Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc dziecku cierpiącemu na smutek i poczucie pustki oraz skłonności do samookaleczenia?

Moje dziecko jest smutne, nie odczuwa emocji, mówi, że jest puste w środku. Dochodzi do samookaleczenia. Ma przyjaciół, ma chłopaka, który ją wspiera. Ale z dnia na dzień jest coraz gorzej. Jak jej pomóc?

Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Pani Marto,

Uczucie smutku, wewnętrzna pustka i samookaleczenia świadczą o poważnych zaburzeniach nastroju u Pani córki. Najlepszym rozwiązaniem byłoby skorzystanie z pomocy lekarza psychiatry i jeśli córka wyrazi zgodę - zastosowanie odpowiedniego leczenia m.in. farmakoterapii. Depresja może mieć różne podłoże, dlatego warto nie lekceważyć tych objawów. Jaki długoterminowej formy wsparcia można też sięgnąć po psychoterapię, w trakcie której córka będzie miała możliwość nauczenia się pomocnych sposobów radzenia sobie z negatywnymi myślami i nieprzyjemnymi emocjami w postaci smutku. Być może córka przeżywa obecnie jakiś kryzys, dlatego to ważne, że ma wsparcie w osobach najbliższych. Niestety, jeśli zaburzenie nastroju ma podłoże organiczne, czyli uwarunkowane zaburzeniami w pracy m.in. układu nerwowego lub hormonalnego, samo wsparcie bliskich nie wystarczy, aby poradzić sobie z tymi objawami. Zachęcam do wspierania córki do podjęcia pomocy u specjalisty. 

 

Pozdrawiam,

Domaciuk Agnieszka 

Psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

samookaleczenia są wskazaniem do pracy terapeutycznej. Poczucie smutku oraz brak odczuwania emocji, który Pani opisuje również jest niepokojący. Najlepiej będzie wybrać się z córką do psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Czerniawska - psycholog, psychoterapeuta 

Magdalena Wójtowicz

Magdalena Wójtowicz

Pani Marto,

Okres dorastania niesie wiele zmian dla młodej osoby i jej otoczenia. Może się to wiązać z trudnościami emocjonalnymi, w tym obniżonym nastrojem i problemami w radzeniu sobie z trudnościami. Jeśli uważa Pani, że problem się nasila, zachęcam do konsultacji ze specjalistą. Psycholog bądź psychoterapeuta pomoże Córce i Pani poradzić sobie z trudnościami.

 

Życzę wytrwałości!

Magdalena Wójtowicz

Dominika Jakubowska

Dominika Jakubowska

Pani Marto,
to ważne, że Pani córka ma wokół siebie wspierające osoby – Panią, przyjaciół, chłopaka – a jednocześnie to, że z dnia na dzień jest coraz gorzej, może być sygnałem, że to, z czym się zmaga, przekracza jej zasoby i możliwości radzenia sobie. Samookaleczanie to często sposób na poradzenie sobie z silnym napięciem emocjonalnym, którego człowiek nie potrafi złagodzić w inny sposób i sięga po destrukcyjne rozwiązania.

Warto jak najszybciej poszukać profesjonalnej pomocy - byłoby dobrze skonsultować się z psychiatrą, jak również psychoterapeutą, aby uzyskać wsparcie dla córki, ale również omówić swoje obawy i potrzeby. 

W tym czasie ważne jest też to, aby Pani zadbała o siebie, żeby móc jak najlepiej wesprzeć córkę. Długotrwałe bycie w stanie napięcia i troski o dziecko potrafi być bardzo wyczerpujące. 


Pozdrawiam serdecznie

Dominika Jakubowska

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że Twoje dziecko tak cierpi. To, co opisujesz poczucie pustki, smutek, brak emocji i samookaleczanie są poważnymi sygnałami, które mogą świadczyć o depresji lub innym zaburzeniu emocjonalnym. Nawet jeśli ma bliskie osoby i wsparcie ze strony przyjaciół czy chłopaka, czasem to nie wystarcza, by poradzić sobie z wewnętrznym bólem.

