Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trudności w nawiązywaniu relacji i lęk przed kontaktami społecznymi

Zauwazylam z epewne zachowania są u mnie inne niż w pewnych normach społecznych przyjęte. Mam trudności w nawiązywaniu relacji i nawet gdy przebywałam wśród ludzi dobrze do mnie nastawionych bałam się nawiązać rozmowę, również potrzymuwanke kontaktu przez dłuższy czas przez media społecznościowe czy "na odległość" jest dla mnie problemowe. Chciałabym wiedzieć czy w jakieś sposób mogę sobie ułatwić funkcjonowanie i zamiast Próbować przetrwać wśród ludzi zacząć się cieszyć z ich towarzystwa. Mam też pytanie z czego mogą wynikać takie trudności.
Agata Dobrogoszcz

Agata Dobrogoszcz

Dzień dobry, trudno konkretnie odpowiedzieć na Pani pytanie, ze względu na zbyt małe informacje o Pani trudnościach. Aby bardziej poznać i źródło Pani problemów, i rownież mieć możliwość ewentualnej pracy nad nimi, potrzebna by była konsultacja ze specjalistą w tym zakresie. Agata Dobrogoszcz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Danuta Pakosz

Danuta Pakosz

Dzień dobry Pani Alu. Opisuje Pani objawy silnego lęku społecznego i wycofania. One potrafią bardzo zakłócić życie. Przezwyciężenie ich jest możliwe, ale wymaga wysiłku i determinacji. Warto go podjąć bo jakość życia może się dzięki temu diametralnie zmienić. Wskazane formy terapii to początkowo indywidualna, a potem w małej grupie. Trudności takie mogą wynikać z sytuacji z przeszłości, w których doświadczyliśmy zawstydzania, wyśmiewania, izolowania oraz mogą nasilać się przy nerwicach, depresji i innych chorobach. Zapraszam do pracy indywidualnej i grupowej stacjonarnie, jeśli może Pani dojeżdżać do Lublina lub on-line. Pozdrawiam, Danuta Pakosz
Katarzyna Garlicka

Katarzyna Garlicka

Dzień dobry

Każdy z nas jest inny. Normy obejmują większość ludzi a nie specyficzne przypadki. Możliwe, że ma Pani takie cechy osobowości i temperament, które utrudniają funkcjonowanie społeczne. Warto przypomnieć sobie chwile w swoim życiu w których czuła się Pani dobrze. Może to były sytuacje jeden na jeden? Może miała Pani ulubioną koleżankę, albo kolegę? Może nie uczestniczyła Pani w grupowych zbiorowiskach?

Warto wiedzieć o tym, że istnieje coś takiego jak introwersja. Pomimo tego, że społeczeństwo narzuca nam ekstrawersję i większość prac jest skierowanych do tej ekstrawertycznej części, to są zawody też bardziej spokojne. Proszę spojrzeć na archiwistów , którzy większość swojej pracy siedzą w archiwach i czytają różne materiały, albo artyści również cały dzień pochłania im przebywanie w samotności i realizują się poprzez sztukę. Nie każdy musi być ekstrawertykiem i mieć kontakt z wieloma różnymi osobami. Może to być tylko jedna albo dwie najbliższe osoby też takie spokojne.

Bardziej mogłaby się Pani skupić na swoich potrzebach, niż dostosowywać się do oczekiwań innych. Jak Pani lubi spędzać swój wolny czas? Co Pani wtedy robi? Czym Pani się zajmuje? Jakie to jest miejsce? Jakie są odgłosy?

Możliwe, że Pani jest bardziej analityczną duszą (archiwa), bądź artystyczną (sztuka). Nie każdy ma osobowość ekstrawertyczną i społeczną. Nie każdy będzie się dobrze czuł w kontaktach społecznych. Jeśli tak Pani funkcjonuje od dziecka to zapewne jest to związane z osobowością i temperamentem.

Trzeba podążać za swoimi potrzebami i w taki sposób ułożyć sobie życie. Jeśli chce Pani poprawić swoje funkcjonowanie, ponieważ potrzebuje Pani tego do pracy to warto skorzystać z pomocy psychologa, który pomoże w określonych sytuacjach zawodowych.

Życzę dużo dobrego.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji najczęściej wynikają z lęku społecznego, odmienności w przetwarzaniu bodźców, np. ze spektrum autyzmu lub utrwalonych wzorców emocjonalnych z przeszłości. Aby przejść od "przetrwania" do czerpania radości ze spotkań, warto zacząć od małych kroków w bezpiecznym środowisku oraz skonsultować się z psychoterapeutą, który pomoże zrozumieć źródło tych trudności i wypracować komfortowe metody komunikacji.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry 💙


z tego, co Pani opisuje, mam wrażenie, że kontakty z innymi ludźmi są dla Pani bardziej źródłem napięcia niż przyjemności. Może to wynikać z wielu różnych przyczyn i cech temperamentu i potrzeby większej ilości samotności po wcześniejsze doświadczenia czy lęk związany z oceną przez innych.

