Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Od ostatnich 5 dni nie mam ochoty na przytulanie ani całowanie się z partnerem, nawet zastanawiam się, czy go kocham czy nie

Ania

Dzień dobry, od ostatnich 5 dni nie mam ochoty na przytulanie ani całowanie się z partnerem, nawet zastanawiam się, czy go kocham czy nie, przez co płaczę i czuję się przytłoczona. To stało się tak nagle, jednego dnia czułam, że go bardzo kocham, jest dla mnie najważniejszą osobą, a drugiego dnia nagle wszystko zniknęło z niewiadomych przyczyn. Bardzo bym chciała, żeby było tak jak dawniej. Nie wiem co się ze mną dzieje i jaki jest powód tego nagłego zaniku uczuć i chęci.
Dzień dobry. Zachęcam do udania się na konsultacje do psychoterapeuty lub seksuologa. Źródeł przyczyn może być wiele i tylko w procesie terapeutycznym można ich poszukać. Z poważaniem Adrianna Stawarz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z emocjami po zdradzie męża? Brak intymności i zrozumienia w związku

Witam. Mam 49 lat.nie mogę poradzić sobie z emocjami i natłokiem myśli, jakie mnie nękają. Doświadczyłam zdrady męża.niby doszliśmy do porozumienie, że nie rozchodzimy się, ale mąż nie przyznaje się do tego, pomimo moich dowodów na ta zdradę Nie okazuje mi uczuć, nie dotyka nawet przez przypadek, nie chce rozmawiać. Boję się rozstania, jak sobie poradzę. Do końca nie jestem przekonana czy chce odejść. Brakuje mi zapewnienia ze strony męża, że jednak chce być ze mną. Nie wiem, co mam zrobić. Mam ogromny mętlik w głowie. Prawie większość dnia płacze z tego wszystkiego i nie widzę w życiu nic pozytywnego. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Dodam, że mąż nie chce iść na żadną wspólną terapię, bo twierdzi, że jemu to niepotrzebne. Nie bierze pod uwagę mnie i moich potrzeb. Sex nie istnieje. Nie ma żadnych rozmów, żadnych dotykowy, żadnych żartów, nic, co by miało związek z intymnością. Mi bardzo brakuje, chociażby przytulenia. Mąż mówi wtedy, że on nie chce, nie potrzebuje. A ja? Ja muszę go zrozumieć, on mnie nie? Czuję się taka nie potrzebna, nieważna. jak by mnie nie było, to tez by było dobrze.jemu.

7 odpowiedzi
Wyprowadzka w planach, ale obawiam się, że zostanę sama - nie będę miała do kogo wrócić.
Jestem w nietypowej sytuacji. Poznałam faceta, myślę nad wyprowadzką, chciałabym w końcu jakoś ułożyć życie. Jednak coś stoi na przeszkodzie- moje obawy - on mieszka prawie 500 km od mojego domu rodzinnego. Ja bardzo chce się stąd wynieść, zacząć wszystko "od nowa", rodzina mnie wykańcza, jest toksyczna, ciągle kłotnie, dyskryminacja mnie na każdym kroku. Chciałabym ograniczyć kontakt do minimum i odetchnąć z ulgą, żyć bez nerwów, myślą, że jestem nikim. Boje się tego, że jednak " swoje to swoje" tam będę miała tylko partnera, nikogo nie znam tak naprawdę. Mam cały czas strach przed podjęciem tego kroku wyprowadzki, że jednak może nam się nie uda, że każdego dnia nawet po 2-3 latach on może wyrzucić mnie na bruk. Nie będę miała do kogo już wrócić. Też była sytuacja, byłam w szpitalu po 2 dniach było ciężko być samej z dala od rodziny. Gdy dzwonili napływały łzy do oczu, czułam jakby taką samotność. Nie wiem czy umiałabym sobie z tym poradzić przy takiej odległości, jednak wizyty rodziny nie byłyby częste i jak zaryzykować, by w końcu ułożyć to życie?
