Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się.

Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się. Teraz chodzi przynajmniej 2 razy w tyg. do lekarza i to prywatnie, bo jej się wydaje, że ma jakąś chorobę i umrze. Dodam, że odeszła od męża zostawiła 3 dzieci i w ogóle się nimi nie interesuje. Od psychologa na rozprawie dostała papiery, że nie może sama funkcjonować, pojawiły się problemy, bo od 3 lat nie płaci alimentów, nabrała pożyczek i wysyła oszustom w Afryce, Francji, nie da sobie przetłumaczyć, że to oszust. Nie pracuje, bo cały czas na L4, nie chce iść do psychologa. Czy mogę ją ubezwłasnowolnić? Ale boję się, że wtedy ja będę musiała jej długi płacić. Kiedy próbuję z nią rozmawiać, wścieka się i nie odzywa kilka mies. Jestem wykończona tą sytuacją. Jest za granicą kilka lat, ale nie ma nic, bo wszystko wysyła, później przyjeżdża do mnie, bo nie ma gdzie mieszkać, a ja z nią 2 tyg nie mogłam wytrzymać. Mogę ja na siłę wysłać do psychologa? Zresztą nikogo nie słucha, nawet policji się nie boi, a wiem że ją zamkną jeśli alimentów nie będzie płacić. Poszłabym na policję z tym oszustem, ale boję się ja wkopać z tymi alimentami. Do mojej córki zwraca się chamsko, nie zwraca nawet na nią uwagi, bo 24/7 na tel, nawet śpi tylko 2 godz a reszta w internecie. Potem że umiera bo jej nogi puchną, nic nie robi, nie chodzi a jest otyła. Nawet mamie nic w domu nie pomogła. Nie wiem, gdzie prosić o pomoc, gdzie zgłosić, bo ja już nie daję sama rady.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

myślę, że w pierwszej kolejności to Pani potrzebuje pomocy psychologa/psychoterapeuty, aby nauczyć się stawiać zdrowe granice siostrze i zadbać w tej relacji o siebie oraz aby zobaczyć, co w tej relacji jest możliwe, a jakie są jej ograniczenia, a co za tym idzie również granice Pani wpływu na siostrę. To bardzo trudne w relacji z ludźmi, których się kocha, bo stawianie granic czasem kojarzy się wtedy z odmawianiem pomocy. Specjalista pomoże zobaczyć tę sytuację bardziej obiektywnie i realnie. 
Drugi obszar takiej konkretnej pomocy to może być zgłoszenie się do MOPRu z zapytaniem, co można zrobić w takiej sytuacji, jakie są instytucjonalne możliwości pomocy Pani siostrze. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Mama i brat męża obrazili się, kiedy mąż ze względu na zdrowie przestał im się zwierzać.
Chcę pomóc mojemu Mężowi zrozumieć zachowanie członków jego rodziny (mamy i brata).Mój mąż w zeszłym roku przeszedł załamanie nerwowe(zachorowałam na nowotwór),potem popadł w depresję,to wszystko spowodowało,że ujawniły się jego problemy z uzależnieniem alkoholowym.Moj mąż poszedł na odwyk,terapię(niestety nie kontynuje jej) i do psychiatry.Do momentu odwyku w bracie miał najlepszego kumpla,w mamie kumpelę.Niestety po odwyku Oni się od niego odcięli. Tak jakby się obrazili.Co prawda będąc na odwyku nie chciał się z nimi kontaktować i mówić, gdzie jest.Zrobił to dlatego, że obawiał się "suszenia mu głowy" o to, co tam robi i obawiał się krytyki z ich strony.Ja miałam wrażenie, że kiedy był w kryzysie oni byli jakby dumni z tego, że się im zwierza i prosi o radę, a kiedy się to skończyło jakby się obrazili, bo zaczął sobie radzić bez ich pomocy. Namawiam go na szczerą rozmowę.Ale nie wiem co o tym myśleć, bo wiem, że mąż chciałby mieć z nimi kontakt, ale uważa, że po rozmowie z nim nic się nie zmieni. Matka będzie milczeć( tak karze swoje dzieci za odmienne zdanie czy zachowanie)a brat nie potrafi rozmawiać, kiedy zwraca mu się uwagę, po prostu strzela focha lub nie dopuszcza krytyki i broni się na wszystkie możliwe sposoby, by jej nie przyjąć. Widzę, że zerwanie kontaktów z rodziną nie jest mojemu Mężowi na rękę.