Jeśli taki sposób funkcjonowania towarzyszy Pani od wielu lat, nie musi oznaczać niczego niepokojącego. Warto jednak przyjrzeć się temu, czy jest to zgodne z Pani potrzebami, czy raczej powoduje cierpienie i utrudnia codzienne życie. To właśnie poziom dyskomfortu często jest ważniejszy niż sama liczba relacji. Jeżeli chciałaby Pani lepiej zrozumieć źródło tych trudności i stopniowo budować większy komfort w kontaktach z innymi, pomocna może być rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą.


Pozdrawiam serdecznie,

Wiktoria – psycholog

Zobacz podobne

Toksyczny partner - zabrania mi powrotu do pracy, obraża mnie.
Boję się, że mój partner jest osobą toksyczną... Mamy dziecko, a ja jestem na urlopie wychowawczym, nie mamy ślubu. Chciałabym już wrócić do pracy, czego mój partner mi zabrania. Mówi, że mogę pomagać w jego firmie (oczywiście bez zatrudnienia), że mój kierownik ( który nas odwiedza) kiedyś powiedział mojemu partnerowi, że nie ma już dla mnie miejsca, albo, że stwierdził, że już się do tego nie nadaję. Kiedy powiedziałam: "wracam do pracy" to powiedział, że nie będę tak do niego mówić, wychodząc stwierdził, że jutro dzwoni do mojego kierownika i nie będzie takich ustaleń za jego plecami. Chcę już od niego odejść, powiedziałam mu to, to stwierdził, że mogę się wynosić, ale dziecko zostaje, ponadto zadzwoni do całej rodziny i powie jaka jestem naprawdę. Obraża mnie, że na nic nie zapracowałam i niczego nie szanuje, że jestem p* księżniczką. Mieliśmy jechać na wakacje, po raz, kolejny nie pojechaliśmy i znowu dowiedziałam się, że jestem p* księżniczką i myślę, że pieniądze spadają z nieba. Całe życie pracowałam, mam własny dom i chyba czas już odejść, żadne rozmowy nie dają skutku, a prawda jest taka, że od poniedziałku do niedzieli Go nie ma, więc niewiele rozmawiamy. Wiem jednak, że będę musiała z dzieckiem od niego uciec. On nie rozumie, że to koniec.
Trudności w nawiązywaniu relacji i lęk przed kontaktami społecznymi
Zauwazylam z epewne zachowania są u mnie inne niż w pewnych normach społecznych przyjęte. Mam trudności w nawiązywaniu relacji i nawet gdy przebywałam wśród ludzi dobrze do mnie nastawionych bałam się nawiązać rozmowę, również potrzymuwanke kontaktu przez dłuższy czas przez media społecznościowe czy "na odległość" jest dla mnie problemowe. Chciałabym wiedzieć czy w jakieś sposób mogę sobie ułatwić funkcjonowanie i zamiast Próbować przetrwać wśród ludzi zacząć się cieszyć z ich towarzystwa. Mam też pytanie z czego mogą wynikać takie trudności.
Mam żonę i wieloletni romans – czy to miłość, zazdrość i lęk przed stratą? Zostać z żoną czy odejść do kochanki
Cześć wszystkim, w życiu bym nie pomyślał, że kiedykolwiek będę szukał pomocy na tego typu forum, ale cóż... Dopadło i mnie. Na forum trafiłem przypadkowo szukając artykułów w sieci. Potrzebuję pomocy, wskazania jakiegoś kierunku, bo jestem w takim momencie życia, że kompletnie nie wiem co zrobić. Mam nadzieję, że są tu osoby które pomogą mi zrozumieć o co mi w życiu chodzi. Poniżej moja historia, najważniejsze fakty i pytanie: Co mam zrobić, która decyzja będzie najlepsza? Od 2007 roku mam żonę. Moje małżeństwo jest chyba dobre. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, robimy wspólnie dużo rzeczy razem, sporo podróżujemy, jeździmy razem na rowerach, biegamy, chodzimy w góry, w weekendy prawie zawsze coś robimy, nie mamy dzieci, potrafimy się dogadać, mamy wspólne tematy, ale jak to w długim małżeństwie bywa, nie ma już ekscytacji drugą osobą, wielkiego pożądania i przysłowiowych motylków w brzuchu. Jest poprawnie, ale jest rutyna. Nikt nie ma żadnych nałogów, nie ma patologii, nie wyzywamy się, nie ma żadnej przemocy, nie ma problemów finansowych. Jest znudzenie, wieczorami każdy siedzi w swoim telefonie/laptopie, czasem rozmawiamy, często planujemy jakieś kolejne wypady, itp. Po 2 latach od ślubu poznałem dziewczynę, z którą spotykam się do dziś. To moja kochanka. Poczułem coś do niej od razu jak ją zobaczyłem. To było około 14-15 lat temu. Chemia robiła swoje. Razem mieliśmy te same objawy zakochania, lub zauroczenia, nie potrafię tego odróżnić. Ona wiedziała że mam żonę, ale mimo to w końcu poszliśmy do łóżka. Seks był