Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Poglądy partnera są niezdrowe dla naszego małego synka. Partner jest ignorantem, a syn tego słucha.

Mój partner od kilku lat codziennie przez prawie cały czas mówi o polityce i swoich poglądach. Jest to bardzo męczące, ponieważ jest człowiekiem, którego poglądy są nieadekwatne do dzisiejszego świata, np. wyraża się lekceważąco o mniejszościach seksualnych oraz uważa, że kobieta powinna podlegać mężczyźnie. Najbardziej jestem zła na siebie, gdy uda mu się sprowokować mnie do próby odpowiedzi na ten temat, ale naprawdę ciężko jest mi biernie tego słuchać... Partner w dyskusji nie dopuszcza mnie do głosu, a jeżeli uda mi się jakoś przez niego przebić i wypowiedzieć, przeinacza moje słowa albo porównuje je do czegoś z zupełnie innej płaszczyzny i widząc mocno naciąganą analogię wytyka mi rzekomą hipokryzję. Podobna sytuacja dotyczy dyskusji z innymi osobami. On wkłada w usta ludzi słowa, których nigdy nie wypowiedzieli. Mam wrażenie, że w ten sposób buduje swoje poczucie wyższości nad innymi. Dodam, że od wielu lat widzę u niego niepokojącą przemianę — ze skromnego chłopaka stał się zarozumiałym ignorantem, który jest święcie przekonany o swojej inteligencji i nieomylności. A będąc szczerą napiszę, że inteligencja na pewno nie jest jego cechą, która sprawiła, że się z nim związałam. Niestety z jego dawnych zalet, typu dobre serce, wrażliwość, dziś nic nie zostało. Mamy synka, który tego wszystkiego słucha. Boje się, że kiedyś może przyjąć poglądy ojca. Rozmawiałam już wiele razy z partnerem na ten temat. Niby wszystko rozumie, ale zmiany na lepsze brak. Jak dotrzeć do niego?
Krzysztof Zaniewski

Krzysztof Zaniewski

Szanowna Pani.

Trudno jest powiedzieć, co tak naprawdę dzieje się w życiu Pani partnera, który, jak Pani mówi, zmienił się i jest to dla Pani trudne do zaakceptowania. 

Często poszukujemy pomocy dla swoich najbliższych, bo w nich, i często słusznie, lokujemy przyczynę swoich problemów. Zastanawiam się jednak nad tym, czy może nie jest tak, że najwięcej trudności sprawia Pani konfrontacja z partnerem, który w jakiś sposób dominuje w Państwa związku. Mówi Pani o trudności w przebiciu się do wypowiedzi, jest Pani na siebie zła, gdy, w Pani ocenie, uda się Panią sprowokować. 

Być może warto by było skonsultować się z kimś i porozmawiać o swoich trudnościach, o tym, jaką rolę przyjmuje Pani w związku, a jaką Pani chciałaby przyjmować. Podpisała się Pani, “nikt ważny”. Czy czuje się Pani ważna w swoich relacjach? Pani głos i Pani potrzeby są ważne. Tylko, czy Pani daje sobie prawo do tego, aby tak rzeczywiście było.
 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Witam,
pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to Twój pseudonim „NiktWazny”. Rozumiem, że możesz czuć się bezwartościowa lub nieważna w sytuacji, kiedy Twój partner często wyraża poglądy o wyższości mężczyzny nad kobietą… Nawet jeśli nie czujesz się ważna, to dla nas jesteś ważna! Jesteśmy tu, aby poznać Twoje trudności i pomóc ci uzyskać potrzebne wsparcie. Twoje problemy są ważne i zasługujesz na to, aby je rozwiązać. Rozumiem, że Twój partner swoim zachowaniem sprawia Ci wiele problemów i frustracji. Sytuacja, w której bliska osoba wyraża poglądy, z którymi się nie zgadzasz, a dodatkowo dyskusja jest utrudniona z powodu jego nastawienia, może być bardzo wyczerpująca. Prowokacje, przeinaczanie Twoich słów, niedopuszczanie Cię do głosu to symptomy przemocy psychicznej. Nie wahaj się prosić o pomoc.

