Left ArrowWstecz
Ponad rok temu obecny narzeczonym zdradził mnie emocjonalnie pisał ze swoją księgową z pracy. No cóż, kocham, wybaczyłam i jesteśmy razem, lecz nie ufam już do końca a on pracuje cały czas w tej firmie. Nie mogę się z tym pogodzić. Gdy coś powie do mnie co czytałam w SMS do niej, to wszystko wraca ten ból ta złość i cierpienie. Jak sobie z tym poradzić? Nie mogę o tym zapomnieć.
User Forum

Anonimowo

3 lata temu
Teresa Łącka

Teresa Łącka

Witam, ponowne zaufanie po zdradzie jest procesem długotrwałym, ale na szczęście możliwym do wypracowania. Jeśli fakt zdrady nadal Panią obciąża i rzutuje na relację z partnerem, najlepszym rozwiązaniem byłaby konsultacja z terapeutą par, na której mieliby Państwo szansę przyjrzeć się co doprowadziło do zdrady i jak poradzić sobie z jej obecnymi konsekwencjami.
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

To, co Pani przeżywa po emocjonalnej zdradzie, jest całkowicie naturalne. Wybaczenie nie oznacza automatycznego odzyskania zaufania ani wymazania bólu i złości, te emocje są sygnałem, że w relacji potrzebne są granice i poczucie bezpieczeństwa. Pomocne jest otwarte wyrażanie swoich oczekiwań wobec partnera, ustalanie zasad, które zwiększają poczucie zaufania, oraz stopniowa praca nad odbudową relacji. 

5 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak pokonać poczucie winy związane z decyzją o braku dzieci w związku?

Dzień dobry, mam problem z tym, że zadręczam się jakimiś wyrzutami sumienia. Mianowicie od początku jak zaczęłam się spotykać z moim aktualnym chłopakiem mówiłam, że nie chcę mieć dzieci. On akceptował tą decyzję. Nie był kompletnie na nie, natomiast miał i ma do tego stosunek neutralny. Jesteśmy już rok razem , odbyliśmy w tym temacie kilka rozmów . On uspakaja mnie , że wybrał mnie , że to nie było jakieś jego wielkie marzenie tylko to traktował neutralnie jako kolej rzeczy, że tak może się zadziać, ale nie na zasadzie , że mu coś odebrałam. Że chce być ze mną, bo to ja jestem najważniejsza. Proszę powiedzieć mi jak mam się wyzbyć takiego poczucia winy, że komuś coś zabrałam. Tłumaczę sobie to jakoś sama, że przecież nie zmusiłam go do życia ze mną z takim wyborem. On twierdzi, że przecież jeśli tak bardzo ta chęć posiadania dzieci byłaby dla niego kluczowa, to by ze mną nie był, a że przecież ze mną chce być i wiązać dalszą przyszłość. Jak w końcu nie zadręczać się myślami, że przeze mnie nie traci czegoś? Pozdrawiam i dziękuję

