Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Ciągle pracuję, mam rodzinę, 30 lat i czuję, że nie znalazłem w życiu swojego szczęścia i miejsca.

Przemo

Chciałbym zapytać, co mam zrobić jak nie mogę odnaleźć własnego miejsca na tym świecie, mam 30 lat i 2 dzieci, ciągle tylko pracuję, bo partnerka zajmuje się domem. Gdzieś zgubiłem swoje szczęście. Nic mnie już nie cieszy, chciałbym dodać, że alkohol po całym dniu gasi moja frustrację, ale wiem, że to nie rozwiązanie.

Witaj,
 

Czytając Twoją wypowiedź odnoszę wrażenie, że mówi ona o jakimś rodzaju przytłoczenia codziennością, zmęczenia, o braku własnego miejsca w świecie. Myślę, że odpowiedź na to pytanie: co masz robić - znajdziesz tylko wtedy, gdy zadasz je samemu sobie. Zgodzę się, masz zupełną rację w tym, że alkohol to nie rozwiązanie. Cieszę się, że tu napisałeś, że szukasz innych rozwiązań. Myślę, że to dobry początek.

Powodzenia,

AMB

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

A gdzie to miejsce kiedyś było? Co zostało utracone, zagubione? Co można by zrobić, by zacząć tego szukać? Młodość daje nam dużo siły do poszukiwań i zmagań. Może warto umówić się na kilka konsultacji do psychoterapeuty, by zastanowić się co tak wieczorami musi być tłumione, znieczulane.

Cześć,
Poczucie braku własnego miejsca w świecie często wynika z przeżywanego kryzysu egzystencjonalnego w danym momencie życia. Co jest jego źródłem? Z czego wynika ta frustracja? W jaki sposób można zmienić obecną sytuację by z powrotem czuć radość?

Warto również pamiętać, że każdy człowiek inaczej reaguje na sytuacje, które zaczynają go przytłaczać. Dobrze jest  poobserwować, jakie strategie radzenia sobie z trudniejszymi momentami wybierasz najczęściej? Czy zawsze jest to alkohol, tak jak w tym przypadku?

Bardzo ważne jest już samo to, że piszesz tutaj i szukasz wsparcia, które pomoże Ci odkryć sposób na wyjście z tego punktu, w którym się znajdujesz, i jak rozumiem po Twojej wiadomości, czujesz się niekomfortowo. To pierwszy krok do poprawy Twojego dobrostanu. W kolejnym kroku rekomenduję umówić się spotkanie z psychologiem/ interwentem kryzysowym, by poszukać odpowiedzi na te pytania ze wsparciem kogoś, kto może swoją perspektywą wspomóc powrót do stanu sprzed kryzysu (lub pokierować dalej, jeśli to będzie konieczne).
Warto korzystać ze wsparcia specjalistów, którzy mają odpowiednie kompetencje do wspierania w odzyskiwaniu równowagi psychicznej.