Najważniejsze teraz to nie zostawiać jej samej z tym stanem. Delikatnie, ale stanowczo porozmawiaj z nią i zaproponuj wspólne spotkanie ze specjalistą psychologiem dziecięcym lub psychiatrą. Samookaleczanie to sygnał, że emocje są tak silne lub tak trudne, że nie umie ich inaczej wyrazić ani złagodzić. Wymaga to profesjonalnej pomocy. Twoja obecność, czułość i uważność są kluczowe, słuchaj jej bez oceniania. Pokaż, że jesteś po jej stronie i że nie musi przechodzić przez to sama. Im szybciej otrzyma odpowiednią pomoc, tym większa szansa na poprawę jej stanu psychicznego. Jeśli sytuacja się pogarsza lub istnieje ryzyko, że zrobi sobie krzywdę, nie zwlekaj, zgłoś się do najbliższej poradni zdrowia psychicznego lub na oddział psychiatryczny. Bezpieczeństwo Twojego dziecka jest teraz najważniejsze. Nie jesteście w tym sami, pomoc jest dostępna i może przynieść realną ulgę. Przesyłam dużo ciepła!

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Marto,

 

zdecydowanie jak najszybciej zapisać na stałe konsultacje do psychologa/psychoterapeuty (min. 1x w tygodniu). Ponadto przekazać dziecku namiary na bezpośrednią pomoc:

 

116111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 

 

W tym wypadku czekanie, aż coś się samo zmieni, jest najgorszym rozwiązaniem. Reagujcie.

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
Samookaleczanie to poważny sygnał emocjonalnego cierpienia. Z pani opisu sytuacji wynika, że stan córki się pogarsza, co wskazuje na konieczność profesjonalnej pomocy. Psycholog pomoże zrozumieć źródło tych trudności i nauczy córkę bezpiecznych sposobów radzenia sobie z emocjami.

Życzę wytrwałości!
Martyna Jarosz

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry Pani Marto,

To, co Pani opisuje, jest bardzo poważnym sygnałem i świadczy o głębokim cierpieniu psychicznym u córki, którego nie należy bagatelizować. Uczucie pustki, smutek, brak kontaktu z emocjami i samookaleczanie to objawy, które wymagają pilnej pomocy specjalisty – psychiatry dzieci i młodzieży oraz psychoterapeuty.

 

Nawet jeśli córka ma wspierające relacje, to nie zawsze wystarcza, one są oczywiście bardzo ważne i to dobrze że są  ale cierpienie, którego doświadcza, może mieć głębsze źródło i nie minie samo. Bardzo ważne jest, by nie zostawała z tym sama i by miała przestrzeń, w której może bezpiecznie mówić o tym, co przeżywa.

 

Proszę jak najszybciej umówić córkę na konsultację psychiatryczną – nawet jeśli funkcjonuje „na zewnątrz”, samookaleczanie to sygnał alarmowy, którego nie wolno bagatelizować. Równolegle można szukać miejsca na psychoterapię. Jeśli nie ma dostępnych terminów, warto rozważyć kontakt z poradnią zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży lub ośrodkami interwencji kryzysowej.

 

Dobrze, że Pani to zauważa – to pierwszy krok do realnej pomocy. Córka potrzebuje teraz nie tylko wsparcia emocjonalnego w domu, ale też profesjonalnej opieki, która pomoże jej poradzić sobie z tym, co ją przerasta. Nie jesteście w tym sami.

 

Pozdrawiam

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Katarzyna Gołębiewska

Katarzyna Gołębiewska

Dzień dobry,

 

Pisze Pani o cierpieniu córki, z którym trudno jej sobie poradzić, mimo zauważalnego przez Panią wsparcia w otoczeniu. W sytuacji samookaleczania, spadku nastroju i pogarszającego się z dnia na dzień samopoczucia, należy udać się do specjalistów: psychiatry i/lub psychoterapeuty, psychologia, którzy po zebraniu wywiadu będą mogli zaproponować realną pomoc.

 

Pozdrawiam

Katarzyna Gołębiewska

Psycholog i psychoterapeuta

Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

To, co dzieje się z Pani dzieckiem, jest bardzo poważne i wymaga natychmiastowej reakcji. Samookaleczanie, poczucie pustki i brak emocji to nie są tylko przejściowe nastroje- to mogą być objawy depresji lub innego głębokiego kryzysu psychicznego. Nawet jeśli córka ma przyjaciół i wspierającego chłopaka, to nie zawsze wystarcza, by poradzić sobie z tym, co dzieje się w jej wnętrzu. Najważniejsze, co może Pani zrobić, to nie zostawiać tego bez działania. Potrzebna jest szybka konsultacja z psychologiem lub psychiatrą dziecięcym. Im wcześniej zostanie udzielona pomoc, tym większa szansa na powrót do zdrowia. Rozmawiając z córką, warto okazać pełną akceptację i spokój- nie oceniać, nie wypytywać „dlaczego”, ale po prostu być blisko, mówić: „widzę, że cierpisz, jestem przy Tobie, i razem poszukamy pomocy”. Pani obecność, troska i reakcja mogą zrobić ogromną różnicę. Ale to, co się dzieje, wymaga specjalistycznej opieki.

