Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z odpowiedzialnością za rodzeństwo z MPD po odejściu ojca

Cześć, pisałam tu jakiś miesiąc temu... Wątek: Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło na gorsze... W poprzednim wątku nie napisałam wszystkiego. Mam 29 lat, choruję na MPD (orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym), ale jestem osobą samodzielną. Mieszkam jeszcze z ojcem, bratem, partnerką ojca i jej córką. Moja mama zmarła 5 lat temu. Po jej śmierci tata zapewniał, że „będziemy razem” i damy radę jako rodzina. Przez pewien czas tak było – do momentu, gdy dwa lata temu w jego życiu pojawiła się partnerka. Od tego czasu stopniowo się wycofywał, aż niedawno oświadczył, że się wyprowadza do niej. Zostawia mnie i młodszą siostrę (25 lat) (która ma dwoje małych dzieci), oraz dwóch braci, którzy mają znaczne MPD i wymagają całodobowej opieki z całą odpowiedzialnością, mimo że formalnie nadal jest prawnym opiekunem jednego z naszych braci. Deklaruje, że „będzie przyjeżdżał”, ale cała opieka spadła na mnie i moją siostrę. Ta kobieta twierdzi, że „jesteśmy już dorośli” i tata nie ma obowiązku się nami zajmować. A przecież nie chodzi tylko o wiek – chodzi o to, że nasi bracia są całkowicie zależni, potrzebują pomocy przy wszystkim, a my nie mamy żadnego wsparcia z zewnątrz. Najbardziej martwię się o moją siostrę. Całe życie pomagała mamie, teraz wychowuje swoje małe dzieci i jeszcze będzie musiała według ojca pomagać mi w opiece nad braćmi. Jest bardzo młoda, a już nosi na sobie ciężar, którego nie powinna musieć dźwigać. Nie takiego życia dla niej chciałam. Czuję się okropnie, że to wszystko na nią spadło. A przecież miała prawo do własnej rodziny, spokoju, planów... Ja z kolei szukam pracy, ale teraz nie chcę zostawiać siostry samej. Choć mówi, że da sobie radę, przed tym jak się dowiedzieliśmy, że ojciec nas zostawia, już było jej ciężko, płakała itd... Kocham rodzinę, ale czuję się przytłoczona, bezsilna i bardzo zawiedziona zachowaniem ojca. On wybrał partnerkę, która go całkowicie sobą pochłonęła, a my przestaliśmy się liczyć. Boję się, że ja i siostra nie damy rady psychicznie i fizycznie... Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Beata Lichocka

Beata Lichocka

Dzień dobry, 

 

Niestety nikt z terapeutów nie poradzi Pani co zrobić, żeby zmienił się ktoś z Pani otoczenia, psychoterapia nie daje gotowych recept, rozwiązań i rad. Psychoterapia to proces poznawania siebie, swoich emocji, oglądania swoich doświadczeń i ich wpływu na teraźniejsze emocje, decyzje, postępowanie, odbieranie rzeczywistości. Psychoterapeuta zajmuje się zmianą tego, kto do niego przychodzi i deklaruje chęć takiej zmiany.  Często taka zmiana powoduje zmiany w otoczeniu, ale to nie otoczenie jest celem, a raczej wynikiem. Najlepiej, gdyby umówiła się Pani na konsultację i na spokojnie porozmawiała o tym, co na ten moment jest dla Pani najlepsze. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Spoczywa na Pani i siostrze ogromna odpowiedzialność, która zdecydowanie powinna być dzielona, a przede wszystkim wsparta przez ojca i instytucje. Jeśli ojciec nadal jest prawnym opiekunem brata, jego wycofanie się z opieki nie jest tylko decyzją osobistą, ma też konsekwencje prawne. W takiej sytuacji warto jak najszybciej skontaktować się z MOPS-em lub PCPR-em, gdzie można uzyskać pomoc w formie: wsparcia opieki nad osobami z niepełnosprawnościami, pomocy w zmianie opiekuna prawnego, opieki wytchnieniowej czy też konsultacji psychologicznych i prawnych. To nie Pani zawiodła, to Pani stara się utrzymać rodzinę w całości, mimo braku realnej pomocy. Ma Pani prawo szukać wsparcia i nie dźwigać tego ciężaru sama. Proszę pamiętać– nie jest Pani sama.

