Wstecz

Stres, niska samoocena i niechęć do pracy - jak sobie radzić z codziennymi trudnościami?

Anonim6521

Witam. Od dłuższego czasu czuje stres, boli mnie brzuch z nerwów, nie potrafię się przez to na niczym skupić. Chcę mi płakać z byle powodu. Wszystkim się przejmuje i biorę do siebie. Bardzo wszystko przeżywam. Mam niska samoocenie i nie wierzę w moje możliwości. Nie lubię mojej pracy i nie mam najmniejszej ochoty do niej chodzić, jak się kończy weekend, czuje stres i chce mi się płakać. Każda mała sprzeczka z partnerem powodu u mniej również stres, nerwy i płacz.

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

Ma Pani prawo zadbać o swoje samopoczucie. Doświadcza Pani silnego stresu, obniżonej samooceny i przeciążenia emocjonalnego, które wpływają na codzienne funkcjonowanie. Warto rozważyć konsultację z psychologiem, który pomoże Pani uporządkować trudności, zrozumieć źródła emocji i wypracować skuteczne strategie radzenia sobie ze stresem. Profesjonalne wsparcie może być krokiem do odzyskania komfortu psychicznego i pewności siebie. Nie musi Pani zmagać się z tym samotnie – ma Pani prawo do pomocy i do poprawy swojego dobrostanu.

Martyna Jarosz

psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Psycholog
269 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Opisuje Pani objawy, które mogą świadczyć o silnym przeciążeniu emocjonalnym i długotrwałym stresie. Uporczywe napięcie, bóle brzucha, trudność z koncentracją, płaczliwość, niska samoocena i niechęć do pracy to sygnały, że organizm i psychika wołają o wsparcie. Częste przejmowanie się, branie wszystkiego do siebie i silne reakcje emocjonalne na drobne sytuacje, w tym w relacji z partnerem, mogą wskazywać na to, że w Pani życiu brakuje przestrzeni na odpoczynek, emocjonalne ukojenie i budowanie poczucia własnej wartości.

 

Zachęcam, by potraktowała Pani te objawy nie jako słabość, ale jako ważny sygnał, że potrzebuje Pani pomocy i troski o siebie. Warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże uporządkować emocje, przyjrzeć się źródłom stresu i odzyskać poczucie wpływu.

 

To, że Pani to zauważa i szuka wsparcia, jest pierwszym, bardzo ważnym krokiem. Z takiego stanu można wyjść – z pomocą, w swoim tempie. Nie trzeba radzić sobie z tym wszystkim samodzielnie.

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Drogi Anonimie! 

To, co opisujesz – przewlekły stres, napięcie emocjonalne, trudności w relacjach i w pracy – to sygnały, które naprawdę warto potraktować poważnie.  

Wszystko, co czujesz, ma swoje uzasadnienie – to reakcje organizmu i psychiki na przeciążenie. 

Zachęcam do rozważenia rozmowy z psychoterapeutą. To nie musi być od razu długi proces – czasem już kilka spotkań pozwala spojrzeć na siebie łagodniej i zacząć odzyskiwać siły.  

 

Życzę wytrwałości i wyrozumiałości dla siebie! 

Małgorzata Torebko 

psycholog/ psychoterapeuta cbt w trakcie szkolenia. 

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, wskazuje na silne przeciążenie emocjonalne, które ma już wpływ nie tylko na Pani samopoczucie psychiczne, ale również fizyczne — szczególnie jeśli pojawiają się bóle brzucha, trudności z koncentracją, płaczliwość i napięcie.

Z psychodynamicznego punktu widzenia ważne jest, by przyjrzeć się źródłom tych emocji, a nie tylko ich objawom. To, że Pani tak intensywnie reaguje na pozornie „niewielkie” sytuacje, może być efektem nagromadzenia nieprzepracowanych uczuć — być może z wcześniejszych etapów życia, gdzie nie było przestrzeni, by je wyrazić i zrozumieć.