Rodzina, w tym matka z siostrą, od zawsze mnie oczerniają, traktują, jak nieodpowiednią osobę do czegokolwiek. Chciałabym mieć dzieci, ale noszę w sobie lęk o oczernianie, o odebranie nawet dziecka.
Dzień dobry, piszę do państwa z prośbą o pomoc. Mam 25 lat. Otóż w mojej rodzinie zawsze to ja byłam traktowana gorzej, byłam czarną owcą od dziecka i tak jest do dziś. Zarówno przez matkę, rodzeństwo, jak i cała rodzinę. Problem dotyczy tego, że boje się, że będzie się to odbijać na mojej przyszłości. Matka daje już takie znaki. Ale do rzeczy. Zawsze moim marzeniem było założyć własną rodzinę i mieć dzieci. I na pewno je chce kiedyś spełnić, tylko, że tutaj zaczynają się schody. Moja matka, siostra, zarówno cała rodzina sądzą, że ja nie nadawałabym się na matkę, nie powinnam mieć dzieci. Gdy siostra urodziła swojego syna, oni nawet nie pozwalali mi się zbliżać do tego dziecka, nie dali mi go choć na chwilę na ręce, mimo że jestem też jego matką chrzestną. Tutaj odrazu zaznaczę, że ja nigdy żadnemu dziecku krzywdy nie zrobiłam, nie było sytuacji, że jakieś dziecko upuściłam z rąk ani nic podobnego. Zawsze kochałam dzieci. Siostra, gdy odwiedza nas z tym dzieckiem, ma do mnie takie podejście, jakbym nie wiadomo co miała temu dziecku zrobić. Boi się mnie z nim samą zostawić choćby na 10 sekund. Robią wszystko, abym to ja czuła się gorsza i bezwartościowa. Kilka razy usłyszałam rozmowę matki z siostrą czy kuzynką, że ja nie poradziłabym sobie z opieką, że obym nie doczekała się dzieci, po prostu wyśmiewają i nabijają się ze mnie nie raz. Chcę niedługo wyprowadzić się ok 60 km z mojego miasta i też zacząć z partnerem starać się o dzieci. Obudził się we mnie instynkt macierzyński, czuję to na 100%, nic pochopnie nie robię, wszystko zaplanowane. Ale przez całą tą sytuację bałabym się reakcji matki i ogólnie całej rodziny na informację, że będę mieć dzieci. Każdy, zaczynając od matki i siostry, myślałby, że ja nie potrafiłabym się dzieckiem zaopiekować, że nie mam pojęcia o wychowaniu, mieliby myśli ,że dziecko będzie miało źle, bo jestem nieodpowiedzialna i prędzej czy później coś niedobrego się wydarzy. Chciałabym to olać, ale ciągle nie daje mi to spokoju, jeżeli tyle osób jest przeciwko mnie.Miałabym takie poczucie winy, że niepotrzebnie martwią się, denerwują, że nie zapewnię dziecku odpowiedniej opieki i by się martwili czy z nim wszystko dobrze itp. Każdy by się wtrącał, wypytywał, bym się czuła osaczona i kontrolowana. Każdemu gratulowali ciąży, każdej kuzynce, a na wieść o mojej ciąży byliby wręcz przerażeni. Jak ja mam się czuć, gdy każdy traktuje mnie jak trędowatą. Dodam, że jestem normalną osoba, nie mam żadnych problemów psychicznych, żadnych chorób. Czasami po prostu lubię pobyć sama, jestem mniej rozmowna - przez to traktują mnie jak niedorozwiniętą. Mam myśli, że rodzina mogłaby mi chcieć odebrać to dziecko lub nasyłać opiekę społeczną. (Matka ma obsesję na punkcie dzieci,a jej siostra mnie wręcz nienawidzi od wielu lat-do dziś mnie nęka. Gdy matka by wspomniała, że boi się o dobro dziecka, bo całe życie mówi, że ja do niczego się nie nadaje, ta ciotka aby jeszcze bardziej uprzykrzyć mi życie-boje się, że mogłyby zrobić wszystko, aby chociaż zabrano mi dziecko do jakiegoś ośrodka opiekuńczego.) Wiem, że