Left ArrowWstecz

Czy powinnam poinformować męża o wizycie u psychologa dotyczącą naszego związku?

Witam. Umówiłam się na wizyte konsultacyjną u psychologa. Czy powinnam poinformować męża, że idę na taką wizytę? Dodam, że wizyta dotyczy naszej relacji i naszego związku. To moja pierwsza taka konsultacja niewiem jak się powinnam zachować. Pozdrawiam.
User Forum

anonim

10 miesięcy temu
Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć,

wizyta u psychologa to przestrzeń, w której możesz eksplorować własną wolność i doświadczenia. Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo wiele zależy od tego, jak wygląda Wasza wspólna relacja. To z jednej strony może być wartościowe i wzmacniające, a z drugiej może wywołać negatywne odczucia u Twojego partnera. Każdy z nas ma prawo do profesjonalnej pomocy oraz organizowania przestrzeni, zarezerwowanej tylko dla nas.

Na pierwszej wizycie ze specjalistą możesz wnieść ten temat i przyjrzeć się różnym jego aspektom, a następnie zadecydować, co chcesz z tym dalej zrobić. 

Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

10 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Nie ma obowiązku, by od razu informować męża o tej konsultacji.  

 

Podczas spotkania będzie Pani mogła spokojnie poukładać myśli i sprawdzić, czego naprawdę Pani potrzebuje. Może po tej rozmowie łatwiej będzie Pani zdecydować, czy i kiedy powiedzieć o tym mężowi.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

10 miesięcy temu
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Dzień dobry

Może Pani, ale nie musi. Wszystko zależy od Pani konkretnego przypadku i Waszych obecnych relacji. Jeżeli ma Pani wątpliwości, to warto przedstawić je psychologowi na spotkaniu i z nim to omówić. 

Pozdrawiam

Katarzyna Brożyna

Psycholog

10 miesięcy temu
Katarzyna Steinborn

Katarzyna Steinborn

Dobry wieczór, dobrze, że się zdecydowałaś na konsultację – to ważny krok w stronę zadbania o siebie i o Waszą relację. Natomiast co do poinformowania męża: to zależy od kilku rzeczy – przede wszystkim od charakteru Waszej relacji, poziomu zaufania, sposobu komunikacji między Wami oraz tego, czego oczekujesz po tej wizycie.

10 miesięcy temu
Paweł Cisowski

Paweł Cisowski

Dzień dobry

 

Rozumiem, że jest to dla Pani nowa sytuacja i doświadcza Pani w związku z tym wątpliwości. Podejmując decyzję, co do informowania męża o wizycie u psychologa warto przyjrzeć się temu, jak wygląda Wasza obecna relacja i na ile jest w niej miejsce na szczerą i otwarta komunikację. W przypadku, gdy nie ma w tym zakresie żadnych większych trudności, poinformowanie męża o wizycie u psychologa może być swego rodzaju wzmocnieniem szczerości w relacji, ale też pokazaniem tego, że dostrzega Pani jakieś problemy i jest gotowa zaopiekować się tym tematem. Z drugiej strony, jeśli szczera i otwarta komunikacja w relacji szwankuje, a dodatkowo ma Pani przekonanie, że informowanie męża o wizycie może w jakiś sposób negatywnie wpłynąć na jego reakcję, to warto najpierw skonsultować się z psychologiem, który udzieli wsparcia i pomoże ewentualnie znaleźć sposób na przeprowadzenie rozmowy z mężem.

 

Trzymam za Panią kciuki!

 

Pozdrawiam

Paweł Cisowski
Psycholog | Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia | Terapeuta EMDR 

10 miesięcy temu
Kamila Bogusz

Kamila Bogusz

Dzień dobry,

rozumiem, że to dla Pani ważna kwestia, która budzi wiele pytań. Decyzja o tym, czy poinformować męża o konsultacji, należy wyłącznie do Pani – to Pani decyduje o tym, z kim i kiedy dzieli się taką informacją. 


