
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Bardzo boję się, że...
Bardzo boję się, że mąż mnie zrani. Wycofywałam się z relacji z tego lęku.
dorota
TwójPsycholog
Dzień dobry Pani Doroto,
czy jest Pani w stanie zastanowić się nad źródłem lęku, tj. z czego/ kiedy on w Pani powstał? Czy coś wydarzyło się w młodości a może w związku opiekunów/rodziców - była Pani świadkiem? Lub doświadczyła Pani zranienia w bliskiej relacji, również przyjacielskiej/rodzinnej? Pracując nad lękiem bardzo ważne jest jego źródło, ponieważ pozwala na rozłożenie całego lęku na mniejsze czynniki i pracę nad nimi :)
Drugą sprawą, niezwykle ważną, jest praca nad poczuciem własnej wartości, nad pewnością siebie, w tym, kim Pani jest oraz tym, że nieważne co - poradzi sobie Pani, również w nowych sytuacjach czy nowej codzienności. Dlatego zachęcam do pracy nad samooceną, praktykowanie mówienia do siebie i o sobie dobrze, pozytywnie - badania nawet wskazują, że pozytywne mówienie/ myślenie pozwala na utrwalenie tych informacji w mózgu oraz później bezwysiłkowy pozytywny obraz życia, ponieważ mózg działa na zasadzie powtarzalności i przewidywalności :)
Zachęcam do konsultacji psychologicznej, by popracować nad tymi sprawami.
Dodatkowo - szczera rozmowa z partnerem jest nieoceniona. Dobrze, by wiedział, jak się Pani czuje, w jakich sytuacjach. Możecie razem wypracować plan, np. tygodniowy na to, byście się do siebie zbliżali, a lęk w Pani malał.
Trzymam kciuki
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry Pani Doroto,
towarzyszący Pani lęk może sugerować niską samoocenę. Porada tutaj w tym wypadku nie wystarczy.
Proszę pomyśleć o zadbaniu o siebie w postaci konsultacji psychologicznych.
Pozdrawiam :)
Krystian Pasieczny
Na początku warto byłoby zadać pytanie co takiego się wydarzyło że po 19 latach wrócił problem. Jeżeli zauważa Pani podobną regułę w poprzednich relacjach warto byłoby się pochylić nad modelami przywiązania i tworzenia relacji. To co Pani opisuje może być związane z cechami osobowości i sposobami w jaki Pani radziła sobie w innych relacjach. Jeżeli jest to dla Pani uciążliwe i powoduje cierpienie zachęcam do skorzystania z usług psychoterapeuty który pomoże Pani dojść do przyczyny występowania takich myśli i wdroży działania terapeutyczne pozwalające na poradzenie sobie z trudną dla Pani sytuacją.
Pozdrawiam serdecznie Krystian Pasieczny
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Warto zastanowić się, skąd tyle lęku w relacji, poszukać źródła. Dlaczego bliskość kojarzy się Pani z bólem, zranieniem? Zastanawia informacja, że kończyła Pani związek z lęku przed cierpieniem, być może raniąc innych. To jakiś powtarzający się nieadaptacyjny schemat, któremu warto się przyjrzeć, aby przestał się powtarzać. Równocześnie Pani stan emocjonalny nie odnosi się do zaistniałych faktów, ale projekcji, czegoś, co wyobraża sobie Pani, że jest, czy będzie. Ten mechanizm obronny utrudnia bycie w bliskości, bo trudno być z realnym człowiekiem, skoro jest się z wyobrażeniem o nim, o jego ewentualnym zachowaniu, emocjach. Poza tym warto zwrócić uwagę na poczucie własnej wartości, czy Pani siebie lubi, ceni. Z jakiegoś powodu trudno Pani o dystans i odbiera wypowiedzi innych osób bardzo ksobnie, rozumiem, że to sprawia cierpienie. Zachęcam do zatroszczenia się o siebie, do skorzystania z psychoterapii, aby bardziej zrozumieć siebie.
Powodzenia
Katarzyna Waszak - psychoterapeuta

Zobacz podobne
Krótko: mam 45 lat, męża i syna 15 lat, rodziców, dom, kredyt, pracę… w życiu miałam szczęście do ludzi: nauczycieli, księży, lekarzy, szefów, współpracowników, lubię ludzi i myślę, że jestem lubiana! Natomiast najbliższa rodzina (syn, którego bardzo kocham i matka, raczej bez szału) wywołują u mnie skrajną frustrację, mam wrażenie, że w ostatnim czasie zawłaszczyli moje życie - po prostu mnie nie ma! Po telefonie od matki czuję się psychicznie wyczerpana, nawet jak jej nie widzę i nie słyszę, to wykańcza mnie na odległość! Humory syna kompletnie mnie rozwalają! Przez nich piękny świat wokół kompletnie mnie nie cieszy, nie mogę już dłużej! Jest jakiś ratunek dla mnie? Z góry bardzo dziękuję
