Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nazywam się Miłosz mam 13 lat, nie mogę usiedzieć na miejscu od miesiąca, bo bardzo martwię się o mojego brata.

Nazywam się Miłosz mam 13 lat, nie mogę usiedzieć na miejscu od miesiąca, bo bardzo martwię się o mojego brata. Kiedy usiądę na komputer to, co 5 minut sprawdzam, gdzie on jest. Ma 5 lat. Kilka razy zdarzyło mi się, że musiałem go szukać po domu. Panikuje również, gdy mój tata nie wraca długo z pracy, a wstydzę się do niego dzwonić, że pomyśli, że zwariowałem. Bardzo boję się też o moją siostrę, gdy wychodzi ze znajomymi i nawet kiedy dopiero co wyszła z domu. Wtedy do niej wypisuje, a ona się o to denerwuje. Co mam zrobić w takiej sytuacji?
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

 

Dzień dobry Miłosz, faktycznie to, co piszesz, jest niepokojące i musi być dla Ciebie bardzo trudne. Tym bardziej gratuluję, że po pierwsze byłeś w stanie zobaczyć, że coś się dzieje nie tak, a po drugie napisać to z prośbą o pomoc. Niestety nie mogę tutaj pomóc profesjonalnie na Forum tak, jak tego potrzebujesz. Dlatego bardzo ważne, żebyś porozmawiał z którymś z rodziców, do którego masz zaufanie, bądź jeśli to dla ciebie za trudne to z kimkolwiek dorosłym w twoim otoczeniu, któremu ufasz, powiedział o tym, co się dzieje i poprosił o pomoc. Pomoc, której potrzebujesz, to z pewnością opieka Psychologiczna. Ale zanim do takiej dojdzie Psychoterapeuta dzieci i młodzieży (tak nazywa się osoba zajmująca się takimi sytuacjami) przeprowadzi rozmowę z Tobą, z rodzicami, żeby spróbować zrozumieć co się dzieje i czemu czujesz się tak, jak się czujesz. Ponieważ wyobrażam sobie, że to naprawdę okropne tak bardzo się martwić o bliskie ci osoby, to prosiłabym, żebyś nie czekał i poprosił o pomoc. Choć wiem, że wcale niełatwo mówić innym ludziom, zwłaszcza bliskim o takich rzeczach, ale naprawdę warto, żebyś to zrobił. Powodzenia Magdalena Bilińska Zakrzewicz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z lękiem i przygnębieniem po okresie intensywnego stresu?
Hej chciałabym opisać swoją historię z zaburzeniami. Zaczęło się trzy miesiące temu, pracowałam za granicą, mialam ogrom stresu ,presji , ,praca,przeprowadzka i zaczęło się: płacz, ataki paniki ,roztrzęsienie , dezorientacja co się dzieje. Zjechałam do Polski ,zapisałam się na terapię cbt .Z początku było w miarę okej ,skupiłam się nad pracą nad sobą, nad obowiązkami w domu, jakoś to szło, mogłam normalnie jeść,spać, ataki ustąpiły, jednak czas mija ,a moj stan nie poprawia się,wręcz czuje się ciągle słabo, mam problemy ze snem, koncentracją, z apetytem, wszystko co do tej pory cieszyło nie cieszy jak dawniej,staram się nie rezygnować z życia prywatnego,wychodzę do znajomych,ale czuje się tam inaczej,dziwnie,przytłoczona,zdezorientowana, w poczuciu ,ze cos z moja psychiką jest nie tak. Nie mam żadnych objawow somatycznych,dlatego ciągle głowie się nad tym co mi jest,nie mogę utożsamić się z ludźmi w grupie ,żeby się jakoś wesprzec , nie wiem jak sobie z tym poradzić,lekarze wykluczyli depresję. Mam mysli lękowe,czasami są natarczywe ,ale sama potrafię się nakręcać analizowaniem. Czuje się przybita,przygnebiona, bez nadzieji.Martwię się, że nie wrócę do siebie sprzed zaburzenia, chciałabym normalnie żyć,bez uczucia lęku,niepewności,nie chęci .Czy ktoś miał /ma podobnie ? Ewentualnie szukam też jakiś historii, informacji na tematy nerwic/zaburzen bez somatow ,potrzebuje wsparcia.
Jak radzić sobie z uzależnieniem emocjonalnym jako DDA i poprawić zdrowie psychiczne?

