Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
80 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.

Daria

Postanowiłam wejść w związek z facetem, który przez ponad rok siedział biernie w domu bez pracy, ponieważ zdiagnozowano mu lekką depresję. Wierzyłam, że z tego wyjdzie, widziałam w nim potencjał, ale bałam sie zarazem niektórych jego zachowań. Mimo że ciągle zaznaczał, że chciałby być ze mną, ja zwlekałam rok, zanim zgodziłam się dać mu szansę. Z przyjaciół, weszliśmy w związek, kiedy zaczęłam zauważać porządne zmiany. Miałam rację. Wracał do siebie, łapał wiatr w skrzydła, ruszył przed siebie i zaczął dojrzalej myśleć. Przeprowadziłam się do niego i razem znaleźliśmy pracę. On popracował pół roku i znów trach… brak stabilizacji. Z jednej pracy przerzucono go do innego biura, żeby lepiej dogadał się z pracownikami… tam może i lepiej się dogadywał, ale nie osiągał dobrych wyników w sprzedaży. Takim sposobem popracował pół roku tu i tu, niedługo potem dano mu wypowiedzenie. Wrócił wcześniej do domu, niż wskazywał na to grafik. Był załamany, ale potem obrócił to w coś dobrego, bo zdobył czas na naukę obrony i poprawki licencjatu. Zgodziłam się z tym. Lepiej niech skupi się na edukacji, a praca nie zając - nie ucieknie, powtarzałam. Niedługo minie rok jak tu jestem. Stała praca okazała się zającem nie do prześcignięcia. Minął miesiąc… dwa… poświęcił minimum poszukiwaniom. Ale w końcu praca wpadła sama, zobaczył reklamę na fb o taksówkach. Teraz pracuje na umowę zlecenie 2-3 dni w tygodniu od grudnia. W czasie świąt oczywiście robił sobie więcej wolnego niż statystyczny Polak. Ostatnio zachorował, poświęcał dużo uwagi na zgłoszenia filmiku na YT, konkursowego, znalazł pracę w Grecji za 1000 euro, ale zrezygnował. Mówił, że ze względu na mnie - poniekąd mu wierzę, ale z drugiej strony czy to nie za małe zarobki, byśmy wspólnie opłacali mieszkanie w PL (w którym bym została), jego zakwaterowanie i studia, nawet z moją małą podwyżką, która w tym miesiącu dostałam? To byłaby jego szansa… owszem… ale ja nie znam języka, uczę się, ale zajmie mi to długo. Nie umiem się na niczym skupić. Wszystko mnie męczy i trapi ostatnimi czasy. Chciałabym więcej stabilizacji, jest krucho z pieniędzmi… a on się dziwi, że moja wypłata tak szybko niknie… wiara w niego zaczyna ze mnie ulatywać, bo do tego wszystkiego dochodzą kłótnie. Czasem nie słucha co do niego mówię, gdy w czymś się nie zgadzamy… a potem spłyca problem i zarzuca mi coś, co nie jest prawdą. Zdenerwowana krzyczę, potem on krzyczy, a gdy uspokajam się, chcę pogadać, on jest obrażony. Czuję się bardzo samotna w tym związku od jakiegoś czasu. Irracjonalne sytuacje mnie męczą, np. przez brak pieniędzy dziś, gdy szukał pracy, zasugerowałam mu, żeby wysłał CV tam, gdzie go przyjmą, a nie tam gdzie chce, skoro nie ma odezwu. Myślałam, że tego nie robi, bo już tyle czekam na to, by było stabilniej finansowo… Powiedział, że „jak śmiem się odzywać, będzie robił co chce i mam nic nie mówić”. Bardzo mnie bolą takie reakcje. Ostatnio zestresowałam się, że zachorował i że też zachoruję, więc powiedziałam, żeby chusteczki wrzucał do kosza, bo to na pewno pomoże nie rozprzestrzenianiu się zarazków. Potem dodałam, że może jestem nerwowa, ale naprawdę się stresuje chorobowym i wszystkim. Zaczął krzyczeć, że robię mu wojnę o chusteczkę. Znów spłycił to, co chciałam przekazać. Czuję się już głupia. Wiem, czasem przesadzam, pracuję nad sobą, ale czy w takich momentach to problem we mnie czy w nim? Nie wiem co robić.