Niska samoocena, brak wiary w siebie i silna emocjonalność w relacjach często są związane z doświadczeniami, w których Pani musiała „dopasowywać się”, tłumić emocje lub przyjmować odpowiedzialność za innych, kosztem siebie. Jeśli przez dłuższy czas nie było miejsca na autentyczne przeżywanie i wyrażanie uczuć, organizm zaczyna reagować w sposób, który dziś nazywamy stresem, lękiem czy somatyzacją (czyli np. bólami brzucha).

To również bardzo znaczące, że wspomina Pani o niechęci do pracy i uczuciu przytłoczenia na myśl o końcu weekendu. To może być znak, że Pani wewnętrzne potrzeby są lekceważone, a Pani sama znajduje się w sytuacjach, które odbierają poczucie sprawczości i sensu.

Zachęcam Panią do rozważenia rozpoczęcia psychoterapii.

To, że Pani przeżywa teraz tak dużo trudnych emocji, nie znaczy, że sobie nie radzi. To znaczy, że coś bardzo ważnego domaga się uwagi i troski. I to może być początek zmiany — nawet jeśli dziś jest bardzo trudno.

 

Pozdrawiamy
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry,

 

Bardzo dziękuję za Pani wiadomość. To, co Pani opisuje, brzmi jak codzienne zmaganie się z silnym napięciem emocjonalnym i stresem, który wpływa na różne obszary życia – pracę, relację, samopoczucie i poczucie własnej wartości. Trudność ze skupieniem, płaczliwość, bóle brzucha czy przytłoczenie to często sygnały, że psychika i ciało są przeciążone i potrzebują wsparcia.

 

To bardzo ważne, że potrafi Pani o tym mówić i szuka pomocy – to oznacza, że coś w Pani już wie, że zasługuje Pani na ulgę i troskę.

 

Warto rozważyć rozpoczęcie psychoterapii – taka forma pracy może pomóc zrozumieć źródła trudnych emocji, nauczyć się ich regulowania i odbudować poczucie własnej wartości. Terapia przynosi poprawę, ale wymaga czasu i zaangażowania – szczególnie wtedy, gdy napięcia jest dużo i trudno znaleźć przestrzeń na głębszą pracę.

 

W takiej sytuacji pomocna może być także konsultacja z psychiatrą. Wspólna ocena, czy włączenie farmakoterapii byłoby wskazane, może dać Pani więcej siły i stabilności emocjonalnej, by łatwiej było podjąć terapię i z niej korzystać. Leki nie są „zastępstwem” terapii, ale czasem stanowią ważne wsparcie, które ułatwia funkcjonowanie i otwiera przestrzeń na wewnętrzną pracę.

 

Zachęcam Panią, by nie zostawała z tym sama – sięgnięcie po pomoc to akt odwagi i troski o siebie.

 

Z życzliwością,

Urszula Żachowska

psycholożka i psychoterapeutka

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

w pierwszej kolejności proszę założyć sobie notes i zapisywać w nim wszystko to, co Panią stresuje. Trzeba znaleźć przyczynę stresu, aby go rozpracować. Dodatkowo super, gdyby również w tym samym notesie zostały zapisane wszystkie Pani myśli, kiedy jest Pani trudno, smutno i beznadziejnie. 

 

No i najważniejsze: czas najwyższy, aby pomyśleć o tym, by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Jest ono tak samo ważne, jak zdrowie fizyczne. Proszę pomyśleć o konsultacjach psychologicznych. Tutaj na platformie są one dostępne w formie online i stacjonarnie. Mamy trochę pracy do nadrobienia. 

 

Serdeczności,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Zdjęcie Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Psycholog
46 odpowiedzi na forum

To, co Pani opisuje, wygląda jak przewlekły stres, który mógł już przerodzić się w stan lękowo-depresyjny. Objawy takie jak ból brzucha, trudność z koncentracją, ciągłe napięcie, płaczliwość, niska samoocena i niechęć do pracy wskazują, że Pani psychika jest przeciążona i woła o pomoc.

