Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Stres, niska samoocena i niechęć do pracy - jak sobie radzić z codziennymi trudnościami?

Witam. Od dłuższego czasu czuje stres, boli mnie brzuch z nerwów, nie potrafię się przez to na niczym skupić. Chcę mi płakać z byle powodu. Wszystkim się przejmuje i biorę do siebie. Bardzo wszystko przeżywam. Mam niska samoocenie i nie wierzę w moje możliwości. Nie lubię mojej pracy i nie mam najmniejszej ochoty do niej chodzić, jak się kończy weekend, czuje stres i chce mi się płakać. Każda mała sprzeczka z partnerem powodu u mniej również stres, nerwy i płacz.

User Forum

Anonim6521

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Ma Pani prawo zadbać o swoje samopoczucie. Doświadcza Pani silnego stresu, obniżonej samooceny i przeciążenia emocjonalnego, które wpływają na codzienne funkcjonowanie. Warto rozważyć konsultację z psychologiem, który pomoże Pani uporządkować trudności, zrozumieć źródła emocji i wypracować skuteczne strategie radzenia sobie ze stresem. Profesjonalne wsparcie może być krokiem do odzyskania komfortu psychicznego i pewności siebie. Nie musi Pani zmagać się z tym samotnie – ma Pani prawo do pomocy i do poprawy swojego dobrostanu.

Martyna Jarosz

psycholog 

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry,

 

Opisuje Pani objawy, które mogą świadczyć o silnym przeciążeniu emocjonalnym i długotrwałym stresie. Uporczywe napięcie, bóle brzucha, trudność z koncentracją, płaczliwość, niska samoocena i niechęć do pracy to sygnały, że organizm i psychika wołają o wsparcie. Częste przejmowanie się, branie wszystkiego do siebie i silne reakcje emocjonalne na drobne sytuacje, w tym w relacji z partnerem, mogą wskazywać na to, że w Pani życiu brakuje przestrzeni na odpoczynek, emocjonalne ukojenie i budowanie poczucia własnej wartości.

 

Zachęcam, by potraktowała Pani te objawy nie jako słabość, ale jako ważny sygnał, że potrzebuje Pani pomocy i troski o siebie. Warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże uporządkować emocje, przyjrzeć się źródłom stresu i odzyskać poczucie wpływu.

 

To, że Pani to zauważa i szuka wsparcia, jest pierwszym, bardzo ważnym krokiem. Z takiego stanu można wyjść – z pomocą, w swoim tempie. Nie trzeba radzić sobie z tym wszystkim samodzielnie.

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

8 miesięcy temu
Małgorzata Torebko

Małgorzata Torebko

Drogi Anonimie! 

To, co opisujesz – przewlekły stres, napięcie emocjonalne, trudności w relacjach i w pracy – to sygnały, które naprawdę warto potraktować poważnie.  

Wszystko, co czujesz, ma swoje uzasadnienie – to reakcje organizmu i psychiki na przeciążenie. 

Zachęcam do rozważenia rozmowy z psychoterapeutą. To nie musi być od razu długi proces – czasem już kilka spotkań pozwala spojrzeć na siebie łagodniej i zacząć odzyskiwać siły.  

 

Życzę wytrwałości i wyrozumiałości dla siebie! 

Małgorzata Torebko 

psycholog/ psychoterapeuta cbt w trakcie szkolenia. 

8 miesięcy temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, wskazuje na silne przeciążenie emocjonalne, które ma już wpływ nie tylko na Pani samopoczucie psychiczne, ale również fizyczne — szczególnie jeśli pojawiają się bóle brzucha, trudności z koncentracją, płaczliwość i napięcie.

Z psychodynamicznego punktu widzenia ważne jest, by przyjrzeć się źródłom tych emocji, a nie tylko ich objawom. To, że Pani tak intensywnie reaguje na pozornie „niewielkie” sytuacje, może być efektem nagromadzenia nieprzepracowanych uczuć — być może z wcześniejszych etapów życia, gdzie nie było przestrzeni, by je wyrazić i zrozumieć.

