Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak radzić sobie z poczuciem zdrady w związku z powodu masturbacji partnera?

Anonim

Temat dość kontrowersyjny na wielu forach, jakie miałam okazje czytać, mianowicie jest to temat masturbacji do treści internetowych w związku, która przez większość jest uznana za normalny ludzki przywilej i gdy się go nie akceptuje, to coś jest nie tak. I właśnie to ja stoję po tej stronie barykady „nie tak”, i jakkolwiek śmiesznie to brzmi - po prostu czuję się zdradzona, gorsza, mniej atrakcyjna od tego, co grzeje zza ekranu. 

Temat zdrad jest w mojej rodzinie od pokoleń, i wraz z pracą na terapii dowiedziałam się, że to również ma ogromny wpływ na moje postrzeganie tego całego „normalnego świata”. 

Tylko co dalej? Miliony wątków pojawia się w mojej głowie, czy zacząć robić to samo? Czy przystać i się przypodobać? 

Uważam, że relacja zanika, gdy jedna strona jest zawsze zaspokojona i nie czuć na co dzień tej gry wstępnej, budującej się przez cały czas do momentu, gdy możemy oddać się przyjemności po obowiązkach. I sam temat tego, że jest to robione do innej osoby jest dla mnie potwornie bolesny.. 

Jestem załamana, gdyż po wielu rozmowach to wciąż się dzieje, i nie widzę nadziei na budowanie przyszłości, jeśli ma ona wyglądać w ten sposób…

Zdjęcie Diana Ziegert

Diana Ziegert

Psycholog
9 odpowiedzi na forum

Dziękuję Ci za odwagę i zaufanie, z jakim dzielisz się tym, co tak głęboko Cię porusza. To naprawdę nie jest łatwy temat – i właśnie dlatego warto go potraktować z czułością, empatią i szacunkiem dla Twoich granic i emocji.

Twoje uczucia – zranienia, zazdrości, bólu, zawodu – są absolutnie ważne i zasługują na przestrzeń, a nie ocenę. To nie jest "coś nie tak" z Tobą, że czujesz się zdradzona czy pomniejszona w związku, gdzie masturbacja do treści erotycznych rani Twoje poczucie bliskości. To jest Twój wewnętrzny kompas. I masz prawo mówić: „To mnie boli.” 

Masz prawo do związku, w którym Twoje potrzeby i emocje nie są bagatelizowane.

To, że inni na forach twierdzą, że „to normalne”, nie oznacza, że musi być to normalne w Twoim świecie, w Twoim związku. Każda para tworzy własne zasady intymności i wzajemności. I jeśli dla Ciebie wyłączność emocjonalna i seksualna oznacza, że Twój partner nie sięga po bodźce erotyczne spoza Waszego świata – to nie jesteś „pruderyjna”, tylko szczera wobec siebie.

To też bardzo ważne, że widzisz wpływ historii rodzinnych, że masz świadomość, jak zdrady odcisnęły piętno na Twoim systemie nerwowym i zaufaniu. To nie jest Twoja wina. Ale warto zauważyć – że Twoje granice są nie tylko wyrazem ran, ale i Twoich wartości. Tego, co dla Ciebie jest prawdziwe, ważne, budujące.

I teraz… co dalej?

Nie musisz „przystawać” na coś, co łamie Twoje serce, tylko po to, by się „przypodobać”. W relacji nie chodzi o dopasowanie się do dominujących norm społecznych, tylko o wspólne tworzenie zasad, które budują zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

To nie Ty masz się zmieniać wbrew sobie. Jeśli po wielu rozmowach nadal nie ma zmiany, a Ty czujesz się nieusłyszana i zraniona – to niestety być może jest to związek, w którym nie ma przestrzeni na to, co dla Ciebie najważniejsze.

Masz pełne prawo oczekiwać, że Twoje potrzeby emocjonalne i seksualne będą traktowane poważnie. Seks to nie tylko „fizjologia” – to intymność, więź, bliskość, wspólne napięcie, wzajemność, obecność. I właśnie o to woła Twoje serce.

Nie musisz „robić tego samego”, by się nie czuć gorszą. Masturbacja nie jest „odpowiedzią” na pustkę w relacji – rozmowa, obecność, intymność i prawdziwa zmiana są.