Dla niektórych osób rozmowa z partnerem o planowanej wizycie jest pomocna, dla innych lepsze jest podjęcie tej decyzji w swoim tempie, po pierwszym spotkaniu i omówieniu sytuacji z psychologiem.

 

Serdeczności,

Kamila Bogusz

10 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Nie ma konieczności, by już teraz informować męża o planowanej konsultacji. Podczas pierwszego spotkania będzie przestrzeń, by spokojnie uporządkować myśli i przyjrzeć się temu, czego Pani naprawdę potrzebuje. Być może po rozmowie łatwiej będzie Pani podjąć decyzję, czy i kiedy warto o tym powiedzieć mężowi.

 

Serdecznie pozdrawiam,
Martyna Jarosz
psycholog

10 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,

Nie ma obowiązku, by od razu o tym mówić. To Pani krok, Pani potrzeba i Pani prawo, by szukać wsparcia, zwłaszcza jeśli chodzi o coś tak ważnego jak związek. Natomiast to może być ważny temat, żeby omówić z psychologiem, co dokładnie stoi za tymi wahaniami Pani.

 

Z życzliwością,

Maria Sobol 

Psychoterapeutka integracyjna 

10 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

Witaj,
to zupełnie naturalne, że masz wątpliwości – pierwsza konsultacja to często krok w nieznane.

Nie musisz informować męża, jeśli nie czujesz się z tym komfortowo. Masz prawo zadbać o siebie i swoje emocje, także w relacji. Wizyta u psychologa to przestrzeń dla Ciebie, by uporządkować myśli, zrozumieć, co się dzieje, i zastanowić się, co dalej.

Jeśli zdecydujesz się później powiedzieć mężowi – możesz to zrobić w swoim tempie, kiedy poczujesz się gotowa. Na razie najważniejsze jest to, że robisz krok w stronę zadbania o siebie.

Pozdrawiam ciepło,

Olga Żuk

10 miesięcy temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Szanowna Pani,

to zupełnie naturalne, że przed pierwszą konsultacją pojawiają się pytania i wątpliwości. Bardzo wiele osób, które po raz pierwszy umawiają się na spotkanie z psychologiem, nie do końca wiedzą, jak powinny się w takiej sytuacji zachować — to absolutnie zrozumiałe.

Jeśli wizyta dotyczy trudności w relacji czy w związku, nie ma jednej właściwej odpowiedzi na pytanie, czy powinna Pani o niej informować męża. Wszystko zależy od charakteru Pani relacji, poziomu otwartości między Państwem oraz od tego, czy czuje się Pani gotowa i bezpieczna, by taką informacją się podzielić.

W nurcie psychodynamicznym duże znaczenie przywiązujemy do zrozumienia własnych przeżyć, motywacji i emocji. Jeśli zatem zdecydowała się Pani na konsultację indywidualną, warto pozwolić sobie na przestrzeń tylko dla siebie — bez poczucia, że musi Pani już teraz informować drugą osobę, zwłaszcza jeśli nie czuje się Pani z tym komfortowo.

Czasami decyzja o rozpoczęciu spotkań indywidualnych jest pierwszym krokiem do głębszego zrozumienia siebie i relacji, w której Pani się znajduje. Na późniejszym etapie, jeśli okaże się to pomocne i możliwe, może pojawić się również przestrzeń do rozmowy z mężem — być może nawet w formie wspólnych spotkań, jeśli obie strony będą tego chciały.

Najważniejsze na ten moment jest to, że zadbała Pani o siebie i podjęła ważny krok. Proszę dać sobie prawo do tej decyzji — niezależnie od tego, czy zdecyduje się Pani podzielić nią z mężem teraz, później, czy wcale.
 