Niska samoocena, brak wiary w siebie i silna emocjonalność w relacjach często są związane z doświadczeniami, w których Pani musiała „dopasowywać się”, tłumić emocje lub przyjmować odpowiedzialność za innych, kosztem siebie. Jeśli przez dłuższy czas nie było miejsca na autentyczne przeżywanie i wyrażanie uczuć, organizm zaczyna reagować w sposób, który dziś nazywamy stresem, lękiem czy somatyzacją (czyli np. bólami brzucha).

To również bardzo znaczące, że wspomina Pani o niechęci do pracy i uczuciu przytłoczenia na myśl o końcu weekendu. To może być znak, że Pani wewnętrzne potrzeby są lekceważone, a Pani sama znajduje się w sytuacjach, które odbierają poczucie sprawczości i sensu.

Zachęcam Panią do rozważenia rozpoczęcia psychoterapii.

To, że Pani przeżywa teraz tak dużo trudnych emocji, nie znaczy, że sobie nie radzi. To znaczy, że coś bardzo ważnego domaga się uwagi i troski. I to może być początek zmiany — nawet jeśli dziś jest bardzo trudno.

 

Pozdrawiamy
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

8 miesięcy temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry,

 

Bardzo dziękuję za Pani wiadomość. To, co Pani opisuje, brzmi jak codzienne zmaganie się z silnym napięciem emocjonalnym i stresem, który wpływa na różne obszary życia – pracę, relację, samopoczucie i poczucie własnej wartości. Trudność ze skupieniem, płaczliwość, bóle brzucha czy przytłoczenie to często sygnały, że psychika i ciało są przeciążone i potrzebują wsparcia.

 

To bardzo ważne, że potrafi Pani o tym mówić i szuka pomocy – to oznacza, że coś w Pani już wie, że zasługuje Pani na ulgę i troskę.

 

Warto rozważyć rozpoczęcie psychoterapii – taka forma pracy może pomóc zrozumieć źródła trudnych emocji, nauczyć się ich regulowania i odbudować poczucie własnej wartości. Terapia przynosi poprawę, ale wymaga czasu i zaangażowania – szczególnie wtedy, gdy napięcia jest dużo i trudno znaleźć przestrzeń na głębszą pracę.

 

W takiej sytuacji pomocna może być także konsultacja z psychiatrą. Wspólna ocena, czy włączenie farmakoterapii byłoby wskazane, może dać Pani więcej siły i stabilności emocjonalnej, by łatwiej było podjąć terapię i z niej korzystać. Leki nie są „zastępstwem” terapii, ale czasem stanowią ważne wsparcie, które ułatwia funkcjonowanie i otwiera przestrzeń na wewnętrzną pracę.

 

Zachęcam Panią, by nie zostawała z tym sama – sięgnięcie po pomoc to akt odwagi i troski o siebie.

 

Z życzliwością,

Urszula Żachowska

psycholożka i psychoterapeutka

8 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

 

w pierwszej kolejności proszę założyć sobie notes i zapisywać w nim wszystko to, co Panią stresuje. Trzeba znaleźć przyczynę stresu, aby go rozpracować. Dodatkowo super, gdyby również w tym samym notesie zostały zapisane wszystkie Pani myśli, kiedy jest Pani trudno, smutno i beznadziejnie. 

 

No i najważniejsze: czas najwyższy, aby pomyśleć o tym, by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Jest ono tak samo ważne, jak zdrowie fizyczne. Proszę pomyśleć o konsultacjach psychologicznych. Tutaj na platformie są one dostępne w formie online i stacjonarnie. Mamy trochę pracy do nadrobienia. 

 

Serdeczności,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

8 miesięcy temu
Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

To, co Pani opisuje, wygląda jak przewlekły stres, który mógł już przerodzić się w stan lękowo-depresyjny. Objawy takie jak ból brzucha, trudność z koncentracją, ciągłe napięcie, płaczliwość, niska samoocena i niechęć do pracy wskazują, że Pani psychika jest przeciążona i woła o pomoc.

