Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z brakiem zaufania po emocjonalnej zdradzie narzeczonego?

Ponad rok temu obecny narzeczonym zdradził mnie emocjonalnie pisał ze swoją księgową z pracy. No cóż, kocham, wybaczyłam i jesteśmy razem, lecz nie ufam już do końca a on pracuje cały czas w tej firmie. Nie mogę się z tym pogodzić. Gdy coś powie do mnie co czytałam w SMS do niej, to wszystko wraca ten ból ta złość i cierpienie. Jak sobie z tym poradzić? Nie mogę o tym zapomnieć.
Teresa Łącka

Teresa Łącka

Witam, ponowne zaufanie po zdradzie jest procesem długotrwałym, ale na szczęście możliwym do wypracowania. Jeśli fakt zdrady nadal Panią obciąża i rzutuje na relację z partnerem, najlepszym rozwiązaniem byłaby konsultacja z terapeutą par, na której mieliby Państwo szansę przyjrzeć się co doprowadziło do zdrady i jak poradzić sobie z jej obecnymi konsekwencjami.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

To, co Pani przeżywa po emocjonalnej zdradzie, jest całkowicie naturalne. Wybaczenie nie oznacza automatycznego odzyskania zaufania ani wymazania bólu i złości, te emocje są sygnałem, że w relacji potrzebne są granice i poczucie bezpieczeństwa. Pomocne jest otwarte wyrażanie swoich oczekiwań wobec partnera, ustalanie zasad, które zwiększają poczucie zaufania, oraz stopniowa praca nad odbudową relacji. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Trudność w odbudowaniu zaufania jest całkowicie naturalną reakcją na zranienie, zwłaszcza gdy powracające słowa i codzienny kontakt narzeczonego z tą samą osobą stale rozdrapują niezagojoną ranę. Sama uchwała o wybaczeniu nie leczy automatycznie emocji, dlatego kluczowa jest szczera rozmowa o Pani bólach oraz wyznaczenie wyraźnych granic, które pomogą Pani odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Przepracowanie tego kryzysu wymaga czasu, a w opanowaniu nawracających wspomnień i uporządkowaniu emocji niezwykle pomocna może okazać się psychoterapia indywidualna lub wspólna terapia par.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z przemocą w związku i podejrzeniem o zdradę?
Co ja mam myśleć i jak odbierać? Może to ze mną jest coś nie tak? Przejdę do rzeczy: Jestem w związku małżeńskim ponad 17 lat a razem juz 21. Były wzloty upadki kłótnie jak w każdym związku, lecz doszło do rękoczynów. Mąż wyrzucił mnie dwa lata temu z domu ponieważ za dużo nadużywałam alkoholu, przez tydzień całe szczęście znalazłam lokum u znajomych. Miałam kontakt z mężem, pisaliśmy na messenger żałował wypisywał że jest złym człowiekiem że zejdzie z tego świata. To ja zawsze pierwsza wyciągałam rękę do zgody, to ja biegałam za nim jak to się mówi jak suka - on nigdy. Potrafił mi powiedzieć jak sie wkur. . I robisz jazdy sama się opanuj. Tak było zawsze pierwsza pokazywałam że zalezy mi na spokoju zgodzie. Mówiłam chodz pogadamy przytul mnie, Mąż odpychał Potrafił lekceważyć po 8-9 godzinach no jakby juz bylo lepiej. Kiedy zapytałam sama czy moge wrócić do domu odpisal TAK. Byłam przerażona strasznie wzielam taxi przyjechałam do domu. Mąż nie otwierał mi ani domofonu i drzwi ( weszłam ufff wszystko ok stal przy oknie i zapalonej świeczce) przytulił popłakał się. Zaczęliśmy rozmawiać wszystko wydawało sie byc piękne opanowane. Oboje sobie wybaczylismy dałyśmy nam naszemu związku szanse. Zaczęła się kolejna gehenna po zaledwie 2 latach pięknych uczuć szacunku ponowna agresja słowna reczna znęcanie się psychiczne fizyczne nade mna lecz mimo wszystko Mąż z niczego nic sobie nigdy nie robił wszystko i o wszystko obarczać Potrafił jedynie mnie. Mimo mojego zlego stanu psychicznego nie chcial nie chce pomóc byc wsparciem tylko jak mówi cyt,,mam wyjebane radź sobie sama twoj biznes,,podczas rozmów mojego zapytania o co kolwiek rozmawia wprowadzając słowa cyt,,czego ty nue rozumiesz debilu, kretynko,, wtedy mnie nakręca i popadam w szał tez go wyzywam dochodzi do tego ze maz bije