
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, uzależnienia, związki i relacje
- Mój mąż został sam...
Mój mąż został sam z dwuletnim dzieckiem (poszłam do sklepu), jak wrociłam był ewidentnie pod wpływem alkoholu
Ktoś taki jeden
Michał Baczewski
dzień dobry,
To zupełnie w porządku, że masz takie obawy. Dziecko w tym wieku jest zależne od nas dorosłych. Dobrze, że tłumaczysz mężowi jakie konsekwencje może mieć takie zachowanie, choć zdaję sobie sprawę, że taka rozmowa, gdy w grę wchodzą emocje- może nie być łatwa.
Czasem wpierająca jest jakaś forma przygotowania się do tego spotkania: zaplanowanie tego jak opowiedzieć o sytuacji i konsekwencjach (tak jak Ty to widzisz). Wskazanie na swoje i dziecka potrzeby - i jasne wyrażenie swoich oczekiwań wobec męża. Warto też wysłuchać co On ma do powiedzenia - dając mu na to przestrzeń.
Możesz tez wcześniej umówić sie z mężem informując, że chciałabyś z nim porozmawiać na ten temat - czasem pomocne jest napisanie tego, co chce się powiedzieć.
Możesz zawsze też skorzystać z pomocy psychologa/psycholożki
powodzenia! Michał Baczewski
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Aleksandra Hryhorczak
Szanowna Pani,
Wydaję mi się, że sytuacja w której się Pani znajduje jest naprawdę bardzo trudna; Ma Pani prawo, a nawet obowiązek, oczekiwać od partnera rzetelnej opieki nad Państwa dzieckiem.
Odpowiadając na Pani pytanie, opiekowanie się dzieckiem pod wypływem alkoholu nie tylko jest niedojrzałym zachowaniem, a wręcz w systemie prawa polskiego jest traktowane jako poważne wykroczenie i potencjalne przestępstwo. Mowi o tym kodeks karny, art. 160 - https://statystyka.policja.pl/st/kodeks-karny/przestepstwa-przeciwko/63435,Narazenie-na-niebezpieczenstwo-art-160.html
Proszę sobie odpowiedzieć na pytania, czy sytuacja którą Pani opisuje była jednorazowa, czy było ich więcej?
Czy picie alkoholu przez męża już wcześniej powodowało napięcia w Państwa małżeństwie?
Czy kiedykolwiek czuła Pani zagrożenie dla Pani lub Pani dziecka ze strony męża?
Czy Państwa małżeństwo ma okresy tzw. “Miodowego miesiąca”, gdzie mąż przeprasza za wcześniejsze zachowania, po czym następuje okres dużego napięcia w domu, które kończy się awanturami?
Jeśli Pani odpowiedzi na pytania powyżej są twierdzące, być może Pani i Pani dziecko jesteście w tzw. cyklu przemocy.
Sugeruję udać się do interwenta kryzysowego lub psychologa, który będzie miał możliwość przeprowadzenia z Panią głębszego wywiadu oraz ustalenia planu dalszego działania w oparciu o Pani cele i możliwości.
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
opisana przez Panią sytuacja z pewnością jest trudna i dostarcza wielu emocji. Ma Pani prawo czuć niepokój oraz złość na męża. Myślę, że warto z mężem porozmawiać ponownie o zaistniałej sytuacji - wyrazić swoje uczucia, obawy oraz swój punkt widzenia. Być może warto ustalić wspólne zasady dotyczące opieki nad dzieckiem, np. brak spożywania alkoholu w momencie kiedy rodzic zostaje sam z dzieckiem. Wydaje mi się również, że jeżeli problem będzie się nasilać, warto, aby mąż skorzystał z pomocy specjalisty. Proszę pamiętać, że najważniejszą rzeczą jest zadbanie o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka. Spożywanie alkoholu przez rodzica, który jest z dzieckiem sam może zostać uznane za zaniedbanie lub narażenie dziecka na niebezpieczeństwo.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Joanna Spychalska
Szanowna Pani,
opisana przez Panią sytuację jest trudna. Zachowanie męża było zdecydowanie nieodpowiedzialne. Zajmowaniem się dzieckiem pod wpływem alkoholu może prowadzić do poważnych konsekwencji, w tym prawnych, co więcej i najważniejsze może zagrażać bezpieczeństwu dziecka. To całkowicie zrozumiałe, że czuje się Pani zaniepokojona i zdenerwowana.