Karolina Żmudzka

Karolina Żmudzka

Dzień dobry Pani Marto

To ważne, że jest Pani uważna na stan swojego dziecka i szuka dla niego pomocy. Proszę zadbać o ciepłą i bliską relację z dzieckiem - życzliwe wsparcie rodzica, obecność i wyrozumiałość są ważnymi czynnikami chroniącymi. Rozmowa z dzieckiem, zaopiekowanie się trudnymi emocjami, empatia i okazywanie mu troski będzie również pomocne w tej sytuacji.

 

Proszę rozważyć kontakt ze specjalistą z poradni psychologiczno pedagogicznej opiekującej się szkołą - pracują tam psycholodzy i psychoterapeuci dedykowani do pracy z dziećmi i młodzieżą. Wizyty w poradni psych-ped są bezpłatne, a poradnia nie informuje szkoły, że zgłosiła się Pani po wsparcie. Może się Pani udać tam sama lub z dzieckiem. 

Można oczywiście także skorzystać ze wsparcia psychologa/psychoterapeuty prywatnie poza poradnią psych-ped, jeśli nie znajdzie Pani tu odpowiedniej osoby.

 

Istotna może się okazać także rozmowa z wychowawcą klasy i zapytanie, czy coś się dzieje w relacjach Pani dziecka z grupą rówieśników, czy zaobserwował jakieś zmiany w zachowaniu dziecka lub może coś się przykrego wydarzyło (np. odrzucenie, ostracyzm, stalking, cyberprzemoc, hejt). Zwrócenie uwagi wychowawcy na stan dziecka pomoże mu także w indywidualnym podejściu i zwracaniu uwagi na niuanse w zachowaniu i bycie z Panią w kontakcie, gdyby coś się niepokojącego działo. Jeśli w szkole jest psycholog szkolny, również kontakt z nim może okazać się pomocny - taka osoba zna wiele faktów z życia grup klasowych a także nt. relacji dzieci z nauczycielami, wychowawcami.

 

