Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z obsesją na punkcie osoby, która mnie odrzuciła?

Dzień dobry. Zacznijmy od tego że bardzo wstydzę się mojego problemu... Czasami dostaje obsesji kiedy mi się ktoś spodoba. Mimo, że ta osoba mnie odrzuciła i powiedziała że nie jestem w jej typie. Nie jest to jednorazowa sytuacja w moim życiu. Już kilka razy miałam tak w życiu. Zaczynam myśleć o tej osobie przez większość dnia, obserwować tą osobę na wszystkich mediach społecznościowych z fałszywych kont. Nie wchodzę w interakcje z tą osobą... Staram się ograniczyć żeby nie obserwować ale ciekawość jest bardzo duża. Jak wyleczyć się z tej chorej obsesji?
Aleksandra Pawlak

Aleksandra Pawlak

Fakt myślenia o osobie, która się Pani podoba jest zupełnie naturalny. Jeśli jednak tych myśli w Pana ocenie jest za dużo, stają się one męczące, uniemożliwiają skupienie na innych sprawach to rzeczywiście warto by było nad tym popracować. W terapii poznawczo behawioralnej są techniki o udowodnionej skuteczności pomagające poradzić sobie z przymusami, którym nie chcemy ulegać.  Warto skorzystać z pomocy żeby się ich nauczyć.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

nikotyna

Darmowy test na uzależnienie od nikotyny (FTND)