Z całego serca wspieram Cię w tym, byś nie rezygnowała z siebie i swoich granic w imię relacji, która Cię boli. To, że boli – to sygnał. To nie „zazdrość”, tylko wewnętrzny alarm, że coś nie działa jak powinno.

Jesteś godna relacji, w której czujesz się jedyna, ważna, bezpieczna.
I masz prawo odejść, jeśli ktoś nie szanuje Twojego „nie”.
A jeśli zdecydujesz się walczyć – to tylko wtedy, gdy czujesz, że ta walka przynosi wzajemne zbliżenie, a nie samotność.
 

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Magdalena Sikora

Magdalena Sikora

Psycholog
7 odpowiedzi na forum

Dziękuję Ci za tak szczere i odważne podzielenie się tym, co czujesz. To, o czym piszesz, jest głęboko poruszające i bardzo ludzkie – ten temat porusza czułe struny, zwłaszcza gdy dotyka obszarów związanych z intymnością, bliskością i naszymi osobistymi granicami.

Twoje uczucia są ważne i mają pełne prawo istnieć, niezależnie od tego, co "większość" uznaje za normę. W relacji nie chodzi przecież tylko o to, co „obiektywnie normalne” według internetu, forów czy nawet specjalistów – chodzi o to, co jest bezpieczne, wspólne i wzajemnie uzgodnione dla waszej dwójki.

Kilka myśli, które mogą być pomocne:

Twoje granice są ważne

To, że czujesz się zdradzona, nie oznacza, że jesteś „przewrażliwiona” czy „toksyczna”. To oznacza, że coś głęboko w Tobie zostało poruszone – może przez historię Twojej rodziny, może przez wzorce, które niosą ból. Ale to też nie znaczy, że jesteś skazana na cierpienie – masz prawo mówić o swoich granicach i pragnieniach.

To nie musi być walka „kto ma rację”

To nie musi być wojna między „tym, co normalne” a „tym, co boli”. Można próbować spotkać się w miejscu, gdzie oboje możecie być prawdziwi. Jeżeli druga strona nie chce zobaczyć Twojego bólu, nie próbuje zrozumieć, co za nim stoi – to może być sygnał, że coś w tej relacji nie jest partnerskie.

Czy masz dla siebie zgodę, żeby nie pasować do „normy”?

Bo może nie chodzi o to, żeby zacząć „robić to samo”, „przypodobać się” albo wejść w świat, który nie jest Twój. Może chodzi o to, żeby w ogóle zadać sobie pytanie: czy w tej relacji mogę być sobą i nadal czuć się kochana, ważna, wystarczająca?

Rozmowy, które nie zmieniają niczego…

Skoro „po wielu rozmowach to wciąż się dzieje”, to nie jesteś tylko osobą, która ma problem, ale osobą, która mówi i nie jest słyszana. A to jest inna historia. Bo w zdrowym związku to nie chodzi o to, żeby wszystko rozumieć tak samo, tylko żeby być otwartym na ból drugiej osoby. A może właśnie tego zabrakło?

Mam nadzieję, że te kilka słów będzie pomocne. 

 

Pozdrawiam serdecznie.
dr Magdalena Sikora

Zdjęcie Dorota Mucha

Dorota Mucha

Psycholog
65 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

Rozumiem Pani uczucia. Pani perspektywa jest ważna i wynika z Pani doświadczeń. To naturalne, że czuje się Pani zraniona i odrzucona, gdy partner poszukuje podniet poza związkiem.

Warto przyjrzeć się Pani przekonaniom na temat wierności i intymności. Terapia może pomóc w zrozumieniu, jak przeszłe doświadczenia wpływają na Pani obecne relacje.

Komunikacja z partnerem jest kluczowa. Proszę wyrazić swoje uczucia i potrzeby wprost, ale spokojnie. Może warto wspólnie poszukać kompromisu lub pomocy terapeutycznej dla par.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Dorota Mucha - psycholog

Zdjęcie Magdalena Żukowska

Magdalena Żukowska

Psycholog
21 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

Dziękuję Ci, że podzieliłaś się tym tak szczerze – wiem, jak trudne bywa mówienie o bólu, który jest często bagatelizowany przez innych. Temat, który poruszasz, to nie tylko pytanie o masturbację w związku, ale znacznie głębsza warstwa – to pytanie o granice, bezpieczeństwo emocjonalne, bliskość i to, co dla Ciebie oznacza bycie w relacji. I choć w wielu miejscach możesz usłyszeć, że „to przecież normalne”, „każdy to robi” albo że „nie masz prawa się o to obrażać” – to prawda jest taka, że Twoje uczucia są ważniejsze niż jakakolwiek internetowa norma.