niesamowity, namiętny, intensywny. Pasowaliśmy do siebie idealnie. Spotykaliśmy się czasem 2 razy w miesiącu, czasem kilka razy na pół roku. Bywało różnie. Po pewnym czasie zauważyłem, że po seksie z kochanką, myślami wracałem do żony. Seks nadal był super, ale czułem że chcę wracać do domu. Trwało to kilka lat, nawet sam chciałem to kilka razy zakończyć, ale ona mówiła że mnie potrzebuje, że nie chce nikogo na stałe i że taka forma romansu jej pasuje, aż w końcu moja kochanka poznała kogoś 5 lat temu i chciała zakończyć nasz romans. Spanikowałem. Obudziła się we mnie okropnie wielka i silna zazdrość. Nie mogłem spać, jeść. Nie mogłem pogodzić się z myślą, że ją stracę, ponieważ odeszłaby ode mnie z innym mężczyzną i przestałaby się ze mną spotykać. Pojechałem do niej, obiecałem że się rozwiodę, bo naprawdę czułem że nie chcę jej stracić. Ona w to uwierzyła, a ja się nie rozwiodłem. Za brakło mi czegoś, nie wiem czego, być może odwagi, być może podświadomie tego nie chciałem. Przez kolejne kilka lat spotykaliśmy się tak jak wcześniej. Seks był super, ale po spotkaniach chętnie wracałem do domu. Byłem spokojny, że ona nikogo nie ma, że jest tylko moja, mimo że wiedziałem że jest nieszczęśliwa, bo nie wziąłem rozwodu. Tydzień temu dowiedziałem się, że znowu kogoś poznała i chce z nim spróbować. Uderzyła mnie zazdrość. Wielka, niezrozumiała dla mnie zazdrość. Szaleję z zazdrości ale nie potrafię jej sobie wytłumaczyć. Znowu nie jem, nie śpię, nie mogę się skupić na pracy, myślę tylko o niej i o jej nowym znajomym. Boję się okropnie, że stracę ją bezpowrotnie. Powiedziałem jej że ją kocham, ale sam nie wiem czy uczucie miłości nie miesza się z zazdrością. Ona cały czas mnie kocha, mówi żebym zostawił żonę i był z nią skoro tak za nią szaleję z zazdrości. Ona cały czas mnie kocha odkąd się poznaliśmy. Jednak ja nie wiem co będzie dla mnie najlepsze. Dodam jeszcze, że żona nie wie o moim romansie. Ponieważ miałem kochankę, zacząłem zaniedbywać żonę. Przestaliśmy uprawiać seks, nawet przez kilka tygodni do niczego nie dochodziło. Około 5 lat temu przypadkowo odkryłem że żona też mnie zdradzała przez kilka miesięcy, nie wiedząc o moim romansie. Zrobiła to bo czuła się zaniedbana. Bo nie patrzyłem na nią z pożądaniem. Nie chodzi o to że ją usprawiedliwiam, ale trochę to rozumiem. Całkowicie obiektywnie, mogę powiedzieć, że gdybym poświęcał jej więcej uwagi, być może nigdy by tego nie zrobiła. Być może. Rozmawiałem o tym z żoną, powiedziałem jej że wiem. Wybaczyłem jej, tak przynajmniej czuję, i nadal jesteśmy razem, ale w sferze seksu niewiele się zmieniło. Ja nie czuję do niej takiego pożądania jak do kochanki, a ona to zaakceptowała, bo przypuszczam że docenia to że jej wybaczyłem. Nigdy też nie czułem do żony tego co czuję teraz do kochanki, nigdy też nie byłem o nią jakoś szczególnie zazdrosny. Nawet gdy dowiedziałem się o jej zdradzie, oczywiście było to bolesne i było dużym szokiem, ale szybko to sobie ułożyłem w głowie, i dalej sobie żyliśmy, bez jakiejś panicznej zazdrości z mojej strony i zainteresowania czy znowu mnie nie zdradza. Aktualnie nie wiem co mam zrobić. Czy zostawić żonę i iść do kochanki, czy zostać z żoną? Nie potrafię sobie wytłumaczyć co się ze mną dzieje i dlaczego w obliczu straty kochanki budzi się we mnie szaleńcza zazdrość i chyba uczucie miłości, chociaż tego drugiego nie jestem pewny. Dodam, że przez większą część roku nie czułem do kochanki takiej zazdrości, ale to zapewne z powodu że nie było zagrożenia straty. To uczucie pojawia się wyłącznie gdy ona chce odejść. Jeżeli jest ktoś, kto przeszedł podobną drogę i może podzielić się doświadczeniem, lub ktoś kto rozumie mechanizmy działające w mojej historii i będzie w stanie mi je wytłumaczyć to będę niezmiernie wdzięczny. Nie potrafię podjąć decyzji czy zostać z żoną, czy odejść. Boję się tej decyzji. Boję się, że jak odejdę, będę tego żałował, bo codzienne życie z kochanką będzie zupełnie inne niż sobie wyobrażam, ale z drugiej strony od wielu lat czeka na mnie zakochana po uszy kobieta, która właśnie ma dość czekania, a ja boję się że stracę kogoś wyjątkowego bezpowrotnie.
Jak zerwać toksyczny kontakt z przyjaciółką po 9 latach znajomości?