Dzień dobry, jestem mężczyzną w wieku 31 lat. Jestem DDA i mam duży problem ze swoimi emocjami. Od kilku miesięcy jestem singlem po długoletnim związku. Już wcześniej wiedziałem, że moja głowa nie reguluje emocji w zdrowy sposób, ale w jakiś sposób byłem w stanie z tym żyć. Mam wrażenie, że posiadam syndrom uzależnienia emocjonalnego. Wchodząc w nową relację, chorobliwie potrzebuje uwagi tej drugiej osoby i znaków, że nadal jest mną zainteresowana. Gdy ich nie otrzymuje wpadam, w jakiś stan nerwowy, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nic nie jest w stanie go zagłuszyć. Nie jestem w stanie odwrócić uwagi od tych emocji. Nie obejrzę filmu, nie przeczytam książki, nie mogę normalnie funkcjonować, bo cały czas moje myśli krążą wokół banalnego braku nowej wiadomości. Jednocześnie sam nie nawiążę kontaktu, ponieważ moja głowa uważa, że w ten sposób się narzucam i nie spełni to moich chorych oczekiwań i tak tłumię w sobie te emocje, które mnie powoli niszczą... Dopiero wracam do normalności, jeżeli moje podświadome wymagania zostaną spełnione i ta druga strona się do mnie odezwie albo w jakiś inny sposób pokażę, że jej zależy. Po zakończeniu rozmowy/spotkaniu za chwilę znowu wraca ten stan. Przed moim ostatnim związkiem sytuacja była podobna, ale wszystko się szybko potoczyło, bo zamieszkaliśmy razem i w jakiś sposób zostało to zamaskowane, bo jednak miałem tą świadomość, że się zobaczymy w domu, po pracy, natomiast przez te lata nie zniknęło to całkowicie i też było dużo sytuacji, w której potrzebowałem dowodu na zainteresowanie mną. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moja inicjatywa nie wystarcza, a wręcz pogarsza sprawę. Potrafię też być złośliwy, wzbudzać specjalnie zazdrość, żeby naocznie zobaczyć, że zainteresowanie nadal jest, jednocześnie to ja jestem zazdrosny, ale nie chce tego pokazywać, bo uważam, że to oznaka słabości... Nie mogę tak żyć. Związek się skończył, buduję kolejną relację i mam wrażenie, że przechodzę przez piekło, a nie przez najlepszy czas relacji. Byłem u psychiatry i zostały mi przepisane psychotropy (Asentra). Mam wrażenie, że mój stan się delikatnie poprawił. Dostałem zalecenie od psychiatry, żeby uczęszczać na psychoterapie w kierunku "powtarzających się schematów". Generalnie już jakiś czas temu byłem dwukrotnie na spotkaniu z psychoterapeutą, ale bardziej skupiałem się na swoim dzieciństwie i sobie jako DDA i miałem wrażenie, że nie jestem rozumiany, że nie potrafię fachowo nazwać problemu, z którym przychodzę, że rozkopuję mnóstwo wątków. Spotkania polegały na moim monologu. Miałem wrażenie, że to ja prowadzę spotkanie. Teraz chyba potrafię nazwać to z czym się borykam - uzależnienie emocjonalne, ale czy na pewno? Stąd mój post u Państwa. Zraziłem się do spotkań z psychoterapeutą i nie wiem co robić, a nie mogę tak funkcjonować. Czuję, że każdy taki dzień mnie niszczy od środka. Słabo śpię, w sytuacji nerwicy nie jem... Wiem, że bez terapii nie dam sobie rady, ale od czego to znowu zacząć? Mam już dość opowiadania ciągle o tym samym. Tym razem widzę problem. Zakładam, że objaw uzależnienia emocjonalnego nie wpływa na mnie tylko przy budowaniu relacji, ale też w innych aspektach życia, aczkolwiek przy budowaniu nowej relacji działa na mnie najbardziej destruktywnie. Będę Państwu wdzięczny za każdą wskazówkę, bo mam już serdecznie dosyć i jestem na skraju :-(