To nie jest przesada ani słabość, to sygnał, że coś się w Pani wyczerpało. Praca, która przytłacza, napięcia w relacji, wewnętrzny krytyk, który odbiera wiarę w siebie- to wszystko może z czasem doprowadzić do wypalenia i głębszych problemów emocjonalnych. Warto nie zostawać z tym samej. Jeśli to możliwe, proszę rozważyć kontakt z psychoterapeutą- nawet przez NFZ, w ośrodkach zdrowia psychicznego lub fundacjach. Jeśli nie, choćby rozmowa z lekarzem pierwszego kontaktu może być pierwszym krokiem. Proszę też pamiętać: Pani emocje są ważne, nie trzeba ich tłumić. To, że Pani cierpi, oznacza, że coś w środku bardzo potrzebuje troski- nie krytyki. Ma Pani prawo szukać spokoju i ulgi. I można to osiągnąć krok po kroku, z pomocą i życzliwością dla siebie.

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Przytłoczenie rolą matki i budową kariery a poczucie utknięcia po 30-tce

Długo się zastanawiałam, co zrobić z moim samopoczuciem i z tym, jak już dość długi czas męczą mnie myśli. 

Czuję, że utknęłam w miejscu, w którym nigdy nie chciałam się znaleźć, a nawet powiem inaczej, nie myślałam, że się znajdę. Jakiś czas temu skończyłam 30 lat. Mam dwójkę dzieci i kochającego męża i czuję niejako wyrzuty sumienia, że czuje się przytłoczoną moją sytuacją, zamiast się cieszyć i to doceniać. Wyobrażałam siebie zawsze w tym wieku, że osiągnę już pewne stanowisko, będę więcej zarabiać, tak by móc sobie pozwolić, w dowolnym momencie, na co chcę. Owszem, chciałam, też w tym wieku mieć już ten dom i rodzinę. W tym momencie czuję, że utknęłam z kredytem na budowę domu, która się nie posuwa, ze względu na koszty życia, w pracy z przypadku, w której i tak mało co mogę pracować, ze względu na opiekę nad dziećmi. Myślałam o wyborze ścieżki zawodowej po macierzyństwie, myślałam o rozkręceniu swojego biznesu. Tylko w tym czasie, kiedy się chwaliłam, jaki to mam plan, osoba z rodziny zaczęła go realizować. Wtedy się przestraszyłam, że sobie nie poradzę, że będę gorsza, skrytykowana przez nią i środowisko i w dodatku, że będą inni gadać, że "zgapiam". Tym bardzie,j że to jest osoba dosyć konfliktowa. Teraz dobiło mnie to mocniej, bo tak naprawdę myślę, co zrobić, żeby więcej zarabiać, zmienić pracę na taką jednocześnie, w której mogłabym się rozwinąć i spełniać, a z drugiej strony jest rodzina i hamulec finansowy i ten strach, że przepale pieniądze.. Boje się czy to właściwa ścieżka, czy wymysł, czy to słomiany zapał. To wszystko w skrócie napełnia mnie niepokojem, prowadzącym do łez. Zamiast cieszyć się z czasem spędzanym z rodziną, to mi się płakać chce. 

Nie wiem do końca co mam zrobić...

Nie czuję, że żyję, ciężko mi się funkcjonuje. Spędzam dni na telefonie, odczuwam ból w całym ciele i psychice. Nie wiem już co robić.
Witam. Nie wiem co robić. Od kilku lat moje życie to jedna wielka katastrofa. W zasadzie można powiedzieć, że wegetuję.. mój każdy dzień wygląda tak, że budzę się między 11-12, idę zjeść śniadanie i resztę dnia spędzam na telefonie, z dala od rzeczywistości i tak do 2-3 w nocy. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi w rzeczywistości. Mieszkam z bliskimi pod jednym dachem, ale jak tylko się do mnie odezwą, to od razu jestem nerwowa. Nie mam żadnych perspektyw, nie widzę swojej przyszłości, nie mam żadnych celów w życiu. Nie mam ubezpieczenia dla bezrobotnych co też powoduje, że nie mam pracy, pieniędzy na psychologa. Nie mogę chodzić. Każdy jeden krok sprawia mi ból psychiczny i fizyczny spowodowany moją nadmierną otyłością. Nie wiem co robić.
TW: myśli samobójcze. Jestem w klatce: Depresja, praca z narcyzem, brak wsparcia

TW: myśli samobójcze

 

