Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z odpowiedzialnością za rodzeństwo z MPD po odejściu ojca

Cześć, pisałam tu jakiś miesiąc temu... Wątek: Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło na gorsze... W poprzednim wątku nie napisałam wszystkiego. Mam 29 lat, choruję na MPD (orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym), ale jestem osobą samodzielną. Mieszkam jeszcze z ojcem, bratem, partnerką ojca i jej córką. Moja mama zmarła 5 lat temu. Po jej śmierci tata zapewniał, że „będziemy razem” i damy radę jako rodzina. Przez pewien czas tak było – do momentu, gdy dwa lata temu w jego życiu pojawiła się partnerka. Od tego czasu stopniowo się wycofywał, aż niedawno oświadczył, że się wyprowadza do niej. Zostawia mnie i młodszą siostrę (25 lat) (która ma dwoje małych dzieci), oraz dwóch braci, którzy mają znaczne MPD i wymagają całodobowej opieki z całą odpowiedzialnością, mimo że formalnie nadal jest prawnym opiekunem jednego z naszych braci. Deklaruje, że „będzie przyjeżdżał”, ale cała opieka spadła na mnie i moją siostrę. Ta kobieta twierdzi, że „jesteśmy już dorośli” i tata nie ma obowiązku się nami zajmować. A przecież nie chodzi tylko o wiek – chodzi o to, że nasi bracia są całkowicie zależni, potrzebują pomocy przy wszystkim, a my nie mamy żadnego wsparcia z zewnątrz. Najbardziej martwię się o moją siostrę. Całe życie pomagała mamie, teraz wychowuje swoje małe dzieci i jeszcze będzie musiała według ojca pomagać mi w opiece nad braćmi. Jest bardzo młoda, a już nosi na sobie ciężar, którego nie powinna musieć dźwigać. Nie takiego życia dla niej chciałam. Czuję się okropnie, że to wszystko na nią spadło. A przecież miała prawo do własnej rodziny, spokoju, planów... Ja z kolei szukam pracy, ale teraz nie chcę zostawiać siostry samej. Choć mówi, że da sobie radę, przed tym jak się dowiedzieliśmy, że ojciec nas zostawia, już było jej ciężko, płakała itd... Kocham rodzinę, ale czuję się przytłoczona, bezsilna i bardzo zawiedziona zachowaniem ojca. On wybrał partnerkę, która go całkowicie sobą pochłonęła, a my przestaliśmy się liczyć. Boję się, że ja i siostra nie damy rady psychicznie i fizycznie... Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Beata Lichocka

Beata Lichocka

Dzień dobry, 

 

Niestety nikt z terapeutów nie poradzi Pani co zrobić, żeby zmienił się ktoś z Pani otoczenia, psychoterapia nie daje gotowych recept, rozwiązań i rad. Psychoterapia to proces poznawania siebie, swoich emocji, oglądania swoich doświadczeń i ich wpływu na teraźniejsze emocje, decyzje, postępowanie, odbieranie rzeczywistości. Psychoterapeuta zajmuje się zmianą tego, kto do niego przychodzi i deklaruje chęć takiej zmiany.  Często taka zmiana powoduje zmiany w otoczeniu, ale to nie otoczenie jest celem, a raczej wynikiem. Najlepiej, gdyby umówiła się Pani na konsultację i na spokojnie porozmawiała o tym, co na ten moment jest dla Pani najlepsze. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Spoczywa na Pani i siostrze ogromna odpowiedzialność, która zdecydowanie powinna być dzielona, a przede wszystkim wsparta przez ojca i instytucje. Jeśli ojciec nadal jest prawnym opiekunem brata, jego wycofanie się z opieki nie jest tylko decyzją osobistą, ma też konsekwencje prawne. W takiej sytuacji warto jak najszybciej skontaktować się z MOPS-em lub PCPR-em, gdzie można uzyskać pomoc w formie: wsparcia opieki nad osobami z niepełnosprawnościami, pomocy w zmianie opiekuna prawnego, opieki wytchnieniowej czy też konsultacji psychologicznych i prawnych. To nie Pani zawiodła, to Pani stara się utrzymać rodzinę w całości, mimo braku realnej pomocy. Ma Pani prawo szukać wsparcia i nie dźwigać tego ciężaru sama. Proszę pamiętać– nie jest Pani sama.