To, co czujesz – zazdrość, smutek, poczucie bycia mniej ważną, zranioną – nie bierze się znikąd. Kiedy mówisz, że w Twojej rodzinie temat zdrad był obecny przez pokolenia, to już samo w sobie wiele tłumaczy. Zdrada – ta emocjonalna, seksualna, symboliczna – zostawia ślad nie tylko w ciele, ale i w wewnętrznym świecie relacji. Uczymy się miłości często przez to, czego doświadczyliśmy w domu. I jeśli bliskość była tam zawodna, nielojalna czy bolesna, to nie dziwne, że nawet potencjalnie "normalne" zachowania partnera mogą aktywować w Tobie ogromny niepokój. Ale to nie znaczy, że „masz z tym coś zrobić”, by się przypodobać. Nie chodzi o to, żebyś teraz udawała, że to Ci nie przeszkadza, albo że masz robić to samo, by „wyrównać rachunki”. To byłoby jak zakładanie maski, która coraz mocniej odcina Cię od własnych potrzeb. A Ty już doskonale czujesz, że nie tędy droga.

To, co przeżywasz, to realna utrata poczucia więzi. Kiedy partner regularnie kieruje swoje potrzeby seksualne gdzie indziej – choćby tylko wirtualnie – a Ty o tym wiesz, widzisz to, czujesz się z tym źle i mówisz o tym, a mimo to nic się nie zmienia… to nie jest tylko „jego wybór”. To już wpływa na Waszą relację. I boli, bo każdy z nas potrzebuje czuć się pragniony, wybrany, widziany. Nie jako opcja „obok”, kiedy ekran się wyłączy, ale jako osoba, dla której jestem źródłem ekscytacji i bliskości. Nie musisz przekonywać samej siebie, że to z Tobą jest coś nie tak, skoro nie możesz tego zaakceptować. W terapii często mówimy: granice są granicami właśnie dlatego, że nie są takie same dla wszystkich. Jeśli coś Cię rani – to nie znaczy, że jesteś przewrażliwiona. To znaczy, że warto to uszanować i się temu przyjrzeć.

Pytasz, co dalej. Na pewno nie musisz podejmować decyzji już teraz. Ale warto, żebyś zadała sobie pytania: czy mogę zbudować z nim coś trwałego, jeśli moje potrzeby nie są brane pod uwagę? Czy jestem gotowa żyć z tą emocjonalną samotnością? Czy to, co się dzieje, naprawdę daje przestrzeń dla naszej bliskości – czy tylko ją przykrywa?

Czasem najtrudniejsza część to nie to, co robi druga osoba, tylko to, jak bardzo zaczynamy się same gubić, próbując „nie być problemem”.

Zobacz podobne

Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana
Witam. Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana, czuję czasem jak drżę, a szczególnie ręce. Od ponad roku z tym się zmagam i czuję, że to się nasila. Gdy tylko pomyślę, że muszę jechać gdzieś coś załatwić czy podpisać jakiś dokument w urzędzie, to na samą myśl już się bardzo denerwuję, zaczęłam rezygnować z pójścia do sklepu, gdy stanę w kolejce nagle napada mnie stres, że cała drżę i mocno trzęsą mi się ręce, że nie jestem w stanie zapłacić za zakupy. Problem nie pojawia się, gdy jadę na zakupy z narzeczonym, lecz gdy wiem, że muszę gdzieś iść i załatwić coś sama. Unikam wyjścia np. na uroczystość takie jak chrzciny czy urodziny, gdzie wiem, że będzie więcej osób, odnoszę wrażenie, że będą się na mnie patrzeć a mi będą drżeć ręce ze stresu. Na co dzień zajmuję się synem w domu przez większość dnia. Mam problem okulistyczny widoczny od ponad 10 lat, starałam zawsze się pogodzić z tym problemem, zawsze się tego wstydziłam, ale nie miewałam takiego problemu, że aż tak się denerwowałam i trzęsły mi się ręce (nie wiem czy to może mieć związek z tym). Najczęściej spotykam się z rodziną. Przy nich jeszcze czuję się w miarę swobodnie, ale każde spotkanie z obcą osobą (lekarz, urzędnik i inne) bardzo mnie stresują. Co to może być, czy jest konieczna wizyta u psychologa ?
1 odpowiedź
Problemy z bliskością po wizycie u ginekologa: Jak uratować relację po zmianie uczuć partnera