Barbara Terejko

Barbara Terejko

Dzień dobry 

Ma Pani poczucie, że tata został zmanipulowany przez swoją partnerkę. Stworzył nowy związek i wyprowadził się, co mogło wywołać u Pani silne emocje i trudności w radzeniu sobie z tą sytuacją.

Widzę w Pani wypowiedzi ogromną troskę o rodzinę – zależy Pani na tym, by bliscy, szczególnie  bracia, mieli zapewnioną opiekę i dobre warunki. Jednocześnie opisuje Pani, że czuje się przytłoczona, bezsilna, a decyzja taty jest dla Pani rozczarowująca i trudna do zaakceptowania.

Taka zmiana może budzić wiele niepokoju, żalu i poczucia bezradności — to całkowicie naturalne.

 

Warto zastanowić się nad możliwością skorzystania z pomocy instytucji, które wspierają osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziny – zarówno w zakresie opieki, jak i organizacji codziennego funkcjonowania. Może to odciążyć Panią i Pani siostrę, a jednocześnie zapewnić braciom odpowiednie wsparcie.

Zachęcam również do szczerej rozmowy z tatą i siostrą – by wspólnie zastanowić się, jak każda ze stron postrzega obecną sytuację, oraz otwarcie podzielić się swoimi obawami i potrzebami.

 

Jeśli jednak czuje Pani, że trudno jest sobie z tym wszystkim poradzić samodzielnie, warto rozważyć konsultację psychologiczną. Może ona pomóc uporządkować emocje, spojrzeć na sytuację z innej perspektywy i znaleźć konkretne sposoby radzenia sobie w tym trudnym czasie. 

Życzę wytrwałości 

Barbara Terejko 

Karolina Maciejewicz

Karolina Maciejewicz

Cześć, 

 

Dziękuję Ci za tak szczere i poruszające słowa. Sytuacja, w której się znalazłaś, jest bardzo trudna i wymaga ogromnej siły i odpowiedzialności, a jednocześnie niesie ze sobą ból, zawód i poczucie osamotnienia. Masz prawo czuć się przytłoczona i rozczarowana zachowaniem ojca. 

 

To, że jesteś samodzielna i silna, nie oznacza, że powinnaś dźwigać ten ciężar sama. Twoja siostra również nie powinna być pozostawiona bez wsparcia. Każdy z Was ma swoje życie, potrzeby, ograniczenia i to wszystko zasługuje na uznanie i szacunek, a nie na to, by być pomijanym w imię cudzych wyborów.

 

Możesz rozważyć kilka kroków:

 

Kontakt z MOPS/PCPR – macie prawo do wsparcia w opiece nad osobami z niepełnosprawnościami. Przysługuje Wam m.in. pomoc asystenta, opieka wytchnieniowa, a może nawet możliwość uzyskania domu pomocy społecznej dla braci, jeśli opieka w warunkach domowych przekracza Wasze możliwości.

 

Rozmowa z ojcem z udziałem osoby trzeciej – np. pracownika socjalnego, mediatora – żeby jasno ustalić jego odpowiedzialność jako opiekuna prawnego i ojca. To nie jest coś, z czego może się po prostu „wypisać”.

 

Wsparcie psychologiczne – dla Ciebie i siostry. Nawet kilka spotkań może pomóc w uporządkowaniu emocji, zbudowaniu planu działania i zadbaniu o własne granice.