2 odpowiedzi
Czuję się ignorowana w szkole – wszyscy traktują mnie jak powietrze oprócz przyjaciółki
W szkole ciągle wszyscy traktują mnie jak powietrze oprócz mojej przyjaciółki
6 odpowiedzi
Nie potrafię nazywać i wyrażać emocji, staję się obojętna w związkach po jakimś czasie.
Dzień dobry, Od długiego czasu meczą mnie pewne wątpliwości dotyczące mojej osoby i postrzegania ludzi w relacjach jakie mam, a szczególnie relacjach damsko-męskich. Chciałabym od dawna nawiązać taką relację, w której poczuję "to coś", stabilizację, spokój i uczucia. No i właśnie o uczucia chodzi. Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy wchodzę w jakiś związek, pojawia się ten sam schemat i nie wiem, z czego on wynika. Mianowicie, w każdym związku, który miałam dotychczas, początkowo zawsze czułam te dobre, pozytywne mocje, uczucia, które wskazywały na jakieś zauroczenie, coś co powodowało radość, a po jakimś czasie dłuższym, bądź krótszym, nagle zauważam u siebie spadek nastroju, który zupełnie nie wiem z czego wynika. Zaczynam czuć obojętność, której nie chcę czuć. Czuje się z tym źle, mimo szczerych chęci zmiany tego to nie potrafię. I kiedy mam odpowiedzieć na pytanie "co czuję" zupełnie nie umiem. Mam wrażenie, że nie potrafię nigdy określić ani sprecyzować swoich uczuć i emocji, czy kogoś lubię czy kocham. Owszem, mam takie stany, w których rozpiera coś pozytywnego, mogę to określić jako coś w rodzaju uczucia miłości, czego nie jestem pewna. Mam też wątpliwości czy potrafię tęsknić, a wydaje mi się, że nie. Jest to taki stan, że jak ktoś mi bliski wyjeżdża, tak jakby mój mózg akceptuje taki stan rzeczy, dostosowuje się.... Wiele razy usłyszałam, że czuć ode mnie "chłód", ''jestem zimna". Jest mi przykro w sytuacji, kiedy partner pyta czy tęsknie, a ja nie mogę mu odpowiedzieć twierdząco. Mam problem z wyrażaniem emocji, mówieniem o uczuciach. Prawdopodobnie mój opis jest bardzo chaotyczny, za co z góry przepraszam. Chciałabym się dowiedzieć czy to co mnie dotyka, powinnam z kimś przepracować, bo czuję, że jest we mnie jakiś problem. Będe wdzięczna za jakąkolwiek poradę, gdzie powinnam szukać pomocy i w jakim zakresie. Pozdrawiam M.M.
2 odpowiedzi
Lęk przed odrzuceniem w związku, kryzys relacji i problemy seksualne po rozstaniu z partnerką
Nie wiem nawet jak zacząć tę wiadomość, tak czuję się rozbity... i zastanawiam się czy to już nie jest dla wielu osób robienie z siebie męczennika i cierpiętnika... i jednocześnie się zastanawiam czy w ogóle czasem coś mówić bo w bliskiej osobie, która też odczuwa głęboko zaczyna być to wówczas ciężarem. Chciałbym powiedzieć i nie bać się, że moja bliska osoba odczuje to jako ciężar... i przez to czasem wolę nie mówić... tutaj nakreślę wprost - jestem w związku który tworzy się już bardzo długo. Ja miałem żonę, moja partnerka miała męża. W sumie to obydwoje jeszcze mamy bo sprawy się toczą. Niestety ja narobiłem trochę błędów, lecz jednocześnie partnerka też nie pozostała dłużna. Każde z Nas niesie w sobie traumy. Każde z Nas czuje swoje krzywdy. Ja już z nich wyszedłem lecz na bieżąco wciąż coś się wydarza. Dwa miesiące temu będąc na wyjeździe oświadczyłem partnerce, że pragnę żyć z Nią do końca