Zobacz podobne

Kryzys - uzależnienie od hazardu
Ile warte jest życie? Mam 35 lat od 17 z przerwami gram. Wiem i mam świadomość, że to patologiczny hazard. Najgorsze rzeczy jakie zrobiłem to przegrałem prawie wszystkie pieniądze na budowę domu. Jednak podniosłem się i udało się wszystko naprawić. Minęły 3 lata a ja znowu przegrałem 150tys i z tego już się chyba nie podniose. Mam 2 wspaniałych dzieci, żonę, dom, dobrą pracę, ogólnie życie "teoretycznie jak w bajce". A od tygodnia myślę ciągle o samobójstwie niedługo odezwą się w sprawie długów. Jestem maksymalnym idiotą z nałogiem. Za te pieniądze mogłem dla rodziny zrobić wszystko, a przybiłem sobie kolejne gwoździe do trumny. Musiałem to komuś napisać. Pozdrawiam
Jak przezwyciężyć traumatyczną przeszłość i uzależnienia?
Dobry wieczór.Postaram się napisać w skrócie co mnie trapi.Jestem facetem mam 27 lat.Za dziecka w domu był alkohol.Pamiętam tylko , że patrzyłem na osobę z rodziny jak piła i bałem się.Mówiono mi , że jestem do niczego itp i takie mam zdanie o sobie , ale mniej jestem rygorystyczny dla siebie niż kiedyś.Wszystko dusiłem w sobie i bardzo to przeżywałem co się działo.Osoba ta nie piła codziennie i były też dobre chwile , ale bardzo słabo je pamiętam.Miałem problemy z nauką na niczym się nie mogłem skupić.Na treningach sportowych rezygnowałem , bo wydawało mi się , że każdy się na mnie patrzy i coś gada na mnie , ale też byłem leniwy , ale to lenistwo było przez to , że miałem bardzo ciężką głowę i się martwiłem o bliską osobę w domu oraz bałem się wszystkiego tak mi się wydaje.Chwilę później przeprowadziłem się na inne osiedle gdzie byłem wyśmiewany , obrażany, nie akceptowany, ale było powiedzmy trzy osoby , które dawały mi "szansę".Bałem się wychodzić z domu itp.Ale na tym nowym osiedlu już nie było w domu alkoholu chyba albo przez chwilę tylko.W szkole podstawowej wyżywałem się na słabszych osobach.Z chęcią uczęszczałem na lekcje sportowe i chodziłem na zawody.Jak pisałem wcześniej miałem problemy z nauką i w klasie się ze mnie śmiali i mocno to przeżywałem , a reagowałem agresją do tych ludzi oczywiście słabszych ode mnie.Wydaję mi się , że mimo tego wszystkiego w miarę funkcjonowałem.W wieku 14 lat sięgnąłem po narkotyki i alkohol , sport poszedł na bok.Wszystkie moje schorzenia odczuwałem dużo mocniej.Po jakimś czasie odstawiłem i wracałem do tego.W wieku 20 lat dostałem mocny schiz , że ludzie chcą mnie zabić itp a nikomu nic nie zrobiłem, uciekałem z domku pracowniczego i spałem na ulicy.Trzęsłem się w domu , depresja , lęki straszne , niepokoje , myśli samiobójcze itp.Poszedłem po leki było lepiej , później wróciłem do używek i po nie długim czasie znów to samo.Dostałem Olanzapinę i pomogła , ale byłem wypłukany z emocji.Terapia od uzależnień w tym czasie i mitingi.Po 2 latach odstawiłem leki i po jakimś czasie przez różne sytuację zacząłem pić i coś tam brać.Znów zły stan psychiczny.Wracam do leków tym razem Seronil i kurde petarda życie , zacząłem odczuwać emocje , cieszyć się , skupiałem się , myślałem , chęci do życia wszystkie problemy znikły i jeszcze terapia u Pani Psycholog która też pomogła , ale po terapii i przez leki tak się dobrze czułem , że sięgnąłem po używki trwało to rok tylko przy poście wielkanocnym 2 miesiące przerwy i później terapia miesiąc przerwy od używek przy tym leki zażywałem i czułem się normalnie , ale nie tak jak przy samych lekach.Teraz nie zażywam miesiąc ponad używek,zażywam leki , chodzę na mitingi ,ale chyba leki nie działają , dzisiaj dostałem lęki , niepokój chyba głody mam.Widziałem jakiś ludzi i szedłem w drugą stronę, w kebabie zaczepił mnie piany człowiek i cały się trzęsłem i bałem.Na terapi powiedziano mi , że mam zamrożone emocje przez dzieciństwo dlatego nie umiem zareagować w stanie zagrożenia.Ogólnie przez lata duszę wszystko w sobie i boję się powiedzieć swoje zdanie itp.Jak byłem u różnych lekarzy to stwierdzono mi autyzm , narcyzm, somatyzację , a najwięcej lekarzy schizofrenię.Mam straszny harmider na głowie , nie umiem skupić się na niczym i wracam do przeszłości albo przyszłości , uczę się życia tu i teraz.Są momenty ,że jest neutralnie i czasem utworzę pozytywną myśl.Czytam książki , wykonuje życiowe obowiązki i zaraz zaczynam pracę i chcę na treningi sportowe iść no i mitingi uczęszczam.Przez terapię , książki , abstynencję i filmiku na youtubie trochę zrozumiałem swoje problemy i jest lżej.Napisałem w większym skrócie , ale nie wiem czy wszystko , a no i jeszcze od 13 roku życia uzależnienie od masturbacji , ale już jest dużo lepiej niż było , pani psycholog powiedziała , że to przez to co się działo w mojej głowie regulowałem sobie emocje tym.Modlę się do Boga , chodzę do kościoła i momentami jest mi lżej.Mam w sobie dużo nadzieji , ale moim największym przekleństwem jest moja głowa i emocje.Za dziecka było jak było , ale uważam , że gdyby nie używki w tak młodym wieku przez tyle lat to moje życie było by piękne.Proszę o jakąś odpowiedź sam nie wiem czego oczekuję.Wszystkiego dobrego.
Czy można uzależnić się od dronów po wcześniejszym nałogu diamentowych prac?
Czy mogę się uzależnić od drona teraz jak wcześniej tylko wyklałam prace diamentowe
Czuję się przytłoczona po traumie - czy powinnam wrócić do psychiatry?