Jasno określ swoje granice i konsekwentnie ich przestrzegaj. Nie musisz słuchać jego wypowiedzi, z którymi się nie zgadzasz, ani angażować się w dyskusje, które są dla Ciebie nieprzyjemne. Nie podawaj ultimatum, ale wyraź swoje obawy i powiedz, co jest dla Ciebie ważne w związku. Możesz powiedzieć, np.: „Rozumiem, że każdy ma prawo do swoich poglądów i szanuję twoje. Ja również mam swoje poglądy, które różnią się od twoich i chciałabym, żebyś je uszanował. Uważam, że akceptacja różnic w poglądach jest podstawą zdrowego związku. Nie musimy we wszystkim się zgadzać, ale musimy umieć otwarcie i szczerze rozmawiać o naszych różnicach, bez poczucia bycia ocenianym czy krytykowanym. Jeśli nie będziemy w stanie wzajemnie się szanować i akceptować naszych różnic, to obawiam się, że nasz związek będzie miał poważne problemy”.  Nie bój się powiedzieć: "Nie chcę rozmawiać o tym temacie" lub "Nie zgadzam się z tym, co mówisz i nie chcę tego dalej słuchać". Ważne jest, abyś była stanowcza i pewna siebie, gdy stawiasz granice. Nie tłumacz się i nie przepraszaj.

Spróbuj dowiedzieć się więcej o poglądach swojego partnera. Czyta artykuły, ogląda filmy lub słucha podcastów na ten temat? Z kim rozmawia o swoich poglądach? Zrozumienie źródeł jego poglądów może pomóc ci w opracowaniu strategii dyskusji z nim. Spróbuj znaleźć tematy, w których zgadzacie się z partnerem. Możecie rozmawiać o tych tematach, aby zbudować zaufanie i więź. Nie staraj się na siłę zmienić poglądów swojego partnera. Konfrontacja może tylko pogorszyć sytuację. Zamiast tego skup się na wyrażaniu swoich własnych uczuć i potrzeb. 

Możesz powiedzieć, np.: „Chcę z tobą porozmawiać o czymś, co mnie bardzo martwi. Od dłuższego czasu czuję się źle z powodu naszych rozmów o polityce i twoich poglądów. Twoje słowa często są dla mnie raniące i sprawiają, że czuję się bezradna. Chciałabym, żebyśmy mogli rozmawiać o tych tematach w sposób otwarty i szanujący się nawzajem. Niestety, czuję, że to niemożliwe, ponieważ ty nie dopuszczasz mnie do głosu i przeinaczasz moje słowa. Z tego powodu myślę, że moglibyśmy skorzystać z pomocy specjalisty. Terapia mogłaby nam pomóc w lepszej komunikacji, zrozumieniu swoich potrzeb i wypracowaniu kompromisów. Bardzo mi na tobie zależy i chcę, żebyśmy byli szczęśliwą rodziną. Wierzę, że terapia może nam w tym pomóc.” Nawet jeśli partner nie jest gotowy na skorzystanie z pomocy psychologicznej, możesz sama udać się na konsultację. Nie zapominaj w tej ciężkiej sytuacji o sobie i swoich potrzebach. Specjalista może pomóc Ci zrozumieć dynamikę Twojej relacji z partnerem, opracować strategie radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, pracować na poczuciem Twojej wartości i wspierać Cię w dbaniu o swoje zdrowie psychiczne.