życia i ona przyjęła to. Następnego dnia kochaliśmy się, tak jak nie raz gdy byliśmy przy sobie - seks z Nią dla mnie, dla moich wartości, dla mojego umysłu, ciała i serca jest czymś tak perfekcyjnym, tak doskonałym, że jest moim Spełnieniem w każdym tego słowa znaczeniu. Przy tym wszystkim niestety też kłócimy się o różne rzeczy mniej lub bardziej ważne. Ja czuję całym sobą, że Ona jest moim Ideałem. Doskonałością o której nawet nie śmiałem śnić. Bardzo boję się ją stracić. Nie raz już było tak że po kłótni ona się odsuwała, dystansowała i znikała, bez odpowiedzi, ja pisałem, a ona nic. Dzień po Naszej głębokiej rozmowie na wyjeździe i oświadczeniu chęci wspólnego życia ona w powrocie do naszego miasta powiedziała że potrzebuje samotności. Zareagowałem łzami. Nic nie powiedziałem. Wiedziałem że to może być kolejna rozłąka. Tak też się stało. Niestety ta rozłąka została okraszona obecnością przy Niej Jej męża. Każdego dnia po kilka godzin. Był dzień w dzień. A ja zostałem odsunięty. Ufam Jej lecz to było okrutnie ciężkie. Wołałem żeby tak nie robiła lecz to nie skutkowało. Stwierdziłem że będę się pokazywać bo jesteśmy już ze sobą ponad rok w takim trybie. Ona uznała że Ją śledzę. Mimo że ja nie ukrywałem swojej obecności i pojawiania się. Nie mogłem się więcej przez to pokazywać... Jej mąż był dzień w dzień. Zwieńczeniem tego tygodnia w którym był dzień w dzień był ich wspólny wyjazd na cały dzień wraz z ich córką do parku rozrywki (ja też mam dwóch synów). Moja chęć bycia przy Niej, zakończyła się tym, że miałem się nie pokazywać, a ona zdystansowała się jeszcze bardziej czując że widzę czubek własnego nosa a nie pomyślałem o tym jak Ona w tej całej sytyacji się czuła. Tylko, że to nie ja byłem kreatorem tego i nie ja dałem przyzwolenie by się to wszystko wydarzyło. Tylko czy to znowu nie jest myślenie egoistyczne i patrzące tylko na czubek własnego nosa? Nie wiem. Jestem skołowany. Dałem Jej przestrzeń. Było to dla mnie ciężkie. Odzywała się sporadycznie. Rozmawialiśmy o Nas. Lecz Jej przerwy w pisaniu były co raz dłuższe. W końcu na podstawie polubionego przeze mnie jakiegoś posta odnośnie relacji w długoletnich związkach ona uznała że skoro to polubiłem to się z tym utożsamiam i że na bank chodzi mi tym postem o moją byłą żonę. Było to straszną bzdurą ale ja nie dostałem żadnych szans na rozmowę tylko zostałem wywalony ze znajomych wszędzie i poblokowany... nie odzywała się długi czas. Aż w końcu zrobiła to kilka dni temu. Chodzę od ponad dwóch miesięcy na terapię. Sporo się nauczyłem. Przeszedłem też załamanie, trafiając do psychiatry do szpitala i dostałem leki które bardzo mi pomogły. Lecz po Jej zniknęciu ze mną wydarzyło się coś dziwnego. Zamknąłem się w sobie i przestałem fizycznie reagować. Nie było we mnie podniecenia. Nie umiałem. Umiałem tylko gdy pomyślałem o Niej lecz dochodziłem do lęku że ją straciłem i opadałem. Powiedziałem Jej o tym i powiedziałem, że jest to efektem tego odrzucenia ostatniego i wówczas była na mnie wściekła że czuję się odrzucony. Że ja nie powinienem w ogóle tak się czuć i że to nienormalne że ja w ogóle tak czuję. Mój problem gdzieś został pominięty. Gdy Ona do mnie napisała "Idę zaraz