Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z poczuciem zdrady w związku z powodu masturbacji partnera?

Temat dość kontrowersyjny na wielu forach, jakie miałam okazje czytać, mianowicie jest to temat masturbacji do treści internetowych w związku, która przez większość jest uznana za normalny ludzki przywilej i gdy się go nie akceptuje, to coś jest nie tak. I właśnie to ja stoję po tej stronie barykady „nie tak”, i jakkolwiek śmiesznie to brzmi - po prostu czuję się zdradzona, gorsza, mniej atrakcyjna od tego, co grzeje zza ekranu. 

Temat zdrad jest w mojej rodzinie od pokoleń, i wraz z pracą na terapii dowiedziałam się, że to również ma ogromny wpływ na moje postrzeganie tego całego „normalnego świata”. 

Tylko co dalej? Miliony wątków pojawia się w mojej głowie, czy zacząć robić to samo? Czy przystać i się przypodobać? 

Uważam, że relacja zanika, gdy jedna strona jest zawsze zaspokojona i nie czuć na co dzień tej gry wstępnej, budującej się przez cały czas do momentu, gdy możemy oddać się przyjemności po obowiązkach. I sam temat tego, że jest to robione do innej osoby jest dla mnie potwornie bolesny.. 

Jestem załamana, gdyż po wielu rozmowach to wciąż się dzieje, i nie widzę nadziei na budowanie przyszłości, jeśli ma ona wyglądać w ten sposób…

Diana Ziegert

Diana Ziegert

Dziękuję Ci za odwagę i zaufanie, z jakim dzielisz się tym, co tak głęboko Cię porusza. To naprawdę nie jest łatwy temat – i właśnie dlatego warto go potraktować z czułością, empatią i szacunkiem dla Twoich granic i emocji.

Twoje uczucia – zranienia, zazdrości, bólu, zawodu – są absolutnie ważne i zasługują na przestrzeń, a nie ocenę. To nie jest "coś nie tak" z Tobą, że czujesz się zdradzona czy pomniejszona w związku, gdzie masturbacja do treści erotycznych rani Twoje poczucie bliskości. To jest Twój wewnętrzny kompas. I masz prawo mówić: „To mnie boli.” 

Masz prawo do związku, w którym Twoje potrzeby i emocje nie są bagatelizowane.

To, że inni na forach twierdzą, że „to normalne”, nie oznacza, że musi być to normalne w Twoim świecie, w Twoim związku. Każda para tworzy własne zasady intymności i wzajemności. I jeśli dla Ciebie wyłączność emocjonalna i seksualna oznacza, że Twój partner nie sięga po bodźce erotyczne spoza Waszego świata – to nie jesteś „pruderyjna”, tylko szczera wobec siebie.

To też bardzo ważne, że widzisz wpływ historii rodzinnych, że masz świadomość, jak zdrady odcisnęły piętno na Twoim systemie nerwowym i zaufaniu. To nie jest Twoja wina. Ale warto zauważyć – że Twoje granice są nie tylko wyrazem ran, ale i Twoich wartości. Tego, co dla Ciebie jest prawdziwe, ważne, budujące.

I teraz… co dalej?

Nie musisz „przystawać” na coś, co łamie Twoje serce, tylko po to, by się „przypodobać”. W relacji nie chodzi o dopasowanie się do dominujących norm społecznych, tylko o wspólne tworzenie zasad, które budują zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

To nie Ty masz się zmieniać wbrew sobie. Jeśli po wielu rozmowach nadal nie ma zmiany, a Ty czujesz się nieusłyszana i zraniona – to niestety być może jest to związek, w którym nie ma przestrzeni na to, co dla Ciebie najważniejsze.

Masz pełne prawo oczekiwać, że Twoje potrzeby emocjonalne i seksualne będą traktowane poważnie. Seks to nie tylko „fizjologia” – to intymność, więź, bliskość, wspólne napięcie, wzajemność, obecność. I właśnie o to woła Twoje serce.