Pozdrawiam - Karolina Żmudzka, psycholog, terapeuta

Zobacz podobne

Przeszłe słowa babci zostały we mnie tak silnie, że żyję w strachu przed jej oceną. Nie daję już rady.
Witam, mam problem, mianowicie ja mieszkam z babcią i mam ogromny problem z przeszłością. Wiem, że najlepszym wyjściem byłoby się od niej wyprowadzić, ale nie mogę, nie mam gdzie, ani za co, no więc może da się to rozwiązać w inny sposób. To zdarzyło się chyba w 2017 roku, a może w 16, dokładnie nie pamiętam, a zatem około 6 lat temu, wtedy tylko dlatego, że ja, jak to młody chłopak, nie zawsze robi mądre rzeczy, glośno sztucznie bekałem, no tak lubiłem i ona w pewnym momencie zareagowała ogromną złością, krzykiem, nazwała mnie zboczeńcem i że jak taki zboczony jestem to, żebym sobie dziewczynę znalazł - tamte słowa zabolały mnie bardzo, tak że po dziś dzień boje się chodzić do łazienki, do pokoju nie zamykam drzwi, bo skoro "jestem zboczeńcem" to nie wiadomo, co ja tam robię, po prostu notorycznie mam wrażenie, że babcia mnie o coś podejrzewa i osądza, telefon też unikam głosu, bo jak w jakimś filmie czy bajce pojawią się podejrzane odgłosy no to właśnie wiadomo, że bym się bardzo bał, co ona pomyśli. Druga sytuacja zdarzyła się chyba jakoś tak samo też w tym okresie, o ile pamietam te wydarzenia odbyły się blisko siebie. Przyjechał mój brat i odebrał go jego ojciec, ja wtedy byłem w ostrym konflikcie z babcią i mój brat doniósł mi, że słyszał jak babcia jego ojcu mówi o mnie, że do niczego się nie nadaję, tylko na magazyn, to również bardzo mnie zabolało, od tamtej pory wszystko robię w tajemnicy po dziś dzień, nawet jak się uczę czy coś oglądam ukrywam się z tym ,jakby to była najbardziej strzeżona informacja świata, bo skoro "nadaje się tylko na magazyn" i mimo że te słowa były wypowiedziane około 6 lat temu, to mają wpływ na moje życie po dziś dzień. Ja jestem Katolikiem, wiem, że należy wybaczać i ja wybaczam świadomie, ale niestety jest jeszcze podświadomość, nad którą kompletnie nie panuję, nie wiem czy to trauma? Bo świadomie wybaczam, źle jej nie życzę, ale codziennie żyję w strachu, bardzo się jej boję, bardzo boję się powtórki z tamtych lat, a dodatkowo te słowa jakby zaprogramowany mnie tak, że zachowuję się tak, jak to opisałem. Tak jak mówię, codziennie marzę o tym, by się usamodzielnić, by zamieszkać samemu, modlę się o to, uczę się, ale bez efektów, stąd wiem, że mój cel - mieszkanie samemu- może nie zostać osiągnięty lub zostać, ale nie wiadomo za ile, a ja potrzebuję pomocy tu i teraz, bo jest mi bardzo ciężko wytrzymać. Z tego powodu reaguję obronnie, obrażam się na nią za byle co, cały czas tamte wydarzenia noszę w sercu i najmniejsze jej jakieś źle interpretowane przeze mnie słowo staje się u mnie powodem do potężnej złości podsycanej strachem przeszłością. Ja już tak nie chcę, wyprowadzić się raczej na razie nie mogę, jak więc dalej mam z nią żyć? Jak uwolnić sie od strachu???
Poszukuję bezpłatnej terapii online dla nastolatka w nurcie psychodynamicznym, psychoanalitycznym lub systemowym
Dzień dobry, Szukam psychoterapeuty dla nastolatka pracującego w nurcie psychodynamicznym lub psychoanalitycznym lub systemowym ONLINE. Bardzo zależy mi aby taka terapia była bezpłatna. Natomiast nie jest potrzebna na teraz, bo on ma sesję interwencyjne (jeszcze 9 ww. sesji). Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam serdecznie
Jak poradzić sobie z wyprowadzką z dziećmi od rodziców partnera?
Witam poszukuję wskazówki jak przetrwać trudne chwile związane z rozstaniem rodziców. Syn ma 8 lat a córka 6 lat do tej pory mieszkaliśmy razem z rodzicami narzeczonego mija 9 lat od samego początku jestem tą zła w tym domu partner nie staje za mną wręcz za rodzicami dochodzi do sytuację kiedy dziecko najbardziej syn doświadcza wyzwisk pod swoim adresem że jest globem i inne a tylko dlatego że jest nadpobudliwy i wszystkim przeszkadza kiedy krzyczy bo próbuje wyladowac swoje emocje . Pod swoim adresem też słyszę tylko że nie mówi mi prosto w oczy tylko przez telefon do swojej córki że jestem nic nie warta albo że nie zmylam naczyń wtedy kiedy by ona tego chciała wiem to wszystko z nagrań z dyktafonu bo chciałam sprawdzić jak sprawuje opiekę nad dziećmi kiedy ja jestem w pracy. Mam serdecznie dosyć takiego życia rozmawiałam z partnerem o wyprowadzce ale mówi że mam sama opłacać mieszkanie skoro tak mi tu źle to wtedy on pójdzie ze mną. Więc podjęłam decyzję że zabieram dzieci i wyprowadzam się sama. Chciałabym aby dziecmi opiekować się naprzemiennie tylko boje się w okresie szkolnym do tej pory ze mną syn odrabiał lekcje bo nikt nie miał cierpliwości czy to będzie dobre rozwiązanie w takiej sytuacji ? Bije się z myślami jak postąpić aby dzieci nie widziały we mnie wroga. Jak mówię synowi o wyprowadzce to płacze i krzyczy że on chce zostać z tatą jak mam mu to wytłumaczyć ? Myślę że wynikać może to z tego że tata kupuję dzieciom quady i inne mechaniczne sprzęty którym ja jestem przeciwna . Nie mam pomysłu jak sobie z tym poradzić. Dziękuję
