Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.

Postanowiłam wejść w związek z facetem, który przez ponad rok siedział biernie w domu bez pracy, ponieważ zdiagnozowano mu lekką depresję. Wierzyłam, że z tego wyjdzie, widziałam w nim potencjał, ale bałam sie zarazem niektórych jego zachowań. Mimo że ciągle zaznaczał, że chciałby być ze mną, ja zwlekałam rok, zanim zgodziłam się dać mu szansę. Z przyjaciół, weszliśmy w związek, kiedy zaczęłam zauważać porządne zmiany. Miałam rację. Wracał do siebie, łapał wiatr w skrzydła, ruszył przed siebie i zaczął dojrzalej myśleć. Przeprowadziłam się do niego i razem znaleźliśmy pracę. On popracował pół roku i znów trach… brak stabilizacji. Z jednej pracy przerzucono go do innego biura, żeby lepiej dogadał się z pracownikami… tam może i lepiej się dogadywał, ale nie osiągał dobrych wyników w sprzedaży. Takim sposobem popracował pół roku tu i tu, niedługo potem dano mu wypowiedzenie. Wrócił wcześniej do domu, niż wskazywał na to grafik. Był załamany, ale potem obrócił to w coś dobrego, bo zdobył czas na naukę obrony i poprawki licencjatu. Zgodziłam się z tym. Lepiej niech skupi się na edukacji, a praca nie zając - nie ucieknie, powtarzałam. Niedługo minie rok jak tu jestem. Stała praca okazała się zającem nie do prześcignięcia. Minął miesiąc… dwa… poświęcił minimum poszukiwaniom. Ale w końcu praca wpadła sama, zobaczył reklamę na fb o taksówkach. Teraz pracuje na umowę zlecenie 2-3 dni w tygodniu od grudnia. W czasie świąt oczywiście robił sobie więcej wolnego niż statystyczny Polak. Ostatnio zachorował, poświęcał dużo uwagi na zgłoszenia filmiku na YT, konkursowego, znalazł pracę w Grecji za 1000 euro, ale zrezygnował. Mówił, że ze względu na mnie - poniekąd mu wierzę, ale z drugiej strony czy to nie za małe zarobki, byśmy wspólnie opłacali mieszkanie w PL (w którym bym została), jego zakwaterowanie i studia, nawet z moją małą podwyżką, która w tym miesiącu dostałam? To byłaby jego szansa… owszem… ale ja nie znam języka, uczę się, ale zajmie mi to długo. Nie umiem się na niczym skupić. Wszystko mnie męczy i trapi ostatnimi czasy. Chciałabym więcej stabilizacji, jest krucho z pieniędzmi… a on się dziwi, że moja wypłata tak szybko niknie… wiara w niego zaczyna ze mnie ulatywać, bo do tego wszystkiego dochodzą kłótnie. Czasem nie słucha co do niego mówię, gdy w czymś się nie zgadzamy… a potem spłyca problem i zarzuca mi coś, co nie jest prawdą. Zdenerwowana krzyczę, potem on krzyczy, a gdy uspokajam się, chcę pogadać, on jest obrażony. Czuję się bardzo samotna w tym związku od jakiegoś czasu. Irracjonalne sytuacje mnie męczą, np. przez brak pieniędzy dziś, gdy szukał pracy, zasugerowałam mu, żeby wysłał CV tam, gdzie go przyjmą, a nie tam gdzie chce, skoro nie ma odezwu. Myślałam, że tego nie robi, bo już tyle czekam na to, by było stabilniej finansowo… Powiedział, że „jak śmiem się odzywać, będzie robił co chce i mam nic nie mówić”. Bardzo mnie bolą takie reakcje. Ostatnio zestresowałam się, że zachorował i że też zachoruję, więc powiedziałam, żeby chusteczki wrzucał do kosza, bo to na pewno pomoże nie rozprzestrzenianiu się zarazków. Potem dodałam, że może jestem nerwowa, ale naprawdę się stresuje chorobowym i wszystkim. Zaczął krzyczeć, że robię mu wojnę o chusteczkę. Znów spłycił to, co chciałam przekazać. Czuję się już głupia. Wiem, czasem przesadzam, pracuję nad sobą, ale czy w takich momentach to problem we mnie czy w nim? Nie wiem co robić.
Dominik Kupczyk