Ważne jest, aby chronić też syna przed negatywnym wpływem poglądów ojca. Możesz rozmawiać z nim o wartościach, które są dla Ciebie ważne i tłumaczyć mu, dlaczego nie zgadzasz się z niektórymi poglądami ojca. Dzieci są bardzo chłonne i łatwo ulegają wpływom otoczenia. Bądź dla synka wsparciem i źródłem pozytywnych wartości. Pamiętaj, że najważniejsze jest Twoje zdrowie psychiczne i dobro Waszego syna. Nie bój się stawiać granic i szukać pomocy, jeśli jej potrzebujesz.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia,
psycholog Anna Gwoździewicz 

 

 

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

z Pani opisu wynika, że partner wykazuje konserwatyzm. Warto się zastanowić nad rozwiązaniem w postaci kilku spotkań psychologicznych Waszej dwójki. Natomiast jeśli ten konserwatyzm u partnera jest dość mocny, to zastanawiające będzie to, czy akceptuje taki zawód, jak psycholog. 

Pani zadaniem na ten moment jest to, aby jasno stawiać granice w rozmowie i być asertywną. Jeśli pojawiają się sytuacje, gdzie wypowiedzi partnera będą wywoływać u Pani niepożądane emocje, proszę opuścić tą rozmowę, a tym samym pozostawić partnera bez słuchacza. Z tego co Pani pisze wchodzenie z nim w dyskusję nie ma sensu. 

Zobacz podobne

Tworzenie bezpiecznego przywiązania u dziecka - kto ma wpływ, jak wygląda proces i czym może być zaburzony?
Jak wygląda sprawa kształtowania się stylu przywiązania u niemowląt? Co dzieje się w sytuacji, gdy matka będzie wytwarzać styl bezpieczny, a ojciec lękowy? Czy dwie skrajności będą na siebie wpływać, ale wygra styl, który prezentuje rodzic poświęcający dziecku najwięcej czasu, czy w połączeniu ze sobą powstanie styl ambiwalentny? Co w sytuacji, gdy jeden z rodziców pracuje na dyżurach 24h? Czy nawet jeśli podczas pobytu w domu będzie jak najlepiej wywiązywał się z opieki nad dzieckiem, to przez to, że jest długi czas nieobecny i tak wychodzi na to, że nie jest stały ani dostępny, bo gdy nie ma go w domu nie zaspokaja przecież potrzeb dziecka? Co z osobami typu babcia, które pojawiają się kilka razy w tygodniu na kilka godzin? Czy ich zachowania również mają wpływ na kształtowanie stylu przywiązania? Czy prezentowane przez te osoby nieprawidłowe zachowania mogą negatywnie wpłynąć na bezpieczną więź wytwarzaną przez rodziców?
Jak radzić sobie z lękiem przed samotnością i brakiem sensu życia kiedy dzieci dorastają

Mam problem z opowiadaniem o swoich lękach, wolę je opisywać. Boję się zostawać sama, że dzieci się już niedługo wyprowadzą, nie widzę sensu życia.