Serdecznie pozdrawiam i życzę Pani spokoju i odwagi w tym procesie.
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)
 

10 miesięcy temu
Joanna Klamerus

Joanna Klamerus

Dzień dobry,

 

Formalnie nie ma takiej potrzeby. Może Pani udać się na konsultacje bez informowania innych osób, w tym męża. Jeśli jednak zastanawia się Pani nad tym, czy mówić o tym mężowi, to może są też inne tematy, które wymagają rozmowy z nim? Może sama ta informacja pomoże Państwu w rozmowie? Nie wiem, jaka dokładnie jest sytuacja, wiec to najlepiej omówić na wizycie. Zawsze może Pani udać się na konsultacje i właśnie o tych wątpliwościach porozmawiać z psychologiem. 

 

Pozdrawiam serdecznie

10 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy małżeństwo przetrwa, gdy jedno z partnerów pragnie drugiego dziecka, a drugie nie chce o tym słyszeć?

Mam 33 lata. Mąż 40. Razem jesteśmy od 15 lat, w małżeństwie 7. Mamy wspólnie jedno dziecko, mąż nie chce słyszeć o drugim, natomiast ja bardzo pragnę mieć dzieciątko. 

Kiedyś rozmawialiśmy, że chciałby mieć jeszcze jedno. 

Gdyby miał też pewność, że będzie córka tym bardziej. Dziś na ten temat nie chce słyszeć. Bardzo Go kocham, ale nie potrafię się z tym pogodzić. Nie wyobrażam sobie nie tulić w ramionach kolejny raz kruszynki. Do porozumienia nie dojdzie z pewnością. Ja też nie przekonam Go na siłę. Ja natomiast chcę mieć jeszcze jedno dziecko. Czuję, że małżeństwo nie ma szansy przetrwać. 

Ja nie chcę niczego na siłę. Nie zaakceptuję męża wyboru, ale też będę nieszczęśliwa. Czy to ma szansę przetrwać? Jest sens ciągnąć małżeństwo bez szczęścia drugiej osoby?