Nie musisz „robić tego samego”, by się nie czuć gorszą. Masturbacja nie jest „odpowiedzią” na pustkę w relacji – rozmowa, obecność, intymność i prawdziwa zmiana są.

Z całego serca wspieram Cię w tym, byś nie rezygnowała z siebie i swoich granic w imię relacji, która Cię boli. To, że boli – to sygnał. To nie „zazdrość”, tylko wewnętrzny alarm, że coś nie działa jak powinno.

Jesteś godna relacji, w której czujesz się jedyna, ważna, bezpieczna.
I masz prawo odejść, jeśli ktoś nie szanuje Twojego „nie”.
A jeśli zdecydujesz się walczyć – to tylko wtedy, gdy czujesz, że ta walka przynosi wzajemne zbliżenie, a nie samotność.
 

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Sikora

Magdalena Sikora

Dziękuję Ci za tak szczere i odważne podzielenie się tym, co czujesz. To, o czym piszesz, jest głęboko poruszające i bardzo ludzkie – ten temat porusza czułe struny, zwłaszcza gdy dotyka obszarów związanych z intymnością, bliskością i naszymi osobistymi granicami.

Twoje uczucia są ważne i mają pełne prawo istnieć, niezależnie od tego, co "większość" uznaje za normę. W relacji nie chodzi przecież tylko o to, co „obiektywnie normalne” według internetu, forów czy nawet specjalistów – chodzi o to, co jest bezpieczne, wspólne i wzajemnie uzgodnione dla waszej dwójki.

Kilka myśli, które mogą być pomocne:

Twoje granice są ważne

To, że czujesz się zdradzona, nie oznacza, że jesteś „przewrażliwiona” czy „toksyczna”. To oznacza, że coś głęboko w Tobie zostało poruszone – może przez historię Twojej rodziny, może przez wzorce, które niosą ból. Ale to też nie znaczy, że jesteś skazana na cierpienie – masz prawo mówić o swoich granicach i pragnieniach.

To nie musi być walka „kto ma rację”

To nie musi być wojna między „tym, co normalne” a „tym, co boli”. Można próbować spotkać się w miejscu, gdzie oboje możecie być prawdziwi. Jeżeli druga strona nie chce zobaczyć Twojego bólu, nie próbuje zrozumieć, co za nim stoi – to może być sygnał, że coś w tej relacji nie jest partnerskie.

Czy masz dla siebie zgodę, żeby nie pasować do „normy”?

Bo może nie chodzi o to, żeby zacząć „robić to samo”, „przypodobać się” albo wejść w świat, który nie jest Twój. Może chodzi o to, żeby w ogóle zadać sobie pytanie: czy w tej relacji mogę być sobą i nadal czuć się kochana, ważna, wystarczająca?

Rozmowy, które nie zmieniają niczego…

Skoro „po wielu rozmowach to wciąż się dzieje”, to nie jesteś tylko osobą, która ma problem, ale osobą, która mówi i nie jest słyszana. A to jest inna historia. Bo w zdrowym związku to nie chodzi o to, żeby wszystko rozumieć tak samo, tylko żeby być otwartym na ból drugiej osoby. A może właśnie tego zabrakło?

Mam nadzieję, że te kilka słów będzie pomocne. 

 

Pozdrawiam serdecznie.
dr Magdalena Sikora

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry, 

Rozumiem Pani uczucia. Pani perspektywa jest ważna i wynika z Pani doświadczeń. To naturalne, że czuje się Pani zraniona i odrzucona, gdy partner poszukuje podniet poza związkiem.

Warto przyjrzeć się Pani przekonaniom na temat wierności i intymności. Terapia może pomóc w zrozumieniu, jak przeszłe doświadczenia wpływają na Pani obecne relacje.