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z codziennymi intensywnymi koszmarami u nastolatków?
Witam. Mam 14 lat. Jestem w trakcie terapii krótkoterminowej. Ale moja psycholożka dopiero mnie poznaje, więc szukam tutaj porady na: Co zrobić jeśli ma się koszmary codziennie? Są one bardzo intensywne w jednym z nich chciałam popełnić samobójstwo. Nie wyrabiam. Męcze się codziennie, aby przeżyć dzień, bo sny tak mnie dobijają. Moja psycholożka już o tych koszmarach wie. Proszę o pomoc
10 odpowiedzi
Jak radzić sobie z brakiem porozumienia w stawianiu granic w związku małżeńskim?
Dzień dobry. Mam straszny problem w związku małżeńskim. Nie dogaduje się z żoną najczęściej na jednej płaszczyźnie stawiania granic osobą w naszej rodzinie. Jestem osobą spokojna, sądzę że opanowaną. Opiekujemy się dwójka naszych dzieci 3 i 6 lat. Ja pracuję zarabiam na rodzinę. Żona opiekuje się domem. Gdy zauważymy coś dziwnego najczęściej w naszych rodzicach stawiamy granice. Mówimy o tym co zabolało aby sytuacja się nie powtarzała. Wszystko niby okej jestem w stanie stawiać granice lecz, żona od razu zerwalaby z tą osobą kontakty. Unikała odwiedzin. Ja taki nie jestem stawiam granice obgaduje tematy lecz jestem człowiekiem rodzinnym i chce kontakty utrzymywać z jej stroną rodziny oraz moją. Oczywiście gdyby ktoś dopuścił się strasznych rzeczy dla dobra rodziny odciąłbym się na jakiś czas. Żona nasłuchuje wyłapuje później potrafi z wulgaryzmami wyzwać moją rodzinę. Odmienne zdanie na temat żłobka z moją mamą z którą sam rozmawiałem było przyczyną strasznego konfliktu. Uważam, że każdy może mieć swoje zdanie i trzeba to uszanować... Jestem w strasznej rozterce nie wiem co robić. Wobec jej rodziny nigdy się tak nie zachowałem. Było ciężko przed ślubem z żoną zamieszkaliśmy razem i zawsze każdy miał otwarte drzwi zwłaszcza teraz, że są wnuczki na świecie. Żona każe mi się zmienić postępować tak jak ona... Lecz czy jest to zmiana na lepsze nie chce zmieniać się na gorsze aby z nią być... Stawiam granice umiem to robić... Pomocy teraz wydaje mi się, że ze mną jest coś nie tak... Pomocy. Pozdrawiam Paweł
8 odpowiedzi
Czuję mgłę mózgową, nie mam myśli, czarną pustkę.
Nie mam myśli, tylko oczy i nic więcej w głowie ,z nikim nie umiem porozmawiać, bo nie mam w głowie żadnych tematów do rozmów, nie mam ich przepływu, zawsze przychodziły samoistnie, teraz nic.
3 odpowiedzi
Nagle dopadła mnie niemoc - jak poradzić sobie z wypaleniem zawodowym i emocjonalnym?

Szanowni Państwo, mam 38 lat. Niektórzy zapewne uznają, że to nic nadzwyczajnego, ale w moim mniemaniu w ciągu ostatnich 5 lat przeszedłem intensywną drogę. Urodziła mi się dwójka dzieci, uzupełniłem i dokończyłem przerwane przed laty studia i dwukrotnie się przebranżowiłem. Zawodowo ponad 2 lata temu trafiłem na rynek finansowy. Ciężka praca i zaangażowanie motywowane chęcią zapewnienia moim bliskim jak najlepszych warunków bytowych odniosła skutek. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy dobry pułap życiowy. Parę miesięcy temu ponownie zmieniłem pracodawcę, żeby zarabiać jeszcze więcej i mniej więcej po dwóch miesiącach - trach! Jakby z dnia na dzień dopadła mnie całkowita niemoc. Wszystko mi zobojętniało. Nic mnie nie cieszy. Nie mogę się zmusić do pracy - wykonują absolutne minimum obowiązków, a czasem i poniżej tego minimum. Muszę się zmuszać, żeby rozmawiać z żoną i słuchać własnych dzieci. Żona zaczęła to dostrzegać, dlatego jedyne obowiązki jakich nie zaniedbuję, to te domowe - dzieci zabawione, spacery, rowerki, książeczki przeczytane, zęby umyte. Ale prawda jest taka, że mógłbym przesiedzieć cały dzień na fotelu, bezmyślnie gapiąc się w telefon. Dodam, że mam cukrzycę typu 1 (tzw "młodzieńczą"), ponadto odnowił mi się uraz przepukliny. Czuję się wrakiem i mnie to przeraża. Nie wiem, co będzie jutro. Czy mogliby Państwo coś doradzić. Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.