Jestem mamą 7-letniej dziewczynki, ojciec dziecka zawsze był obecny w jej życiu epizodycznie, pojawiał się i znikał.
Jestem mamą 7-letniej dziewczynki, ojciec dziecka zawsze był obecny w jej życiu epizodycznie, pojawiał się i znikał. Rozstaliśmy się na długo przed porodem, jednakże kilka razy wyciągałam rękę na zgodę, ale nic z tego nie wychodziło i rozstaliśmy się na dobre. Ostatnio nie odzywał się 4 lata. Nie interesował się losem córki ani trochę. Gdy w naszym życiu pojawił się mój obecny mąż, były partner postanowił sobie przypomnieć, że ma córkę. Córka go nie znała, ostatni raz widzieli się, jak miała 2 lata, jak wrócił, to miała 6. Od tamtego momentu mamy sądownie ustalone, że może odwiedzać córkę i do niej dzwonić. Wszystko było w miarę dobrze w ich relacji, dopóki nie powiedział czegoś córce, co jej się nie spodobało. Wtedy obraziła się na niego i on powiedział, że nie będzie przyjeżdżał i dzwonił, dopóki ona go nie zaprosi. Oczywiście nie czeka na zaproszenie, tylko przyjeżdża. Od tamtego czasu jak przyjeżdża, to córka nazywa go kłamcą, płacze, że jej nie słucha, nie chce z nim rozmawiać i wygania z mieszkania. Od 10 miesięcy nie udało mu się przekonać, żeby wyszła z nim na spacer/lody/plac zabaw. Były partner całą odpowiedzialność zrzuca na mnie, twierdząc, że namawiam córkę do tego, żeby go nie lubiła, że ją negatywnie do niego nastawiam, że wszystko, co złe jest moją winą, że dziecko wstydzi się pokazywać przy mnie pozytywne emocje w stosunku do niego i ciągle powtarza, że pójdzie do sądu. Zazwyczaj podczas ich spotkań przebywam w innym pomieszczeniu (spotkania odbywają się u mnie w domu, miały trwać 3 miesiące i od stycznia 2023 ojciec miał zabierać dziecko do siebie) jednak w święta Bożego Narodzenia nie chciałam siedzieć sama w kuchni i byłam z nimi w jednym pomieszczeniu. Wtedy córka bawiła się z ojcem, grała w gry, pokazała, jakie ma zabawki i otworzyła prezenty od niego (czego nigdy nie robi w jego obecności). Sądziłam, że dziecko przekonało się do ojca, ale z czasem było coraz gorzej. Początkowo chciał iść w parze z dzieckiem do psychologa, na co wyraziłam zgodę, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Boję się, że takie kontakty negatywnie wpłyną na córkę, po spotkaniach z ojcem jest płaczliwa, rozdrażniona, płacze przez sen, jest niespokojna. Próbuję z nią rozmawiać na ten temat, tłumaczyć, ale ona uparcie twierdzi, że go nie lubi, bo ją okłamał i nic co powiem, jej nie przekona. Prosi, żebym jej nie zmuszała do wyjścia z nim z domu. Jego jedynym sposobem na przekonanie córki do wyjścia z nim poza mieszkanie jest mówienie, że zabierze ją do sklepu z zabawkami i będzie mogła sobie kupić tyle rzeczy, ile udźwignie. Wtedy córka mówi mu, że to jest przekupstwo, na które się nie nabierze i go wyprasza z domu. Wtedy zamęcza córkę pytaniami, czy jej zdaniem jest głupi, brzydki, czy się go wstydzi przed koleżankami itp. Pyta też, czy jej koleżanki mają ojców albo czy ktoś jej kazał tak mówić. W ciągu ostatnich kilku tygodni odmawia rozmów telefonicznych, jak ją do nich zachęcam, to odbiera, ale się nie odzywa. Były partner twierdzi, że to moja wina, bo jej do nich nie zmuszam. Wiem, że obie potrzebujemy pomocy. Na mnie psychicznie były partner wywiera presję i ma ciągłe pretensje, oczernia mnie i szykanuje, na córkę też źle wpływa ta cała sytuacja. Córka coraz częściej pyta, czy mogę zrobić coś, żeby mogła o nim zapomnieć, nigdy nie użyła wobec niego określenia "tata", do niego zwraca się bezosobowo albo coś w stylu "podaj, zobacz, wyjdź". Jak ją pytam, dlaczego to mówi, że go nie lubi, że ją oszukał, że się go wstydzi i go nie zna. Z nikim innym ze swojego otoczenia nie ma takich problemów. Jest radosną, otwartą i bardzo kontaktową dziewczynką. Gdzie mogę się udać po pomoc, żeby pomóc córce w kontakcie z ojcem? 
6-latek stresuje się przed przedszkolem; stres i bóle brzucha.