Fobia społeczna czy nieśmiałość i przeżycia dorastania?
Czy mogę powiedzieć, że mam fobię społeczną od zawsze, jeśli jedyne co pamiętam to fakt, że moja siostra od razu załapała kontakt z kuzynką, gdy po raz pierwszy ją spotkała a ja (byłam wtedy jeszcze przed przedszkolem) miałam z tym problemy i nie chciałam się ruszyć na podwórko bez mamy (mieszkałyśmy z kuzynką w jednym domu na wsi)? Potem pewnego dnia się otworzyłam i od tamtej pory normalnie się bawiłyśmy z kuzynką. I jeszcze pamiętam, że pierwszego dnia przedszkola jako jedyna płakałam i nie chciałam, żeby mama mnie tam zostawiła, ale już drugiego dnia normalnie wsiadłam sama w autobus i tam pojechałam, tylko że całe przedszkole byłam na uboczu, nie chciałam się bawić na placu zabaw z innymi dziećmi i nie jadłam obiadów, jak wszyscy inni. Czy to była tylko nieśmiałość czy już początki fobii społecznej? Potem z biegiem lat to mi się pogarszało, głównie przez wyśmiewanie mojego szkolnego tyrana, a z czasem za jego przykładem też innych.
Rozwód po burzliwym związku z ADHD i lękowym stylem przywiązania – czy jest szansa na powrót?
Moja historia jest taka: ja z adhd i lękowym stylem przywiązania, ona- unikająca konfliktów, wysoko wrażliwa, uciekając w ciszę w reakcji na problem. Poznaliśmy się na tinderze, po 5 dniach ona zamieszkała u mnie, po pół roku wzięliśmy ślub. Dla nas obojga to było drugie małżeństwo. Mamy dzieci z pierwszych małżeństw. Ja miałem wówczas 45 ona 36lat. Przeszliśmy przez toksyczne relacje, mamy traumy związane z domem rodzinnym, u niej toksyczna matka i alkohol, u mnie bicie i brak uczuć. Było energetycznie- dużo miłości, tęsknoty, bliskości, seksu. Ona bardzo atrakcyjna, zawsze dużo facetów wokoło- współpracowników, podwykonawców, szefów, prezesów. I do tego moja zazdrość. I adhd. Próby terapii, leki, interwencje kryzysowe. Na początku jej wsparcie. Ale kiedy doszły nieporozumienia wynikające z adhd wpadliśmy w błędne koło. Ja słuchałem i nie słyszałem, albo słyszałem nie to, co ona mówiła. Każde nieporozumienie to jej milczenia. A ja, lękowy widziałem wszystko na jej twarzy. I regulowałem się tym. I im więcej było milczenia tym ja bardziej się frustrowałem. A że dawałem w związku dużo, czasem ponad moje siły- sprzątanie, gotowanie, wożenia, czekanie, przywożenia, każde zadanie wykonane zanim ona pomyśli, śniadania do łózka…a przy tym brak umiejętności komunikacji. Ja każdy problem chciałem rozwiązać natychmiast, tu i teraz, rozmową, presją, pytaniami. Ona wpadała w milczenie, nie chciała rozmawiać, odebrać telefonu po kłótni… I coraz częstsze moje frustracje- bo nie rozumiem, bo daje i nie dostaję, i coraz więcej ciszy z jej strony. Pod koniec grudnia odeszła. Złożyła wniosek rozwodowy. Wyprowadziła się. Powiedziała, że nie daje rady, że nie dźwiga, tym bardziej, że ja nie chce się zmieniać. Mówiła, że płakała i krzyczał do mnie w swojej głowie. A ja wolałem, żeby krzyczała do mnie, waląc mnie pięściami. Wtedy nie miałbym wątpliwości… Kolejne 4 miesiące to był czas jej ambiwalencji. Powroty do kontaktu i cisza naprzemiennie. Płacz na widok mnie na wideo i chłód kiedy pytałem, czy wróci. Bolesne słowa w odpowiedzi na moje prośby, i pytanie jak się czuję kiedy ja nie odzywałem się pierwszy. Kilka spotkań. Ja poszedłem na terapię, wróciłem do leków na adhd, ostawiłem alkohol, poszedłem ma siłownię. Ona jednego dnia mówiła że tęskni, że brakuje jej seksu i bliskości, że jest jej bardzo źle, że próbuje myśleć, że to skończone, innego dnia - nie tęskni, uważa nasz związek za zmarnowany czas, cieszy się życiem i na pewno nie wróci. Miesiąc temu nastąpiła próba powrotu. Trwa tydzień. Dużo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, ona widziała , że ja rozumiem nasze problemy, płakała, ale bała się zostać na noc bo wiedziała, że kiedy zostanie to wróci, a nie chce. Jeszcze nie. Wyznała, że zapisała się na tindera, poznała kogoś, poszła na kilka spotkań, ale kiedy zaczął napierać zablokowała go. Miedzy nami było lepiej… Ale kiedy próbuję w kinie wziąć ją za rękę, ona ochłodziła kontakt. Po tygodniu mówi, że nie umie wrócić, że za bardzo boi się, że wróci to, od czego uciekła, że nie umie zapomnieć jaki byłem kiedyś, że to ostateczne, przemyślane i definitywne. Prosi o przyjaźń. Ale ja nie potrafię. Kocham ją. Ona wie, że w takiej sytuacji musze zniknąć, odciąć się, bo ból jest za duży. Znikam. Nie potrafię być obok i patrzeć jak ona się oddala. Tym bardziej, że powiedziała mi, ze jeśli będę walczył, będzie musiała mnie zablokować. Kiedy pytam, czy mnie kocha- bo nigdy po rozstaniu nie powiedziała że nie, odpowiada- chyba nie. Znikam na 3 tygodnie. Ona prosi jeszcze abym jej nie blokował. 