mnie po twarzy poddusza wyzywa od chorych psychicznie czy kurew szmaty. Niszczy przedmioty w domu rozwalił swój telefon zrywa biżuterię wyrzuca cos co otrzyma ode mnie. Mamy obledny sex , choć jego agresja przeradza sie kiedy podczas rozstania jak np idzie do pracy pisaliśmy na messenger zawsze pisal jak mnie kocha teskni pragnie dzez kiedy z pracy wróci, podpytałam sie czy power ogień czy ma ochotę odpisywał mowil ze we wszystko moge mu wierzyć, choc momenty miłości były na odległość slodzil zapewniał dawał nadzieję. Ja zadowolona z apetytem mmm bedzie potem czuły namiętny zawsze zazwyczaj sie zawiodłam ( swiat realia wracał z pracy krzyczal byl agresywny wiec mu tłumaczę po co kłamiesz wielka milosc na odległość) ??? Ba wszystko zawsze mial ma wymówki. Uwaza ze to ja jestem prowodyrem ze ja z niego robie takiego agresywnego. Tłumaczę ze to nie tak działa nie dociera zupełnie nic. Tłumaczę cale dni jestem wiecznie sama zupełnie sama ze tęsknie za nim ze czekam kiedy bede mogla mieć męża po pracy na wyłączność megaa czulosc intymność wyjścia pieszczoty ze tak tego pragnę. Zaczyna byc automatycznie agresywny ze dosc ma moich pytan non stop a dzez a masz ochotę. Mówię ze powinien byc szczęśliwy iz chce dopytuje sie ze pragnę właśnie tylko jego. Niestety potrafi napietrzyc sytuacje mowiac mi znajdź se lepszego to odejdz jak ci zle lub a z kad mam wiedzieć ilu cie pierd .. jak jesten w pracy. Dobrze wie ze nie ma racji zawsze przyjeżdżam po niego do pracy dzwoni na wideo rozmowę widzi zawsze jestem w domu. ( czemu on mi to robi tak traktuje?) W pracy pełen werwy wesoły żywy ze swoją kierowniczką ma wręcz cudowny kontakt super rozmawiają a nawet sie śmieją. Pożrą się a zaraz zgoda, z żoną ze mna tak nie potrafi nie chce? Mówiłam mu to on do mnie teksty ze jestem chora psychicznie lub nie poważna i za dużo biorę do siebie. Ale co mam myslec jak sie czuc ??? Z obca kobieta lepsze relacje niż z żoną? Kierowniczka dosyć często tylko wokoło męża wokol innych pracowników nie zbyt zauważyłam to, męża wyręcza zupełnie ze wszystkim on jeleń lata a to poprosiła by poszedł płyny do auta jej wlał poleciał a to do apteki poleciał a to zakupy do auta poleciał. Kiedy mówię mężowi ze to mi nie pasuje pytam dlaczego innych pracowników nie poprosi, on zawsze wymówki ze prosiła nie raz tego i tego lecz ja zawsze widzę wiecznie jak tylko moj maz pomocny i wiecznie obok siebie jakby świata poza sobą nie widzieli ( czyżby ukryty romans?) Jak odbierać? Ręce mi opadają jestem bez siły. Mnie wiecznie poniza krytykuje bije po twarzy co do czego jadac następnego dnia do pracy juz potęga uczuc ogromna tęsknota czy to manipulacja z jego strony? Nie zauważyłam aby w domu ukrywał telefon nigdzie sam nie wychodzi wypiera sie zaprzecza zdrady czy romansu za wszelką cenę kocha pragnie mnie. Mi tu cos naprawdę nie pasuje gra w cos??? Staram sie szczerze porozmawiać nie da sie. Poprostu Mąż dostaje skowronki kiedy juz szykuje sie do pracy a ja koło zapasowe??? Co robic co myśleć klamie mnie ma jakies zaburzenia psychiczne?? Jak moge to sprawdzić??? Mąż twierdzi ze żadne leczenia mu nie potrzebne ze to ja powinnam się leczyć.
Czy terapia par pomoże nam odbudować relację po kryzysie?
Witam, jestem w czteroletnim związku. Mam 28 lat, moja partnerka 27. We wrześniu ubiegłego roku przechodziliśmy poważny kryzys i na jakiś czas się rozstaliśmy, jednak po rozmowie postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Na początku wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, jednak od dłuższego czasu partnerka ma trudność z ponownym zbliżeniem się do mnie emocjonalnie. Mówi, że mnie kocha i że jej zależy, ale jednocześnie czuje, że emocjonalnie się zamknęła i ciężko jej się na nowo otworzyć. Początkowo podejrzewała, że może to wynikać z problemów zdrowotnych lub hormonalnych, jednak to zostało wykluczone. Dodatkowo jesteśmy w trakcie wielu zmian życiowych, m.in. związanych