Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trudności w nawiązywaniu relacji i lęk przed kontaktami społecznymi

Zauwazylam z epewne zachowania są u mnie inne niż w pewnych normach społecznych przyjęte. Mam trudności w nawiązywaniu relacji i nawet gdy przebywałam wśród ludzi dobrze do mnie nastawionych bałam się nawiązać rozmowę, również potrzymuwanke kontaktu przez dłuższy czas przez media społecznościowe czy "na odległość" jest dla mnie problemowe. Chciałabym wiedzieć czy w jakieś sposób mogę sobie ułatwić funkcjonowanie i zamiast Próbować przetrwać wśród ludzi zacząć się cieszyć z ich towarzystwa. Mam też pytanie z czego mogą wynikać takie trudności.
Agata Dobrogoszcz

Agata Dobrogoszcz

Dzień dobry, trudno konkretnie odpowiedzieć na Pani pytanie, ze względu na zbyt małe informacje o Pani trudnościach. Aby bardziej poznać i źródło Pani problemów, i rownież mieć możliwość ewentualnej pracy nad nimi, potrzebna by była konsultacja ze specjalistą w tym zakresie. Agata Dobrogoszcz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Danuta Pakosz

Danuta Pakosz

Dzień dobry Pani Alu. Opisuje Pani objawy silnego lęku społecznego i wycofania. One potrafią bardzo zakłócić życie. Przezwyciężenie ich jest możliwe, ale wymaga wysiłku i determinacji. Warto go podjąć bo jakość życia może się dzięki temu diametralnie zmienić. Wskazane formy terapii to początkowo indywidualna, a potem w małej grupie. Trudności takie mogą wynikać z sytuacji z przeszłości, w których doświadczyliśmy zawstydzania, wyśmiewania, izolowania oraz mogą nasilać się przy nerwicach, depresji i innych chorobach. Zapraszam do pracy indywidualnej i grupowej stacjonarnie, jeśli może Pani dojeżdżać do Lublina lub on-line. Pozdrawiam, Danuta Pakosz
Katarzyna Garlicka

Katarzyna Garlicka

Dzień dobry

Każdy z nas jest inny. Normy obejmują większość ludzi a nie specyficzne przypadki. Możliwe, że ma Pani takie cechy osobowości i temperament, które utrudniają funkcjonowanie społeczne. Warto przypomnieć sobie chwile w swoim życiu w których czuła się Pani dobrze. Może to były sytuacje jeden na jeden? Może miała Pani ulubioną koleżankę, albo kolegę? Może nie uczestniczyła Pani w grupowych zbiorowiskach?

Warto wiedzieć o tym, że istnieje coś takiego jak introwersja. Pomimo tego, że społeczeństwo narzuca nam ekstrawersję i większość prac jest skierowanych do tej ekstrawertycznej części, to są zawody też bardziej spokojne. Proszę spojrzeć na archiwistów , którzy większość swojej pracy siedzą w archiwach i czytają różne materiały, albo artyści również cały dzień pochłania im przebywanie w samotności i realizują się poprzez sztukę. Nie każdy musi być ekstrawertykiem i mieć kontakt z wieloma różnymi osobami. Może to być tylko jedna albo dwie najbliższe osoby też takie spokojne.

Bardziej mogłaby się Pani skupić na swoich potrzebach, niż dostosowywać się do oczekiwań innych. Jak Pani lubi spędzać swój wolny czas? Co Pani wtedy robi? Czym Pani się zajmuje? Jakie to jest miejsce? Jakie są odgłosy?

Możliwe, że Pani jest bardziej analityczną duszą (archiwa), bądź artystyczną (sztuka). Nie każdy ma osobowość ekstrawertyczną i społeczną. Nie każdy będzie się dobrze czuł w kontaktach społecznych. Jeśli tak Pani funkcjonuje od dziecka to zapewne jest to związane z osobowością i temperamentem.

Trzeba podążać za swoimi potrzebami i w taki sposób ułożyć sobie życie. Jeśli chce Pani poprawić swoje funkcjonowanie, ponieważ potrzebuje Pani tego do pracy to warto skorzystać z pomocy psychologa, który pomoże w określonych sytuacjach zawodowych.

Życzę dużo dobrego.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji najczęściej wynikają z lęku społecznego, odmienności w przetwarzaniu bodźców, np. ze spektrum autyzmu lub utrwalonych wzorców emocjonalnych z przeszłości. Aby przejść od "przetrwania" do czerpania radości ze spotkań, warto zacząć od małych kroków w bezpiecznym środowisku oraz skonsultować się z psychoterapeutą, który pomoże zrozumieć źródło tych trudności i wypracować komfortowe metody komunikacji.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry 💙


z tego, co Pani opisuje, mam wrażenie, że kontakty z innymi ludźmi są dla Pani bardziej źródłem napięcia niż przyjemności. Może to wynikać z wielu różnych przyczyn i cech temperamentu i potrzeby większej ilości samotności po wcześniejsze doświadczenia czy lęk związany z oceną przez innych.