każdy powie, że to jest moja decyzja, nie powinnam przejmować się innymi, ale w pewnym stopniu to mnie przerasta, że gdybym urodziła to dziecko, była z dala od całej rodziny z tyłu głowy gdzieś miała myśli, że krążą nieprawdziwe plotki na mój temat, wyrabialiby zła opinię o mnie, że jestem złą matką, każdy by się denerwował, że te dziecko ma tam ze mną źle, że ja nie potrafię dobrze go przewinąć ani nakarmić- chociaż byłoby zupełnie inaczej. Myślę też o tym, aby po wyprowadzce odciąć się od rodziny i zerwać kontakt całkiem z rodziną, tylko nie wiem czy było by to możliwe. Nie wiem co zrobić w tej sytuacji, dziwna sytuacja, ciężka dla mnie, ale nie wiem jak pozbyć się tego " strachu" nie czuć się gorsza i bezwartościowa. Rozmowa nie pomaga z nimi, twierdzą, że zmyślam i sobie wmawiam, choć widzę jak jest i bym mogła wymienić setki sytuacji ,które to potwierdzą, chociażby od czasu urodzenia chrzestniaka. Nie wiem jak sobie z tym poradzić .Z góry dziękuję za pomoc.
Życie w toksycznym domu - jak poradzić sobie z napięciem i krytyką?

Dzień dobry, żyję w domu, który mnie ukształtował, tylko że nie w ten dobry sposób. W dzieciństwie było dużo upokarzania, krzyków i bicia ze strony rodziców. Teraz jestem dorosła, ale mam wrażenie, że mój organizm dalej działa jak wtedy w trybie ciągłego napięcia. Strasznie denerwują mnie drobne rzeczy. Wiem, że dla kogoś z zewnątrz to może wyglądać jak przesada, ale u mnie to jest reakcja na lata życia w stresie. Wystarczy jeden komentarz, jedno spojrzenie i już czuję, jak wszystko się we mnie zaciska. Najbardziej boli mnie to, że nadal mieszkam w tym domu. Próbuję być w nim szczęśliwa, chociaż to miejsce w ogóle temu nie sprzyja. Marzę o wyprowadzce, o własnym kącie, ale zwyczajnie mnie na to nie stać. I to poczucie, że jestem „uwięziona”, bardzo mnie dobija. Robię naprawdę dużo, sprzątam, gotuję, ogarniam dom, płacę rachunki. Staram się być odpowiedzialna i pomocna. A mimo to ciągle słyszę, że to za mało. Zawsze jest coś źle. Zawsze można było lepiej, szybciej, inaczej. Nie ma docenienia, jest ciągła kontrola i krytyka. Czasem marzę o naprawdę prostych rzeczach. O tym, żeby usiąść wieczorem przed telewizorem. Bez stresu. Bez myśli, że ktoś zaraz zwróci mi uwagę, że na blacie w kuchni stoi kubek po kawie. Bez poczucia, że muszę być w ciągłej gotowości, bo inaczej dostanę opieprz. Chciałabym choć raz poczuć, że mogę być niedoskonała i że świat się od tego nie zawali.Ten dom jest bardzo toksyczny. Nie ma w nim rozmowy, tylko ocenianie. Nie ma wsparcia, tylko wypominanie. Moje emocje są bagatelizowane, a granice praktycznie nie istnieją. Mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak będzie źle. Widzę, jak bardzo mnie to wszystko zmieniło. Mam problem z odpoczynkiem, bo czuję się winna. Mam problem z radością, bo zaraz spodziewam się krytyki. Żyję w napięciu, jakby coś złego miało się wydarzyć w każdej chwili. za każdym razem, gdy słyszę docinki w stylu „ty nic nie robisz”, mimo że robię naprawdę dużo, mam w głowie myśl, że mam już dość tego życia, że jestem w sytuacji w której nigdy nie chciałam być, że moje życie to porażka, że żyje życiem, którego bałam się jako nastolatka :(

Jak radzić sobie z napięciem i lękiem przed wpływem narcystycznych teściów na rodzinę?