z miejscem zamieszkania, co też może mieć na nas wpływ. Zaproponowałem terapię dla par — uznaliśmy, że jeśli nie uda nam się tam znaleźć wspólnej drogi, wtedy podejmiemy decyzję o rozstaniu. Bardzo mi na niej zależy i chciałbym z nią budować przyszłość, ale jednocześnie czuję, że zbliżam się do granic swojej wytrzymałości. Zastanawiam się, czy terapia par ma realną szansę pomóc nam odbudować bliskość i relację. Dodam, że próbowałem zachęcać partnerkę do większej wiary i bardziej pozytywnego podejścia, ale sam czuję się już wyczerpany — mam wrażenie, że wielokrotnie dawałem z siebie wszystko, a mimo to wciąż pojawiają się trudności. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania.
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania. Wiem, że chcę z nim być i kocham go, ale nie potrafię podejmować żadnych decyzji związanych np, z ubieraniem się. Mój wybór sukni ślubnej wyglądał tak, że płakałam w przymierzalni, wychodziłam i uśmiechałam się. Nigdy nie zaakceptuję tego jak wyglądam, choć wszyscy mówią ze jestem piękna. Czasem mam lepszy czas, właśnie w takim czasie zrezygnowałam rok temu z rozpoczętej psychoterapii. Moje życie to jeden wielki chaos. Nie potrafię podejmować decyzji, całe życie miotam się i nie wiem co chce robić w życiu. Łapie różne prace. Zawsze byłam bardzo mądra ale w końcu nie poszłam na studia bo nie umiałam podjąć decyzji. Przerastają mnie najprostsze rzeczy. Jestem idealistka. Chciałabym żeby wszystko było perfekcyjne, ale nie potrafię ogarnąć wokół siebie najprostszych rzeczy jeśli chodzi o strefę fizyczna. Mam wrażenie ze co chwile jestem kimś innym, całe życie się do kogoś porównuje i próbuje żyć cudzym życiem, ponieważ moje jest tak okropne. Czasem staram się cieszyć małymi rzeczami i „jakoś” żyć, jak wszyscy, ale czasem już się po prostu nie da tłumić tego co jest we mnie. Jestem jednym wielkim chaosem i bałaganem bez pasji, zainteresowań, wykształcenia. Jedyne czego Zawsze wiedziałam w życiu ze chce to mieć rodzine, męża i dzieci. Ale jak mam to zrobić skoro nie potrafię nawet przygotować się do własnego ślubu? Jak mam zostać żona i mama, nie potrafiąc ogarnąć najprostszych rzeczy wokol siebie? Co przekaże swoim dzieciom w genach? To ze nic nie potrafię i wszystko mnie przerasta? Nie potrafię żyć. Życie nie jest dla mnie. Tyle razy próbowałam. Naprawdę, co chwile próbuje. Ale zawsze dostaje kopa w twarz. Kupiłam ładne okulary, złamałam je. Kupiłam kurtkę, zalałam ją woskiem. Mam wrażenie ze cały świat jest przeciwko mnie. Wydaje mi się ze jedyna opcja w której mogłabym żyć to domek w środku lasu, cisza, brak ludzi, brak bodźców, tylko spacery i nic więcej. Bo życie w społeczeństwie jest dla mnie czymś niemożliwym. Zaczęła się teraz wiosna, a ja chodze ze łzami w oczach patrząc na tych wszystkich ludzi w wiosennych płaszczykach, kamizelkach i adidasach. Ja chodze w starej zimowej kurtce, ponieważ nie umiem nic wokół siebie załatwić. Nie mam stylu, nie mam pasji, nie mam wykształcenia, nie mam życia. Co robić? Narzeczony zachęca mnie do pójścia do specjalisty. Chodziłam. Niby było fajnie ale życie wciąż było za ciężkie. Mam wrażenie ze jestem taka jedyna i nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Mam 21 lat, a czuje się jak niemowlę potrzebujące nieustannej opieki i kogoś kto podejmowałby za mnie wszystkie decyzje życiowe…
Nie ufam partnerowi, ponieważ mnie okłamuje. Kocham, ale nie chcę tak żyć.
Witam, mam problem z zaufaniem do partnera. W ubiegłym roku zauważyłam, że wyszukuje w internecie treści, przez które straciłam do niego zaufanie. Mimo że doszliśmy do porozumienia, nadal nie potrafię zaufać. Dzisiaj odkryłam, że znowu wyszukuje rzeczy, o które byłam zazdrosna. Kłamie prosto w oczy i zaprzecza, że tak nie było. Usuwa na bieżąco historie w wyszukiwarce. Kocham, ale nie potrafię tak żyć. Jak sobie poradzić?
Czy trafiłem na narcystyczną dziewczynę? Ciąży mi to.

