
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Ponad rok temu...
Ponad rok temu obecny narzeczonym zdradził mnie emocjonalnie pisał ze swoją księgową z pracy. No cóż, kocham, wybaczyłam i jesteśmy razem, lecz nie ufam już do końca a on pracuje cały czas w tej firmie. Nie mogę się z tym pogodzić. Gdy coś powie do mnie co czytałam w SMS do niej, to wszystko wraca ten ból ta złość i cierpienie. Jak sobie z tym poradzić? Nie mogę o tym zapomnieć.
Anonimowo
3 lata temu
Teresa Łącka
Witam, ponowne zaufanie po zdradzie jest procesem długotrwałym, ale na szczęście możliwym do wypracowania. Jeśli fakt zdrady nadal Panią obciąża i rzutuje na relację z partnerem, najlepszym rozwiązaniem byłaby konsultacja z terapeutą par, na której mieliby Państwo szansę przyjrzeć się co doprowadziło do zdrady i jak poradzić sobie z jej obecnymi konsekwencjami.
3 lata temu
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Szczypiorska
To, co Pani przeżywa po emocjonalnej zdradzie, jest całkowicie naturalne. Wybaczenie nie oznacza automatycznego odzyskania zaufania ani wymazania bólu i złości, te emocje są sygnałem, że w relacji potrzebne są granice i poczucie bezpieczeństwa. Pomocne jest otwarte wyrażanie swoich oczekiwań wobec partnera, ustalanie zasad, które zwiększają poczucie zaufania, oraz stopniowa praca nad odbudową relacji.
4 miesiące temu

Zobacz podobne
Czuję się skrzywdzona przez byłego. Ośmieszał mnie, zmieszał z błotem, okłamywał ze swojej zazdrości.
Zostałam skrzywdzona. Mężczyzna był kilka lat mlodszy i ma ojca alkoholika. Ukrywał depresje, choć przyznał na koniec, że to raczej inne schorzenie (jakieś psychiczne). I na sam koniec dowiedziałam się, że spotykał się z inną kobietą, która imponowała mu w dużej mierze pieniędzmi, była młodsza i miała lepszy dom. Okłamywał mnie na każdym kroku... Nie miałam możliwości nawet konfrontacji! Żyłam jak w bajce, a nagle usłyszałam, że do znajomych swoich mnie oczerniał, robił osobę natrętną, ujmował za wygląd, że mam coś z głową itd. Czuję się jak idiotka. Zawsze lepiej radziłam sobie w życiu i był o to zazdrosny, ale jak zaczął znacznie lepiej zarabiać, stałam się, jak to ujmował, tanim samochodem, że mam gorszą pracę od niego itd. Ludzie mają mnie za nikogo, a to on ukrywa chorobe i sobie nie radził w relacjach. Śmiał się ze mnie i udawał macho, chociaż nigdy nie miał przede mną dziewczyny. Co jakiś czas kojarzę jakieś nowe kłamstwa, w mojej głowie "coś" się odkrywa i zaczynam zdawać sobie z tego sprawę. Nie raz budziłam się spocona, koszmary miałam i ta myśl, że ze mnie zakpił i nikt mi nie wierzy, niszczy mnie. Zaczęłam nienawidzić ludzi. Byłam zawsze w porządku, a zostałam wykorzystana, wyśmiana i poniżona. Bez powodu... żeby się popisać.
Witam. Ja już nie wiem, co mam robić. Pół roku temu odkryłem, że żona pisze i dzwoni z kolegą z pracy.
Witam. Ja już nie wiem, co mam robić. Pół roku temu odkryłem, że żona pisze i dzwoni z kolegą z pracy. Kiedy to odkryłem, podłamałem się, musiałem iść do psychiatry. Z żoną postanowiliśmy dać sobie szansę. Ja sprawdzałem ją, czy rzeczywiście zerwała kontakt no i zerwała. Tylko niedawno odkryłem, że ma drugi telefon. Powiedziała, że to dlatego, żeby mnie nie ranić, że ona do niego nic nie czuje, że mnie kocha, a z nim tylko rozmawiała i pisała. Powiedziała, że koniec z tajemnicami, że teraz będzie mi mówiła, jak zadzwoni, jak napisze. No i tak było, mówiła, tylko znowu odkryłem, że pewne SMS, które do niego wysyłała, to kasowała i znowu mówi, żeby mnie nie ranić, że napisała do niego. Przysięgała mi, że nigdy mnie nie zdradziła i nie zdradzi, bo mnie kocha, ale jak się kogoś kocha, to się go nie okłamuje i nie ukrywa się nic przed tą osobą niczego.