Jak pomóc dziecku z autyzmem radzić sobie ze złością i agresją?
Dzień dobry, mój syn ma 8 lat, 2 miesiące zrobiłam mu badanie ADOS 2, ponieważ od zawsze zastanawiało mnie jego nietypowe zachowanie. Wyszło mu spectrum autyzmu, jednak jest dzieckiem które całkiem dobrze radzi sobie w życiu. Tylko problemy pojawiają się w sytuacji kiedy coś nie jest bo jego myśli tj. zmiana zasad gry, coś mu nie wychodzi idealnie np.: podczas układania puzzli czy klocków, odmowa na jego propozycje. Wtedy wpada w złość, czasem agresję lub samo agresję np.: uderzanie się w głowie i mówienie "jestem głupi". Wiele razy z nim o tym rozmawiałam, niby rozumie że źle robi, ale nadal sytuację się powtarzają. Jak powinnam się zachować w sytuacji kiedy on wpada w złość, zaczyna krzyczeć i/lub bić się po głowie?
Partner nie szanuje mnie, boję się jednak, że odbierze mi dziecko. Chcę uciec od niego.
Dzień dobry, jestem w związku od 4 lat, mamy 2-letnie dziecko. Obecnie jestem na urlopie wychowawczym. Całkowicie poświęciłam się macierzyństwu ze względu na problemy zdrowotne mojego dziecka i zdania na temat opieki nad dzieckiem mojego partnera. Niestety mamy dużo problemów, bo od kiedy urodziło się dziecko, jego praktycznie nie ma w domu. Wychodzi o 5-6 i wraca około 21, wiem, w tym czasie pracuje, jego życie opiera się tylko na pracy. Próbowałam z nim rozmawiać, że musimy mieć czas dla siebie, ale on nic sobie z tego nie robi. W styczniu wyprowadziłam się na kilka dni, bo odkryłam, że ma "bardzo duże zainteresowanie " płcią przeciwną. Jak dla mnie to już było uzależnienie, czego oczywiście się wypierał. Niestety od kiedy wróciłam jest coraz gorzej. Kłótnie przechodzą w straszne awantury. Mieliśmy skorzystać z pomocy psychologa i terapii par, niestety nie wykazał ku temu żadnej inicjatywy. W kłótni słyszę, że jestem nikim, niczego nie szanuje, bo na nic nie zapracowałam, że jego ojciec ma rację, że trzeba od takiej psychopatki zabrać dziecko, bo będzie takim samym psychopata, że jestem księżniczką i myślę, że pieniądze spadają z nieba, szarpnął mnie kiedy przestałam się odzywać, bo nie chciałam się kłócić przy dziecku. Dodam tylko, że całe życie pracowałam od kiedy skończyłam 19 lat. Pracowałam do końca 8 miesiąca ciąży i zarabiałam całkiem nieźle i stać mnie na to, żeby wrócić do pracy i utrzymać dziecko i jestem zdecydowana już, że to zrobię. Jednak bardzo żal mi tej relacji, włożyłam w nią bardzo dużo wysiłku i uważam, że się poświęciłam po raz pierwszy. Nie mogę się niestety normalnie z nim rozstać, bo wtedy zabiera dziecko i mówi, że już nigdy Go nie odzyskam, a On opowie całej rodzinie jaka jestem naprawdę albo się zabije. Jestem zmuszona uciec kiedy jego nie będzie w domu, ale naprawdę mnie to przeraża, cała ta sytuacja. Mam pomoc rodziny i powrót do pracy. Dodam, że chciałam wrócić do pracy licząc na zmianę naszej sytuacji, ale dowiedziałam się, że będę się tam puszczać i nikt mi nie pomoże z dzieckiem (tzn jeżdżenie do żłobka itd.) Mimo, iż jego rodzina zadeklarowała pomóc, w tej sytuacji to On powiedział, że jego rodzina nie będzie jeździć, bo księżniczka, chce sobie pracować. Pisząc to wszystko, widzę jakie to wszystko jest chore. Widzę jego małe teksty, które były przez cały związek, żeby obniżyć moje poczucie własnej wartości, oraz różne teksty, które mają mnie odsunąć od rodziny. Dodam, że pochodzę z przemocowego domu i moje związki to też pasmo nieszczęść. Chodziłam do psychologa, ale chyba za krótko, skoro wciąż pakuje się w takie same zle związki. W przypadku tej relacji od samego początku miałam jakiś wewnętrzny opór i czułam, że coś jest nie tak, jednak chciałam jeszcze raz spróbować. On nalegał na ciążę, ja też byłam gotowa na dziecko i stwierdziłam, że mogę także zostać samotna mama i dam sobie radę. Po tym jak zaszłam w ciążę On nagle bał się komukolwiek powiedzieć, nikt z jego rodziny nie wiedział, mieliśmy zamieszkać razem, jednak nie zauważyłam wielkiej inicjatywy z jego strony. Bardziej jego rodzina nalegała, niż On, kiedy poroniłam druga ciąże zostawił mnie samą, bo musiał jechać kupić samochód z wujkiem. Nawet nie poświęcił mi czasu. Jest we mnie bardzo dużo bólu związanego z tym związkiem .. ale też był przy mnie na początku związku, kiedy tego potrzebowałam ( rozwód, terapia u psychologa, odwrócenie sie rodziców ode mnie)i widzę, że chyba już tylko to mnie trzyma.
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.