Jaką terapię wybrać przy ADHD, depresji i zaburzeniach lękowych?
Chodzę od 1,5 roku na psychoterapię psychodynamiczną ale jest ona dosyć mało owocna po takim czasie. Natomiast chodzę ta tą terapię tylko do września, ponieważ do wtedy mam ważną legitymację. Zastanawiam się nad tym jaki nurt psychoterapii wybrać czy zostać przy psychodynamicznym, czy też zmienić na jakiś inny. Jestem osobą, która dużo filozofuje i terapię typu poznawczo behawioralna to nie jest terapia dla mnie . Mam ADHA, depresję i zaburzenia lękowe, chciałabym się skupić na tym podczas terapi ale nie w formie senatów do zastosowania czy też ekspozycji. Który nurt psychoterapii wybrać?
Chciałam nauczyć się kontrolować emocje i swoje zachowanie, kiedy pojawiają się negatywne myśli, gdyż często były one pasywno-agresywne
Dzień dobry, Chciałabym przedstawić swoją sytuację i poprosić o poradę. W zeszłym roku rozpoczęłam terapię, która trwała 5 miesięcy i zakończyła się w lutym 2024. Chciałam nauczyć się kontrolować emocje i swoje zachowanie, kiedy pojawiają się negatywne myśli, gdyż często były one pasywno-agresywne. Po tych kilku miesiącach nauczyłam się pewnych mechanizmów jak sobie radzić, wyłapywać myśli, mówić "stop" itp. i całkiem dobrze mi to szło. Od maja/czerwca zauważyłam pogorszenie się mojego stanu psychicznego. Kiedy coś "idzie nie tak" i podając głupi przykład: nie udało się zarezerwować kajaków podczas wakacji, bo się spóźniliśmy i nie było miejsc: moja głowa już zaczęła tworzyć myśli typu "nie ma atrakcji, co my będziemy robić, ale beznadziejnie, miało być tak fajnie a będzie słabo" i nie mogę takiej gonitwy myśli zatrzymać. Rośnie ciśnienie w głowie, mam ochotę się popłakać, co też zrobiłam (co często też robię przy takich sytuacjach) i wpadam w duży dołek, spadek nastroju zamiast być delikatny i na chwilę (bo przecież nic złego się nie dzieje) to jest ogromny. To jeden z wielu przypadków, które mi się przytrafiły, ale jest dość wyrazisty. Czasem te emocje są mniejsze, ale też wywołują dołek, z którego ciężko mi wyjść. Wczoraj też była sytuacja, jak przyjechała do mnie i do mojego partnera jego koleżanka na kilka godzin, żeby poczekać na lot (w nocy) to nie mogłam się uspokoić. Nie wiem do końca dlaczego, ale ta dziewczyna mnie denerwuje i jestem trochę o nią zazdrosna, mimo że nie mam do tego podstaw. Pojawiły się myśli typu "mój partner woli spędzać czas z nią, lepiej by się z nią dogadywał w związku" co wywołało rozpacz w mojej głowie. Wiem, że te myśli nie są prawdziwe, nie przedstawiają rzeczywistości, ale nie umiem już ich zatrzymywać, nie radzę sobie. Popłakałam się, ciężko oddychałam i nie mogłam uspokoić. Nawet przed terapią nie było tak źle. Mam wrażenie, że to może być kwestia stresu związanego z decyzją, że będziemy brać z partnerem w niedalekiej przyszłości kredyt (mimo że jak o tym myślę, to nie odczuwam stresu, ale może to podświadomy stres?). Czy ja się wpędzam w jakieś zaburzenia? Czy powinnam iść na terapię, zanim te stany się pogorszą? Nie wiem nawet, do czego te sytuacje przypisać. Ale jest ciężko, proszę o poradę, dziękuję z góry za pomoc.
Podczas kłótni, rozmów łamie mi się głos i zaczynam płakać. Nie rozumiem, dlaczego tak jest?
Chce mi się płakać z byle powodu - czy to normalne? Podam przykład : Podczas treningu, na którym mam sparing w rękawicach od boksu i dostanę parę uderzeń na twarz, które kompletnie mnie nie bolą, ale ostatecznie doprowadzają do przegrania sparingu, to automatycznie chce mi się płakać, gdy tylko zaczynam z kimś rozmawiać chwile po walce, mimo to że nie jestem smutny, tylko zdenerwowany. Kolejny przykład : w szkole, gdy nauczycielka twierdzi, że zrobiłem coś źle (wyższym tonem głosu) a ja próbuję jej wytłumaczyć, że to ja mam jednak rację, również automatycznie łamie mi się głos i czuję nadchodzące łzy. Ogólnie podczas kłótni z osobą, która jest negatywnie do mnie nastawiona i nie jest członkiem mojej rodziny, ciężko mi odpowiedzieć, ponieważ łamie mi się głos (mam 17 lat).
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.