W Pana obecnej sytuacji w związku, gdzie napotyka Pan na problemy komunikacyjne, finansowe i emocjonalne, kluczowa jest otwarta i skuteczna komunikacja z partnerką. Ważne jest wyrażenie własnych potrzeb i oczekiwań, jednocześnie starając się zrozumieć jej perspektywę. Rozważenie terapii par może pomóc w lepszym zrozumieniu siebie nawzajem i w rozwiązywaniu konfliktów. Proszę zwrócić uwagę także, aby zastanowić się nad własnymi potrzebami i granicami w związku, oraz dbać o swoje zdrowie emocjonalne i dobrostan. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Witam,

Widzę, że czuje się pani bardzo samotna i niezrozumiana w tym związku, w którym również brakuje pozytywnej komunikacji oraz szacunku ze strony partnera. Z pani listu wynika, że pani granice są często  przekraczane a pani pragnienia czy chęć pomocy, są często pomijane. 
Proszę porozmawiać z partnerem o pani obawach,  pragnieniach oraz priorytetach w związku, a jeżeli to nie pomoże, to mogą się państwo zgłosić na terapię par lub terapię indywidualną dla każdego z osobna. 

K Rosenbajger

Psycholog

Zobacz podobne

Mój mąż ma bardzo krótką cierpliwość i podczas kłótni bardzo silną potrzebę wygrania jej
Witam. Jesteśmy małżeństwem z moim mężem już prawie 16 lat. Mój mąż jest ogólnie bardzo pozytywną, pomocną osobą. Ludzie go w otoczeniu bardzo lubią. Mamy dwójkę dzieci i zawsze chętnie pomaga w domu etc. Jest człowiekiem, który chętnie pomoże potrzebującym, gdy ktoś poprosi go o pomoc, to nigdy z niczym nie ma problemu. Zawsze z każdym zagada, ale i w domu potrafimy mieć naprawdę fajne rozmowy. Od początku naszego związku jeszcze przed małżeństwem wiedziałam o tym, iż jest on dość wybuchowym człowiekiem, ale jako 21 latka, gdy braliśmy ślub, myślałam, że to nic takiego. Mój mąż ma bardzo krótką cierpliwość i podczas kłótni bardzo silną potrzebę wygrania jej. I tu by nie było problemu, gdyby nie to jakich słów używa podczas takich sytuacji. Przeklinanie w moim kierunku, agresywna postawa ciała etc, brak możliwości przerwania kłótni pomimo moich starań. Kiedyś powiedział mi, że on tak zawsze miał problem z doborem słów i żebym nigdy do serca nie brała tego, co do mnie mówi… ale to nie jest łatwe… Przez 16 lat nigdy na mnie ręki tak naprawdę nie podniósł, ale na tyle lat razem wiele było sytuacji naprawdę kryzysowych. Wypowiadane są słowa typu: „Ty kurwo” „Wypierdalaj” „Jesteś popierdolona” I ja przez wiele lat naprawdę staram się z tym sobie radzić… wiem, że powinnam załagodzić sytuacje, nie odzywać się, ale nie zawsze mi to wychodzi… i niestety, kiedy stawiam się, na mojego męża to działa jak płachta na byka… Wtedy jego ulubionymi argumentami są to, że jestem gruba (tu raz schudłam, aby udowodnić, że nie to jest problemem) i że nie jestem tradycyjną gospodynią domową, czasami nie gotuje, tylko coś na szybko przygotuje. Mieszkaliśmy za granicą przez 16 lat i od dwóch lat ja z dziećmi wróciłam do Polski, a mąż został za granicą i przyjeżdża raz w miesiącu na kilka dni. Zapewne nasza rozłąka ma wpływ na jego zachowanie, ale sytuacje zdążały się, jak mieszkaliśmy razem i teraz tez jak mieszkamy osobno. W