Komunikacja z partnerem jest kluczowa. Proszę wyrazić swoje uczucia i potrzeby wprost, ale spokojnie. Może warto wspólnie poszukać kompromisu lub pomocy terapeutycznej dla par.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Dorota Mucha - psycholog

Magdalena Żukowska

Magdalena Żukowska

Dzień dobry

Dziękuję Ci, że podzieliłaś się tym tak szczerze – wiem, jak trudne bywa mówienie o bólu, który jest często bagatelizowany przez innych. Temat, który poruszasz, to nie tylko pytanie o masturbację w związku, ale znacznie głębsza warstwa – to pytanie o granice, bezpieczeństwo emocjonalne, bliskość i to, co dla Ciebie oznacza bycie w relacji. I choć w wielu miejscach możesz usłyszeć, że „to przecież normalne”, „każdy to robi” albo że „nie masz prawa się o to obrażać” – to prawda jest taka, że Twoje uczucia są ważniejsze niż jakakolwiek internetowa norma.

To, co czujesz – zazdrość, smutek, poczucie bycia mniej ważną, zranioną – nie bierze się znikąd. Kiedy mówisz, że w Twojej rodzinie temat zdrad był obecny przez pokolenia, to już samo w sobie wiele tłumaczy. Zdrada – ta emocjonalna, seksualna, symboliczna – zostawia ślad nie tylko w ciele, ale i w wewnętrznym świecie relacji. Uczymy się miłości często przez to, czego doświadczyliśmy w domu. I jeśli bliskość była tam zawodna, nielojalna czy bolesna, to nie dziwne, że nawet potencjalnie "normalne" zachowania partnera mogą aktywować w Tobie ogromny niepokój. Ale to nie znaczy, że „masz z tym coś zrobić”, by się przypodobać. Nie chodzi o to, żebyś teraz udawała, że to Ci nie przeszkadza, albo że masz robić to samo, by „wyrównać rachunki”. To byłoby jak zakładanie maski, która coraz mocniej odcina Cię od własnych potrzeb. A Ty już doskonale czujesz, że nie tędy droga.

To, co przeżywasz, to realna utrata poczucia więzi. Kiedy partner regularnie kieruje swoje potrzeby seksualne gdzie indziej – choćby tylko wirtualnie – a Ty o tym wiesz, widzisz to, czujesz się z tym źle i mówisz o tym, a mimo to nic się nie zmienia… to nie jest tylko „jego wybór”. To już wpływa na Waszą relację. I boli, bo każdy z nas potrzebuje czuć się pragniony, wybrany, widziany. Nie jako opcja „obok”, kiedy ekran się wyłączy, ale jako osoba, dla której jestem źródłem ekscytacji i bliskości. Nie musisz przekonywać samej siebie, że to z Tobą jest coś nie tak, skoro nie możesz tego zaakceptować. W terapii często mówimy: granice są granicami właśnie dlatego, że nie są takie same dla wszystkich. Jeśli coś Cię rani – to nie znaczy, że jesteś przewrażliwiona. To znaczy, że warto to uszanować i się temu przyjrzeć.

Pytasz, co dalej. Na pewno nie musisz podejmować decyzji już teraz. Ale warto, żebyś zadała sobie pytania: czy mogę zbudować z nim coś trwałego, jeśli moje potrzeby nie są brane pod uwagę? Czy jestem gotowa żyć z tą emocjonalną samotnością? Czy to, co się dzieje, naprawdę daje przestrzeń dla naszej bliskości – czy tylko ją przykrywa?