To nie jest przesada ani słabość, to sygnał, że coś się w Pani wyczerpało. Praca, która przytłacza, napięcia w relacji, wewnętrzny krytyk, który odbiera wiarę w siebie- to wszystko może z czasem doprowadzić do wypalenia i głębszych problemów emocjonalnych. Warto nie zostawać z tym samej. Jeśli to możliwe, proszę rozważyć kontakt z psychoterapeutą- nawet przez NFZ, w ośrodkach zdrowia psychicznego lub fundacjach. Jeśli nie, choćby rozmowa z lekarzem pierwszego kontaktu może być pierwszym krokiem. Proszę też pamiętać: Pani emocje są ważne, nie trzeba ich tłumić. To, że Pani cierpi, oznacza, że coś w środku bardzo potrzebuje troski- nie krytyki. Ma Pani prawo szukać spokoju i ulgi. I można to osiągnąć krok po kroku, z pomocą i życzliwością dla siebie.

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z utratą pracy i odzyskać pewność siebie?
Dzień dobry. Piszę, ponieważ od pewnego czasu bardzo źle radzę sobie emocjonalnie z sytuacją, która mnie spotkała i chciałabym prosić o pomoc oraz spojrzenie specjalisty. Kilka miesięcy temu straciłam pracę, która była dla mnie bardzo ważną częścią życia. Nie była to dla mnie tylko praca zarobkowa, ale miejsce, w którym czułam się wartościowa, potrzebna i kompetentna. Trafiłam tam zaraz po szkole jako pracownik biurowy i koordynator w małej firmie. Zajmowałam się dokumentacją, kontaktem z klientami, wystawianiem faktur, przygotowywaniem umów, organizacją różnych spraw, a także serwisowaniem laptopów i egzaminowaniem. Z czasem nauczyłam się wszystkiego bardzo dobrze i byłam z siebie dumna, że w tak młodym wieku udało mi się znaleźć taką pracę i utrzymać się w niej przez kilka lat. Czułam się tam naprawdę dobrze. Miałam poczucie stabilności, bezpieczeństwa i tego, że jestem na właściwym miejscu. Wiedziałam, co robię, widziałam swoje umiejętności i czułam, że się rozwijam. Jedynym problemem był mój szef, przez którego ostatecznie nie wróciłam do tej pracy na początku tego roku. Nie spodziewałam się jednak, że przez kolejne pół roku nie uda mi się znaleźć podobnego zatrudnienia. Wysłałam i dostarczyłam osobiście kilkadziesiąt CV, ale byłam zaproszona tylko na dwie rozmowy kwalifikacyjne, po których otrzymałam odmowę. Z czasem zaczęłam coraz bardziej tracić wiarę w siebie i zastanawiać się, co jest ze mną nie tak. Kilka dni temu, dzięki znajomemu, rozpoczęłam pracę w sklepie spożywczym na dziale mięsnym. Chciałabym podkreślić, że nie piszę tego z brakiem szacunku do tej pracy ani do osób, które ją wykonują. Wiem, że każda uczciwa praca ma wartość. Problem polega na tym, że ja bardzo źle przeżywam tę zmianę i nie potrafię sobie z nią poradzić. Od momentu rozpoczęcia tej pracy czuję ogromny smutek, lęk i poczucie straty. Jadąc do pracy zdarza mi się płakać. Mam silne napięcie, nie mogę spać w nocy, ciągle analizuję swoją sytuację i mam wrażenie, że moje życie potoczyło się w kierunku, którego nigdy nie chciałam. Od kilku dni praktycznie nie jem, ponieważ stres odbiera mi apetyt. Najbardziej przeraża mnie to, że mam poczucie, jakbym straciła nie tylko pracę, ale również część siebie. Tęsknię za dawnym życiem, za poczuciem, że jestem kompetentna, potrzebna i że robię coś, w czym jestem dobra. Mam wrażenie, że razem z tamtą pracą straciłam swoją pewność siebie i poczucie własnej wartości. Wiem, że z boku może wyglądać to jak “tylko zmiana pracy”, ale dla mnie jest to bardzo duża strata emocjonalna. Chciałabym zrozumieć, dlaczego reaguję aż tak silnie i czy jest to normalna reakcja na utratę czegoś ważnego. Nie wiem, czy problemem jest sama obecna praca, czy bardziej to, że nie potrafię pogodzić się z utratą poprzedniego życia i tego, kim wtedy byłam. Chciałabym zapytać, co mogłoby mi pomóc przejść przez ten okres. Jak pracować nad zaakceptowaniem obecnej sytuacji, odzyskaniem poczucia własnej wartości i odnalezieniem się na nowo? Czy najlepiej zrezygnować z tej pracy?
10 odpowiedzi
Lęk społeczny od dziecka, który utrudnia mi teraz funkcjonowanie w dorosłości.
Co jeszcze mogę zrobić? Od zawsze byłem cichym dzieciakiem trzymającym się na uboczu i nie lubiącym być na świeczniku (i nauczyciele nie widzieli w tym problemu, po prostu uważali że jestem grzeczny, nikt nigdy nie zwrócił uwagi że coś może być nie tak), od kiedy pamiętam mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości, bo paraliżuje mnie strach, kiedy mam zainicjować rozmowę, trzymałem i trzymam się nadal tylko z najbliższym wąskim gronem przyjaciół i znajomych, których znam praktycznie od piaskownicy. Jednakże teraz rzadko kiedy mamy czas żeby się spotkać, wiadomo dorosłe życie, praca itd. Przenosi się to też na inne sfery życia niż towarzyskie, kiedy przychodziło do odpowiedzi w szkole oblewałem się zimnym potem i robiło mi się słabo, to samo tyczy się np. rejestracji u lekarza itd. Dlatego też zrezygnowałem z matury, bo tak bardzo bałem się ustnej części i do teraz pluję sobie za to w brodę. (Warto dodać, że mam od dziecka nadwagę, niedoczynność tarczycy nie jest żadnym usprawiedliwieniem, za to problemy skórne, które uniemożliwiały mi ćwiczenie już trochę tak, bo ból często był nie do zniesienia (mimo to próbowałem i grałem np. w klubie w nożną czy w koszykówkę). Na szczęście te skórne schorzenia już pokonałem i jest wszystko w porządku, wziąłem się za siebie i zrzuciłem już blisko 30 kg) W podstawówce jeszcze jakoś dawałem radę, prawdziwe problemy zaczęły się w gimnazjum. Pojawiły się stany lękowe i mocny lęk społeczny. Ze swoją klasą nie miałem problemów, za to byłem dręczony przez osoby z innej klasy i do dzisiaj pozostała mi trauma, opuszczałem bardzo wiele