Barbara Terejko

Barbara Terejko

Dzień dobry 

Ma Pani poczucie, że tata został zmanipulowany przez swoją partnerkę. Stworzył nowy związek i wyprowadził się, co mogło wywołać u Pani silne emocje i trudności w radzeniu sobie z tą sytuacją.

Widzę w Pani wypowiedzi ogromną troskę o rodzinę – zależy Pani na tym, by bliscy, szczególnie  bracia, mieli zapewnioną opiekę i dobre warunki. Jednocześnie opisuje Pani, że czuje się przytłoczona, bezsilna, a decyzja taty jest dla Pani rozczarowująca i trudna do zaakceptowania.

Taka zmiana może budzić wiele niepokoju, żalu i poczucia bezradności — to całkowicie naturalne.

 

Warto zastanowić się nad możliwością skorzystania z pomocy instytucji, które wspierają osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziny – zarówno w zakresie opieki, jak i organizacji codziennego funkcjonowania. Może to odciążyć Panią i Pani siostrę, a jednocześnie zapewnić braciom odpowiednie wsparcie.

Zachęcam również do szczerej rozmowy z tatą i siostrą – by wspólnie zastanowić się, jak każda ze stron postrzega obecną sytuację, oraz otwarcie podzielić się swoimi obawami i potrzebami.

 

Jeśli jednak czuje Pani, że trudno jest sobie z tym wszystkim poradzić samodzielnie, warto rozważyć konsultację psychologiczną. Może ona pomóc uporządkować emocje, spojrzeć na sytuację z innej perspektywy i znaleźć konkretne sposoby radzenia sobie w tym trudnym czasie. 

Życzę wytrwałości 

Barbara Terejko 

Karolina Maciejewicz

Karolina Maciejewicz

Cześć, 

 

Dziękuję Ci za tak szczere i poruszające słowa. Sytuacja, w której się znalazłaś, jest bardzo trudna i wymaga ogromnej siły i odpowiedzialności, a jednocześnie niesie ze sobą ból, zawód i poczucie osamotnienia. Masz prawo czuć się przytłoczona i rozczarowana zachowaniem ojca. 

 

To, że jesteś samodzielna i silna, nie oznacza, że powinnaś dźwigać ten ciężar sama. Twoja siostra również nie powinna być pozostawiona bez wsparcia. Każdy z Was ma swoje życie, potrzeby, ograniczenia i to wszystko zasługuje na uznanie i szacunek, a nie na to, by być pomijanym w imię cudzych wyborów.

 

Możesz rozważyć kilka kroków:

 

Kontakt z MOPS/PCPR – macie prawo do wsparcia w opiece nad osobami z niepełnosprawnościami. Przysługuje Wam m.in. pomoc asystenta, opieka wytchnieniowa, a może nawet możliwość uzyskania domu pomocy społecznej dla braci, jeśli opieka w warunkach domowych przekracza Wasze możliwości.

 

Rozmowa z ojcem z udziałem osoby trzeciej – np. pracownika socjalnego, mediatora – żeby jasno ustalić jego odpowiedzialność jako opiekuna prawnego i ojca. To nie jest coś, z czego może się po prostu „wypisać”.

 

Wsparcie psychologiczne – dla Ciebie i siostry. Nawet kilka spotkań może pomóc w uporządkowaniu emocji, zbudowaniu planu działania i zadbaniu o własne granice.

 

Z pozdrowieniami, 

Karolina Maciejewicz 

Psycholog 

Marta Lewandowska-Orzoł

Marta Lewandowska-Orzoł

To bardzo trudna sytuacja. Widać, że robicie wszystko, co możecie, ale opieka nad dorosłymi braćmi z MPD to ogromny ciężar – i nie powinien spoczywać tylko na Was.

Wyprowadzka ojca, to decyzja osoby dorosłej, za którą nie odpowiadacie, ale też nie zmusicie do tego, aby było jak dawnej.  Możecie natomiast spróbować zadbać o pomoc z zewnątrz.

Warto:

• zgłosić się do MOPS lub PCPR, zapytać o asystenta, usługi opiekuńcze, świadczenia czy turnusy;

• sprawdzić, czy ojciec jako opiekun spełnia swoje obowiązki – jeśli nie - można złożyć wniosek o zmianę opiekuna;

• skorzystać z konsultacji psychologicznych dla opiekunów;

• poszukać wsparcia w fundacjach dla rodzin osób z MPD.