większości (choć nie zawsze) największe kłótnie czy sceny dzieją się po alkoholu, kiedy to już mój mąż traci kontrole nad słowami… niestety kilka razy już usłyszałam, że ma ochotę „mi przyjebać” i dwa razy niestety, że jakby mógł, to by mnie zabił… Ostatnio niestety zdarzyła się sytuacja gdzie na ognisku u mojego taty po kłótni na jakiś temat sytuacja wymknęła się z pod kontroli i mój tata na niego krzyknął w obronie mojej i jego żony…mój mąż po ostrej wymianie zdań uderzył pięścią mojego tatę w twarz… po tym powiedziałam do niego, że chce rozwodu, a on się zabrał i pojechał naszego domu. Na następny dzień wróciłam z dziećmi do domu i teraz nie wiem, co mam robić… za dwa dni mój mąż wraca za granice… po rozmowie powiedziałam mu, jak się czuje i on starał się tłumaczyć, że go mój tata sprowokował, ale czy to znaczy, że nikt z moim mężem nie może się kłócić z obawy o jego relacje… Jego argumenty to to że stresuje się finansami, że bardziej wspieramy moją rodzinę niż jego etc i ja to częściowo rozumiem, ale mam wrażenie, że nie dociera do niego to, że jego argumenty nie są na tym samym poziomie jak jego czyny czy słowa, jakie wypowiada. Powiedziałam mu, że ma iść na terapie i powiedział, że pójdzie, ale tak naprawdę zastanawiam się, czy to coś da… To jest ten sam człowiek, który obiera pomarańcze dla naszego dziecka… uśmiecha się i wita z ludźmi na ulicy i wstanie rano w niedziele, aby zrobić naleśniki a mi da dalej pospać…
4 odpowiedzi
Dzień dobry mam na imię Beniamin i mam 14 lat, parę miesięcy temu miałem już objawy depresyjne
Dzień dobry mam na imię Beniamin i mam 14 lat, (parę miesięcy temu miałem już objawy depresyjne, chodzę na wizyty do psychiatry, biorę leki, nie daje mi to nic). Moje życie nie jest dłużej nic warte. Może to zabrzmieć durnie, jestem młody, ale bylem zakochany w dwóch osobach naraz. Z jedną byłem w ok. 1,5 letnim związku, który się rozpadł. Została mi druga osoba, dawała mi nadzieję, że mamy szanse. Okazywałem jej tyle ile potrafiłem, bałem się że jestem dla niej niewystarczający, że za mało jej daje, przepraszałem za wszystko, bo bałem się odrzucenia, włożyłem wszystko w to, żeby mnie pokochała. Dziś ok. 2 godziny temu napisała do mnie, że tak naprawdę ma kogoś innego, ale nie chciała żebym wiedział, żeby nie było mi przykro. Moje serce zaczęło bić bardzo szybko, jakby mnie coś napadło, poczułem jakby coś we mnie pękło, nie mogłem uspokoić się od płaczu, błagałem ją i przepraszałem, poczułem ze to mój koniec, ze juz nigdy nie doznam takiego uczucia, jakie miałem do niej. Ostatnia wiadomość, jaką do niej wysłałem to list pożegnalny, na temat tego ze za niedługo mnie tu nie będzie. Teraz po tym wszystkim leżę z pociętymi rękoma. Czuję, że juz nikt mnie nie kocha, ciągle płacze, nie mogę się uspokoić, nie chce już tu dalej być, wszystko się zniszczyło, dobijam siebie coraz bardziej samobójczymi myślami, wiem ze za niedługo mnie to przezwycięży chciałbym wziąść strzelbe i zastrzelić się w głowę.
2 odpowiedzi
Jak radzić sobie z przewlekłą depresją? Chcę skutecznej pomocy

Dzień dobry, 

Od 10 lat mam ciągle nawracającą się depresję. 