Dzień dobry,

Mam problem, chcę zerwać kontakt z moją przyjaciółką. 

Znam ją 9 lat i jest to trudne, bo obie się ranimy nawzajem. 

Ja zaczęłam, niestety nie schowałam języka za zębami i się wyglądałam. Bardzo mi było przykro z tego powodu i ją przepraszałam, ale od tego momentu się wiele zmieniło i się kłócimy cały czas. Ona też mnie rani, nie chce się zmienić, choć ja się zmieniam - tak mi się wydaje. 

Czy ja dobrze robię, że ja chce zerwać z nią kontakt ?

Mam poważne problemy zdrowotne, dzieci z niepełnosprawnościami, a mąż (przez pewną znajomość) utracił moje zaufanie. Co robić?
Mam pytanie, otóż od około 5 lat mam zdiagnozowaną nerwicę lękową, obecnie pod kontrolą psychiatry i na lekach , gdy pojawiło się najmłodsze dziecko- córka upragniona przez narzeczonego ,a był on wtedy pół roku po ciężkim wypadku na skuterze , depresja poporodowa i nerwica niszczyły mnie i jego ,bałam się sama przebywać w domu i inne nawet wymyślane powody z perspektywy czasu ,obecnie do dziś mierze się z nerwicą , do sedna - od porodu córki zaczęła nerwica brać całość na związek, otoczenie , a od początku roku pojawił się kryzys - do narzeczonego przyczepiła się inna kobieta, on początkowo tylko wysłuchiwał jej, aż wbiła się w nasz związek, gdzie już diagnoza w zeszłym roku syna - autyzm i niedawna drugiego dziecka asperger plus niedotlenienie, jest obciążeniem szczególnie dla mnie - ja nie pracuję, cały czas z nimi jestem, od kwietnia do sierpnia powiedzmy, że spotykał się, powiedział mi , ale u nas wyglądało tak, że jakby nie do końca się zmieniło, 1 września poroniłam w około 10 tygodniu , czuję pustkę itp. Ta kobieta, mimo że wyjechała, to wygląda jakby nic się w ich relacji nie zmieniło, nie wie o moim poronieniu ,o chorobie drugiego dziecka, bo tylko jedno wiedziała, i wróciliśmy z narzeczonym do siebie - przepraszam za długie pytanie , jakieś 2 tygodnie temu zaczął traktować mnie jak kiedyś za dobrych czasów, czułam uczucia itp ,szczególnie na wspólnych wyjściach, potem schody - bo dotknęłam jego telefonu, jak zgubił i nim mu przekazałam, pokasowałam wiadomości od tej kobiety , w tych wspólnych wyjściach powiedział, że rozumie mnie i przestanie pisać- że mam się nie przejmować , od tamtego momentu kłócimy się, moja nerwica ,,plus zdrowie po poronieniu, mam wyniki na przetaczanie krwi , to wzięło całość, znów z osoby, z której wydobył uśmiech, życie, jazda chwilą, zaczęłam kontrolować go , być nieznośna, czepiać się itp. , ale też nie pomaga ile powinien , zależy mi na tym związku , na całej rodzinie, nie chcę, żeby nerwica niszczyła relacje ,chcę też spokoju od tej kobiety , mam do niej numer, ale nie chcę żeby odbiło się to na mnie , nie wiem, co ze wszystkim zrobić i w tym wszystkim już wcześniej lekarz też podejrzewał u mnie białaczkę, dlatego zależy też mi na przeżyciu tyle ile mam czasu z nim , z dziećmi.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.