3dni temu odbyła rozprawa rozwodowa. Było smutno, ale nie ugięła się. Dostaliśmy rozwód. Miała łzy w oczach. Prosiła o przyjaźń, której ostatecznie odmówiłem. Chcę zachować w pamięci obraz nas szczęśliwych a nie patrzeć z boku, jak układa sobie życie beze mnie. Bo wiem, że jeśli zobaczę ją z innym rozpadnę się na kawałki. Jeszcze w sądzie, kiedy sędzia pytała, kiedy ustało uczucie, ona nie wiedziała co powiedzieć. Dociśnięta powiedziała, że nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Ja to rozumiem, bo podając datę, musiałaby przyznać, że uczucie wygasło. Tymczasem ono nadal jest. Byliśmy razem 4 lata. I co teraz? Koniec? Początek? Ja nie rezygnuję z terapii i leków, ona sama powiedziała niedawno, że imponuje jej moja zmiana. Ale jej ból i strach przede mną, jaki byłem kiedyś, zły , sfrustrowany, nieobecny jest silniejszy od miłości. Jest na to jeszcze jakaś rada?
Po przeczytaniu wiadomości partnera nie wiem, co myśleć. Jestem dla niego nieważna czy on pokazuje właśnie dwa oblicza?
Witam serdecznie .Od dwóch lat jestem w związku z mężczyzną . Myślałam, że znam faceta a może i znam tylko to moje jakieś urojenia . Stateczny dojrzały mężczyzna okazujący uczucia bardziej w czynach, gestach niż w słowach mamy wspólne hobby, ogólnie relacje między nami są rewelacyjne. Mój problem polega na tym, że niechcący przeczytałam wiadomości do byłej partnerki sprzed kilku lat i te wiadomości były takie przesłodzone, typu kocham, tęsknię, szaleje jedna jedyna itp . No i tu mi nie pasuje, bo facet nie aż tak wylewny ani nie przepada za takimi tekstami . Twierdzi, że nie trzeba tego non stop powtarzać, ja mam podobnie . Czy on ma dwa oblicza czy ja jestem dla niego mało ważna . ?
Czy warto ratować małżeństwo po zdradzie emocjonalnej?
Witam. Zacznę od tego, że rok po ślubie mój mąż jak się okazało utrzymywał w tajemnicy kontakt z koleżanką mojej siostry. Flirtował z nią, prawił komplementy i zapraszał na wyjazd nad morze, mówiąc że mi powie że ma szkolenie.Sytuacja wyszła na jaw gdy urodziło nam się akurat drugie dziecko. Było mi ciężko, ale starałam się mu to wybaczyć i nieokazywałam swoich emocji bojąc się że go stracę . Od tamtej jednak pory byłam podejrzliwa i bardziej ostrożna. Znalazłam u niego między innymi maile z dziewczyną z którą chciał się umówić na układ pieniądze za seks. W tamtym czasie zareagowałam zbyt gwałtownie i powiedziałam mu o tym. Wypierał się bo meil był założony ekstra pod innym nazwiskiem. Ale w wyszukiwarce znalazłam dużo informacji na temat który potwierdzał to że był zamiar spotkania. Wysyłał jej również blikiem pieniądze za zdjęcia na golasa. W między czasie znalazłam jakiegoś dziwnego smsa, okazalo się ze pisał też z Ukrainka której powiedział że zmarła mu żona. Moje uczucia zaczęły być naprawde mieszane, nie byłam już pewna uczuć z jego strony. Po dłuższym czasie postanowiłam zwierzyć się komuś kogo znalazłam na portalu randkowym taki założyłam specjalnie z tego co było w moim życiu, bo wstyd było mi rozmawiać na ten temat z kimś znajomym. Wybrałam płeć przeciwną bo próbowałam zrozumieć dlaczego facet może tak robić. Ten chłopak mnie nie oceniał, wysłuchał wydawało mi się, że mnie rozumie. Pogubiłam się w tej relacji która podjęłam pisząc z nim. Traktowałam go na początku jako przyjaciela, ale gdzieś z braku uczucia swojej atrakcyjności wymienialiśmy się zdjęciami z normalnego dnia. Wysłałam mu zdjęcia nóg, bo wiedziałam, że to element który najbardziej podoba mu się. Nigdy nie wysłałam zdjęć typowo erotycznych. Zraniłam tym co robiłam swojego męża, bo nawiązałam z tamtym chłopakiem relacje emocjonalna w której narzekałam na męża i to co zrobił. Gdzieś jednorazowo wpadł wątek pisania erotycznego, chwilowa fascynacja pisanie o tym jak miałby wyglądać seks. Miałam wrażenie, że tym pisaniem chciałam sama się jeszcze bardziej zniechęcić do meza, aby móc odejść pomimo tego, ze bardzo go kocham. Mój mąż dowiedział się o tym, gdy wziął mój tel i znalazł wiadomości. A ja zamiast poczuć ulgę, czuje do siebie złość i żal,że zraniłam go w ten sposób, a on jest dla mnie najważniejsza osobą. Obawa, że on nie przestanie robić takich rzeczy tzn pisać z innymi i mnie krzywdzić w ten sposób była tak duża, że zrobiłam praktycznie to samo. Swój błąd zrozumiałam jednak po fakcie, powinnam była mówić o tym co czuje, co mnie krzywdzi i wyznaczyć granicę, a nie go krzywdzić. Teraz cierpię podwójnie, przez to co mnie spotkało i przez to co sama zrobiłam. Kocham go, ale on już w to nie wierzy. Czy próba naprawy małżeństwa i tej relacji po tym ma jeszcze jakiś sens?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.