Dzień dobry, to będzie długi wpis. Z góry przepraszam i proszę o odpowiedź na dwie nurtujące mnie kwestie (są na samym dole). 

Zaczynam od pytania czy trafiłem na osobę typu narcyz ukryty/wrażliwy? Jakiś czas temu poznałem dziewczynę w pracy na imprezie firmowej. Na pierwszy rzut oka - skromna, łagodna, nie śmiała, małomówna dziewczyna, która nie lubi rzucać się w oczy i woli zostać na uboczu, ktoś kto wydaje się nie groźny i buduje wokół siebie aurę "aniołka". To osoba, która bardzo dba o wygląd - zawsze mocny makijaż, pomalowane paznokcie i intensywny zapach perfum do pracy.... Musiałem się jej wtedy spodobać bo sama podeszła i zagadała kilka razy. Na początku naszej znajomości było super, miałem wrażenie, że spotkałem bratnią duszę... Pisaliśmy codziennie, rozmowa się kleiła, umówiliśmy się na pierwszą randkę, gdzie też było super. Dziewczyna była miła, "empatyczna" uśmiechnięta, ciekawa mojej osoby, choć zauważyłem, że ma problemy ze słuchaniem. Rozmawialiśmy o naszym przyszłym związku, choć zastanowiło mnie jedno jej pytanie - " czy jak kiedyś się pokłócimy, będąc razem lub jeśli nam nie wyjdzie to czy nie będziesz się mścił, obgadując mnie w pracy?" Wszystko układało się podręcznikowo, była zaangażowana w relację, przez telefon rozmawialiśmy po prawie 3h... - Jakby faza idealizacji. 

Mimo tej pogodnej maski, cały czas coś mi nie pasowało... Po pewnym czasie zauważyłem jej braki emocjonalne. Nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach, jest chłodna i brakuje jej takiej głębi emocjonalnej oraz większej empatii. Nie radzi sobie z emocjami i często reaguje płaczem. Nie potrafi się otworzyć na drugą osobę. Nasze "głębokie" rozmowy na poważne tematy były bardzo płytkie z jej strony. Czułem, że ona mnie nie rozumie i nie chce zrozumieć. Uwielbia być adorowana i przyjmować komplementy - mimo introwertcznej osobowości dużo jeździ na dyskoteki (prawdopodobnie szukając uwagi innych mężczyzn) i publikuje wyzywające zdjęcia na Instagramie. Między wierszami można wyczytać, że uważa siebie za najpiękniejszą i ma wysokie mniemanie o swoich wyglądzie "ja wiem, że mam fajne to i tamto", "mam większe cycki niż inne haha". Często manipuluje, żeby usłyszeć komplement - " ja wcale nie jestem taka idealna" "nie umiałabym tego zrobić tak jak ty". Nie ufa ludziom - według niej wszyscy są źli, nigdy nie słyszałem pozytywnej opinii na czyiś temat z jej ust (z wyjątkiem mnie,,) Nawet o swoich najbliższych nie ma najlepszego zdania... W swoich historiach i opowiadaniach wiecznie stawia się w roli ofiary i źle wyraża się o ludziach, nawet ich obrażając, używając wulgarnych słów. Ona w ogóle jest wulgarna... Potrafi śmiać się z ludzi, tylko dlatego, że idą w weekend do pracy. Obsługę hotelową potrafi nazwać "tanią siłą roboczą". W pracy nazywają ją "księżniczką", bo wiecznie coś jej nie pasuje i uważa, że wszystko jej się należy - tak z automatu... Że to facet ma robić na kobietę i kropka. "Mam wysokie wymagania co do mężczyzn" mówi dziewczyna, która nie ma praktycznie nic do zaoferowania... 