Mój mąż podejrzewa mnie ciągle o zdradę oczywiście bezpodstawnie
Mój mąż podejrzewa mnie ciągle o zdradę oczywiście bezpodstawnie. Ostatnio wmawia mi, że zdradzam go z jego kolegą, a to tylko dlatego, że jak byli u nas w odwiedzinach on się ze mną przywitał i mówi, że on dziś tu ze mną zostaje, na co ja, że pierwsze słyszę, jego żona się zaczęła śmiać i na tym koniec tematu. Mnie to trochę zdenerwowało, bo nawet nie wysyłam do niego żadnych sygnałów więc można, że to był żart. Mój mąż od tamtego czasu ciągle mi wmawia, że coś mnie z nim łączy. Nigdy nie zrobiłam nic wbrew mężowi i naszemu małżeństwu. Męczące są te ciągłe podejrzenia tym bardziej, że on wiecznie ogląda się za innymi dziewczynami. Ostatnio nawet na jednej imprezie jak jednej dziewczynie wpadł w oko to w 7 niebie i łaził bez sensu z sali na dwór i zerkał w jej kierunku ciągle. Nie mam pewności, że numerami się nie wymienili. Tym bardziej że mówi mi, że idzie do toalety, a widzę, jak skręca do stolika, przy którym siedziała ona i gada z niby jakimiś znajomymi tam. A oni młodsi niby nawet nie wiedział, jak mają na imię, ale poszedł, bo mu młoda łaskę podsuwali. Potem ze dwa razy niby musiał iść do auta. Mamy ponad 40 lat a ta dziewczyna że 20. Nie dziwię się że "urósł" w swoich oczach, ale bez przesady. Jaką trzeba być pusta laska, żeby przy żonie podrywać faceta, ale jakim też trzeba być mężem, żeby przy żonie filt ten odwzajemnić. Gdybym ja się tak zachowała no koniec świata. Co mam robić, zachowywać się tak jak on i podejrzewać o zdradę. Strasznie mnie jego zachowanie zabolało, popłakałam się strasznie w domu, on twierdzi, że nic nie zrobił był wręcz zły i znów zaczął swoje, że ja święta nie jestem i robię gorsze rzeczy. Ja nigdy tak jak on się nie zachowałam, nie rozglądam się za innymi. Mam czekać teraz aż w końcu znajdzie młodszą, bo mam wrażenie, że to kwestia czasu. Często myślę, że on nie ma do mnie za grosz szacunku. A ja do siebie chyba też, że to znoszę a może to, że mną jest coś nie tak?
Jak rozmawiać z toksyczną matką o wyprowadzce do partnera? Porady dla dorosłych dzieci
Mam 45 lat całe życie żadne związki z mężczyznami mi się nie udawały ale ktoś się znalazł. Matka przyzwyczaiła się ż mieszkam pod jej kloszem zawsze i będzie to bardzo trudne jej to powiedzieć że chcę mieszkać z partnerem życia. Oczywiście jestem dojrzałą dorosłą świadomą kobietą ale moja matka jest toksyczna i wszystko krytykuje a jak się nie zgodzić to jest terror w domyśle. Nie wiem jak się z tym bez wojny uporać. Proszę o wskazówki. Z Poważaniem.
Jak pogodzić się z brakiem doświadczeń miłosnych i lękiem przed samotnością w wieku 23 lat?
Jak zaakceptować że nigdy nie będę miał dziewczyny i pogodzić się z tym. Mam 23 lata i będzie tylko coraz gorzej niestety jako mężczyzna i tak już zawiodłem będę sam całe życie i nie wiem jak to zaakceptować nie widzę dla siebie przyszłości wiem że bedzie tylko gorzej. Jestem raczej introwertyczny i mam tylko paru kolegów ale o dziewczynach mogę zapomnieć już w szkole widziałem że nigdy to się nie stanie. Nigdy mnie nie lubiły niektóre się ze mnie śmiały więc tak naprawdę omijam dziewczyny. Ale boje się samotności przyszłości do tego wstyd że jestem prawiczkiem wiem że i tak nie mam nic do zaoferowania kobietom i chciałbym to wreszcie zaakceptować ale wiem że każdy dzień będzie tylko bólem tak jak każde inne. Myślałem że będę normalny a nawet nigdy się nie całowałem ani nic i będzie tylko gorzej. Czytam codziennie posty od starszych mężczyzn co są w tej samej sytuacji i widzę w nich siebie więc wole już teraz to zaakceptować jedyne co to przestałem czuć dziwne kłucie w sercu ale wiem że będę starszy i będzie gorzej nie będę miał dziewczyny normalnego życia. Nie przejmowałem się tym ale wiem że po prostu w pewnym wieku za późno na 1 związek i tak już teraz nie jestem przystojny ani dobrym wyborem nie mam nic do zaoferowania a im starszy tym bardziej kobiety wymagają a już nie mam siły na nic zawsze byłem wybrakowany a boje się przyszłości do tego wstydu że będę prawiczkiem dlatego wole omijać kobiety bo i tak jestem dla nich nikim bez statusu bycie prawiczkiem bez doświadczenia będzie i tak tylko gorzej a już raz byłem za to wyśmiany że jestem prawiczkiem co jeszcze bardziej mnie uświadomiło że nie będę miał dziewczyny.