Witam. Niecałe 5 lat temu nastąpiła dla mnie traumatyczna sytuacja życiowa z mężem( w skutek zażywania amfetaminy przez jakiś czas, mąż zaczął mieć urojenia dotyczące moich rzekomych zdrad) przeszłam dla mnie myślę horror:( po wizycie u psychiatry dostałam leki po diagnozie " inne zaburzenia nerwicowe" niestety brałam je krótko, przerwałam leczenie ponieważ razem z mężem pokonaliśmy razem te trudności, mamy 4 dzieci a najmłodszy syn ma 18 miesięcy. Niestety w ostatnim czasie w szkole syna pojawiły się problemy, widzę teraz jak odbiły się na mnie, mam duże wahania nastrojów, raz jestem agresywna( bez przemocy fizycznej) a za chwilę płaczę a poczucie winy sprawia że mam pełne objawy fizyczne tj. Bóle pulsowanie głowy, ból brzucha z uczuciem trzęsienia się brzucha, sztywnienie nadgarstków i palcy u rąk, "góla" w gardle, bardzo szybkie bicie serca, kołotani, zimne poty itp. Z domu nie chce mi się wychodzić, każde wyjście w załatwienu sprawy jest dla mnie przytłaczające" że znowu muszę iść i rozmawiać z ludzmi" przez co zawalam dużo spraw, bardzo odbija się to na mężu ponieważ to w nim szukam wtedy winy o wszystko:( sama sobie ze wszystkiego robię problem, nie ma dla mnie pozytywnych myśli, zawsze jest coś co przekona mnie żeby jednak zrezygnować z danych rzeczy, w tym roku pierwszy raz byłam nad morzem z rodziną i nawet chwilę nie cieszyłam się z tego, wszystko ma dwie barwy białe i szare. Planuje wrócić do psychiatry, czy to konieczne czy ten zły czas minie jak wtedy? Dziękuję
Jak poradzić sobie z problemami w związku i wpływem uzależnienia od pornografii na relacje?
Przez długi czas żyłam w przekonaniu, że buduję związek oparty na wzajemnym szacunku i lojalności. Mój partner tworzył wokół siebie aurę mężczyzny wiernego, który potępia przedmiotowe traktowanie kobiet przez innych facetów. Pół roku temu sam poprosił mnie o postawienie twardych granic w relacji z moim przyjacielem, bo koleżeńskie komplementy rzekomo „rozwalały jego poczucie bezpieczeństwa”. Zrobiłam to bez wahania, wierząc, że dbamy o siebie nawzajem i działamy w pełnej symetrii. Wszystko zaczęło się gwałtownie walić w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Do naszej codzienności nagle wtargnęły „inne kobiety”. Mój partner od jakiegoś czasu stara się zachowywać abstynencję od pornografii (od której jest uzależniony od 20 lat i co ukrywa przed swoim terapeutą). Zaczęłam natomiast czuć się w tym związku potwornie osaczona cudzą seksualnością. Na plaży, po powrocie od kolegi, na spacerze – słyszałam jego komentarze o „napompowanych cycach” czy dziewczynach bez stanika. Moje ciało natychmiast zaczęło wysyłać sygnały alarmowe. Czułam ściski w żołądku, lęk i potworne tąpnięcie pewności siebie. Zaczęłam patrzeć na siebie przez pryzmat lęku przed starzeniem się i poczucia, że nigdy nie będę dla niego dość atrakcyjna, skoro jego oczy nieustannie skanują otoczenie i rozkładają kobiety na czynniki pierwsze. Kiedy próbowałam delikatnie postawić granicę i powiedzieć, jak bardzo mnie to rani, zostałam odprawiona tekstem, że „taka jest męska natura”. Poczułam, że zostałam zbagatelizowana. Ostatnio wyjechaliśmy razem do Warszawy na moją konferencję zawodową. Zamiast wsparcia ze strony partnera, od samego początku czułam narastające w nim, gęste napięcie, którego nie potrafił rozładować. Każda drobna rzecz – brak internetu w pociągu, wybór restauracji przeze mnie, dylemat w co się ubrać – urastała w nim do rangi pretensji wobec całego świata. Znosiłam to spokojnie. Mimo zmęczenia konferencją i faktu, że byłam osłabiona fizycznie przed okresem, zaczęłam „skakać wokół niego”. Rezygnowałam ze swoich zobowiązań, wracałam wcześniej, byle tylko uratować jego humor, byle tylko rozbroić tę bombę zegarową. Czułam ogromną presję i samotność. Kulminacja nastąpiła po kolacji. Gdy wyszliśmy z restauracji, on zupełnie bez powodu znowu wrzucił temat innych kobiet – zaczął porównywać styl ubierania się dziewczyn z Warszawy i Gdańska. Poczułam, że mam już skrajnie dość obecności tych wszystkich ciał w naszym związku. Zamilkłam, próbując w środku utrzymać resztki spokoju. Wtedy on uderzył we mnie agresywnym pytaniem: „Co ty jesteś taka wkurwiona?”. To nie było pytanie z troski, odebrałam je jako agresję słowną. Kiedy wykrztusiłam, że przelała mi się miarka przez te wieczne komentarze o piersiach i kobietach, nie wywołałam awantury. Podjęłam dojrzałą decyzję – odcięłam się, przestałam mówić, próbując uratować swój własny system nerwowy przed wybuchem. W tamtym momencie, stojąc obok partnera, czułam całym swoim ciałem, że mam do czynienia z absolutnym wrogiem. Następnego ranka atmosfera była lodowata. Partner zapytał z wyzywającą miną, czy mam coś do powiedzenia. Gdy odpowiedziałam, że nie, bo chcę uniknąć kolejnej kłótni, natychmiast przeszedł do ataku i zaczął się pakować. Uruchomił schemat, który w naszym związku powtarza się od lat – zaczął krzyczeć, że to ja zawsze wszystko psuję na wyjazdach, że to moja wina. W tamtej sekundzie coś we mnie pękło i zdołałam stanąć w obronie własnej rzeczywistości. Powiedziałam mu prosto w oczy: „To ty wyjeżdżasz i mnie zostawiasz. Ja nie zrobiłam nic złego. To ty przez cały dzień miałeś zły humor”. Jego odpowiedź była bezwzględna. Spakował się, odwrócił na pięcie i zostawił mnie zapłakaną, samą w hotelowym pokoju. Musiałam w ułamku sekundy stłumić swój potworny szloch, ból i poczucie upokorzenia, ponieważ miałam pod opieką swoje dziecko. Musiałam natychmiast założyć maskę i być silna dla niego, podczas gdy w środku rozpadałam się na kawałki. Od tamtego momentu minęło ponad 24 godziny. Doświadczam ze strony partnera absolutnej ciszy (nie mieszkamy razem). Co najgorsze, doskonale wiedział, że po powrocie czeka mnie ważna i kosztowna wizyta u dentysty, na którą obiecał przekazać mi pieniądze. Z powodu jego ucieczki i całkowitego odcięcia kontaktu, wizyta przepadła, a ja zostałam ze swoimi problemami zupełnie sama. Często łapię się na tym, że zaczynam wierzyć w jego narrację – że może faktycznie jestem przewrażliwiona, że może to moja wina. Nie mogę uwierzyć, że uzależnienie od pornografii aż tak wpływa na relacje?
współuzależnienie

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić

Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.