Co zrobić w sytuacji, kiedy staram się o kontakt z dziewczyną. Ja dzwonię, piszę, umawiam się, a z drugiej strony brak odzewu.
Witam serdecznie , mam problem, który strasznie mnie męczy, byłem z dziewczyną, na której bardzo mi zależało, ale z dnia na dzień związek się skończył, moja była dziewczyna powiedziała, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa- ten czas odbudowy wyglądał tak, że prawie w ogóle nie odbierała telefonów, nie odpisywała, o spotkanie nie mogłem się pytać, nie widzieliśmy się kilka miesięcy, jedynie poszła ze mną na wesele , zawsze inicjatywa czy to rozmowy czy spotkania była z mojej strony , aż doprowadziło to do kłótni i braku całkowitego kontaktu przez kilka miesięcy. W grudniu ubiegłego roku postanowiłem zadzwonić do niej, pogadaliśmy miło, no i w styczniu spotkaliśmy się ona się przytuliła, mówiła, że do następnego spotkania rozmawialiśmy raz w tygodniu, ale jak proponowałem spotkanie, to nie było z nią kontaktu. Miała dać znać jak wygląda praca jej czy możemy się spotkać to był cisza, z jej strony jedyna jej inicjatywa kontaktu to była, jak miała do mnie sprawę, żebym przez swoje kontakty załatwił jej dostanie do kursu oficerskiego, ale to nie jest takie proste i kontakt ucichł. Aż udało się dwa tygodnie temu pogadać i zapytałem się jej czy ona nie chce ze mną rozmawiać, czy co się dzieje, to przerodziło się w kłótnie- oczywiście ona powtarzała, że jej zależy ciągle na mnie i od tamtej rozmowy 2 tygodnie minęło. Zadzwoniłem, napisałem, ale dalej nie ma z nią kontaktu , zależy mi na niej, ale mam już dość. Zastanawiam się czy nie zerwać kontaktu raz na zawsze i postarać się zapomnieć o niej - chciałbym usłyszeć opinie osoby postronnej, bo nie wiem co można jeszcze zrobić.
Odczuwam zazdrość, gdy partner rozmawia dużo ze znajomymi nam osobami. Nie czuję trudności we własnej samoocenie.
Witam, Przychodzę z pewnym problemem, dotyczącym relacji z partnerem. Otóż, w codziennej relacji jest między nami wszystko dobrze, wsparcie, miłość, zrozumienie, wspólne podejście. Uogólniając mamy dobrą relację. Jednak problem pojawia się w mojej zazdrości, gdyż pomimo że partner mnie nigdy nie zdradził, to wkurzam się kiedy, np. widzę, że rozmawia z inną dziewczyną. Nie mówimy tutaj też o każdej obcej dziewczynie, tylko sytuacjach, że chodzimy we wspólne miejsce i przewijają się tam, można powiedzieć, stare twarze, które znamy. Denerwuje mnie fakt, że mój partner pogada, wymieni kilka zdań, później wróci do swoich zadań, po kilku chwilach znowu jest wymiana zdań. Te rozmowy są luźne, nie ma w nich podrywu czy innych dziwnych rzeczy, po prostu sam fakt tego zagadywania czy też odpowiadania komuś mnie drażni. Rozmawiałam z partnerem o tym i twierdzi, że to nic złego, że skoro często się kogoś widzi to jest normalne, że z kimś się rozmawia. Oczywiście ja też tak uważam, co więcej też rozmawiam z facetami, jednak nie zagaduję kogoś kilka razy jednego dnia sama z siebie, potrafię to zbalansować. Też czasem komuś coś odpowiem, też czasem sama zagadam i zamienię parę zdań, ale zawsze mam z tyłu głowy, żeby było to normalne, a nie przesadne zachowanie. Domyślam się, że trochę wariuje, jednak denerwuje mnie to w pewien sposób. Co więcej w większości przypadków jesteśmy w tym miejscach wspólnie, oczywiście każdy robi swoje i też większość osób, z którymi rozmawiamy o tym wie. Wiem, że powinnam sobie coś takiego odpuścić, wiem, że nie do końca moje zachowanie jest fajne, a partner zamieniając parę zdań czy rozmawiając kilkanaście minut z płcią przeciwną, od razu kogoś nie podrywa, ale boli mnie, że pomimo że mówię mu o moich przykrościach to on twierdzi, że nic nie zmieni, bo nic złego nie robi. Że wymiana zdań czy rozmowa to po prostu normalne, skoro często się kogoś widzi. I że on nie będzie zachowywał się niegrzecznie, że ma się nie odzywać czy nie odpowiedzieć. Tylko czy nie można po prostu grzecznie odpowiedzieć, ale samemu po prostu dać sobie spokój z zagadywaniem? Proszę o odpowiedź, jestem ciekawa spojrzenia osób trzecich. Dodam, że w kwestii poczucia własnej wartości, wydaje mi się, że nie mam z tym problemu. Czuje się atrakcyjna, dość ładna, jestem ceniona w pracy i w domu. Chyba nie tu leży przyczyna. Dziękuję za przyszłą odpowiedź
Zaburzenia lękowe w nowej szkole: Jak radzić sobie z trudnościami w nawiązywaniu relacji?

Dzień dobry, zazwyczaj rozwiązuję swoje problemy sama, ale ten bardzo mnie męczy. Niedawno zaczęłam nową szkołę, co było dla mnie bardzo stresujące głównie pod względem znajomości, ponieważ przez zaburzenia lękowe oraz typ osoby, jaką jestem, poznawanie nowych osób jest dla mnie bardzo trudne. Boję się przelotnych znajomości i chciałabym znaleźć od razu kogoś, komu łatwo zaufać.

Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że już pierwszego dnia usiadła ze mną wyglądająca dość miło dziewczyna. Już wcześniej pisałam ze swoją klasą, ale jednak wrażenia na żywo są najważniejsze. Siedziałyśmy tak większość tygodnia, z innymi osobami też rozmawiałam i naprawdę czułam, że uda mi się zaaklimatyzować. Niestety, dzisiaj bez żadnego konkretnego powodu wszystkie dziewczyny niechętnie ze mną rozmawiały… Większość lekcji siedziałam sama, a wcześniej przecież byłam z jedną osobą. Nie wiedziałam, co się nagle zmieniło.

Przez tę sytuację moje silne mechanizmy lękowe dotyczące relacji z innymi się odpaliły i resztę dnia czułam się bardzo źle. Ze stresu wróciłam do takich nawyków jak drapanie rąk, gryzienie policzka itp. Wiem, że jest to słabe zachowanie, ale poczułam się strasznie nieważna. Nic, co by wpłynęło na jakąś niechęć innych do mnie, się nie stało, więc co jest ze mną nie tak??

Najgorsze jest to, że jak próbowałam rozmawiać dzisiaj z kimkolwiek, to kończyło się od razu brakiem zainteresowania po jakiejś minucie… Najboleśniej jednak było w momencie, gdy rozmawiałam z dwiema dziewczynami, idąc przy okazji na wspólny dla naszej trójki przystanek, i po 2 minutach drogi zostałam wykluczona kompletnie z rozmowy. Nawet nie zauważyły, że nie idę już za nimi…

Zdaję sobie sprawę, że do nowego miejsca trzeba się przyzwyczaić, ale nie rozumiem, czemu po tygodniu zostałam sama. Żadna inna dziewczyna nie ma takiego problemu i niestety jest nas nieparzyście, co utrudnia całą sytuację… Chciałam przez to iść do swojego psychologa, niestety z godziny na godzinę moja wizyta została bez wytłumaczenia odwołana i przez to zaczęłam się czuć jeszcze gorzej. Bardzo dzisiaj potrzebowałam tego wsparcia. :((

W następnym tygodniu mam z klasą wycieczkę na kilka dni. Bardzo nie chcę tam jechać, ale nie mam wyboru… Bardzo się boję na niej jeszcze większego odrzucenia albo tego, że ktoś mi coś zrobi, jak będę spała czy odpoczywała… :/

Wiadomo, czas pomaga, lecz jestem osobą tak wrażliwą na punkcie znajomości, że dzisiaj czułam się jak najgorszy człowiek na świecie. Próbuję wyglądać jak najlepiej, codziennie się maluję, co przerwę się poprawiam przed lustrem i odświeżam, jestem miła i życzliwa dla wszystkich, a i tak zostałam sama…

Ta adaptacja mnie męczy. Chciałabym, aby znajomości stworzyły się łatwiej, a na razie wszystko się psuje… Bardzo proszę o pomoc, nie mam teraz czasu szukać kolejnej wizyty u terapeuty, bo po weekendzie wyjeżdżam. Mam irracjonalny żal nawet do psychologa, bo zostałam sama w potrzebie, która i tak pewnie jest moimi przewidzeniami…

Mieszkam z chłopakiem z którym bylam kiedyś w związku a teraz już nie wiem. Ma silne objawy kompulsyjno-impulsyjne i potrzebę zmuszania mnie do sprawdzania całego mieszkania. To zajmuje mnóstwo czasu, utrudnia mi sprzątanie i wysypanie się i bardzo mnie stresuje. Być może wpadnę przez to niedługo w depresję i być może nie będę sobie radzić w pracy. Rozmowy nie wiele dają, leczenie też nie. Próbowałam zmusić go do wyprowadzki bo to moje mieszkanie ale bez pomocy policji albo jego agresywnego ojca prawdopodobnie nie będzie to możliwe. Zresztą stres spowodowany szantażami że ma się wyprowadzić na dłuższą metę nie sprzyja zdrowiu ani jego ani mojemu. Obawiam się że chłopak w końcu się zabije, zresztą mówi o tym często. Do szpitala nie chce iść. Nie wiem co mam zrobić.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.