lekcji i siedziałem roztrzęsiony w domu. Technikum uznałem za swego rodzaju nowy start, pierwsza klasa przebiegła raczej bez problemu. Co prawda nadal byłem cichy i wycofany ale dałem radę przechodzić cały rok w miarę spokojnie. W klasie nie nawiązałem żadnych poważniejszych znajomości, z nikim się nie zadawałem poza szkołą. No i przyszła 2 klasa... jakoś na końcu 2 miesiąca roku szkolnego złapałem szkarlatynę i to dosyć mocną przez co 2 miesiące przeleżałem w łózku z prawie 40 stopniową gorączką, okropnym bólem głowy i innymi objawami. Gdy wyzdrowiałem to nie byłem już w stanie wrócić, nikomu z klasy nie dałem znać dlaczego mnie nie ma, bałem się ocenienia i pytań o to dlaczego mnie nie było, paraliżował mnie strach. Szkołę dokończyłem w trybie indywidualnego nauczania i tak jak wcześniej napisałem zrezygnowałem z matury ze strachu, jednak udało mi się zdobyć technika pojazdów samochodowych ale nic mi on aktualnie nie daje. Po szkole była bardzo niewielka poprawa. Udało mi się pójść do pracy, po 3 miesiącach okresu próbnego nie przedłużono mi umowy, wytłumaczono mi to tym że niby była ogólna redukcja etatów i nikogo nowego też nie potrzebują, jednak ja w to nie wierzę i do dzisiaj się obwiniam że po prostu byłem za słaby i mimo że dawałem z siebie wszystko, to było to za mało. Od tego czasu wróciły wszystkie demony z czasów dzieciństwa i szkolnych. Od tego czasu boję się pójść do jakiejkolwiek pracy, zdarzyło mi się nawet odwołać rozmowę o pracę w jej dniu bo tak sparaliżował mnie strach i dostałem drgawek. Aktualnie mam 22 lata, zawodowo stoję w miejscu i czuję presję czasu. Rodzice mnie wspierają zarówno psychicznie jak i czasami finansowo, jednak gdy mam chociaż trochę oszczędności to oddaję im wszystko z naddatkiem bo nie mógłbym spojrzeć w lustro. Stany lękowe, depresyjne i lęki społeczne tylko się pogłębiły, gdy jestem np. w galerii handlowej czuję jakby wszyscy się na mnie patrzyli i obgadywali, od razu się pocę. Boję się też przykładowo wjechać do miasta samochodem w godzinach szczytu bo się stresuję że ktoś będzie na mnie trąbił, zgaśnie mi samochód, na światłach itd. Czuję się niepotrzebny i często się za wszystko obwiniam, często uważam się za ciężar dla wszystkich. Jeśli chodzi o charakter to nigdy nie należałem do wrednych osób, wręcz przeciwnie, zawsze byłem w cholerę empatyczny, bezkonfliktowy i wolę być skrzywdzonym niż skrzywdzić kogoś. Denerwuje mnie gdy ktoś jest bez serca. Jestem w cholerę wrażliwy, płaczę na filmach, grach czy przy książkach jeśli tylko mają chwytającą za serce historię. I... właśnie tych cech charakteru też się wstydzę (chociaż nie wiem czy to dobre określenie) bo boję się że ktoś mnie zwyzywa od słabiaków czy mięczaków. Sam też się boję że będąc właśnie takim typem osoby nie osiągnę sukcesu bo żeby teraz coś osiągnąć, trzeba mieć w sobie trochę z bycia zimnym człowiekiem a empatia i wrażliwość właśnie nie są dzisiaj normą. Gdy nie ma czasu na spotkanie z przyjaciółmi czuję się w strasznie samotny a nie umiem nawiązać żadnej nowej znajomości, nawet w internecie, boję się do kogokolwiek odezwać czy napisać. Z wejściem w związek jest dokładnie ta sama sytuacja. Od 2 miesięcy chodzę na terapię, ufam swojej terapeutce i czuję wsparcie i leciutką poprawę jednak jeszcze trochę czasu musi minąć zanim się przed nią w pełni otworzę. Jednak jestem zadowolony, że się na to zdecydowałem.
2 odpowiedzi
ADHD czy brak dyscypliny? Wiecznie zaczynam nowe projekty i szybko tracę zainteresowanie
Mam w domu 15 zaczetych projektow, od ukladania puzzli po nauke hiszpanskiego, i nic nie jest skonczone. kupuje kursy, ksiazki, akcesoria a po trzech dniach totalnie tracę zainteresowanie. czuje sie jak jakis wieczny debiutant ktory nic nie potrafi dociagnac do konca. czy to adhd czy po prostu brak dyscypliny?
7 odpowiedzi
Czy to normalne, że nie chcę rozmawiać na temat życia seksualnego ze znajomymi w pracy, a nawet czasami przyjaciółmi?
Witam, czy to normalne, że nie chcę rozmawiać na temat życia seksualnego ze znajomymi w pracy, a nawet czasami przyjaciółmi? Czy świadczy to o mojej niedojrzałości emocjonalnej? Ostatnio miałam w pracy sytuację, gdy powiedziałam koledze, że te rozmowy przekraczają moje granice i uważam, że seks jest normalny, ale jest to prywatna sprawa, którą należy zostawić dla siebie. Mój kolega odpowiedział: "Dorośli ludzie, którzy mają więcej niż 8 lat, powinni od czasu do czasu o tym rozmawiać". Zmartwiło mnie to. Czy rzeczywiście miernikiem dojrzałości emocjonalnej jest to, że ktoś rozmawia w sposób otwarty o seksie (nie w sposób ogólny, a szczegółowy) z ludźmi , którzy nie są jego partnerami seksualnymi? Moje zdanie na ten temat jest takie, że niedojrzałością jest co innego - niechęć do edukowania seksualnego dzieci, uświadamiania o orientacjach seksualnych, mówienia, że są choroby, przed którymi powinno się zabezpieczać. To jest temat bardziej ogólny, który rzeczywiście nie powinien być wg mnie tabu. Ale mówienie o tym w sposób bardziej szczegółowy, dzielenie się rzeczami na temat naszego życia seksualnego w pracy jest moim zdaniem nietaktowne i zostałam wychowana w taki sposób, że należy takie sprawy zachować dla siebie. Oczywiście, seks jest normalny, ale jest to jednak pewne tabu kulturowe. Tak samo jak okres - to też jest normalne i naturalne, ale oznajmianie wszem i wobec, że mam dziś okres, jest już nietaktowne, bo to jest prywatna sprawa. Co o tym myśleć? Czy wszystko jest w porządku ze mną i z moją dojrzałością emocjonalną, jeśli mam takie zdanie na ten temat?
1 odpowiedź
Brak motywacji i odczuwania emocji - przyczyny.