Czasem najtrudniejsza część to nie to, co robi druga osoba, tylko to, jak bardzo zaczynamy się same gubić, próbując „nie być problemem”.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Związek z wojskowym: Jak radzić sobie z samotnością i strachem przed rozłąką?
Dzień dobry, jestem na forum nowa. Szukam porady, niestety nie mam wielu zaufanych ludzi z którymi można porozmawiać. Bardzo boje się samotności... Mój narzeczony planuje iść do wojska . Teraz jest na poligonie, który trwa miesiąc. Minęła już połowa, nie radzę sobie, codziennie płacze. Nie wyobrażam sobie takiego związku, związku w którym on będzie cały czas na wyjazdach. Czuję,że oddalamy się od siebie. Boje się, że przez te rozłąki możemy się rozstać, nie chce takiego życia. Z drugiej strony nie chce go też ograniczać , każdy ma swoje życie .... Co robić , porozmawiać szczerze i wyrazić swoje zdanie , czy czekać na rozwój sytuacji
Jak uwolnić się emocjonalnie od byłego partnera i przestać romantyzować toksyczne relacje?
jak uwolnić się od drugiej osoby? jak przestać romantyzować relacje z tą osobą,idee że ona żałuje, że myśli że jestem wspaniała, że tęskni, że się na mnie spojrzała. Odeszłam od niej dwa lata temu, codziennie się z nią widzę ale nadal o niej myśle i czuję jakbym potrzebowała od niej uwagi. Boję się tego, że się nie otworzę na drugą osobę albo gdy już poznam kogoś nowego, kogoś kto mnie dobrze traktuje to, że będę myśleć i tęsknić za kimś kto sprawiał że się czułam gorzej. Boje się tego że wolę toksyczną miłość, a nie zdrową. Nie wiem czy skupiać się na sercu czy na rozumie (wracać czy nie wracać). Przeraża mnie to że im więcej czasu minęło tym więcej o nim myślę i cos do tej osoby czuje. Proszę co ja mam robić, jak mam zrozumieć siebie, moje uczucia itd.
Kryzys w małżeństwie: brak bliskości, nieporozumienia i brak chęci do zmian ze strony męża.

Witam serdecznie! Mam problem w relacji z mężem- jesteśmy razem już 14 lat, w tym roku (o ile dotrwamy) będzie nasza 10 rocznica ślubu. Od jakichś 6 lat w naszym związku jest burzliwie, ale ostatnio jest totalny armagedon- kłótnie, ciche dni, żądania rozwodu, "wyprowadzki" na kanapę, brak bliskości, chamskie odzywki...Mam wrażenie,że to koniec. Ja nie chcę seksu- mąż bardzo przytył, nie dba o siebie-pomimo że ma zalecenia lekarskie związane ze stanem przedcukrzycowym potrafi np.wieczorem zjeść całą paczkę żelek, a na moje stwierdzenia że przecież miał zmienić nawyki żywieniowe stwierdza,że "nie,bo po co mu takie życie", albo że ma to gdzieś. Ma bardzo słomiany zapał-miał ćwiczyć i nie zrobił w tym temacie dosłownie nic,bo jest ciągle zmęczony. Nie widzi,że to błędne koło.Bywa też dla mnie bardzo nieprzyjemny, nie chce współdzielić obowiązków domowych,ma humory-nigdy nie wiadomo w jakim nastroju wróci z pracy. Myślę,że chodzi mu o ten nieszczęsny seks,bo ten ma wielkie znaczenie dla niego, ma on bardzo duże potrzeby,gdzie współżycie 1-2 razy w tygodniu to za mało, natomiast dla mnie to optymalna liczba, szczególnie w sytuacji, kiedy on coraz mniej mnie pociąga (z uwagi na nadwagę i przede wszystkim zachowanie), mogę się też nie kochać w ogóle, szczególnie po kłótni, czy jakichś chamskich odzywkach z jego strony. Tak zamyka się błędne koło nieporozumień w naszym związku,bo on chce seksu, a ja coraz mniej i nie sprawa mi on przyjemności. Próbowałam mu komunikować,żeby się za siebie wziął,zrzucił kilka kg i przede wszystkim zmienił nawyki żywieniowe i swoje zachowanie wobec mnie,ale on nie wykazuje realnej chęci zmiany, za to zaczyna ataki w stylu "jak ci się nie podobam, to sobie zmień". Czy jest tu co ratować, a jeśli tak,to jak?