Syn 6 lat (zerówka) chętnie chodził do przedszkola, lubił kontakt z dziećmi i panie opiekunki. Od pewnego czasu płacze, gdy musi wejść do sali, nie chce tam być. Prosi o zmianę przedszkola. W domu wszystko jest dobrze, stres przychodzi przed salą. Od dwóch dni skarży się na ból brzucha, gdy jest w przedszkolu, po odebraniu jest wesoły, ruchliwy jak zawsze, ból mija. Na próby pytań dlaczego nie chce tam być odpowiada: już nie lubię tego przedszkola. Problem z brzuszkiem (silny ból momentami wykręcający w różnych porach dnia i nocy) był diagnozowany wcześniej (zespół jelita drażliwego) lekarka powiedziała, że to najprawdopodobniej reakcja na stres lub jakieś wydarzenia, ale to działo się od urodzenia- minęło samoistnie ponad rok temu. Teraz bóle wróciły, a syn nie chce powiedzieć, dlaczego jest taki zdenerwowany i czemu nie chce być w przedszkolu.

Związek i życie z chorym psem a dobro dziecka: szukanie pomocy w trudnej sytuacji
Witam wszystkich Proszę o opinię w zaistniałej sytuacji zacznę od początku . Trzy lata temu przeprowadziłam się za granicę do mojego partnera, który mieszkał z psem – buldogiem francuskim . Od momentu mojego przyjazdu pies wymagał ciągłej pomocy weterynarzy. W czasie, gdy jesteśmy razem, wydajemy na niego ogromne sumy pieniędzy , dziś sądzę ,że jest to w granicy 60 tys zły . Gdyby mój partner był bogaty i nie miał problemów finansowych, nie miałabym nic przeciwko, ale prawda jest taka, że nie stać nas na ciągłe wydatki związane z jego leczeniem. Pies, odkąd tu jestem, zniechęcił mnie swoimi zachowaniami i łapczywością. Jadł do granic wymiotowania, a następnie zjadał wymioty. Podobne zachowania występowały przy piciu wody. Między łapami miał różnego rodzaju śluzy (drożdżaki), schodzącą skórę i rany, a także nawracające zapalenie napletka oraz obrzydliwe zielone wydzieliny na pościeli i kafelkach w mieszkaniu. Starałam się leczyć psa, kupowaliśmy różne maści i leki, ale to nic nie pomagało. Odwiedzaliśmy weterynarzy, którzy tylko kasowali nas za wizyty, nie przynosząc żadnej poprawy. Wykonaliśmy prywatne testy nietolerancji pokarmowej i środowiskowej. Okazało się, że pies jest w niewielkim stopniu uczulony na tuje – a pod naszym balkonem rośnie ich około dwudziestu. Po diagnozie partner zaczął wydawać na leki dla psa około 1500 zł miesięcznie. Po pół roku okazało się, że jestem w ciąży. Wiedziałam, że to będzie ogromny problem, ponieważ zaczniemy się kłócić. Miałam świadomość, że nie będzie mógł dalej przeznaczać pieniędzy na psa, tylko na nasze przyszłe dziecko, które już było w drodze. Tłumaczyłam mu, że po porodzie sytuacja z psem się pogorszy, ale on zapewniał mnie, że tak nie będzie. Przez całą ciążę zabroniłam psu wchodzić na nasze łóżko, ponieważ miał różne wydzieliny między łapami. Gdy smarowałam go maściami, kilkakrotnie mnie pogryzł, tak samo jak mojego partnera. Kilka dni po porodzie doszło u mnie do poważnego zagrożenia życia i trafiłam z synem do szpitala. Po powrocie do domu czekała na mnie niespodzianka – zapalenie gruczołów odbytowych, a w mieszkaniu unosił się zapach zepsutego mięsa. Prosił, że to ostatni raz pojedziemy do weterynarza, aby mu pomóc (byłam tym bardzo zmęczona). Zgodziłam się, ale już miałam tego dość. Kilka dni później znów trafiłam do szpitala. Brakowało niewiele, a mogłabym tego nie przeżyć. Gdy partner nas