Dzień dobry, Piszę tu, ponieważ nie mam nawet siły szukać pomocy wśród psychologów. Czuję się jakbym była w klatce Myślę, że od lat zmagam się z depresją. Nie wiem nawet, od czego zacząć. Moje poczucie wartości wynosi 0. Ponadto pracuje z moim byłym partnerem (jest moim szefem) i bardzo źle mnie traktuje. Gdy robi coś, co godzi w moją osobę i mnie boli i mu to mówię, to odwraca kota ogonem, że zapewnią mi bardzo dobre warunki do życia (chodzi o zarobki), i że ja niszczę firmę. To jest jego odpowiedź, kiedy mowie, ze coś mnie zabolało. Jestem świadoma, że jest narcyzem i mną manipuluje, ale jestem tak słaba psychicznie i na tyle boję się zmian, że wciąż tkwię w tej firmie. Po pracy chodzimy np.zjeść, a w pracy traktuje mnie czasami jak śmiecia. Ponadto mam wrażenie, że ludzie mnie nie szanują. Pomagam wszystkim i choćbym nie wiem co zrobiła - nie czuję, że jestem szanowana. Potrzebuję pomocy, ponieważ mam myśli samobójcze. Myślę o tym, że jakbym to zrobiła, to całe to uczucie więzienia mnie w końcu opuści. Jestem jak związana. Nie umiem zrobić żadnego kroku, bo nie mam na to siły. Wszystko wydaje mi się nie mieć sensu. Pomocy, ponieważ nie wiem, ile jeszcze tak wytrzymam. Jestem z Warszawy, jeżeli ktoś mnie rozumie, proszę niech napisze tu odpowiedź.

Czy możliwe jest ustąpienie echolalii i zaburzeń ze spektrum autyzmu oraz kwalifikacja na warsztaty terapii zajęciowej?

Witam. Mam 28 lat i według siebie powinienem był zostać odroczony od obowiązku szkolnego, ale nie zostałem. Przeglądając swoje dawne opinie z poradni, to na początku zerówki jak zostałem zbadany, to wypadłem negatywnie ze względu na znacznie obniżoną koncentrację i niedojrzałość emocjonalną, jest tam też napisane, że zachowywałem się infantylnie jakbym nie miał 6ciu lat. Nie wiem jakim cudem poszedłem do szkoły o czasie, bo moje zdolności intelektualne były słabsze od innych, ale upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim nigdy nie zostało u mnie stwierdzone, co najwyżej według testów dolna granica normy a jak zbadałem, mając ze 20 lat, to już lekka ociężałość umysłowa. Nie wiem też jakim cudem skończyłem liceum, jestem pewny, że nauczyciele przepuszczali mnie z litości, ponieważ moja wiedza szkolna była zerowa. 

Przez to, że zawsze byłem totalnie rozkojarzony i że nie umiałem opowiadać własnymi słowami, nie podszedłem do matury. 

Tak gdzieś do 10 roku życia miałem nazwijmy echolalie, rzeczywiście powtarzałem po innych słowa/zdania nie rozumiejąc sensu i logiki, choć nie zawsze. Po prostu od zawsze byłem opóźniony intelektualnie, wielu wielu rzeczy nauczyłem się/dowiedziałem się później niż inni. I dlatego uważam, że to był błąd, że nie poszedłem rok później do szkoły i za błąd uważam też to, że rodzice posłali mnie do liceum, a nie zawodówki. 

Nie pracuję, nigdy nie pracowałem, miałem staż i wolontariat. Dostaję rentę. W orzeczeniu mam, że jestem niezdolny do pracy. Dysleksja w podstawówce u mnie stwierdzona. ADD też, to znaczy mam wszystkie objawy, ale zawsze u Psychologa mi wychodziło, że mam problemy z koncentracją. A czy to wgl możliwe, żebym kiedyś miał echolalię i z wiekiem minęła? W wieku 18 lat jak byłem u Psychologa, to prosiła ona o nagrania, jak byłem mały i na ich podstawie stwierdziła u mnie zaburzenia ze spektrum autyzmu. Ale czy to możliwe, żebym z czasem z nich wyszedł?

I przede wszystkim kiedyś nie umiałem tak pisać, jak piszę teraz. 

I jeszcze się zapytam, czy kwalifikuje się na warsztaty terapii zajęciowej? Czy tam trzeba mieć stwierdzone co najmniej upośledzenie lekkie? Ps. Ja się właśnie lepiej czuję wśród osób z niepełnosprawnością

Jak poradzić sobie z żalem po niewykorzystanej szansie na miłość w pracy?