10 odpowiedzi
Jak pomóc siostrze walczącej z wyolbrzymianiem i zamartwianiem się?
Wyolbrzymianie wszystkiego niepotrzebne i nieuzasadnione zamartwianie się wszystkim Panika , płacz przed np. badaniem Niewykonane czynnosci np. żeby dzieci umyły ręce, przebrały się doprowadzające do dużego stresu i nerwów. Zapominanie : np. o tym co mówiła dana osoba np. dnia poprzedniego, albo że coś pokazywała komuś. O czym to może świadczyć? Siostra miewa takie epizody , niestety nie wiem jak przekonać ją na wizytę u specjalisty, ona problemu nie widzi.
2 odpowiedzi
Stres przed praktykami na anglistyce i lęk o pogodzenie 240 godzin z nauką – jak przestać overthinkingować?
Dzień dobry, Jestem 19-letnim studentem anglistyki i zwracam się do Państwa z problemem związanym ze stresem przed moją przyszłością uczelnianą. Od kiedy pamiętam byłem raczej zamkniętą w sobie, lekko wycofaną osobą, która posiadała swój własny świat. Za czasów podstawówki nie było to aż tak widoczne, jednak w liceum ludzie nie potrafili mnie zaakceptować takim, jakim byłem, przez co oddzieliłem się od klasy i nie wybrałem się na studniówkę. Teraz jest już lepiej, ta zmiana środowiska dużo mi dała. Chciałbym też zaznaczyć, że proces wybierania studiów był mocno ograniczony przez to, że nie chciałem wyprowadzać się do akademika - za bardzo cenię swój spokój i swoją przestrzeń. Rodzice wspierają mnie bardzo w okresie studiowania i dają mi do zrozumienia, że są dumni. Wpływ na wybór, miały również przystępne dojazdy. Mówiąc w skrócie, jestem bardzo zadowolony z wyboru uczelni i jak na osobę, która ma problemy z zaklimatyzowaniem się (potrzebuję więcej czasu niż inni, aby się dobrze odnaleźć + pracuję również wolniej, ale za to dokładniej) dość szybko polubiłem to miejsce, także moja grupa okazała się być bardzo w porządku, co stało się dla mnie dużym zaskoczeniem w porównaniu do liceum. Angielski był językiem, który interesował mnie od dziecka, oglądałem filmiki po angielsku, słuchałem piosenek i sprawdzałem tłumaczenia. Podziwiałem osoby, które umieją płynnie wypowiadać się w tym języku i chciałem kiedyś być tak szeroko obeznany, jak oni. Na naszej uczelni dostępne są dwie specjalizacje - pedagogiczna oraz tłumaczeniowa. Nie zliczę ile razy za dziecka bawiłem się w nauczyciela, również taka metoda powtarzania materiału (jakbym komuś coś tłumaczył) pomagała mi bardzo i swobodnie się w tym czułem. Przedmioty takie jak np. metodyka szły mi bardzo dobrze i dawałem radę na zajęciach, pomimo błędów. Wg. Pani prowadzącej jestem osobą zadaniową, kreatywną i bardzo zaangażowaną w proces zdobywania wiedzy (taki komentarz otrzymałem przy wystawieniu oceny końcowej). Mam dobrą i nienaganną opinię pośród znajomych jak i wykładowców. Mój stres związany jest z praktykami. Zaczynam je od października i będę je odbywać w prywatnej szkole językowej. Miejsce mam już dawno wybrane, wszystkie formalności zostały dopełnione. Jednak przeraża mnie liczba godzin, jakie muszę wyrobić - jest ich aż 240 (na semestr). Mam co prawda mieć wydzielone 2 dni w tygodniu właśnie na odbycie praktyk (8h dziennie, czyli 16 h tygodniowo), jednak pod koniec sierpnia została nam udostępniona lista od biura praktyk, gdzie okazało się, że prawie cała grupa zaczyna znacznie wcześniej niż ja. Wrzesień oczywiście był opcjonalny, wakacje każdemu przysługują do 30.09. Poczułem się trochę nieswojo przez ten fakt. Nie chciałem postępować wbrew sobie i iść na siłę wcześniej. Być może reszta grupy chce wyrobić sobie godziny szybciej, aby mieć więcej czasu na przygotowania do sesji zimowej.  Chciałbym dobrze sobie radzić na praktykach, chociaż nadal mam wiele obaw, ale ilość tych godzin do wyrobienia spędza mi sen z powiek. Już na starcie czuję się przytłoczony tym wszystkim. Nigdy też nie odbywałem praktyk, także cały ten proces jest dla mnie nowym doświadczeniem. Chcę być aktywny również na zajęciach i brać w nich czynny udział, od października zaczynam też zajęcia z niemieckiego do którego wracam po latach i zależy mi na tym, aby na nowo opanować podstawy. Angielski to moja pasja, a stawiam się na przegranej pozycji już na starcie, kiedy jeszcze nawet nie zacząłem. Co mogę zrobić na teraz? Na co mogę ukierunkować swoje myśli? Dużo czasu musiało minąć, abym odważył się poprosić Państwa o pomoc, ale w końcu się przełamałem. Overthinking w tej sytuacji także nie pomaga. Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę o radę,
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: dziecko z lupą nad książką, mama pomaga w nauce

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.