Jeśli ma Pani ku temu przestrzeń zachęcam również do pracy własnej z psychologiem. Jeśli nie teraz, to może za jakiś czas się to uda. Takie wyrzuty sumienia i poczucie bezkresnej odpowiedzialności za innych może utrudniać czerpanie satysfakcji czy radości z codzienności. 
Na koniec proszę pamiętać, że nie jesteście Panie w tym same, a przynajmniej nie musicie być 😊

 

Pozdrawiam serdecznie 

Marta Lewandowska-Orzoł

psycholog 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jestem studentem medycyny na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza.
Jestem studentem medycyny. Wiem, że chcę skończyć te studia i nie mogę doczekać się przyszłej pracy, ale chwilowo jestem na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza. Niezależnie od tego, ile pracuję, wychodzi tylko coraz gorzej, a pracownicy uczelni utwierdzają nas (studentów) w przekonaniu, jak beznadziejni jesteśmy. Wydawało mi się, że umiem ignorować te uwagi, ale od miesiąca sama myśl o studiach, zaliczeniach i poprawach wywołuje kłucie w klatce piersiowej, przyspieszone bicie serca i ostatnio silne drżenie mięśni, zwłaszcza ud, które ustępuje dopiero po ok. godzinie. Potrzebuję pełni koncentracji, a nie mogę zasnąć mimo silnego zmęczenia. Kiedy już zasnę, śnią mi się slajdy z prezentacji, z której mam zaliczenie albo koszmary, więc i tak wstaję zmęczony. Jak dojść z tym wszystkim do ładu? Czy jest skuteczny sposób na uspokojenie, poza farmakologią?
Wyzwanie na temat młodości spowodowało kryzys małżeński
Kryzys małżeński. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się z mężem od siebie. Ciągle są jakieś niedomówienia nieporozumienia. Sama się do tego przyczyniłam bo po 17 latach razem przyznałam się do tego że w młodości (miałam wtedy że 20 lat) imponowali mi towarzystwo które imponować mi nie powinno nawet umówiłam się z chłopakiem z tej grupy i mimo że do niczego nie doszło wręcz przeciwnie zrozumiałam wtedy że to towarzystwo nie dla mnie. Mąż zwyzywał mnie od pustaków i takie tam. Ok nie spodziewał się takiego wyznania ale to było na długo zanim męża poznałam (poznaliśmy się jak mieliśmy po 25 lat) no i było ponad 20 lat temu. Może powinnam to zachować dla siebie skoro tak długo o tym nie mówiłam. Ale ostatnio były rozmowy o tym towarzystwie u nas w domu i nie chciałam dalej ściemniać że nie wiem o kogo chodzi naiwnie chciałam być uczciwa żeby mąż już wiedział o mnie wszystko wyszło odwrotnie. On miał gorszą przeszłość bo skakał z kwiatka na kwiatek ale widzę że potem wyznaniu się odsunął oczywiście ubzdurał sobie że jestem jakieś drugie dno że ja na pewno kogoś mam bo po co mu teraz to wyznaje. Nigdy w małżeństwie nie zrobiłam nic przeciwko niemu z nikim nawet się nie spotkałam nie flirtowałam ani niż z tych rzeczy. Jego pewna nie jestem. On ma bardzo silna osobowość. Mnie bardzo zabolało że on sobie źle o mnie myśli mimo że nic złego nie zrobiłam. Ja jakby lubię czuć się winna zamiast to olać bo skoro nic złego nie zrobiłam to powinnam mieć gdzieś jego fochy a chodzę jak struta. Ciężko się z nim żyje bo czasem nie wiem jak z nim rozmawiać bo jak coś powiem nie tak coś co mu się nie spodoba jest foch i ja nawet nie wiem o co. W każdym razie to zazwyczaj moja wina według niego. Zmęczona już jestem nie chce ciągle czuć się winna skoro nic złego nie zrobiłam. Jestem idiotką że w ogóle mu to wyzanalam choćby nie wiem jak dobre były moje intencje. Nie chcę się tłumaczyć z czegoś czego nie zrobiłam a on sobie ubzdurał że ma niezawodne przeczucie które niby mu mówi że ja kogoś s mam czy miałam no i jak mają do niego trafić racjonalne argumenty? Jak mam naprawić nasz relację? Nie będę się tłumaczyć bo on nie wie adomo skąd coś sobie ubzdurał a może on kogoś ma a psychicznie mnie męczy. Jak coś jest nie po jego myśli to foch potrafi przy znajomych mi głupio odpowiedzieć.na imprezy też z nim nie lubię chodzić bo albo mnie zostawia i "łazi" nie wiadomo gdzie gapi się na inne dziewczyny głupi gada (że niby żartuje) Ma nada mną "władze ekonomiczną". Co ja mam z tym wszystkim zrobić?