Jeśli taki sposób funkcjonowania towarzyszy Pani od wielu lat, nie musi oznaczać niczego niepokojącego. Warto jednak przyjrzeć się temu, czy jest to zgodne z Pani potrzebami, czy raczej powoduje cierpienie i utrudnia codzienne życie. To właśnie poziom dyskomfortu często jest ważniejszy niż sama liczba relacji. Jeżeli chciałaby Pani lepiej zrozumieć źródło tych trudności i stopniowo budować większy komfort w kontaktach z innymi, pomocna może być rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą.


Pozdrawiam serdecznie,

Wiktoria – psycholog

Zobacz podobne

Zerwałam z partnerem, ale nadal mi na nim zależy. Co robić?

Byłam z partnerem parę miesięcy, ale po czasie odechciało mi się z nim robić cokolwiek. Jedyne co, to rozmawianie z nim o niczym i robienie czegokolwiek wspólnie. To sprawiało mi radość. Czułam jednak, że nie mogę z nim być przez między innymi wiek i jego życie pozbawione osiągnięć. W końcu okazało się, że mnie okłamywał i pali nadal papierosy. Więc z nim zerwałam, a mieliśmy już wynajęte mieszkanie (jeszcze się nie wprowadziłam). Teraz nie wiem, co mam robić, bo do tej pory wydawało mi się, że go nie kocham, a nadal mi na nim zależy i do niego wydzwaniam, żeby upewnić się, że żyje. Chyba nie powinnam do niego wracać, to nie jest dobry pomysł, ale z drugiej strony nie wiem teraz co mam robić, bo chciałam tam mieszkać

Jak poradzić sobie z rozstaniem? Jak zająć swoją głowę, aby nie myśleć o byłej partnerce?
Witam powiem wprost. Jest mi źle nie wiem co zrobić byłem 2 lata z moją dziewczyną ponad dwa lata jakieś 4 miesiące temu przyłapałem ją na zdradzie przepraszała mnie że się zmień itp. ale ja ją prosiłem by znów spróbować. Wprost nigdy nie powiedziała mi że mnie nie kocha itp. Ale drugiej relacji nie zakończyła co spadło na mnie jak grom z jasnego nieba ponieważ dowiedziałem się wszystkiego od jej matki. Ona mnie okłamała że jedzie na koncert a była u niego było to miesiąc temu znów mnie przepraszała i chciała jeszcze raz spróbować zgodziłem się przez dwa tyg było dobrze do pierwszej kłótni odcięła ze mną kontak i wyniosła się do niego. Teraz najważniejsze szczegóły ja jestem mężczyzną 24 lata ona kobietą 18 które skończyła niedawno. Czy naprawdę byłem parasolem bezpieczeństwa ponieważ mnie jej rodzina lubiła poczuła wolność i poszła sobie ? Wiem że pisała z innymi facetami jej nowy gościu to 31 letni facet mieszkając 400 km dalej zarabia mniej jak ja jest łysy mieszka z rodzicami i nawet sam sobie nie potrafi ugotować. Rodzina się jej wyrzekła koleżanki nie chcą znać. Sama uważa że jej rodzina to patologia ale to dobrzy ludzie nie mają czasu bo pracują ale nigdy nie kazali jej charować mimo to ona ich nienawidzi mało tego groziła na matkę policją i cieszyła się jak powiedziałem że prawie umarła ze strachu kiedy zniknęła na parę dni nie wiadomo gdzie. Ona ma problemy jak cięcie się i ataki paniki połączone z autoagresją zawsze potrafiłem ją uspokoić. Jak postrzega to osoba nie zaznojoma z tematem. Ja nie chcę jej spowroten tak mi mówi rozum serce podpowiada inaczej ale to przejdzie. Tylko jak mogę zająć swoją głowę nie myśląc o tym. Wiem że spartaczyła sobie życie i szkoda mi jej po prostu szkoda ten faceta też normalny nie jest gdyż w stosunku do mnie stosował groźby a robiła ze mnie Jelenia już od roku z tego co się dowiedziałem. Urwałem kontakt mimo że zrobiła się teraz burza gdyż wyniosła się z domu nikt nie wie gdzie jest a ona poszła do kolesia którego widziała 4 razy w życiu na oczy i poznała na 6obcy. Szukają ją rodzice dziadkowie no cała rodzina ale niby nie chcą mnie wplątywać choć wiedzą że ją kochałem. I co mam o tym myśleć jak pozbyć się tych myśli że coś się jej może stać jakaś krzywda itp. jak wcześniej wspomniałem serce tęskni i się martwi o jej głupotę a rozum mówi daj sobie spokój.
Czy moje słowa mają negatywny, ukryty przekaz? A może jest to reakcja męża?