Kilka lat temu przeprowadziłam się w rodzinne strony męża. Na początku mieszkaliśmy u jego rodziców. To niestety przyniosło dla mnie dużo stresu, napięć i lęku. Mój mąż miał problem ze stawianiem granic. Jego rodzice są osobami o cechach narcystycznych i krytykujący. Moje uczucia były umniejszane, moja rola nieważna, byliśmy traktowani jak dzieci, narzucano nam zdanie. Stosowali dużo różnych manipulacji. Kiedy zaszłam w ciążę wyprowadziliśmy się. Odkąd moja córka przyszla na świat mam silną potrzebę ochrony jej. Teściowie nalegają na spotkania, a ja kazde spotkanie analizuje ponieważ moja rola była umniejszana. Boję się o to że teściowie będą stosować taka manipulacje wobec naszej córki, a mój mąż nie będzie reagował. Moje poczucie bezpieczeństwa jest całkowicie zagrożone. Żyje w ciągłym napięciu i myśli, że teściowe chcą mieć wpływ na nasze życie.
Jak poradzić sobie z zerwaniem kontaktu przez dorosłą córkę?

Dzień dobry, Jestem w trudnej sytuacji, w której jako dorosła kobieta matka dorosłej 34-letniej córki nie umiem sobie poradzić z odcięciem się mojej córki ode mnie. Postaram się jak najjaśniej napisać, o co chodzi. Córka mieszka 12 lat za granicą, ma żonę, z którą pięknie ułożyła sobie życie, co raduje mnie bardzo. Ja mając 32 lata po 10 latach małżeństwa ,zostałam porzucona przez męża i się rozwiodłam. Stan po rozwodzie moje stany depresyjne, nieułożone życie spowodowało ze nie do końca byłam idealną matką i często zbyt mało czasu jej poświęcałam, która też potrzebowała mojego wsparcia . Z biegiem lat byłam ojcem i matką, aż role się odwróciły i córka, dorastając przejęła obowiązki opiekuna była moim wsparciem … Nieudane moje związki w tym jeden z AA lkoholikiem bardzo wpłynął na całe życie mojej córki . Tzn jej się nic fizycznie nie stało ale incydentalne sytuacje z nim źle się odbiły na Niej . Przez wiele lat jak moją córka wyjechała na stałe nasz kontakt był b dobry bardzo się kochamy bardzo tęsknimy co nie raz sobie okazywałyśmy . Po krotce … ostatnio córka jak była u mnie w maju była już nieswojo i smutna wycofana . Wróciła i …. Złapała depresję i się odcięła . Po moich pytaniach napisała tylko zero kontaktu … prosiła abym wspierała ją milcząc bo ona się odezwie jak się poczuje lepiej . Trzy tygodnie temu napisała bbb długi list wyrzucając mi co ją boli bolało oraz też wiele słów ciepła . Nie chce już, abym kontrolowała jej życie ucięła kontakt . Odpisałam jej po przemyśleniu b ją przepraszając sto razy i obiecując że będę lepszą mamą, że czasu nie cofnę że mi przykro . Że jestem teraz zawsze … Ona milczy …. Co robić ? Pozdrowienia K.

zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.