Jestem ciągle zmęczona … wszystkim. Mam leki, psychiatrę … już trzeciego. I znowu od 4 miesięcy jest bardzo źle, gorzej niż zwykle, mimo że chodzę na terapię 2 x w miesiącu i biorę leki. Jestem strasznie zmęczona, już nie widzę, co mogłabym jeszcze zrobić, żeby było lepiej. Mam męża i 2 dzieci, którzy mają mnie już dosyć. Ja też mam siebie dosyć, nawet kąpać mi się nie chce. Chcę tylko spać i przespać to gówno. 

Ale jak się budzę to nie nowy to samo. 

Co mam robić, gdzie szukać pomocy, czy w ogóle jest jakieś wyjście? 

Monika

2 odpowiedzi
Czy warto ponownie nawiązać kontakt po trudnym rozstaniu?
Jakiś czas temu zaczęłam na nowo spotykać się z mężczyzną. Na ostatnim spotkaniu pokazałam mu zdj. z Baby Shower na którym byłam ze znajomymi z pracy. Zwrócił uwagę na jedną ładną dziewczynę. Spytał o Nią (ile lat, czy wolna). Stwierdziałm, że wiem, że nie jestem tak ładna jak ona, na co usłyszałam w odpowiedzi: może Ty taka jesteś, tylko nie wierzysz w siebie (tak - mam niskie poczucie wł. wart). Potem zaczął, niby żartem, prosić żebym dała mu jej numer. Powtórzył to kilkakrotnie, zapewniając zarazem, że nie mam być o co zazdrosna, bo gdyby chciał to już by sobie znalazł kogoś innego: "mało tu jest takich?". Rozstaliśmy się jak zawsze. Po powrocie do domu otrzymałam sms: dziękuję za miło spędzony wieczór. Pamiętaj załatwić mi nr do tej Pani". Zdenerwowałam się, jednak zaczęłam żartować pisząc: "jak ci będzie lepiej to idź; może pokażę jej twoje zdj jak będę pytać o ten nr", itp. Na końcu spytałam, czy na prawdę uważa, że jest ładniejsza ode mnie. W odpowiedzi (odczytanej następnego ranka) otrzymałam: "Co do Was to musiałbym ją zobaczyć na żywo". Wściekłam się - poczułam się brzydsza, gorsza i że na prawdę wolałby kogoś innego. W odpowiedzi napisałam, że ja nigdy nie będę jak ta laska, więc albo bierze co jest, albo niech spada na drzewo. Jeśli nie chce ze mną być to niech mi to powie wprost. Wieczorem zadzwoniłam i przeprosiłam, bo poczułam, że moja reakcja była jednak przesadzona. Najpierw usłyszałam w słuchawce” kazałaś mi spadać na drzewo, więc spadam”. „Obrażony” – pomyślałam. Zadzwoniłam znowu – rozpoczynając od słów: dobra ale nie obrażaj się, zapomnijmy o tym. Przeprosiłam, wytłumaczyłam, że nie zrozumiałam żartu; Z drugiej strony usłyszałam że: sama Go kusiłam, po co mu to zdjęcie pokazywałam; że nie szanuję Go, bo użyłam „spadaj na drzewo”, co to w ogóle jest; że myślał nad tym cały dzień i stwierdził, że to nie ma sensu, rozstańmy się w zgodzie; że nie pasujemy do siebie, że nie będzie się z dzieckiem bawił (bo jestem nerwowa, znowu przyjdę obrażona, a potem go zostawię bo posłucham innych), po co mu to itp. Tłumaczyłam, że ja mogę jedynie przeprosić i jeśli tak uważa jak uważa to zostańmy przyjaciółmi; że ja TYM razem zadzwoniłam i przepraszam, nie uciekam, nie słucham się nikogo; że z każdej trudności która jest między nami wynoszę jakąś lekcję dla siebie. Jeszcze raz przeprosiłam ze łzami w oczach i powiedziałam, że możemy być przyjaciółmi. 