Od paru miesięcy pracuje na magazynie, dosyć dużym, pracuje tam około 300 osób, są tam 4 działy, jest też restauracja, na której jemy obiady. Jadłem sobie spokojnie i nagle spotkałem się wzrokiem z taką dziewczyną, jak w jakimś filmie.

Kolejnego dnia siedziała w tym samym miejscu ja również i znowu się na siebie patrzyliśmy, uśmiechając się do siebie. 

Następnego dnia patrzę, a ona zaczęła pracę na dziale obok, znowu się zobaczyliśmy, ja byłem w szoku ona chyba też, później pracowała na drugiej zmianie, więc się nie widzieliśmy, Zobaczyliśmy się znowu w 3 tygodniu i gdy wracałem z toalety, patrzyliśmy się na siebie dosłownie przez minutę, aż w końcu spuściłem wzrok, bo nie mogłem, nie wiem, co mi zrobiła tymi spojrzeniami, później patrzyliśmy na siebie, ale żadne z nas do siebie nie zagadało, a miałem możliwość i wiem, że to ja zepsułem, bo to ja powinienem zrobić pierwszy krok i tak już dała mi za dużo sygnałów no i tak się na siebie patrzyliśmy, aż w końcu pewnego dnia wróciła do restauracji, usiadła w tym samym miejscu i znowu się na siebie patrzyliśmy, ale potem znowu nic z tym nie zrobiłem. 

Później była taka sytuacja, że w końcu do niej podszedłem, ale tylko jej pomogłem i zagadałem trochę, ale ona i tak była szczęśliwa. Później jej nie było tydzień, myślałem, że się zwolniła, a tu przyszedł jej kolega z działu, na dział.do mnie i próbował mnie podpytać o nią, ale jakoś nie wyłapałem, o co mu chodzi, a chciał nam chyba po prostu pomóc. 

Jeszcze mi mówił, że to jej pierwszy wyjazd za granicę, tak jak mój i później się na mnie tak pięknie patrzyła i zagadywała do mnie. 

Ja nadal tego nie wykorzystałem, bo dalej nie wiem, czy jej się podobam, choć jestem tego pewien, nie potrafię sobie wybaczyć, że tego nie wykorzystałem, nie wiem, czy jakaś dziewczyna się tak na mnie patrzyła w życiu. Czuję się, jakbym przegapił wielką miłość, a prawie jej nie znam, nie mogę sobie z tym poradzić, nie mogę o niej przestać myśleć, nie mogę przestać myśleć o tym, co mogłem zrobić lepiej. Nie chce mi się jeść, myć, sprzątać, czuje się jak po rozstaniu. Czy to normalne?? Czy coś ze mną jest nie tak? Nie mogę sobie wybaczyć, że po prostu jej tego nie powiedziałem. Wolałbym, żeby mnie wyśmiała, niż teraz to tak przeżywać. Jeszcze wywalili mnie na inny dział i już jej nie zobaczę ,a nawet jak zobaczę, to chyba jeszcze gorzej mi to zrobi i to nawet nie o to chodzi, że się jej boję tego powiedzieć tylko już mi głupio przed nią, że nic wcześniej nie zrobiłem. Ona mi dawała tyle sygnałów, ale to też przez to, że ja nie widzę dobrze na daleko i czasami już nie wiedziałem, czy sobie to wkręcam, czy serio się tak na mnie patrzy, aż sobie kupiłem soczewki, no ale za późno. Mam dosyć wszystkiego. Najgorsze jest to, że cały czas o tym myślę, w pracy, jak gotuje, jak coś robię lub jak nic nie robię.

Nawet wróciłem na sztuki walki, ale nawet tam się nie potrafię skupić, a to kocham. Nawet trener się pyta co ze mną, ale spotkałem bardzo fajnego trenera i ogólnie miałem ostatnio sparingi i podszedł do mnie i mi mówi, że za dużo myślę, nie myśl tyle po prostu bij, i się trochę obudziłem, za dużo myślę, za dużo analizuje wystarczyło podejść i zagadać albo powiedzieć jej, że patrzy się na mnie jak w filmie, najwyżej by mnie wyśmiała i poszedłbym dalej, ale nie ja wolę układać sobie wizję w głowie jak dziecko.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!