Na podstawie podanych informacji nie jestem w stanie odnieść się do tego jak poważny jest to problem, niemniej jednak w procesie terapii wyróżniamy różne stadia możliwości wglądu w swoje problemy a tym samym gotowości do zmiany. Być może pani mąż znajduje się w fazie prekontemplacji, która charakteryzuje się brakiem świadomości problemu. Kiedy znajdujemy się w tym punkcie często zaprzeczamy istnieniu problemu, jak również możemy minimalizować jego znaczenie.
To co ważne w tej sytuacji, to zapewnienie bezpieczeństwa dziecku. Gdyby takie sytuacje powtarzały się, być może warto rozważyć konsultacje z prawnikiem. Przypominam również o działalności komisji do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych, w których również może Pani uzyskać pomoc w sprawie.
Na pewno warto podejmować rozmowy z mężem, natomiast próba rozwiązania problemów w stanie emocjonalnego napięcia może być mało skuteczna. Warto znaleźć odpowiedni moment, kiedy oboje państwo będziecie spokojni, jak również będziecie mieli przestrzeń na rozmowę. Zachęcam również do wyrażenia swoich obaw bez oskarżenia drugiej osoby, na przykład za pomocą następujących słów “Czuję się zaniepokojona i zmartwiona kiedy zostawiasz dziecko i pijesz alkohol. Obawiam się wówczas o jego bezpieczeństwo”.
To co ważne, to jasne określenie granic - jakie zachowania są nieakceptowane przez Panią i jakie mogą być konsekwencje z powodu ich powtarzania się.
Warto również rozważyć na co ma Pani wpływ w tej sytuacji a na co nie. Przypominam, że może Pani decydować wyłącznie o swoich reakcjach i działaniach. Przykładem może być zapewnienie opieki dziecku pod nadzorem wyłącznie osoby trzeźwej. To ważne, aby nie wywierać na sobie za dużej presji i nie oczekiwać rzeczy poza obszarem kontroli. Na przykład nie ma Pani kontroli nad tym, czy mąż przyzna się do problemu. Natomiast na pewno warto pracować nad własnymi reakcjami strategiami radzenia sobie z tą sytuacją. To co ważne, to również wsparcie i pomoc przyjaciół, terapeuty, czy grup wsparcia dla rodzin osób uzależnionych.
Chciałam jeszcze na koniec podkreślić, że zdecydowanie nie robi Pani problemu z niczego. Zachowanie męża jest poważne i wymaga reakcji. Proszę również pamiętać że ma Pani prawo do ochrony siebie i dziecka oraz poszukiwania wsparcia trudnej sytuacji.
Pozdrawiam,
Joanna Spychalska
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
ma Pani rację. Zachowała się Pani adekwatnie do sytuacji, czyli porozmawiała Pani i wyjaśniła jakie mogły być tego konsekwencje. Wspomina Pani, że po 40 minutach nieobecności zastała Pani męża pod wpływem alkoholu. Czy w takim razie małżonek mógł tego dnia zacząć pić już dużo wcześniej?
Czy mąż ogólnie ma problemy z alkoholem? Nadużywa go?
Kolejna kwestia to relacja między Wami. W związku z opisaną przez Panią sytuacją mąż użył wobec Pani mocnych słów oraz uciekł się do szantażu. W małżeństwie opartym na szacunku i współpracy raczej nie powinny pojawiać się takie wypowiedzi, ale istotne jest to, jak zachował się później mąż, kiedy ochłonął. Mam tu na myśli to, czy przeprosił i wyciągnął wnioski.
Zadaję Pani tyle pytań, ponieważ nie chciałabym na podstawie Pani krótkiego opisu wyciągać daleko idące wnioski.