 

Z pozdrowieniami, 

Karolina Maciejewicz 

Psycholog 

Marta Lewandowska-Orzoł

Marta Lewandowska-Orzoł

To bardzo trudna sytuacja. Widać, że robicie wszystko, co możecie, ale opieka nad dorosłymi braćmi z MPD to ogromny ciężar – i nie powinien spoczywać tylko na Was.

Wyprowadzka ojca, to decyzja osoby dorosłej, za którą nie odpowiadacie, ale też nie zmusicie do tego, aby było jak dawnej.  Możecie natomiast spróbować zadbać o pomoc z zewnątrz.

Warto:

• zgłosić się do MOPS lub PCPR, zapytać o asystenta, usługi opiekuńcze, świadczenia czy turnusy;

• sprawdzić, czy ojciec jako opiekun spełnia swoje obowiązki – jeśli nie - można złożyć wniosek o zmianę opiekuna;

• skorzystać z konsultacji psychologicznych dla opiekunów;

• poszukać wsparcia w fundacjach dla rodzin osób z MPD.

Jeśli ma Pani ku temu przestrzeń zachęcam również do pracy własnej z psychologiem. Jeśli nie teraz, to może za jakiś czas się to uda. Takie wyrzuty sumienia i poczucie bezkresnej odpowiedzialności za innych może utrudniać czerpanie satysfakcji czy radości z codzienności. 
Na koniec proszę pamiętać, że nie jesteście Panie w tym same, a przynajmniej nie musicie być 😊

 

