
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Jesteśmy...
Jesteśmy małżeństwem od 4 lat, poza strefą intymną wszystko jest bardzo dobrze
Anonimowo
Paweł Franczak
Drogi Anonimowy,
jeśli seks jest "na odczepnego" i nie macie dzieci, to nie ma sensu namawianie na większą otwartość, bo to nie jest kwestia racjonalnej decyzji i chęci czy niechęci małżonki. To poza jej możliwościami na poziomie świadomym. Prawdopodobnie na głębszym poziomie wasza relacja ma jakieś drugie dno, którego sami nie widzicie. Pary często mają problemy z namiętnością, kiedy w partnerze/partnerce widzą kogoś innego, np. ojca, matkę czy rodzeństwo, bywa też tak po utracie ciąży, mimo że na poziomie świadomym wszystko wydaje się jasne i "przepracowane". Warto byłoby pójść do terapeuty, który pomoże Wam odkryć, jaka jest prawdziwa natura waszego związku i co de facto odpowiada za to, że tworzycie dobrą, ale nie namiętną parę, niczym rodzeństwo. Żadne tricki z książek o sztuce przekonywania, szantaże czy błagania tu nie pomogą.
Życzę powodzenia,
Paweł Franczak
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Monika Kujawińska
Relacje romantyczne między partnerami z czasem ulegają zmianie i jest to całkowicie normalne. Zachęcam Pana do przeczytania książki “Psychologia miłości” Bogdana Wojciszke. Książka w przejrzysty sposób opisuje dynamikę relacji romantycznych między ludźmi, pokazując ich poszczególne etapy i natężenie trzech składowych miłości : Intymności, Namiętności oraz Zobowiązania. Jeśli chodzi o aspekt namiętności, polecam Panu szczerze porozmawiać z żoną o emocjach i o tym, co Pan czuje w związku z obecną sytuacją i zapytać ją o to samo. Może obecna sytuacja ma zupełnie inne podłoże niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Mogą się Państwo również wybrać do seksuologa i przedstawić mu obecny problem. Spojrzenie obiektywnego specjalisty może rzucić nowe światło na przedstawione problemy i pomóc w znalezieniu rozwiązania.
Pozdrawiam,
Monika Kujawińska
Karolina Białajczuk
W relacji intymnej ważne jest zrozumienie, że każda osoba ma swoje własne potrzeby, komfort i granice. Ważne jest, abyście oboje mogli otwarcie i szczerze rozmawiać o swoich pragnieniach, oczekiwaniach i obawach w kwestii intymności. Pamiętajcie, że komunikacja jest kluczowa, ale równie ważne jest respektowanie nawzajem granic i uczuć.
Jeśli chodzi o zachęcanie żony do większej aktywności intymnej, istotne jest, abyście rozmawiali o tym w sposób otwarty i empatyczny. Zamiast naciskania lub narzucania oczekiwań, spróbujcie zrozumieć wzajemne potrzeby i pragnienia. Zachęcanie do eksperymentów powinno być oparte na wzajemnym zaufaniu i komforcie. Jeśli żona nie jest gotowa na pewne zmiany, ważne jest, aby to uszanować i nie wywierać presji.
Jeśli temat pozostaje trudny do rozmowy i nie ma widocznej poprawy, a sytuacja wpływa negatywnie na waszą relację, warto rozważyć wsparcie terapeutyczne. Terapeuta może pomóc w otwartej komunikacji, zrozumieniu nawzajem i poszukaniu rozwiązań, które będą zgodne z oboma waszymi potrzebami i pragnieniami.
Pozdrawiam Karolina Białajczuk

Zobacz podobne
Dzień dobry kolega zy wtz prowadził ze mna związek i moja koleżanka. I nie wiem, jak się uspokoić i co mu pisać o tym wszystkim. Myślałaś żebyś chciała być moją narzeczono. To ja Ci coś przykrego zrobiłam, że zmieniasz numer I nie masz łocap to jest przez emie wszystko czy nie Lepiej wyrucha. Jak chcesz weź się za Sebastiana będziecie palić razem. Chcesz żebym zapłodnił I to mi pisał
Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