Facet przestał na mnie patrzeć jak na atrakcyjną kobietę po wizycie u Mężczyzny ginekologa. Spotykam się z pewnym chłopakiem od pół roku i było super. Dzieliśmy wspólne pasje, spędzaliśmy czas i zbliżaliśmy się do siebie. Czuję się przy nim dobrze i nie myślałam, że można spotkać takiego mężczyznę, który tak świetnie potrafi działać na samopoczucie i nastrój, a jednocześnie jest atrakcyjny, męski i inteligentny. Niestety, wszystko się zmieniło. Spóźniłam się na świętowanie jego sukcesu w pracy z powodu wizyty u ginekologa. Zapytał mnie, jak nazywa się doktor, do którego chodzę. Odpowiedziałam, że to mężczyzna i cyk, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jego uczucia do mnie wyparowały. Niby wszystko jest ok, ale unika bliskości, nie angażuje uczuć, nawet patrzy na mnie inaczej. Jestem jak koleżanka. Spędza czas, dzieli pasje, ale nic więcej. Myślałam, że mu przejdzie, nie przeszło. Ja chciałam się angażować, zbliżyć; skończyło się paniczną ucieczką pod pozorem powrotu do pracy. Rozmawiałam na ten temat z psychologiem. Powiedział, że tak się może zdarzyć i zdarza, że to problem na styku świadomych uczuć i emocji. Wiem, że muszę dać czas i nie naciskać. Ale boję się, że po prostu zacznie widzieć tę atrakcyjność w innej kobiecie. Czy jest na to jakiś sposób?

5 odpowiedzi
Praca w terapii nad samotnością i brakiem doświadczeń intymnych u inceli
Mam 29 lat i od zawsze borykam się z problemem samotności, jestem tzw. "incelem". Nigdy nie byłem na randce, nie całowałem się ani nie uprawiałem seksu. Przez kilka lat korzystałem z terapii u różnych terapeutów i dopiero ostatni faktycznie mi pomógł w pewnych obszarach, ale powiedział, że w kwestii życia intymnego i braku doświadczeń terapia nic nie da, bo nie zajmuje się takimi problemami. Posiadam normalne relacje przyjacielskie, koleżeńskie, w pracy itp. ale w przypadku relacji z kobietami skoro nie mam problemów psychicznych np. nieśmiałości czy chorobliwej zazdrości, która niszczyła by moje relacje a po prostu nie mam powodzenia to nie da się nic z tym zrobić, terapeuta to nie nauczyciel podrywu. Jednocześnie cały czas w internecie czytam artykuły o samotności/incelach, gdzie psycholodzy piszą, że można przyjść z takim problemem i nad nim pracować(oczywiście nigdy nie piszą w jaki sposób...). Czy rzeczywiście da się jednak w terapii pracować nad tym obszarem? Jak terapia ma pomóc z brakiem powodzenia?
9 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z odkryciem, że partner korzysta z aplikacji randkowych i sextingu?

Witam, od jakiegoś czasu mnie to nurtuje. Niedawno dowiedziałam się, że partner korzysta z aplikacji randkowych oraz pisze z dziewczynami, które sprzedają nagie zdjęcia na portalach społecznościowych. Pisał do nich sprośne rzeczy, podczas kłótni na ten temat wyjaśnił, że robi to od dawna (jesteśmy razem 3 lata, oboje byliśmy w innych związkach także), że ma taką potrzebę, ale nie chciał mi o tym mówić. Przysięgał, że nigdy, podczas naszego związku i wcześniej, nie sypiał i nie spotykał się z nimi. Bolimnie to nadal, jego kłamstwa i ukrywanie tego też, jednak dałam drugą szansę. Zastanawiam się czy faktycznie to może być jego seksualna potrzeba, czy to może być normalne? I jak mogę o tym zapomnieć i nie myśleć o tym? Dodam, że poza tą jedną kwestią kłamstwa i sextingu związek z mojej perspektywy był do tej pory udany, wspieraliśmy się, mamy podobne poczucie humoru, on często wychodził z inicjatywą wyjścia czy spraw łóżkowych. Nie daje mi spokoju to, że nie potrafię mu do końca zaufać, mimo że obiecał, iż przestanie to robić.