8 marca dostałam życzenia na Dzień Kobiet. Nie powiem, że się nie ucieszyłam. Podziękowałam. Za jakiś czas wysłałam mu sms że polecam wyjść z psem bo piękna pogoda. Pod wieczór napisał, że był i spytał jak mi minął dzień. Odpisałam za 3 godz. Za chwilę przesłał do mnie sms, który nie miał trafić do mnie, a zapewne do jego siostry. Stoczyliśmy krótką rozmowę, w której wyjaśnił, że to nie była wiadomość do mnie, spytał ponownie jak mi minął dzień i spytał, czy wpadnę. Odparłam: ooo, no teraz i tak nie przyjadę (było dość późno). Odpowiedział, że wie i że no on chciał tylko życzenia złożyć bo się znamy. Twierdził, że nie jest obrażony, no ale… Życzył mi dobrego wieczoru. Odpisałam, że ja zawsze na kawę wpaść mogę, ale już raczej nie jako jego dziewczyna, ale koleżanka. W odpowiedzi dostałam kilka smsów w stylu: czy chciałabym się przytulać do kolegi, że ma na mnie ochotę etc. jednocześnie deklarował, że wiem, że czuje cos więcej do mnie, zawsze myśli o mnie i jest ze mną. Zaproponowałam szczerą rozmowę, a On się przeraził? i odpisał: „ nie dziękuję nie spotykamy się”. W następnym sms dałam mu do zrozumienia ze z mojej strony nic się nie zmieniło, że chciałabym żeby było jak 2 tyg temu, ale jeśli mamy być znajomymi to proszę aby nie pisał mi o tuleniu. Dwa dni później złożyłam mu życzenia na dzień mężczyzny oraz raz spytałam, czy to nie go mijałam w przejeżdżającym samochodzie. Odpisał: „dziękuję” , „tak, tobie również miłego dnia” (normalnie). Z mojego punktu widzenia przyczyna rozstania ze mną jest głupia ( z 2 strony rozumiem, że może się bać, że znowu odejdę - bo faktycznie obraziłam się i pierwszy raz odeszłam mimo, że nie chciałam, bo posłuchałam innych - natomiast podczas mojej 3 dniowego pobytu w domu rodzinnym nawet się do mnie nie odezwał). Nie wiem, czy mówił poważnie o zerwaniu, czy pod wpływem emocji. Może to głupie, ale brakuje mi Go, był mi bardzo bliski, być może zbyt wiele sobie wyobraziłam, ale dawał mi do zrozumienia, że chce próbować. Popadam w paranoję, za dużo analizuję.. Chciałabym z Nim jeszcze raz porozmawiać, ale nie wiem, czy ma to sens. Czy może czekać na jego ruch, bo właściwie jeśli żywi prawdziwe uczucie to się odezwie… Bardzo proszę o poradę w tej kwestii – odezwać się, spytać o pewność jego decyzji i ewentualnie się pożegnać, czy zostawić sprawę samej sobie?
4 odpowiedzi
Od 3 lat zle samopoczucie, zaburzenia nastroju, lek i bezsennosc oraz nasilone mysli o samookaleczeniu
Nazywam się Anita, mam 39 lat, zOd 3 lat zmagam się ze złym samopoczuciem, zaburzeniami nastroju, lękiem i bezsennością. Ostatnio mam nasilone myśli o samookaleczeniu. >
3 odpowiedzi
Jak radzić sobie z bałaganiarstwem u 5-latka? Zaburzenie czy etap rozwoju?
Moje dziecko od zawsze mocno się brudzi robi masakrę przy jedzeniu a ma już 5 lat jak kololoruje lub maluje to zawsze po obrazku po sobie po stole po krześle, no nie idzie nas tym zapanować. A potem się denerwuje że bałagan jest i żeby jej pomóc to ogarnąć do czystości. Uwielbia też wszelkiego rodzaju sljajmy robić błoto w piasku w misce no wszędzie ja to mówię bo świnka peppa. Ale to chyba jednak jakieś zaburzenie? Za to nie lubi czesać i myć włosów, ale wyciskać te szampony i wszelkie mazidła to tak i mazać po sobie. Proszę o pomoc
4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.