
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Partner spłyca...
Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.
Dominik Kupczyk
W Pana obecnej sytuacji w związku, gdzie napotyka Pan na problemy komunikacyjne, finansowe i emocjonalne, kluczowa jest otwarta i skuteczna komunikacja z partnerką. Ważne jest wyrażenie własnych potrzeb i oczekiwań, jednocześnie starając się zrozumieć jej perspektywę. Rozważenie terapii par może pomóc w lepszym zrozumieniu siebie nawzajem i w rozwiązywaniu konfliktów. Proszę zwrócić uwagę także, aby zastanowić się nad własnymi potrzebami i granicami w związku, oraz dbać o swoje zdrowie emocjonalne i dobrostan.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Widzę, że czuje się pani bardzo samotna i niezrozumiana w tym związku, w którym również brakuje pozytywnej komunikacji oraz szacunku ze strony partnera. Z pani listu wynika, że pani granice są często przekraczane a pani pragnienia czy chęć pomocy, są często pomijane.
Proszę porozmawiać z partnerem o pani obawach, pragnieniach oraz priorytetach w związku, a jeżeli to nie pomoże, to mogą się państwo zgłosić na terapię par lub terapię indywidualną dla każdego z osobna.
K Rosenbajger
Psycholog

Zobacz podobne
Dzień dobry, piszę bo już sobie nie radzę... Mam 44 lata, dwójkę dzieci i męża. Niedawno przeprowadziliśmy sie w nowe miejsce, nasz wymarzony dom. Od momentu przeprowadzki czuje smutek, nawet rozpacz. Nie jestem w stanie funkcjonować normalnie. Budzę się codziennie o 4 i nie jestem w stanie spać. Wcześniej mieszkaliśmy w domu z moimi rodzicami, mnie nie było źle, ale nowy dom to też była moja decyzja... mimo że mieszkamy blisko - 10 minut od rodzinnej miejscowości, ja czuję się jakbym przeprowadziła się na inną planetę. Mam wszędzie daleko, między pracą a zajęciami dzieci jestem w domu rodzinnym, bo nie ma sensu tu wracać. Tracę czas na ciągłe dojazdy, no i kwestia kredytu, który nam zjada jedną pensję. Mąż jest tutaj szczęśliwy, ja chciałabym wrócić na stare śmieci i żyć bez stresu. Przechodzimy straszny kryzys. Mówi mi, że to co czuje nie jest normalne, ze wszyscy sobie jakoś radzą... a ja czuję tak ogromną pustkę i samotność, że ryczę codziennie w aucie... czuje się więźniem tego domu. Moje życie zostało w rodzinnej miejscowości, dzieci tam chodzą do szkoły a ja pracuję. Tam są moi rodzice i znajomi. Za płotem chciałabym widzieć moich rodziców, a nie obcych ludzi. Czy to nienormalne? Wiem, że to moja decyzja, ale 5 lat temu nie myślałam o tym w ten sposób... Chcialabym wrócić, ale nie wiem czy jest to możliwe.... teraz czuję, że nie mam domu. Ani tutaj, ani w rodzinnej miejscowości. Sama się tak załatwiłam i nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Dziękuję za możliwość napisania tych słów.