1 odpowiedź
Jak radzić sobie z zazdrością w związku związanej z tańcem partnerki?

Dzień dobry, Moja partnerka uwielbia wszelkiego rodzaju taniec i obecnie intensywnie tańczy Kizombę, jest to bardzo bilski cieleśnie i sensualny taniec. Ostatnio zaczęła jezdzic na festiwale gdzie zjezdzaja się ludzie z calego swiata i imprezy kizombowe trwają 4 noce pod rząd. Mimo że wiem, że to dla niej tylko taniec i nie mam co do tego wątpliwości, to ja czuję bardzo duży dyskomfort, że przez wiele godzin tańczy z różnymi facetami tak sensualny i bliski taniec. Nie potrafie sobie z tym poradzić.Jak tańczy w naszym mieście w gronie swoich znajomych z tańców nie odczuwam tego dyskomfortu, wiem, ż to dla nich sport, kazdy ma dobre intencje i dobrze się bawią. Co innego jak wiem, że jest na kilkudniowym festiwalu, gdzie przyjeżdżają ludzie z całego świata z różnymi intencjami a imprezy trwają kilka nocy. Bardzo mnie to męczy i nie chcę, żeby moja kobieta oddawala się w prowadzenie w tak sensualnych tańcach z obcymi facetami. Czy mam prawo uważać, że kazdy ma inne granice i że dla mnie takie tance są zbyt intymne i moja granica w kwestiach jej bliskosci z innymi jest po prostu przekraczana? 

Czy moze ze mną coś nie tak i powinienem nad tym popracowac? Proszę ją żeby nie jeździła na takie festiwale, bo nie potrafie tego udźwignąć, to w odpowiedzi slyszę, że ją ograniczam , że jej nie ufam i wyobrażam sobie za dużo, a to tylko taniec. Ja wiem, że ona mnie bardzo kocha i nie zrobilaby nigdy nic zlego, bardziej nie wierzę w czyste intencje tych facetow i po prostu tak bliskie cielesnie tance sa dla mnie zbyt intymne.. z gory dziękuję za odpowiedź

5 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z brakiem wsparcia finansowego i emocjonalnego od męża za granicą?
Witam. Od 5 lat mąż pracuje za granicą. Zarabia o wiele więcej niż ja. Mamy na utrzymaniu nastoletnią córkę. Mąż prawie wszystko co zarabia odkłada na swoim koncie. Nam od czasu do czasu wyślę przelew na kilkaset złotych. Nie chcę się prosić o cokolwiek bo wtedy dostaję odpowiedź, że przecież zarabiam, że 800+ pobieram na córkę. Mąż cały czas mówi, że te odłożone pieniądze są wspólne, ale ja mam wrażenie, że on chce mnie w ten sposób uzależnić i pokazać, że gdybym go zostawiła zostaję z niczym. Bardzo mnie to boli, że nie mamy żadnego zabezpieczenia finansowego z córką. Mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami i oni mają bardzo niskie emerytury. Dokładam się im do życia, pomagam w opłacaniu rachunków i węgla na zimę. Mąż też czasem chce, żebym mu coś kupiła i nie oddaję pieniędzy, a jak mu wspomnę to mi wypomni, że jakiś czas temu za coś mi oddał o 100 zł więcej niż powinien i nie poczuwa się wtedy do zwrotu za kolejne zakupy. Jestem już zmęczona tym brakiem poczucia bezpieczeństwa. Żal mi córki, że jej tata nie myśli o niej, o tym, że dorastająca nastolatka też ma swoje potrzeby. Córka czuje, że ma mniej od innych i czuje się gorsza, bo chodzi w rzeczach po mnie. Co mam zrobić? Z mężem ciężko się rozmawia, bo jest toksykiem i wszystko zrzuca na mnie.
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.