Czemu odkąd pamiętam nie chce mi się nic robić, tylko leżeć i oglądać, np. seriale i tak dzień w dzień? Czasem odczuwam chęć wyjścia, ale na chwile i potem wolę wrócić do domu i leżeć. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było inaczej, tak samo z motywacja nie mam na nic, i nie jest mi z tym źle i nie chce mi się szukać celu, nawet jeśli mnie przytłacza to, że nie ma sensu w życiu. Np. też mam dwie poprawki w sierpniu i muszę się uczyć, ale nie mam motywacji i wiem, że mogę nie zdać, ale nie czuję strachu, żadnego napięcia, czuję po prostu, że jak nie zdam to nie zdam i tyle, nie nauczę sie szybko, bo nie będę umiała na siłę, ale też nie przyciskam sie, bo mnie to nie obchodzi. Też np. często nie dbam o higienę, bo zapominam i leżę ciągle i jestem zmęczona cały czas, ale też nie czuje sie źle ani że chce zmienić coś. Mam też brak emocji, w takim sensie, że ich nie odczuwam, choć pewnie są we mnie, świadomie ich w ogóle nie czuję, tak samo lęki - ja mam reakcje w ciele, ale nie czuję ich ani nawet nie mam myśli lękowych/emocjonalnych. I nie mam potrzeby uzyskania pomocy czy zmian. Czemu tak jest? Mam 18 lat.