Dzień dobry. Potrzebuję interpretacji mojej rekacji w pewnej sytuacji, która wg mojego męża odzwierciedla mój charakter i niesie w sobie ukryty negatywny przekaz. 
Ostatnio nie domknęłam maski w samochodzie, ponieważ chciałam dolać płynu, a zajęłam się czymś innym i kompletnie o tym zapomniałam. Jeździliśmy tak z niedomkniętą maską przez 2 dni. Drugiego dnia mąż zauważył, że maska jest otwarta na autostradzie, wówczas sobie o tym przypomnialam, przyznałam, że ją otworzyłam, poprosiłam, aby się zatrzymał, domknęłam maskę i przeprosiłam za swoją bezmyślnosć. Jednocześnie stwierdziłam, że "wczoraj przejechaliśmy z taką maską 70 km". Według męża to, co powiedziałam, miało ukryty negatywny przekaz. 
Bardzo proszę o interpretację, jaki podświadomie ukryty przekaz mogłam w ten sposób przekazać, jak Państwo by to odebrali i zinterpretowali? Takie podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej, kiedy moje "pozytywne" reakcje/stwierdzenia są odbierane negatywnie. Przyznaje, że może tak być, ale nie umiem tej cechy u siebie zdiagnozować, tak aby to zmienić i nie robić komuś i sobie przykrości.

Nadmiernie potrzebuję relacji romantycznej, jest to dla mnie trudność - jak sobie pomóc?
Od dłuższego czasu, co chwilę chcę z kimś chodzić. Łapię się każdej możliwej okazji, jeśli tylko facet okaże mi jakiekolwiek zainteresowanie, które wskazywałoby na to, że również szuka partnerki, od razu zaczynam szybko dążyć do związku i po tygodniu znajomości jesteśmy parą na kilkanaście dni. Kilka miesięcy później historia się powtarza. Jak się tego pozbyć? To uciążliwe. Żadnego z tych mężczyzn nie kocham, nawet nie zawsze patrzę na wygląd. Proszę o pomoc.
Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h.
Witam Mam pewien problem, przez który już się psychicznie wykańczam. Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h. Wcześniej to znosiłam ale chciałabym wspólnie spędzać wieczory i zasypiać póki nie ma dzieci i możemy skupić się na sobie. To jest jego pasja (a wydaje mi się, że może już uzależnienie) od zawsze dlatego teraz czuję się winna, że mi się "odwidziało". Dodam, że obecnie mamy 22 i 24 lata, nie mamy dzieci od 3 lat mieszkamy razem. Ogólnie jest kochającym partnerem, czuję się przy nim bezpieczne ale czuję, że związek to ja, on + komputer. W weekendy gra od 20 do 3:00-4:00 a wstaje ok 12. Martwi mnie to bo boję się o przyszłość, że przez te gry zostanę z obowiązkami sama, nigdy nie doświadczę wspólnego śniadania czy chodzenia spać. Dodam, że ma problem w dbaniu o porządek a ja przeciwnie i tu też się sprzeczamy. Jest dla mnie ważny, dobrze mnie traktuje, powtarza jak kocha ale ta długość wspólnego czasu, brak wspólnych posiłków czy też kładzenia się spać z czasem coraz bardziej mnie wykańcza. Mój przyjaciel jest w stanie poświęcić mi więcej czasu niż własny chłopak. Wiele osób powtarza mi, że powinnam odejść bo nie dostaję tego, czego pragnę a druga część, że powinnam się cieszyć tym co mam. Były rozmowy, słyszałam "nie musisz martwić się o przyszłość, nie zostawię cie samej" ale nie wiem... Jednego jestem pewna- z gier na pewno nie zrezygnuje i 4h dziennie to obowiązek. Nie wiem co robić i przyznam szczerze, że trochę ciągnie mnie do przyjaciela, ta jego... dojrzałość. Na bieżąco słyszę, że skupiając się w tym wieku aż tak na grach i stawiając je wyżej niż partnerkę to jest niedojrzałość... Jednocześnie boję się odejść, boję się że strącę coś naprawdę cennego i nigdy nic lepszego nie zdobędę. Co mogę zrobić? Czy przez gry naprawdę powinnam odejść skoro czuję się kochana i bezpieczna ale brakuje mi kilku elementów które od zawsze widziałam u rodziców i też o tym marzę (wspólne śniadania, oglądanie razem czegoś w TV i chodzenie spać, wspólne wyjaścia na cały wieczór średnio raz na miesiąc/dwa). Czy to ze mną jest coś nie tak, że 1-2 h dziennie razem z partnerem to dla mnie mało? To ja jestem zaborcza? Pogubiłam się w uczuciach...
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.