Znajoma z pracy mówi, że szkoda mnie na nią, bo wieje od tej dziewczyny pustką, mimo tego spróbowałem. Zawsze stawia siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu i ciągle zmienia zdanie na różne tematy, przy czym jest wyśmiewna i od dłuższego czasu nie może sobie nikogo znaleźć. 

Na pewnym etapie tej relacji czułem się samotny, że ona patrzy tylko siebie. Ciągle towarzyszył mi stres, co ona teraz zrobi i miałem mocne wahania nastrojów. Ważyłem słowa, trochę chodziłem na palcach w tej relacji. 

Nadeszło drugie spotkanie - które zaczęło się małym nieporozumieniem, przez które zrobiła mi awanturę (błąd w komunikacji w sprawie miejsca spotkania, gdzie miałem po nią podjechać - bardzo to wpłynęło na dalszy przebieg tej randki) zaczęła milczeć i sprawiać wrażenie jakby spotkała się ze mną z musu. Zapytałem jej się " wszystko ok?" To usłyszałem " a co źle wyglądam?!" Tylko jedno jej w głowie... Swoim zachowaniem kompletnie zniszczyła mi humor i dobre nastawienie jakie miałem tamtego dnia. 

Czułem się jakbym spotkał się z dwiema różnymi dziewczynami (pierwsza, druga randka),wytrąciła tym ruchem wszystkie moje atuty z rękawa. Z każdą minutą zaczęła pokazywać pazurki (cechy wypisane jak wyżej) i opowiadać o sobie rzeczy, przez które co raz bardziej zaczęło mnie od tej osoby odrzucać ( nadużywanie alkoholu, niechęć do dzieci, czarno -białe myślenie itp) Na moment była sympatyczna, za chwilę znowu opryskliwa... Przez to wszystko było drętwo i nudnawo, chociaż i tak próbowałem ratować sytuację. Chciałem pokazać jej swój dom przejazdem - usłyszałem "Pfff, no dobra..." Jak tutaj spędzać miło czas? 

Nagle zrzuciła maskę.. Na drugi dzień zaczyna się dystansować i lekceważyć, po tygodniu takiego zachowania nagle o 1szej w nocy dostałem wiadomość (na rozmowę byłem chyba zbyt mało ważny), że to koniec i że o zakończeniu zaczęła myśleć po drugim spotkaniu. Byłem wyrozumiały i zareagowałem spokojnie. Dodałem - " jak mam być szczery to przez całą drugą randkę miałem wrażenie, że szukam kogoś innego" - i tutaj zaczęła się kłótnia z jej strony... "No nieźle, mówiłeś, że Ci się podobam". Zaczęła się bronić słowami "takie jest życie" "nie ciągnęło mnie do dalszej relacji" "zostawię to dla siebie" " mam prawo zmienić zdanie". 

Poczułem jakby wina zaczęła spadać na mnie i to poczucie winy towarzyszyło mi przez długi czas. Do teraz mam takie momenty, gdzie czuje, że to ja coś zepsułem. Żadnego przepraszam, ani empatii z jej strony, zamiast tego zimna jak lód - Odrzucenie? Dostała ode mnie wiadomość, że niefajnie tak nagle kończyć i to bez większego powodu oraz, że z takim podejściem ciężko będzie mieć kogoś znaleźć, choć nie życzę jej źle. 

Jeszcze gdy nie znałem jej w pracy, to w ogóle nie gadaliśmy ze sobą. Teraz traktuje mnie po tym wszystkim jak powietrze (wcześniej umówiliśmy się, że po tej sytuacji będziemy się traktować normalnie i z szacunkiem). Odezwie się tylko w celach służbowych - ale to ostateczność, jeśli jest już zmuszona do kontaktu ze mną, co zdarza się bardzo rzadko. Próbowałem dwa razy zagadać, bo to nie powód, żeby się dąsać na siebie, ale mimo że wyciągnąłem rękę i coś mi tam odpowiedziała - to dalej milczy. Mam wrażenie, że jest to " karanie ciszą". 

Źle to na mnie wpływa, czuje obniżone poczucie własnej wartości i czasami chciałabym wyciągnąć rękę. Dziewczyna sprawia wrażenie, jakby spłynęło to po niej jak po kaczce. Nawet na mnie nie spojrzy, przechodząc obok... Czy mogłem trafić na osobę typu ukryty narcyz? Dlaczego zostałem odrzucony? Dlaczego oni tak robią? Z góry dziękuję, Bartek

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.