4 odpowiedzi
Czy to depresja czy wypalenie zawodowe? Brak siły, apatia i wycofanie po latach pracy w budowlance
Witam. Mam 36lat. Od zakończenia szkoły ciągle pracuje, branża budowlana. Wyjazdy przed 6 powroty do domu 18-19. Od jakiegoś czasu zauważyłem, że prawie nic mnie nie cieszy. Nie mam siły kompletnie na nic. Najlepiej to wrócić do domu, wziąć prysznic i położyć się do łóżka. Zawalam również kontakty koleżeńskie często odmawiam wyjazdów czy wyjść. Mam wrażenie, że całkiem zdziadziałem. Czuje, że stoję w miejscu. Żyje jak jakiś robot praca - dom, praca - dom. Jestem singlem co jednak w tym wieku trochę utrudnia spotkania ze znajomymi bo większość jest na etapie dzieci. Ale jak przychodzi co do czego nie mam ochoty wyjść na przysłowiowe piwko. Czuję również, że zamknąłem się w sobie gdzie kiedyś normalnie rozmawiałem teraz ciężko mi zebrać myśli. Moje pytanie czy to są objawy depresji a może wypalenie zawodowe. Chodzi mi po głowie rzucenie pracy i zrobienie sobie kilku miesięcy przerwy żeby odpocząć psychicznie i fizycznie. Zająć się swoimi pasjami jakie kiedyś miałem siłownia, bieganie itp. Mam poduszkę finansową więc mogę sobie na takie coś pozwolić. A może takie odcięcie od pracy doprowadzi do pogłębienia się mojego stanu ?
14 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.