
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Niedawno zostały...
Niedawno zostały odebrane mi dzieci ze względu na nasiloną depresję przez którą nie byłam w stanie zająć się nimi.
Niedawno zostały odebrane mi dzieci ze względu na nasiloną depresję przez którą nie byłam w stanie zająć się nimi, przed zabraniem dzieci nachodziły mnie panie z mopsu jak i asystent rodziny, pukali zawsze głośno, a ja się bałam tego bardzo. Po odebraniu mi dzieci nadal boję się jak ktoś puka w drzwi, zaczynam się trząść i szybciej bije mi serce, nie wiem kto jest za drzwiami a ja się boję że to znowu oni, czy to przejdzie ? Co powinnam zrobić?
Klaudia Morawa
Dzień dobry,
mogą to być zaburzenia lękowe, które powodują taką reakcje organizmu. Polecam konsultacje u specjalisty, a także zapoznanie się z literaturą np. zalękniony mózg. Jest to książka w której w bardzo przyjemny sposób są opisane reakcje związane z lękiem. W książce znajdują się również ćwiczenia, które mają na celu zredukowanie lęku.

Zobacz podobne
Dzień dobry, od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi.
Dzień dobry,
od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi. Nie czuję, by farmakologia i psychoterapia pomagały mi. W moim odczuciu jest to kręcenie się w kółko i niczego to nie wnosi... Po mimo tego, że leczę się ponad 8 lat, dalej nie mam postawionej diagnozy. Moje życie to ciągłe narastanie problemu, spadek formy, totalny dołek samopoczucia, a potem remisja (choć brzmi to jak choroba dwubiegunowa, to chyba na nią nie choruję). Moje problemy zaczynają się, kiedy w moim życiu dzieje się dobrze. Im lepiej mi się powodzi, tym psychicznie mam silniejsze ataki (natłok myśli samobójczych, chęci samookaleczenia i próby samobójcze), zaś kiedy mam problemy - włącza mi się tryb działanie i nie mam wtedy objawów chorobowych... Rozumiem, że w dobrych chwilach mamy więcej czasu na myślenie, ale zastanawiam się jak sobie z tym radzić?
Pozdrawiam serdecznie
Klara N.
Wyrzuty sumienia i lęk po psychoterapii - jak radzić sobie z emocjami
Po spotkaniach z psychoterapeutką mam wyrzuty sumienia, odczuwam lęk i rozdrażnienie. Czuję, że zawodzę siebie, dlatego bo jestem chora. Odczuwam niepokój i złość w stosunku do siebie. Czuję, że psychoterapeutka oczekując odemnie jakiejkolwiek aktywności, żąda zby wiele. Czuję jakbym mogła albo nie robić nic w ciągu dnia, albo robić tak wiele, by siebie wykończyć. Czuję jakby istniały tylko te dwie skrajności, a psychoterapeutka namawiając mnie do aktywności, namawiała mnie również do robienia sobie krzywdy. Czasami sobie myślę, że wolałabym popełnić samobójstwo niż zmusić się do jakiejś aktywności w ciągu dnia. Czuję się niezrozumiana i jakby psychoterapeutka była przeciwko mnie, mimo że tak nie jest. Przez to wszystko odechciewa mi się chodzić na psychoterapie. Co powinnam zrobić ?
Jak radzić sobie z myślami o samookaleczeniach przy stresie?
Dzień dobry! Chciałabym poprosić o wskazówkę, w jakich źródłach (nurty terapeutyczne/myśl danego psychologa/książka) szukać dla siebie pomocy jeśli chodzi o pracę z myślami o samookaleczeniach, które mimo kilku lat psycho i farmakoterapii nadal pojawiają się w sytuacjach nasilonego stresu. O co mi chodzi - we wcześniejszych pracy z myślami samobójczymi najbardziej pomogło mi podejście egzystencjalne. Znajduję się w miejscu, gdzie większość kwestii w mojej psychice jest już rozwiązanych i mnie nie „triggeruje”, natomiast mam w sobie ten „rys chęci samozagłady” tzw lubię wymierzać sobie kary za rzeczy, które mi nie wychodzą. Pracuję sobie nad tym z psycholożką, jednak brakuje czasami czasu, żeby dopytać o to, co mogłabym zrobić sama (bo to chyba jednak ma największą moc leczącą). Obecnie czytam „Męstwo bycia” Paula Tillicha, poszukuję egzystencjalnej odpowiedzi na to, jaką myśl/nawyk/motto mogłyby mi towarzyszyć w „zaciskaniu zębów” i nieokaleczaniu się przy okazjach stresowych - chcę podchodzić do życia bardziej „po dorosłemu” i nie poddawać się, czyli ranić się, zarzucając deklarację miłości do samej siebie 😔 nie o to chodzi, by wybierać ten mechanizm - i rozumiem, że wchodzą w gre wszystkie techniki ACT i pozn-beh, ale one właśnie są za słabe, chodzi o coś na poziomie tożsamości, chodzi o coś związanego z moim „ja”, jednak będąc w centrum tego problemu nie wiem jeszcze(!) dokładnie o co może chodzić. Byłabym bardzo wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę gdzie szukać, czy może nawet jaki poziom psychiki zgłębiać. Serdecznie pozdrawiam ❤️
Dlaczego nie mogę płakać już od paru miesięcy?
Dlaczego nie mogę płakać już od paru miesięcy?
Zaburzenia nastroju, brak chęci do najmniejszych zadań. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam dokonać samobójstwa.
Jak poradzić sobie z zaburzeniami nastroju, z brakiem chęci do wykonywania najprostszych zadań. Po prostu brakiem chęci do życia. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam już popełnić samobójstwo, ale nie udało mi się. Dołują mnie najmniejsze rzeczy i nie wiem jak sobie z tym radzić. Mam już wszystkiego dość. W ciągu dnia mogę się śmiać, a po chwili momentami zaczynam płakać i czasami nawet płacz jest bez powodu. Boję się iść i porozmawiać z psychologiem w mojej szkole, ponieważ boję się, że psycholog powie komuś o naszej rozmowie. Naprawdę nie wiem już co robić, a wiem, że jak będę dłużej to lekceważyła to w końcu mój stan się pogorszy.