odbierał, prosił, abym się nie denerwowała – pies miał nużeńca, praktycznie cała sierść mu wypadła, a z ran sączyła się ropa i krew. Przez siedem miesięcy codziennie musiałam kąpać psa w specjalnych szamponach, ponieważ miał rany na całym ciele. Walka o jego zdrowie trwała długo około 7-8 miesięcy oprócz tego musiałam wyciskać mu gruczoły okołoodbytowe, co robiłam wbrew sobie, ale dla mojego partnera i dla naszego synka, aby się niczym nie zaraził. Cały czas żyje w strachu o jego zdrowie, ponieważ przy porodzie mogliśmy stracić zarówno syna, jak i siebie nawzajem. Tak dokładnie ja i nasz synek byliśmy w zagrożeniu. Trzy miesiące po urodzeniu synka okazało się, że mam stan przednowotworowy. Przeszłam operację, a później doświadczyłam czegoś w rodzaju paraliżu lewostronnego ręki i nogi. Dopóki nasz synek nie raczkował, nie kłóciłam się z partnerem, ale gdy zaczął chodzić i wkładać wszystko do buzi, w tym sierść psa i dotykać wydzielin, zaczęliśmy toczyć wojnę w domu. Ciągle zarzucam mu, że jest nieodpowiedzialny i naraża nasze dziecko. Pies zaczął sikać w domu, zaczęliśmy zakładać mu pampersy, ale gdy się zesika, smród jest tak intensywny, że nie da się wytrzymać. Muszę wietrzyć całe mieszkanie po 2 godziny , nawet kiedy jest bardzo zimno , psa wyrzucam na balkon, co również nie podoba się mojemu partnerowi. Pies ma zaawansowaną prostatę, co zostało stwierdzone podczas wizyty u lekarza. Przeszłam wiele, zarówno fizycznie, jak i psychicznie przez ostatni czas ,bardzo męczę się mieszkając z tym Psem . Pies wydziela intensywny zapach starego, schorowanego zwierzęcia oraz moczu. Ma również problem z wypadającym penisem. Chwila bez pampersa kończy się lejącymi wydzielinami na podłogę. W miejscach, gdzie pies się załatwia na dworze, kafelki czernieją i przez tydzień utrzymuje się nieprzyjemny zapach. Po badaniach moczu okazało się, że ma w nim wszystko. Był podawany antybiotyk, ale to nie przyniosło poprawy. Obecność psa w mieszkaniu mnie drażni, a gdy mnie gryzie, nie wytrzymuję już dłużej. Po prostu go biję kapcie, Wiem, że nie powinnam, ale czuję, że to dla mnie za dużo. To już dawno mnie przerosło , Prosiłam partnera, abyśmy znaleźli psu inny dom lub oddali go do schroniska, gdzie będą mogli go leczyć, a my moglibyśmy go odwiedzać. Widzę, że nasz związek może się rozpaść. Oddalamy się od siebie, a on nie rozumie, że naraża naszego syna. Dla mnie, jako matki, dziecko jest najważniejsze .Uważam, że po tym, co przeszliśmy, temat psa nie powinien być dla partnera tak trudny do podjęcia – powinien kierować się naszym dobrem. W trakcie kłótni partner grozi, że nas zostawi z synem, a on się wyprowadzi z psem. Nie potrafi zrozumieć dlaczego nie potrafię zaakceptować tego psa w takiej formie schorowanego, dlaczego nie chce mu pozwolić z nami żyć ,skoro już mu tak dużo życia nie zostało,jako argument podaje,że na moje leczenie też nie miał pieniędzy,ale je zarobił i dzięki niemu wróciłam do zdrowia . Gdy tłumaczę mu ,że nie potrafię zaakceptować tego smrodu i strachu o dziecko odpowiada mi zdaniem „ to trudno ,to się rozstaniemy „ czy ja naprawdę przesadzam , czy to takie złe ,że chce aby w mieszkaniu pachniało i było czysto ? I nie chcę aby syn miał kontakt z tak schorowanym psem , bo boję się o jego zdrowie ? Proszę o opinię
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.