W marcu miałam problemy ze snem.
W marcu miałam problemy ze snem. Nie mogłam zasnąć, trwało to około 2 tyg. Po upływie tego czasu, dostałam ataku lęku panicznego. Przepisano mi lek Triticco, pomógł i po jakimś czasie zaczęłam spać. Trwało to miesiąc, po miesiącu zauważyłam u siebie objawy depresyjne: smutek, płaczliwość, lęk. Dostałam lek Escipram, po 3 tyg poczułam się lepiej, kilka tygodni było całkiem dobrych a dzis znów pojawił się lęk, płaczliwość i smutek. co się dzieje? czy leki na mnie nie działają?
Wybuchowy ojciec, manipulacja i ADHD - jak radzić sobie z atmosfera w domu?
Czuje że każdy problem sprowadza się do mnie, że czego nie zrobię będzie to moja wina jak nie wyjdzie...mam ADHD i problem z odczytywaniem niektórych emocji/ironi. Mam problem z ojcem, bo jest wybuchowy (nie ma problemu z alkoholem/używkami) po prostu...cały czas mam wrażenie że się poddaje jego grom psychologicznym, w sensie lekkich manipulacji, np. dziś miałam sobie zrobić kolacje, chciałam otworzyć kulkę mozzarelli (z takiego opakowania torebki) i chciałam wziąć nożyczki, jak normalny człowiek a on mi mówi żebym otworzyła nożem nie odezwałam się tylko otworzyłam po swojemu nożyczkami a on mi to wyrwał z ręki(rozlewając część zalewy) i prawie wykręcił mi palca żebym tylko nie miała już tego w ręce, pokazał mi jak mogłabym to zrobić nożem i wylał całą zalewę którą miałam odlać do pojemnika gdybym nie zużyła całej kulki. W wielkiej złości zaczęłam płakać bo bolała mnie już ręka i powiedziałam żeby przestał bo mnie to boli(puścił dopiero po swoim wywodzie) powiedziałam że "zajebiście wylałeś całą zalewę brawo" i zaczęłam klaskać, a on powiedział że "no super spójrz w lustro klaunie i sobie poklaszcz" miałam na powiekach tęczowy makijaż i tyle a włosy miałam napuszone i utrwalone lakierem żeby wyglądały na postrzępione i tak trochę creepy/psychicznie czy coś. Końcowo nie zjadłam kolacji a on mnie nie przeprosił i nie przeprosi, jestem tego pewna bo on nigdy nie przeprasza w takich sytuacjach, on uznaje że sprawa zamknięta nic nie było, a najlepiej jak ja go przeproszę. Więc tak...siedzę tu i piszę jakiegoś głupiego maila bo nie mam z kim o tym pogadać bo koleżanki nie zrozumieją a siostra jest w pracy, mama ma już dość i pewnie będzie próbować mnue jakoś udobruchać a najgorsze jest to że pewnie znowu się poddam!...mam już tego dość czasem chciałabym po prostu uciec...zniknąć żeby o mnie zapomnieli albo chociaż zaczęli szanować....
Jak pomóc mężowi zazdrosnemu o przeszłość? Porady na natrętne myśli i zazdrość
Proszę o pomoc. Jak rozmawiać ze swoim mężem, jak go wspierać i co ogólnie robić. Od kilku miesięcy jest zazdrosny o moją przeszłość - o byłego partnera, o intymność między nami - dla mnie nie było to nic ważnego. Wraca to do niego pod postacią natrętnych myśli. Dopytuje mnie, męczy, potem oskarża. Wcześniej raz na tydzień, teraz codziennie. Chodzi smutny, zły, odsuwa się ode mnie. Nie mogę go stracić.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.