Pozdrawiam serdecznie 

Marta Lewandowska-Orzoł

psycholog 

Zobacz podobne

Jak odbudować związek po rozstaniu i poprawić komunikację z partnerem?
Rozstałam się niedawno z partnerem po ponad dwóch latach związku na odległość. To on podjął decyzję, głównie z powodu samotności, zbyt rzadkich spotkań (dramatycznie rzadkich, przez moje traumy rodzinne miedzy innymi o których nie do końca mu mowiłam, nie chciałam żeby czuł się nie chciany...) i poczucia, że nie miał wystarczająco dużo miejsca w moim życiu. Dużym problemem była też nasza komunikacja. Odkładałam trudniejsze rozmowy...on zostawał sam. Rozstaliśmy się spokojnie i z dużą ilością emocji. Powiedział, że nadal mnie kocha, ale jest wyczerpany i musi odpocząć od dotychczasowej formy związku. Nie chciał dawać mi nadziei, ale jednocześnie nie zamknął całkowicie przyszłości — powiedział, że niczego nie wyklucza jak odpocznie. Tylko jak długo taki odpoczynek może trwać nie ma pojęcia...Czy ktoś z Państwa ma jakieś przykłądy czasowe? Po krótkiej przerwie wróciliśmy do kontaktu. Obecnie piszemy codziennie, często długo i ciepło. Są wspólne tematy, żarty, zdjęcia i codzienne rytuały... rozmowy ciagną się całymi dniami każda wiadomosć to odstęp mniej niż 50 min, ale nie rozmawiamy wprost o powrocie. Mam wrażenie, że więź nadal istnieje, natomiast on nie wykonał jeszcze żadnego konkretnego kroku partnerskiego. Zaczęłam już wprowadzać praktyczne zmiany. Robię więcej miejsca w swoim życiu na odpoczynek i spotkania, nie planuję każdego weekendu poza miejscem zamieszkania - chciałabym w przyszłości częściej jeździć do jego miasta a on mógłby odwiedzać mnie. Nie chcę jednak tylko mówić, że się zmieniłam — zależy mi, żeby pokazać to konsekwentnie. Największy dylemat dotyczy komunikacji. Staram się teraz sama opowiadać o swoim dniu, pytać o niego, odpowiadać uważniej i nie czekać, aż domyśli się wszystkiego. Jednocześnie boję się, że gdy będę pytała i pisała za dużo, znów zacznę prowadzić kontakt za nas oboje a on się zacznie wycofywać. Zastanawiam się też, czy po około miesiącu od rozstania powinnam krótko powiedzieć mu, że zrozumiałam swoje błędy i za nie przeprosić..przepraszałam podczas rozstania ale teraz rozumiem znacznie więcej... Nie chciałabym przy tej okazji prosić o powrót ani wywierać presji. Czy takie przeprosiny mogą być oznaką dojrzałości, czy raczej przestraszyć osobę, która prosiła o odpoczynek? Czy lepiej na razie całkowicie nie poruszać tematu związku, dopóki on sam tego nie zrobi? A może całkowite unikanie tego tematu może z czasem utrwalić relację w formie bliskiej przyjaźni? Jak w praktyce pokazywać lepszą komunikację? Po czym rozpoznać, że pojawił się dobry moment na spokojną rozmowę o tym, czy istnieje możliwość zbudowania relacji od nowa?
Spróbować jeszcze raz czy zostawić?
Spróbować jeszcze raz czy zostawić?
Obawy związane z piciem partnera po okresie abstynencji i brakiem zaufania
Mój partner przyznał się do tego, że kilka lat temu był uzależniony od alkoholu i wpadł w ciąg alkoholowy trwający kilka miesięcy. Sam z tego wyszedł i przez 4 lata nie pił. Kiedy się poznaliśmy, pierszy raz po tej przerwie się napił, przyznał się do tego. Później sytuacje miały miejsce jeszcze 2 razy, niestety za 2 razem musiałam to z niego wyciągnąć, a za 3 razem praktycznie mnie okłamał, ale koniec końców się przyznał. Sam przyznaje, że ma ciężki okres w życiu i myśli o piciu w kontekście poczucia ulgi. Podobno jego terapeuta powiedział, że skoro pije raz na jakiś czas i to kontroluje, to nie ma się co katować tym faktem. Trudno mi w to uwierzyć, bo niepijacy alkoholik nie może mieć nad tym konroli. Partner sam mówi, ze jak się napije, to nie piwko, czy dwa, tylko on juz nie ma umiaru. Martwi mnie to, że mnie okłamał, nie mam poczucia tego, że jak zacznie pić częściej, to mi o tym powie, obawiam się, że będzie to przede mną ukrywał. Boje się, że się uzależni. Nie wiem jak mam rozmawiać z nim i co mu doradzić. Nie chce być w związku, w którym nie ma zaufania, a tym bardziej boje się bycia z kimś, kto zacznie pić. Mam wrażenie, że ostatnio pił, a się nie przyznał i nie wiem czy ja już popadam w paronoje i go tak oceniam, czy on faktycznie mnie znów okłamuje :(
