Pochodzę z rodziny DDD i to w dużym stopniu wpłynęło na nieudane relacje. Już nie wierzę, że kogoś poznam, ale wiele osób mówiło mi nawet wzrost, że nie mają już o czym ze mną rozmawiać. Oni mają rodziny i dzieci i podobno to inny "poziom". Podobno jak nie mam potomstwa, męża, to ciężko znaleźć w ty wieku temat i to powtarza mi wiele osób. Nie słyszę zlosliwie ale pokrętnie lub od osób 3. Poszła. Dziś do sklepu i były m.in. ubranka dla dzieci. Nigdy nie ciągnęło mnie do macierzyństwa, ale chciałam zobaczyć, czy coś się zmieniło. Nic. W ogóle nie ruszają mnie te butelki, piżamki i nie mam instynktu. Myślę że dużo chorowałam, a też nie spotkałam nikogo, kto by chciał ze mną być. Nigdy nawet w moich nieudolnych zwiazkach nie chciał że mna dzieci... Czuje się bardzo zle. Jak nie kobieta. Gorsza. I całkowicie zrezygnowana. Przede mną bardzo samotne Święta w nędznym mieszkaniu socjalnym. ..
Partner zdradził mnie z kobietą, do której przychodził nawet z naszym synem, jako do znajomej.

Dzień dobry, 

nie umiem sobie poradzić, odciąć się od przeszłości. Ponad roku temu mój wieloletni partner zdradził mnie jak się okazało później z prostytutką. W lipcu 2023 roku pojechał na wieczór kawalerski swojego kolegi i tam oto poznał tą kobietę. Wszedł z nią w relacje na około 3 miesiące - bo ona po tygodniu od poznania go zaczęła pisać do niego, że się w nim zakochała i rzuci dla niego „pracę”. Jak to później tłumaczył to był impuls i że to miał być tylko chwilowy układ. 

Rozstanie było mocno ciężkie - mamy też syna (wtedy lat 5) i partner bardzo nie chciał, aby syn dowiedział się o naszym rozstaniu. Ja jednak nie wyobrażam sobie udawać rodziny, gdy partner znikał na 3-4 dni z wspólnego domu, a dziecko ciągle pytało gdzie jest tata, czy możemy do niego zadzwonić albo wyjść razem na basen. Poszłam do psychologa dziecięcego (informując wcześniej partnera, że zamierzam i że jak chce to również może tam jechać ze mną), aby porozmawiać najpierw z psychologiem jak przekazać dziecku informację o rozstaniu, bo ja nie potrafiłam żyć w takiej relacji i przede wszystkim nie chciałam. 

Postawiłam kropkę na „i” że informujemy syna, oficjalnie się rozstajemy i przestajemy ze sobą pomieszkiwać. Wtedy partner nagle jakby się obudził, bo wcześniej raczył twierdzić, że się zakochał w tej dziewczynie. Sam umówił psychoterapię dla par, żebyśmy spróbowali jeszcze raz, odciął całkowicie kontakt z tą dziewczyną (zablokował numer, w social mediach itd.) Z początku było ciężko, ale z terapią z psychologiem udało nam się poskładać ten związek. Partner mocno się starał i stara o relacje. Po miesiącu od nowego początku powiedział, że kocha… jednak ja nie do końca w to wierzę lub nie chce wierzyć. 

Niby wybaczyłam, ale jednak nie potrafię zapomnieć i bardzo często wracają do mnie myśli związane z tym etapem życia. Nie mam już do niego pełnego zaufania i nie wiem czy kiedykolwiek mieć będę. Najgorsze jest dla mnie to, że on potrafił zabierać naszego syna do niej i jej dziecka, spotykać z naszym synem i jej dzieckiem w bawilandiach, na basenie i absolutnie nie widział w tym nic złego, bo cały twierdził, że mówił mu, że to znajoma (mimo, że oficjalnie nasz syn nie wiedział o rozstaniu). Twierdził, że ma 5 lat i nic nie rozumie. Nasze dziecko do dnia dzisiejszego potrafi wspomnieć imię „kolegi” z pytaniem czy może zaprosić go na urodziny, a wtedy tym bardziej przypomina mi się wszystko na nowo.

Matka przekraczająca granice, stosująca szantaż emocjonalny. Jak zadbać o własną równowagę?

Dzień dobry. Pisałam już tutaj o trudnej relacji z matką koło roku temu . Teraz trochę się zmieniło, mieszkamy w blokach , ja mam pracę . Co prawda na pół etatu, ale zawsze to coś . Ale problemy z matką nie zmniejszyły się . Jak jestem w domu to można powiedzieć, że na każde zawołanie . Pomagam w toalecie , szykuje jedzenie . Ma czysto , ciepło , ugotowane . Ale mam też męża i lubię razem z nim spędzać czas , tak samo jak z naszym psem , mogę powiedzieć, że w chwili obecnej pies i spacery to moja jedyną rozrywka - relaks . I w czym problem, może się wydawać . W tym, że jak za długo gdzieś wyjdę , czy do sklepu , czy z psem , to po przyjściu ( czasem np w niedzielę uda się wyjść z mężem, bo w tygodniu jest to trudne ,) jak spytam czy coś potrzebuje da dogryzki typu ,: co przypomniałaś sobie o matce , albo : ja już nie jestem potrzebna , jak zdec..ne to będziecie mieli spokój. Przepraszam za brzydkie słowo, ale próbuje oddać faktyczny stan jaki słyszę . Potem są zamknięte drzwi i ciche dni i potrafi nie jeść dwa dni , żeby mi zrobić na złość. Czasem do obiadu jest ok . Jak wracam , czy wracamy ze spaceru to się zaczyna . Takie rzeczy zdarzają się bardzo często. Nie mam nikogo, kto pomógłby w opiece , a od mojego męża nie chce pomocy . Czy ja nie mogę mieć własnego życia , czy może po prostu jestem fatalna córką ? Może powinnam ulegać i być potulna .? Czasem żeby odreagować , robię sobie drinka ale witam że to nie jest wyjście z sytuacji . Tylko co ja powinnam zrobić . Takie sytuacje zdarzają się od dawna , wnuczki już bardzo dobrze to znają, bo widziały takie sytuacje nie raz . Fakt może czasem podniosę głos , ale ja po prostu nie mam juz cierpliwości . Słyszę przeważnie narzekania i docinki i to od lat ( ale o tym już pisałam poprzednio ,) proszę o pomoc , bo już nie wiem jak reagować. Ja rozumiem, że to matka , że mieszka z nami , ale chyba są jakieś granice .

dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.