Dominik Kupczyk

W Pana obecnej sytuacji w związku, gdzie napotyka Pan na problemy komunikacyjne, finansowe i emocjonalne, kluczowa jest otwarta i skuteczna komunikacja z partnerką. Ważne jest wyrażenie własnych potrzeb i oczekiwań, jednocześnie starając się zrozumieć jej perspektywę. Rozważenie terapii par może pomóc w lepszym zrozumieniu siebie nawzajem i w rozwiązywaniu konfliktów. Proszę zwrócić uwagę także, aby zastanowić się nad własnymi potrzebami i granicami w związku, oraz dbać o swoje zdrowie emocjonalne i dobrostan. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam,

Widzę, że czuje się pani bardzo samotna i niezrozumiana w tym związku, w którym również brakuje pozytywnej komunikacji oraz szacunku ze strony partnera. Z pani listu wynika, że pani granice są często  przekraczane a pani pragnienia czy chęć pomocy, są często pomijane. 
Proszę porozmawiać z partnerem o pani obawach,  pragnieniach oraz priorytetach w związku, a jeżeli to nie pomoże, to mogą się państwo zgłosić na terapię par lub terapię indywidualną dla każdego z osobna. 

K Rosenbajger

Psycholog

Zobacz podobne

Jak bezpiecznie zakończyć toksyczny związek z partnerem grożącym samobójstwem?
Jak zerwać z chłopakiem, który wcześniej nie raz groził samobójstwem? Nasza relacja była toksyczna, było dużo niezdrowych sytuacji, przemoc fizyczna, psychiczna i słowna i wiem, że już nie uda mi się naprawić tego związku. Decyzja o rozstaniu została już podjęta, natomiast wiem, że jest ona bardzo trudna, ponieważ chłopak nie ma nikogo wokół siebie, pół roku temu jego jedyny przyjaciel męski popełnił samobójstwo przez problemy związkowe, a ja czuję się okropnie bo nie chce zostawiać go samego, jednocześnie wiedząc, że nie mogę być w tym związku... Chłopak nie raz mnie nachodził w pracy czy w domu, wpadał w furię a ja żeby nie było wstydu przed rodziną godziłam się z nim, bo np. nie chciał wyjść z domu. Proszę o rady, jak mam to zrobić aby on sobie czegoś nie zrobił, ale żeby było to definitywnie skończone...
Czy możliwa jest przyjaźń z byłym partnerem po rozstaniu? Dylemat emocjonalny i reakcje nowej partnerki
Czy przyjaźń świeżo po rozstaniu pasuje? Wczoraj mój były chłopak zostawił mnie dla innej starszej kobiety która jest w jego typie. Rozstaliśmy się w zgodzie. Być może nawiążemy romans nawet gdy mój były chłopak jest w nowym związku. Po tej informacji że, to koniec nie mogłam spać i byłam smutna, ale mam siłę na to żeby się z nim przyjaźnić. Zaznaczę że mojego byłego chłopaka kobieta jest bardzo zazdrosna,o wszystkich z którymi mój ex się zadaje. Dla mnie i mojego byłego chłopaka to nowa sytuacja.
Mąż po 20 latach małżeństwa stwierdził, że nie chce ze mną być...
Dzień dobry Po prawie 20 latach mąż oświadczył mi że nie chce już ze mną być. Nie chce podjąć próby ratowania małżeństwa - chce być sam. Nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć, zrozumieć że z dnia na dzień można chcieć zakończyć to co nas łączyło. Jasne jak każde małżeństwo mieliśmy swoje lepsze i gorsze chwile - ale jeszcze dwa miesiące temu byliśmy na rodzinnych wakacjach i było wszystko ok.
Czuje sie niedoceniana i ponizana przez rodzine - jak radzic sobie z krytyka, przeciazeniem i czarnymi myslami?