Pozdrawiam :)

Zobacz podobne
Dzień dobry. Pisałam już tutaj o trudnej relacji z matką koło roku temu . Teraz trochę się zmieniło, mieszkamy w blokach , ja mam pracę . Co prawda na pół etatu, ale zawsze to coś . Ale problemy z matką nie zmniejszyły się . Jak jestem w domu to można powiedzieć, że na każde zawołanie . Pomagam w toalecie , szykuje jedzenie . Ma czysto , ciepło , ugotowane . Ale mam też męża i lubię razem z nim spędzać czas , tak samo jak z naszym psem , mogę powiedzieć, że w chwili obecnej pies i spacery to moja jedyną rozrywka - relaks . I w czym problem, może się wydawać . W tym, że jak za długo gdzieś wyjdę , czy do sklepu , czy z psem , to po przyjściu ( czasem np w niedzielę uda się wyjść z mężem, bo w tygodniu jest to trudne ,) jak spytam czy coś potrzebuje da dogryzki typu ,: co przypomniałaś sobie o matce , albo : ja już nie jestem potrzebna , jak zdec..ne to będziecie mieli spokój. Przepraszam za brzydkie słowo, ale próbuje oddać faktyczny stan jaki słyszę . Potem są zamknięte drzwi i ciche dni i potrafi nie jeść dwa dni , żeby mi zrobić na złość. Czasem do obiadu jest ok . Jak wracam , czy wracamy ze spaceru to się zaczyna . Takie rzeczy zdarzają się bardzo często. Nie mam nikogo, kto pomógłby w opiece , a od mojego męża nie chce pomocy . Czy ja nie mogę mieć własnego życia , czy może po prostu jestem fatalna córką ? Może powinnam ulegać i być potulna .? Czasem żeby odreagować , robię sobie drinka ale witam że to nie jest wyjście z sytuacji . Tylko co ja powinnam zrobić . Takie sytuacje zdarzają się od dawna , wnuczki już bardzo dobrze to znają, bo widziały takie sytuacje nie raz . Fakt może czasem podniosę głos , ale ja po prostu nie mam juz cierpliwości . Słyszę przeważnie narzekania i docinki i to od lat ( ale o tym już pisałam poprzednio ,) proszę o pomoc , bo już nie wiem jak reagować. Ja rozumiem, że to matka , że mieszka z nami , ale chyba są jakieś granice .
Dzień dobry. Mam pytanie, co zrób i jak żyć w sytuacji, gdy matka i dziecko mają ADHD i matka sama wychowuje dziecko.
Od 8 lat mam bardzo trudną sytuacje życiową.
Dużo się działo negatywnych zdarzeń, zdrady mojego ex męża, również podczas mojej ciąży. Kupno domu, w którym nadal mieszkam z córkami. Ale jest niewykończony, a ja nawet nie wiem czy będę mogła w nim zostać. Podczas tych 8 lat były też lepsze momenty, ale przeważał ogólny stres i poczucie osamotnienia. Małżeństwo skończyło się tym, że dowiedziałam się o ciąży kochanki męża. Dzieci miały wtedy 2,5 roku i 7 ( pierwsza klasa). Szczerze mówiąc było mi ciężko po rozwodzie, ale bardzo szybko i dobrze sobie poradziłam.
Minęły już 3 lata. Po półtora roku związałam się z partnerem, który był niedostępny emocjonalnie, dawał mi ciepło - zimno. Rozstaliśmy się trzy miesiące temu po półtora roku związku, po tym jak odkryłam, że mnie również zdradzał.
Jestem strasznie rozbita, bo nie mam sił zaczynać wszystko od nowa. Moje marzenie o ciepłej, kochającej rodzinie ( której też nie miałam w dzieciństwie) pękło jak bańka mydlana. Czuję się bardzo samotna i pusta w środku. Nie wiem jak poradzę sobie z domem. Czuje, że nie ma w nim życia takie jakie miało być. Jest wciąż nieskończony, nie umiem zapewnić córką, wszystkiego, czego one potrzebują i co ja bym im chciała dać.
Czuję się bardzo bezwartościowa. Zaczęłam zbierać się po nieudanym związku i tłumaczyć sobie, że tak jest lepiej, że powinnam skupić się na dzieciach to wydarzyła się kolejna tragedia. Dwa tygodnie temu zmarła nagle najlepsza przyjaciółka mojej starszej córki. Rozbiło mnie to doszczętnie. Jestem bardzo rozbita i boję się, że to wszystko za bardzo odbije się na moich córkach. Szukam zawsze jakiś pozytywów każdej sytuacji, ale już nie widzę ich, nie umiem sobie wytłumaczyć, że to kiedyś się zmieni, bo zła passa trwa zbyt długo.

