
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, rodzicielstwo i rodzina
- Chcę uciąć kontakt...
Chcę uciąć kontakt z moją matką, po tym jak parę dni temu, gdy jechałyśmy razem samochodem
Ula
Anna Martyniuk-Białecka
Dzień dobry,
Pani Ulu, widzę, że bardzo Panią poruszyło ostatnie spotkanie z mamą i sytuacja, w której nie otrzymała Pani od niej zrozumienia dla swojego stanu, emocji. Czytając Pani wpis dostrzegam, że nadal pojawia się w Pani wiele emocji w stosunku do mamy. Wydaje się naturalne, gdy czujemy się odtrąceni, zranieni czy w jakiś sposób niezrozumiani - pragniemy odciąć się od tego, co powoduje w nas smutek, lęk czy złość.
Trudno jest mi odpowiedzieć na zadane przez Panią pytania o to jak można traktować tak dorosłą córkę. Nie wiem jaki motyw kierował Pani mamą. Może Pani w jakiś sposób to przeczuwa, o co mogło chodzić. Czego w tej sytuacji potrzebowałaby Wasza relacja? Czy zupełnego odcięcia się jednej od drugiej? Pani zastanawia się nad tym, co zrobi wtedy mama, jak się zachowa, a jak Pani będzie się wówczas czuła? Czy jest to możliwe, że mimo braku kontaktu ta relacja się zakończy? Pani nie będzie o niej więcej myśleć?
Pozdrawiam serdecznie,
Anna Białecka
psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Z Pani wiadomości wynika, że mama zaprzeczała Pani uczuciom, zlekceważyła je. Pojawił sie także szantaż emocjonalny: ,,od tej pory dużo się zmieni między nami", że popełnia Pani błąd, podejmując swoją decyzję. To naturalne, że nie czuje się Pani dobrze, gdy jesteście razem, nie ufa. Warto omówić tę sytuację, powiedzieć o swoich potrzebach.
Co to znaczy ,,zupełnie się odciąć"? Czy chce Pani zupełnie utracić kontakt? Warto przeanalizować tę sytuację, jak będzie się Pani czuła. Separacja fizyczna niekoniecznie jest tożsama z emocjonalną. Zachęcam do przemyślenia, jak chciałaby Pani, aby wyglądała relacja dorosłej córki z matką, w jaki sposób może Pani zadbać o to, by nie przekraczano Pani granic. Powodzenia
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Mam taki problem, iż moje życie nie wygląda zupełnie tak, jak chcę. Nie wiem nawet, jak dojść tam, gdzie chcę, ponieważ chcę mieć pracę, od pół roku jeszcze jej nie znalazłam, nie mam też przyjaciół ani znajomych.
Nie wiem, jak spędzać dzień, nie wiem, gdzie zamieszkać. Wróciłam właśnie zza granicy rozczarowana, bo ani nie nawiązałam głębszych znajomości, czas spędzałam sama, ani też nic większego z tego nie wyszło i zastanawiam się - czy tak ogólnie wygląda życie? 2 lata temu byłam na praktykach za granicą, w kraju europejskim i ludzie byli bardzo zajęci sobą, nie otwarci na mnie, nie znałam języka, kobieta, która była moim supervisorem była dla mnie oschła i wykluczała mnie z zadań, które miała mi dawać.
Pojęcia nie mam, czym mogę jeszcze się kierować, bo jak dotąd mam ogromnego pecha. Nie podobała mi się rola osoby odsuniętej na bok, a niestety często ludzi młodych, jeszcze niedoświadczonych albo mało doświadczonych traktuje się protekcjonalnie, a dla mnie ważne jest, by czuć się szanowaną.
Chciałabym także móc mieć sprawczość i chociaż zadecydować o tym, by wprowadzić ciekawe aktywności do mojego życia. Myślałam o tym i nie wiem, za co się zabrać, bo nie interesuje mnie w zasadzie aktywność sama w sobie, typu: sport, malarstwo, ale chodzi o sposób wykonania: to znaczy, co czuję wtedy, gdzie się znajduję, z jakimi ludźmi itp. Nie wspominając o tym, że hobby często jest drogie, a ja teraz nie mam pracy.
Jestem bardzo zmęczona tą sytuacją, bo poprzez to wykluczenie czuję się jakbym była poza.
Mam też problemy z koncentracją i nie mam takiej jasności umysłu przez to wszystko. W zasadzie to ciężko mi cokolwiek teraz ocenić, bo czuję się wyłączona.
Dzień dobry, mam 32 lata i jestem bardzo samotną osobą.
Od dziecka nie mam żadnych przyjaciół, w szkole byłam bita i odrzucana, nikt nie chciał się ze mną zadawać. Do tej pory nie mam żadnych przyjaciół, czuje się wykluczona od społeczeństwa. Moja rodzina mnie nie wspiera, mają mnie za dziwolonga, moje kuzynki nie przyznają się do mnie, bo się mnie wstydzą. Jestem normalną osobą, po prostu mam w życiu pecha, chciałabym mieć przyjaciół, ale nie mam szczęścia do ludzi, po prostu mam pecha, ale rodzina tego nie rozumie.
W życiu spotykają mnie same cierpienia i dzieje się to nie przypadkowo, po prostu wygląda to tak, jakbym była przeklęta. Nie wiem, co mam robić. Czy iść do egzorcysty to jest nielogiczne, żeby od samego początku działy się ze mną straszne rzeczy. Cały świat jest przeciwko mnie, nikt mnie nie rozumie, moja rodzina ma mnie za chorą, a ja jestem zdrowa psychicznie. Nie wiem, co mam robić