Witam. Mam 32 lata mój mąż 39
Witam. Mam 32 lata mój mąż 39, jesteśmy, że sobą od 10 lat, w małżeństwie od 6, ogólnie nasze życie było cudowne, pokochał moje dziecko, jak swoje, traktuje jak nie jeden prawdziwy ojciec, w małżeństwie zaczęło nam się psuć już właśnie po ślubie. Zaczęło się ze mąż zaczął wyjeżdżać w delegacje , i przyłapałam męża, że ogląda filmy porno, nasze pożycie jest naprawdę głęboko rozwijane i nie możemy sobie zarzucić rutyny czy nudy w łóżku. Nie mogę sobie poradzić, dlaczego akurat na wyjazdach, ogląda, kiedy jest w domu nawet 2 tygodnie, nie ogląda filmów, tłumaczy, że po prostu lubi, że nie podniecają go te kobiety. Moje myślenie oczywiście było, nie potrafię go zaspokoić itd., nasze pożycie jest dalej Ok, ale trochę się zamknęłam w sobie podczas ciągle myślę, czy on myśli o nich w tej chwili, jak kocha się ze mną itd.... Czy to jest coś nie tak, że mną?
Problemy zdrowotne i lęk przed wyjściem z domu - jak sobie pomóc?
Witam, od jakiegoś czasu przeglądam posty na tym forum i stwierdziłam, że ja również chciałabym się podzielić moim problemem, potrzebuję pomocy. Mam na imię Weronika, mam 17 lat i od jakiegoś czasu borykam się z nietypowym problemem, który utrudnił mi codziennie funkcjonowanie do tego stopnia, że od prawie 3 tygodni nie wyszłam z domu i mam przez niego kolejny problem: problem z higieną osobistą. Ale do rzeczy, bo pewnie jak ktoś to już przeczytał zastanawia się co doprowadziło u mnie do takiego stanu. Wiem, że na tym forum odpowiadają osoby mające jakieś kwalifikacje i nie ma tu miejsca na śmiechy, jednak prosiłabym mimo wszystko o potraktowanie mojej sprawy poważnie. Wszystko zaczęło się około 3 tygodnie temu, szczerze nie pamiętam nawet dnia tygodnia. Pojechałam z koleżanką i jej mamą na taką imprezę organizowaną w naszym mieście, były tam różne koncerty, jedzenie, kolejki dla dzieci. W pewnym momencie zrobiło mi się tak dziwnie, nie wiem jak mam opisać to uczucie, nie było to takie typowe uczucie, że się zemdleje, ale takie jakby zmęczenie (?), osłabienie, było mi niedobrze, jednak to też nie było uczucie takie na wymioty tylko bardziej wzdęcia. Powiedziałam najpierw koleżance, że mi niedobrze, że mogę zwymiotować i fakt może wtedy się za bardzo nakręciłam, a ona pytała najpierw o to czy chcę się napić wody więc napiłam się trochę, potem siadłam na ławce, poluzowałam sobie spodnie, pasek i nie przyniosło to żadnego pożądanego skutku. Stwierdziłam, że skoro tak to ma wyglądać to bez sensu żebym tam była w takim stanie i najlepiej będzie wrócić do domu, nie miał mnie w tym dniu kto odebrać z tego miejsca (mieszkam od niego około 15 minut autobusem), bo rodzice pracowali, autobus był dopiero za godzinę, stwierdziłam, że poproszę koleżankę żeby zamówiła mi ubera. Wróciłam uberem i od razu się położyłam, napisałam mamie, że wróciłam, bo źle się poczułam i po jej powrocie do domu powiedziałam jej co się konkretnie wydarzyło. Następnego dnia stwierdziłam, że jak zawsze po obiedzie pójdę na mały spacer (bardzo lubię chodzić w jedno konkretne miejsce), bałam się, że znowu się źle poczuję, jednak mimo mojego lęku postanowiłam nie zmieniać moich planów. Doszłam do połowy, bo również źle się poczułam, jednak nie było to tak nasilone jak w dzień poprzedni, po prostu bolał mnie brzuch i głowa. Stwierdziłam, że skoro taka jest sytuacja to pare dni posiedzę sobie w domu, bo może jestem osłabiona przez coś i trzeba przeczekać. Miałam spotkać się za te pare dni z tą samą koleżanką i naszymi innymi znajomymi, zawsze kiedy się z kimś spotykam specjalnie myję się i przygotowywuję, weszłam do wanny i wzięły mnie takie myśli, że ja nie pójdę, mimo, że lubię tych ludzi i bardzo chciałam się z nimi wtedy zobaczyć, lekko bolał mnie wtedy brzuch, ale ja (i teraz wiem że źlę postąpiłam) mimo wszystko, że mogłabym iść napisałam, że źle się czuję i nie dam rady, nie umyłam się wtedy nawet tylko polałam wodą. Od tego dnia w którym źle się poczułam zaniedbuję higienę i życie towarzyskie, bo boję się, że złe samopoczucie się powtórzy :(
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.