na spacer, chcesz pójść ze mną?". Oczywiście poleciałem. Bo Kocham Ją nad swe życie... długo rozmawialiśmy. Odzyskaliśmy kontakt. Doszło do kolejnego spaceru po którym złapał Nas deszcz a najbliżej było do Niej. Przeczekałem deszcz i miałem wychodzić gdy pocałowaliśmy się namiętnie i zareagowałem. Byłem szczęśliwy bo doskonale wiedziałem że Ona jest moim spełnieniem kompletnym. Cieszyłem się jak dziecko i całowałem ją z ogromem miłości. Zaczęliśmy się Kochać. Jestem Nią totalnie oczarowany, Jej ciało jest dla mnie totalnym Ideałem. W trakcie Ona znalazła swoje spełnienie i byłem totalnie szczęśliwy. I gdy ja miałem odnaleźć swoje spełnienie wówczas pojawiła się myśl że ostatnim razem też trzymałem ją w ramionach a następnego dnia już Jej nie miałem. Zadziałał strach. Lęk przed Jej utratą. I opadłem... nie byłem w stanie wrócić. Od razu wiedziałem że to moja wina. Powiedziałem Jej o tym. Wspominałem Jej przecież o tym. Ją dotknęła ta sytuacja. Uznała że to przez Nią. Więc ja nie dbałem o siebie tylko zadbałem żeby tak nie myślała bo to nie jest zgodne z prawdą. Zaczęła budować myśli że to przez to że nie podoba mi się Jej ciało... gdzie doskonale wie że to nieprawda i że jest moim ideałem. Dorzucała że z moją byłą żoną tak nie miałem więc to żona raczej była moim ideałem i że to ona była lepsza od Niej... ja dbałem w całej tej sytuacji by koić Jej zranienie, Jej ból. Tłumaczyłem że to wszystko przez moje lęki. Że to jest moja wina i że ja potrzebuję już stabilności, gruntu i fundamentu jakim jest życie wspólne z Nią. Nie działało. A wręcz przeciwnie. Mówiła tylko o tym że ona jest gorsza i że ma straszne ciało. Ja mówiłem Jej że nie reaguję na nic innego jak tylko na Nią więc mi stwierdziła że skoro tak mówię to musiałem w takim razie z kimś innym próbować i chciała żebym był z Nią szczery... to wszystko były raniące mnie zdania. Jestem Zakochany w Niej do szaleństwa. Nie ma nikogo innego a kochać się nie potrafię bez miłości... te Jej myśli zaczęły mnie boleć. Powiedziałem Jej o tym. Że czuję to jako zamach na moją miłość do Niej. I usłyszałem że nie szanuję Jej emocji i uczuć. Że bagatelizuję. Że skoro Jej emocje i uczucia krzywdzą mnie to w takim razie ona więcej ich nie okaże. To mnie poprostu rozwala. Ja szanuję i kocham i tulę Jej emocje i uczucia i bóle. I akceptuję. Lecz czy naprawdę mam pozwalać na to by rozbudowywać tak daleko myśli? Bo ja chciałem wyciągnąć Ją z tych nieprawd... czy ja zrobiłem źle? Czy powinienem się inaczej zachować? Co powinienem zrobić? Ja ją tak Bardzo Kocham... zrobię dla Niej wszystko. Nauczę się Jej odczuwania. Lecz potrzebuję zrozumieć. Potrzebuję żeby była a po całej tej sytuacji znowu się odsunęła i zdystansowała... czy to wszystko jest tak jak powinno? Co ja robię źle? Błagam niech mi ktoś pomoże i jeśli serio to ze mną jest coś nie tak to niech mnie ktoś naprawi... zrobię dla Niej wszystko...
6 odpowiedzi
Jestem w toksycznym (despota) związku, jak sobie radzić?
Jestem w toksycznym (despota) związku, jak sobie radzić, poczucie mojej wartości zaczyna maleć, nawet przychodzą myśli samobójcze. Jak męża namówić by poszedł do psychologa ?
6 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.