Nie wiem już, co mam zrobić, żeby rodzina w końcu przestali traktować mnie jak leniwego, niewdzięcznego człowieka, który nic nie robi. Pracuję, dokładam się do domu, gotuję, sprzątam, piorę, robię zakupy i mimo tego mam wrażenie, że nikt kompletnie nie widzi niczego, co robię. Co z tego, że zrobię zakupy i nagotuję obiadu dla całej rodziny i jeszcze kilka razy upewnię się, że moje rodzeństwo jest najedzone? Co z tego, że zjedzą mi ostatnie wędliny z lodówki, które kupiłam za swoje pieniądze? Co z tego, że posprzątam po nich kibel, bo przecież po załatwieniu się samemu po sobie posprzątać już nie można? Co z tego, że piorę, sprzątam, robię zakupy i dokładam się do domu? Ważne przecież, że nie umyłam podłogi w garażu i to już znaczy, że jestem leniwa i jestem porażką. Wszystko, co robię, jest traktowane jak oczywistość, a wystarczy jedna rzecz, której nie zrobię, żeby cała reszta przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Moi rodzice widzą każdą moją wadę, każdy błąd i każdą rzecz, której nie zrobiłam, ale mają kompletnie zamknięte oczy na moje dobro, moje sukcesy, moją pracę i wszystko, co jednak robię. Nigdy nie paliłam, nigdy nie piłam, nie miałam patologicznego towarzystwa ani problemów z prawem. Nie byłam uczennicą na same piątki, ale też nigdy nie miałam problemów z nauką, skończyłam szkołę i bez większych problemów znalazłam pracę. Nie prowadziłam jakiegoś patologicznego życia, a mimo tego we własnym domu jestem traktowana, jakbym była największym problemem tej rodziny. Teraz mam wrażenie, że również moi młodsi bracia zostali przez rodziców tak nastawieni, że patrzą na mnie dokładnie tak samo. Coraz częściej czuję, że nie mam już rodziny. Czasami zastanawiam się, czy może kiedyś zrobiłam albo powiedziałam coś, czego nawet nie pamiętam, co sprawiło, że zobaczyli we mnie wroga i od tamtej pory wszystko, co robię, jest odbierane przeciwko mnie. Czuję, jakbym żyła z ludźmi emocjonalnie niedojrzałymi, którzy na mojej porażce próbują się dowartościować i którzy potrzebują, żebym była tą gorszą, żeby sami mogli poczuć się lepiej. Wracam styrana z pracy, a oni potrafią być zdziwieni, że jestem zmęczona, jakbym była jakąś maszyną, która ma po pracy dalej sprzątać, gotować i spełniać wszystkie oczekiwania. Nie mam pieniędzy, żeby się wyprowadzić, więc czuję się uwięziona we własnym domu. Doszło do tego, że serio myślę o spakowaniu rzeczy i zamieszkaniu w samochodzie, bo chyba wolałabym spać w aucie niż codziennie wracać do miejsca, w którym czuję się jak ktoś niewystarczający i bezwartościowy. I chcę zaznaczyć, że to, co tutaj napisałam, to jest może mały procent tego, co naprawdę dzieje się w domu, i tego, jak się przez to wszystko czuję. Nie jestem w stanie opisać całej skali tego, co dzieje się między nami. Najbardziej dobija mnie to, że naprawdę nie wiem, czego oni ode mnie jeszcze chcą. Ile można dawać z siebie, zanim człowiek po prostu się wypali? Mam już takie momenty, że przychodzą mi do głowy najczarniejsze myśli i zastanawiam się, czy gdybym po prostu zniknęła, to wtedy wreszcie dotarłoby do nich, ile mnie kosztowało życie w tym domu. Chcę, żeby ktoś w końcu zauważył, że też się staram, że też pracuję, że też mam swoje granice i że nie jestem tylko zbiorem wad i porażek. Jestem potwornie zmęczona tym, że moje dobro, moje sukcesy i moja praca są dla nich niewidzialne, a każda moja słabość jest natychmiast wykorzystywana przeciwko mnie. Czuję się samotna wśród własnej rodziny i naprawdę zaczynam nie wiedzieć, ile jeszcze jestem w stanie to znosić.

Natrętne myśli, lęk i ciągłe sprawdzanie uczuć do męża - czy to zaburzenia lękowe?
Mam natrętne myśli o tym ,że nie kocham męża ciągle sprawdzam co do niego czuję czuję lęk,nie mogę nic zrobić bo czego bym chciała się podjąć to ogarnia mnie lęk i paraliżuje najchętniej usiadła bym w bezpiecznym miejscu i tak siedziała ,sprawdzam w internecie szukam jakiś materiałów testów myśli są ze mną całe dnie i noce ,dodam ,że zaczynają się nagle i tak samo kończą ,gdy się kończy jest wszystko ok ale później gdy zaczyna się od nowa znowu wątpię i wierzę myślą jest to wykańczające, dziękuję
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.