Jak radzić sobie z wymaganiami teściów? Problemy z życiem w jednym domu
Dobry wieczór. Mam problem. Mieszkam z mężem i jego rodzicami. Niby mamy poprawnę relacje. czasem zdarzają się sytuacje że teść odbiera córkę ze szkoły. I to jest chyba jedyne o co że tak powiem prosimy teściów. Teściowa uważa że jako jej dzieci mamy obowiązek robić dla nich wszytsko. Poprostu przychodzi i mówi że trzeba obciąć jej paznokcie, umyć okna, odebrać leki,coś posprzątać. Ostatnio chciałam zrobić sobie wyniki musialam być w przychodzi dużo wcześniej niż o godzinie której zawożę córkę do szkoły. Zapytałam teściowej czy teść nie będzie jechał następnego dnia na zakupy. Oczywiście nie wiedziała. Zapyta. Później dostałam od niej wiadomość że może ja zawieść. Następnego dnia po wynikach teściowa zaczęła rozmowę że robię jakieś podchody zamiast powiedzieć ,,że chce zrobić wyniki i że muszą zawieść córkę.,, Wydaje mi się że jestem cierpliwa osoba. Mimo że naprawdę czasem nie mam ochoty czegoś robić nie odmawiam im. Zrobię to a później targają mną nerwy. Takich sytuacji jest dużo. Ja je w sobie trzymam. Aż wkońcu wybucham. Chciałbym wiedzieć czy ze mną jest naprawdę coś nie tak? Czy ja potrzebuję pomocy specjalisty? Bo taka radę dostałam od teściowej.
Jak poradzić sobie po rozstaniu i z silną potrzebą kontaktu z byłym partnerem?
Byliśmy razem około dwóch lat, ale od dłuższego czasu przechodziliśmy kryzys. Temat rozstania pojawiał się już wcześniej, a po jednej z kłótni sytuacja bardzo się zaostrzyła. Byłam wtedy bardzo emocjonalna i próbowałam przekonać go, żebyśmy nie kończyli związku. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na przerwę. Po tej kłótni partner wyszedł z dziewczyną, do której mam negatywny stosunek. Kiedy chciałam o tym porozmawiać, zaczął kłamać i manipulować, usunął wiadomości z nią. Później przeprosił, ale czułam, że potrzebuję większego zaangażowania z jego strony. Podczas przerwy nadal mieliśmy kontakt, mówiliśmy sobie, że się kochamy i zachowywaliśmy się jak wcześniej. trudno było czekać aż on będzie gotowy aby porozmawiać o tej sytuacji bo ciążyło to nademną a jednak kontakt był i poruszyłam temat jego kłamstwa powiedział że nie szanuję jego granic i całkowicie się odciął i wyszło zerwanie źle znoszę brak kontaktu i mam silną potrzebę kontaktu do niego, mimo że wiem, że potrzebuje przestrzeni. Boję się że jeśli przestanę się odzywać zapomni o mnie. W kłótniach On się wycofywał i potrzebował dystansu, a ja potrzebowałam bliskości i szybkiego wyjaśnienia problemu. Chcę zrozumieć, dlaczego tak mocno reaguję na jego odcięcie i dlaczego tak trudno mi powstrzymać się od kontaktu. Chcę też zrozumieć jego zachowanie oraz to, czy jego wycofanie było sposobem radzenia sobie z sytuacją, czy oznaczało definitywny koniec. Chcę wiedzieć, czy danie mu przestrzeni daje jeszcze realną szansę na odbudowę związku, czy tylko się łudzę. Przede wszystkim chcę nauczyć się lepiej radzić sobie z emocjami, szanować jego granice i zrozumieć swoje zachowanie, żeby w przyszłości budować zdrowsze relacje
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.